-
Posts
3390 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Mada:)
-
[quote name='bonsai_88']Mada a może po prostu... zignorować?[/QUOTE] Jest to jakieś wyjście, ale chyba każdy nazwany dewotą, smarkulą, itp chciałby wyjaśnić, że nie jest to prawdą.
-
Że co?! Zaczęło się w mojej galerii, po czym Oluś poinformował Was o beee Madzie! Zerknij w archiwum swojej pamięci, lub łatwiej - kilka stron wcześniej... Wątek śledziłam, bo oglądałam sobie zdjęcia psów Olka. Nie można?
-
sunshine, możesz mi wyjaśnić na jakiej podstawie mamy tryskać humorem na wątku Olka, skoro ten uważa, że na niego się rzucam i wywołuje wspomnienia z przeszłości oraz wszystko to, by całej dogo oznajmić, ze tychy są beee? Mam się śmiać i cieszyć, że zostałam nazwana smarkulą, czy jak to tam szło?
-
[quote name='olekg89']Śmiem wątpić jeśli na co dzień również łykacie kija.Bo sztywne to jesteście wszyściutkie trzy.[/QUOTE] Poznałeś ułamek procenta naszych osobowości poprzez nasze posty. Nie znasz nas poza dogo, więc nie wypowiadaj się. ;) Do sztywności nam daleko, tak jak i do dewocji.
-
sunshine, na DGM poruszam się głównie w dziale PwP. Tam raczej trzeba być poważnym, nie sądzisz? Do trumny mi się nie śpieszy...
-
[quote name='olekg89']Wy się bawicie?Gdzie?Przyjaciół to wy na bank nie macie.Tego jestem pewien.[/QUOTE] Buahaahha teraz to się uśmiałam - o widzisz! Jakiś przejaw humoru. ;) Człowiecze, nie znasz nas na tyle, by stwierdzać, czy mamy przyjaciół, czy nie. Zapewniam Cię, że mamy.
-
Wypraszam sobie powiązanie nas z dewocją, z którą mamy guzik wspólnego. Zapewniam, że pod każdym nickiem kryje się inna osoba. Kto uwierzy, ten uwierzy. Kto nie, tego problem. Tam, gdzie trzeba być poważnym i dorosłym, tak takimi jesteśmy. Tam gdzie można się wygłupiać i żartować, tam się bawimy.
-
[quote name='Darianna']Życie człowieka pozbawionego poczucia humoru i dystansu do siebie musi być ciężkie...[/QUOTE] Głupota i ignorancja to jedno, humor to drugie. Właśnie od żartu z mojej strony w stronę Olka, zaczęła się dyskusja. Cóż, on go nie dostrzegł, bo zaślepiony swoim chamstwem, wszędzie takowe postrzega. Przepraszam, nie wszędzie. Jego wielbicielki są wyjątkiem. ;)
-
Miałam się nie wypowiadać, ale jednak zmieniłam zdanie. Jak widać, potraficie się tylko śmiać i wygłupiać w odpowiedzi na to, co mamy do powiedzenia. To dowód na to, jak bardzo bolą was fakty, które przedstawiliśmy. Pod płaszczem głupich tekścików, niby zabawnych, ukrywacie swoje niezadowolenie. Brak u was jakiejkolwiek powagi. Powodzenia w dorosłym życiu z tak niedojrzałym podejściem. A'propos. U mnie na osiedlu zbudowali nowy plac zabaw, może przyjdziecie pobawić się, powygłupiać? Jak już pisałam, Olek jesteś bardzo kontrowersyjną osobą. bynajmniej na dgm, zakompleksioną i chamską. Twoje forumowe wielbicielki widzą w tobie autorytet, dlatego bronią twoich nie racji, aby zwrócić na siebie uwagę, tak jak ty to robisz na forum. Nie mam czasu oraz ochoty z tobą i wami dłużej dyskutować. Wiem, że będziecie naskakiwać w ciągu dalszym bez przemyślenia naszych wypowiedzi, bo przecież OLUŚ jest the best i on zawsze ma rację! ;) Większość z nas nie była na zlocie, nie znacie nas, ale Oluś powiedział, że my nieśmiałe smarkule, tak więc zapewne jest i koniec! Gratuluję naiwności i oślepienia. Baj.
-
Nasz kochany ROGZ :D Zdjęcia tylko do kitu: [IMG]http://pl.fotoalbum.eu/images1/200912/123425/496276/00000015.JPG[/IMG] [IMG]http://pl.fotoalbum.eu/images1/200912/123425/496276/00000016.JPG[/IMG] [IMG]http://lh6.ggpht.com/_dDe4XltuxnU/TF7OUKnzbYI/AAAAAAAAAaA/EHgOdpeNBGQ/s640/DSC_0010.JPG[/IMG]
-
O jak biało się zrobiło! :D Fajne wariaty z nich hihi ;]
-
Witam. Ok. dwa tygodnie temu moja Sara (kundelek na krótkich łapkach, waga - 6 kg.) zaczęła w domu kuleć na łapkę. Obejrzałam, podotykałam, itp, itd i upewniłam się, że łapka nie boli. Gdyby bolała, Sara pipiskiwałