Jump to content
Dogomania

wszpasia

Members
  • Posts

    981
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by wszpasia

  1. Wróciłyśmy z ostatniej przedświątecznej wizyty u weterynarza. Poprawa duża jak stwierdził sam wet, wciąż widoczne niedobory, ale jesteśmy na dobrej drodze:) Dziewczynki przytyły łącznie przez ostatnie 48godzin prawie kilogram - średnio po 30dkg na łepek.
  2. Suczki trafiły do schroniska w Starogardzie Gdańskim w wieku 5 tygodni przywiezione przez pracowników szpitala dla nerwowo i psychicznie chorych w Kocborowie. Ich matka "uciekła" - czytaj została wypędzona - a małe kulki podzieliły los kilkunastu innych szczeniaków w schroniskowych klatkach. Z 7 "osobowego" miotu w schronie zostały 4 panienki - Ślepaczek, któremu się udało oraz Mini, Midi i Maxi, które nikogo nie zachwyciły na tyle, żeby trafić na święta do domku. W tym biednym i rzadko odwiedzanym schronisku takie maluchy miały ogromne szanse na to aby nie dożyć roku 2010..:shake: Suńki będą najwyżej średnimi pieskami, myślę, że ich waga docelowa nie przekroczy 10kg. Kontakt w sprawie adopcji: [EMAIL="wszpasia@poczta.onet"]wszpasia@poczta.onet[/EMAIL][U].[/U]pl 506 65-68-65
  3. Pamiętacie historię niewidomej czarno-białej kuleczki ze Starogardu, która tak szybko poruszyła czyjeś serce i już jest w nowym domu? Wiem, że pamiętacie:) To poznajcie jej 3 siostrzyczki: Mini, Midi oraz kudłatą Maxi:loveu: około 8 tygodniowe malutkie sunieczki. Dziewczynki są od 2 dni u mnie, już mocno odżyły a będzie tylko lepiej! W schronisku, zgodnie z informacjami zawartymi w ich książeczkach, zostały raz odrobaczone i otrzymały surowicę. Drugie odrobaczenie mają już za sobą (chociaż wnioskując po ich twardych, wzdętych, zarobaczonych brzuszkach można je potraktować jako pierwsze). Otrzymały antybiotyk ze względu na ogólny stan zdrowia i są w trakcie kuracji witaminowej. Za tydzień zostaną zaszczepione. Kiedy pierwszy raz je zobaczyłam przyszły mi na myśl biedne zagłodzone dzieci, które mają ogromne brzuszki i sterczące kości.. Siostrzyczki nie znosiły dobrze pobytu w schronisku, za małe i zbyt słabe żeby tam przeżyć rosły i chudły. Brodząc w swoich siuśkach odmoczyły sobie delikatne łapki, niedobory witamin przyprawiły 2 mniejsze siostry o krzywicę, śmierdzące, obklejone, samotne, bez woli walki.. Ten okres mają już za sobą! Największa i najzdrowsza to Maxi - kudłata kulka podobna do swojej niewidomej siostry tylko w innym wydaniu kolorystycznym:) To największa z nich wszystkich przylepa i mały piszczek domagający się ciągle uwagi. Będzie z niej wyśmienity kanapowiec!:cool3: Ale sądzę, że to mały sprzedawczyk. 2 dni temu ważyła 1,7kg. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images40.fotosik.pl/236/74cc02237fe3bbfa.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images37.fotosik.pl/236/8820743dae5a34bbmed.jpg[/IMG][/URL] Średnia siostra roboczo nazywa się Midi - jest najbardziej zdystansowana, widać że chce i potrzebuje kontaktu z człowiekiem ale się o niego nie dopomina. Natomiast zachęcona do podejścia, wygłaskana i wytulona chętnie podgryza np. palce u stóp wystające z kapci:):evil_lol: Ze względu na ten dystans, który wciąz utrzymuje myślę, że będzie najwierniejszym psem na świecie kiedy obdarzy nowego właściciela zaufaniem. W dniu zabrania ze schroniska ważyła 1,6kg. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images46.fotosik.pl/240/8d033c44682d478cmed.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images46.fotosik.pl/240/8d033c44682d478cmed.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images50.fotosik.pl/241/2c738dedc3431668med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images37.fotosik.pl/236/0226b1912e7f9735med.jpg[/IMG][/URL] Mini jest okruszkiem, 2 dni temu ważyła 1,3kg więc mocniejszy podmuch wiatru śmiało mógłby ją porwać. Jest małą ślamazarą ze względu na krzywicę, nieco wolniejsza od sióstr stara się dotrzymywać im kroku na swoich prostowanych na beczce nóżkach;) Ale kiedy wchodzę do łazienki gdzie sunie mieszkają to ona pierwsza zaczyna merdać ogonkiem. Kiedy Maxi i Midi śpią przytulone Mini wciąż czeka na ostatnie mizianie z buziakiem patrząc na mnie swoimi ślicznymi oczkami. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images40.fotosik.pl/236/0b4f31c25dc9b4aemed.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images50.fotosik.pl/241/c5c708c8491ef9fbmed.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images39.fotosik.pl/237/33d8444facab6456med.jpg[/IMG][/URL] Na zdjęciach maluchy mają ok. 5 tygodni, bardziej aktualne już wkrótce dzięki uprzejmości brazowej1. Niuńki świąt już w nowych domkach nie spędzą, ale może chociaż uda im się wejść w nowy rok w objęciach najlepszych rodzin:) Poniższy filmik przedstawia moje 3 wczasowiczki oraz Ślepaczka w wieku ok.7 tygodni (jeszcze w schronie):shake: [video] [URL]http://www.youtube.com/watch?v=S9Vsrqrzayw[/URL][/video]
  4. I jestem teraz już przekonana, że ona w końcu psa przygarnie - czy to z kojców, czy też z innego źródła. Zdesperowana, żeby unieszczęśliwiać!! Przypomina mi się jeszcze, że kiedy rozmawiałam z nią wstępnie o Rudym (teraz w nowym domku już Rudi:) ) i pytałam co z psem kiedy np. Asia będzie zmuszona wyprowadzić się z mieszkania, które wynajmuje lub jeżeli właściciele mieszkania dowiedzą się o psie i nakażą oddanie go - odpowiedziała, że psa odda do rodziców w takim wypadku. Ale chodzi mi tylko o tą część z właścicielami mieszkania (po czasie wychwytuję takie niuanse rozmowy, bo wtedy "na gorąco" nie zwróciłam na to uwagi..) ona chyba nie konsultowała z właścicielami mieszkania tego, że chce tam trzymać psa. Może orzemku tak by sprawę spróbować załatwić - w jakiś sposób skontaktować się z właścicielami jej lokum i "donieść" o Asi zamiarach. Jest szansa, że problem sam się rozwiąże - nie będzie miała zgody właścicieli i pomysł adoptowania piesa upadnie. Nie wiem jak wyglądają formalnie adopcje, ale może spróbowałbyś nakłamać jej troszkę mówiąc, że do zaadoptowania psa potrzebna jest pisemna zgoda właściciela lokalu, w którym pies będzie przebywał. Jest szansa, że w taki sposób sprawa umrze śmiercią naturalną..
  5. A jednak dziewczyna nie nauczyła się niczego!! Moja opinia o niej w tym momencie sporo się obniżyła.. Co za.. i tu pierwszy raz mam ochotę epitetami się posłużyć... A sunia widać takie długie lata by z nimi spędziła jak i Rudy czyli 1/365 roku..
  6. Orzemku, mam nadzieję, że Twoja rozmowa z Joanną będzie po prostu bardziej konstruktywna niż te parę minut naszej rozmowy na gdańskim dworcu kiedy odbierałam od niej psa. Wtedy zaklinałam ją na wszystkie świętości, żeby nie decydowała się więcej na szczeniaka i sugerowałam, że jeżeli w ogóle kiedykolwiek jakiegoś innego psa będzie chciała adoptować to takigo, który już mieszkał w domu - ale i tu powinna się milion razy zastanowić. Nie powiedziałąm jej nic przykrego, nie krytykowałam tylko próbowałam uświadomić, że mąci zwierzakowi w głowie i igra z jego delikatną psychiką. Ale nie widziałam w tej osobie skruchy - usłyszałam tylko że mam już być cicho, bo moje gadanie tylko ją dodatkowo stresuje a przecież ona nie jest już małym dzieckiem.. Wierz mi, że gdyby powiedziała iż jest jej przykro, że przeprasza, że to dało jej do myślenia i teraz musi jeszcze raz na poważnie rozważyć i przedyskutować z drugą połową kwestie posiadania psa - to by rokowało.. Ale nic takiego nie miało miejsca. Mam nadzieję mimo wszystko, że ta sytuacja czegoś Asię nauczyła.
  7. [quote name='orzemek75']do adopcji jeszcze nie doszło ale jutro mam rozmowę z Panią Joanną. lepiej rozmawiać niż się wyzywać. zresztą REKS nie jest opiekunem tych piesków i my tak na prawdę nic nie będziemy mogli zrobić jak ta pani będzie chciała zabrać pod swój dach tą sunię. ale warto jej wytłumaczyć że zwierząta też czują i takie zabieranie i oddawanie jest złym ipostępowaniem.[/QUOTE] Ja ani razu nie wyzwałam Joanny i również jestem orędowniczką rozmowy. Myślę sobie, że dziewczynę przerosła sytuacja i nazbyt chętnie skorzystała z tego co wielokrotnie podkreślałam w rozmowach z nia - czyli, że gdyby coś poszło nie tak to mies zawsze ma u mnie miejsce. Pamiętajmy, że jeszcze tego dnia kiedy Rudy pojechał do Malborka ona już w rozmowie telefonicznej wspomniała, że być może zwróci szczeniaka. A kolejnego dnia wysłała sms'a z informacją, żebym spradziła maila i to mailem przesłała informację, że chce go oddać a zadzwoniłam do niej ja. Nie wiem czy było jej szkoda pieniązków na telefon czy też wstydziła się zadzwonić. Może szczeniak ją przerósł i starszy piesek, który miezkał już w domu to pies dla niej właśnie już na zawsze. Ale teraz nasunęło mi się takie pytanie - a jeśli i z tym psem z jakiegoś powodu jej nie wyjdzie - może znowu się wstydzić, może nawet bardziej - na tyle, żeby nie informować nikogo, że nie poradziła sobie i w inny sposób rozwiązać problem uciążliwego czworonoga. Ten medal ma więcej niż 2 strony - a jeśli ona adoptuje psa to jednak warto żeby ktoś "miejscowy" sprawował cichy nadzór nad sytuacją. Bo myślę, że skoro tak szybko po nieudanej adopcji Rudego Asia ponownie szuka psa, to w końcu skądś go pozyska a osoby z tego forum nie będą miały o tym zielonego pojęcia. I dopiero los takiego "anonimowego" piesa może być niepewny w jej rękach. Tak sobie tylko dywaguję..
  8. Skoro mała wciąż szuka tzn, że nie doszło do tej "ryzykownej" adopcji..??
  9. Nie chciałam się chwalić zbyt wcześnie, żeby nie zapeszać jak w przypadku nieudanej malborskiej adopcji - RUDY MIESZKA OBECNIE W KWIDZYNIE:) Państwo bardzo mili, przyjechali z wnuczką, która bardzo się bała Rudego ale babcia tłumaczyła jej z czego wynika to, że mały dziewczynkę obszczekiwał. Naprawdę widać było, że babeczka jest przekonana do tego psiaka i wie jak się z psami postępuje. Kiedy poprosiłam o zwrot kosztów szczepienia (bo to też taka próba dla nowych właścicieli - jeśli już na wstępie szkoda im 60zł to nie wróży najlepiej) z pełnym zrozumieniem i bez kręcenia nosami zgodzili się. Pan natychmiast sam z siebie powiedział, że pójdzie psa do gminy zarejestrować, więc poprosiłam tylko o to, żeby zrobił to w przyszłym tygodniu - tak żebym miała czas na przerejestrowanie psa. Podpisali umowę adopcyjną, natomiast nie chcą go kastrować. Przywiźli smyczkę i obróżkę więc przygotowali się do spotkania. Mam nadzieję, że tak jak deklarowali - Rudy będzie miał u nich domek do końca swoich dni:) Jak Rudy troszkę podrośnie planują wzięcie jeszcze jednego małego pieska i tutaj postaram się im wówczas pomóc, ale to zgodnie z planem ma nastąpić dopiero za ok. rok. Dziękuję wszystkim za pomoc i mam nadzieję, że to tylko jedna z wielu udanych adopcji niechcianych zwierząt.
  10. Aaa. już się przestraszyłam, że jeszcze inny psiak załapał się na 24 godzinną adopcję.. uff..aż mi się ciśnienie podniosło!!
  11. Pineska, możesz podesłać mi wątek tego pinczerka Gizmo?? Dawno temu to miało miejsce??
  12. Państwo z Kwidzyna nie mogli się doczekać jutra i będą u nas za godzinę. Mi już smutno się robi, że tego małego gluta muszę oddać ale taki był plan od samego początku. A myślę, że Dorka jednak odetchnie zamiast się smucić po jego wyprowadzce, bo straszny z niego dominator a ona jest uległa i doszło do tego, że obszczekana przez szczeniaka odchodzi od pełnej miski, schodzi ze swojego legowiska itd. Mały od kiedy zaczęłam wychodzić z domu bez niego cofnął się jeżeli chodzi o naukę - nie wiem czy to reakcja na stres związany z pozostaniem w domu beż człowieka.. Codziennie od jakiegoś czasu zwierzaki zostawały same na 3-4 godz. i od tego momentu mały przestał sygnalizować, że chce kupkę, jakby zapomniał, że mata jest do siusiania na nią a nie wykładzina. Jeśli ci ludzie w rzeczywistości są tacy fajni jacy zdają się być w rozmowie tel. to Rudy dobrze trafi.
  13. Oczywiście..:) Dzięki za małe streszczenie pozytywnych wzorców.
  14. Nie chcę być skrajnie monotematyczna ale co to znaczy "do dupy"?? Nie mam żadnego doświadczenia w wolontariacie więc niczego też nie oczekuję tylko chciałabym wiedzieć jak to wygląda w "zdrowej relacji" między wolontariuszami a władzami schronu, a co jest praktyką "dupną"..
  15. Masz rację - zapytam czy mogą przyjechać z dziewczynką. A co do wolontariatu w Gdańsku to wiem jakie warunki trzeba spełnić, tak jak mówiłam - interesuje mnie relacja osoby, która już tam jest. I nie chce mi się wierzyć, że nikt z tu "obecnych" nie wie nic na ten temat.. Zacznę podejrzewać, że to jakaś zmowa milczenia..:diabloti:
  16. jeśli Rudemu dopisze szczęście to niedługo będziemy zamykać wątek a mnie wciąż strasznie intryguje to o co pytałam chyba w pierwszym poście - czy jest tu ktoś związany z gdańskim schronem? Dziwię się nie widząc tu aktywnych działaczy związanych z tą placówką.. Czy tam kierownictwo nie sprzyja wolontariuszom? Jeśli to delikatna kwestia to może na priv ktoś by mi to przybliżył?? Ja zdecydowanie wbrew TZ przygarniam czasem cósie i podejrzewam, że kiedyś przegnę ale myślałam nad wolontariatem tam żeby może chociaż tak pomoc.
  17. pinczerek:eviltong: hahaha. To Ty Brazowa to wymyśliłaś i nawet ja to przejęłam, Ale to co pisałam o zbieżności charakterków między pinczerem średnim a Rudym jest faktem. Natomiast nie wiem czy nie są to czasem cechy, które ogólnie można przypisać małym pieskom..nie znam się - gustuję w większych:loveu: Chociaż w takiej sytuacji jak teraz - kiedy chwilkę u mnie jakiś malkontent koczuje zawsze chodzi mi po głowie, że może mógłby ze mną zostać.. ale ani budżet, ani warunki lokalowe, ani plany życiowe, ani zapatrywania TZ.. nic nie działa na korzyść takich pomysłów:shake: Wnusia jest w wieku przedszkolnym, dokładnie nie dopytałam. A Rudy niestety chwyta za dłonie jak się zapomni.. Uczę go oczywiście, że nie wolno tak robić ale czasem kiedy jest mocno rozbawiony po prostu nie jest w stanie się oprzeć pokusie:evil_lol: Uprzedzałam w rozmowie telefonicznej o tych i innych niedogodnościach jakie mogą wynikać z adopcji psa. Zobaczymy co wyniknie z czwartkowej rozmowy. Odnośnie tej kastracji to mi również wydaje się, że jeśli domek jest fajny to nie warto go wypuszczać z rąk tylko dlatego, że nie będzie chciał kastracji. Moja Dorka nie została nigdy poddana sterylizacji - na początku z braku świadomości, a potem ze strachu przed operacją..
  18. Chyba nie będę miała komu o tym wspominać, ponieważ rodzina z Gdańska najwyraźniej przestraszyła się kosztów - mały po 1 szczepieniu więc czekają go jeszcze 2 tury, a każda to 60zł + kastracja. Mili ludzie ale widać było, że skromnie żyją. Dzisiaj rozłączali się kiedy dzwoniłam, nie odpowiedzieli na sms'a.. Ich strata:) Oddzwoniłam natomiast do Pana z Kwidzyna, którego to żona przebywając w Niemczech wypatrzyła Rudego w necie i podobno suszy Panu głowę:) Rudy miałby tam dobrze - mieszkałby w domku, oprócz wspomnianych Państwa mieszka z nimi córka z wnusią, więc w domu zwykle ktoś przebywa. Myślą docelowo o 2 pieskach-szczekaczach. Jakiś czas temu odszedł ze starości ich spaniel. Pan godzi się na wszystko właściwie, ma jedynie wątpliwości odnośnie kastracji argumentując to tym, że ich posesja jest ogrodzona a poza nią pies będzie na smyczy. Poradźcie - upierać się przy kastracji? A jeśli nie znajdzie się domek, który zdecyduje się na ciachnięcie Rudego.. Pan razem z żoną przyjadą w czwartek porozmawiać i jeśli wszystko pójdzie dobrze to zabiorą małego. Boję się tylko, że znowu źle ocenię sytuację tak jak w przypadku Malborka. Chociaż wielopokoleniowa rodzina mieszkająca w domku, piesek który odszedł od nich ze starości, wspomniane 2 lecznice w okolicy przez Pana (w kontekście rozmowy o kastracji) - wygląda to zachęcająco.
  19. W piątek byłam u pewnej rodziny z Rudym - trawią przez weekend a jutro mają się odezwać i poinformować czy chcieliby go adoptować. Dzisiaj dzwonił też pewien Pan z Kwidzyna w jego sprawie. Zobaczymy:)
  20. A Tobie wiewiora właściwie powinnam podziękować - przynajmniej coś się tu zaczęło dziać;)
  21. KONICZYNKA ta osoba podpisała umowę adopcyjną a ja zapowiedziałam się z wizytą jeszcze w grudniu, gdyż przez Malbork jeżdżę do rodziny. Inne metody uporania się z "psim problemem" zostałyby baardzo szybko przeze mnie rozpoznane. Pies ma czipa na moje nazwisko, więc to też w jakimś stopniu zwiększałoby jego szansę na powrót do mnie. A fakt, iż dziewczyna wysłała mi sms'a z info o wysłanym mailu też wiele mówi o człowieku. Nie miała nawet odwagi zadzwonić i w ten sposób mnie poinformować o swojej decyzji. Nie obsmarowuję nikogo personalnie - to wciąż anonimowa dziewczyna. Zresztą w ogóle nie mam poczucia, że kogoś obsmarowuję - przedstawiam Wam fakty i tyle.
  22. uulala..zawrzało - ja nie żałuję zamieszczenia na dogo treści jej wiadomości. Tak jak powyżej wspomniałam - uważam, że najlepiej będzie jeśli każdy sam oceni sytuację a nie będzie bazował na moich subiektywnych relacjach.
  23. W pewnym stopniu zgadzam się z Tobą, może to nie jest zupełnie w porządku ale jest to mój sposób wylewania goryczy związanej z tą osobą. Nie podałam jej nazwiska czy też nr telefonu a korespondencji nie uważam za prywatną, gdyż nie utrzymuję z tą osobą stosunków koleżeńskich - łączyła nas przez chwilę zaledwie wspólna sprawa. Nie używam epitetów wypowiadając się o jej osobie, a proste ctrl+ C - ctrl+ V sprawia, że każdy sam może wyrobić sobie na temat zaistniałej sytuacji opinię. Gdyby nie jej niepotrzebne deklaracje Rudy mógłby być już w domu. Dnia którego pojechał do Malborka dzwoniła inna osoba zainteresowana jego adopcją. Kiedy Rudy do mnie wrócił w tym wcześniej zainteresowanym domku pojawił się już pies ze schroniska. Oczywiście cieszę się, że jakaś schroniskowa bidula znalazła dom, ale mam nadzieję, że rozumiesz o co mi chodzi.
  24. Dostałam maila od Panny-Joanny, byłej aktywistki REKS'a. Szczerze powiedziawszy nie chce mi się odpisywać.. [FONT=Arial][SIZE=2]"Witaj[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Jak tam Sato zniósł powrót? Masz go jeszcze u siebie czy może jest już z nową rodziną? [/SIZE][/FONT][FONT=Arial][SIZE=2]Bardzo mi go tu brakuje. Siostra i kumpela mówią, że może za szybko dałam za wygraną, że może szybko by zrozumiał, że ja wróce, że sam zostaje na kilka godzin. Jednak on tak strasznie piszczał...[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Wiesz, bardzo ciężko znosze oddanie Sato. Kilka lat temu straciłam psa i tamto uczucie jakby wróciło. Wiem, że Sato żyje, że ma się dobrze, ale nie ma go tutaj, z nami.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]No nic, nie będę smęcić.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Przesyłam kilka fotek.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Pozdrawiam serdecznie[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Joanna"[/SIZE][/FONT]
×
×
  • Create New...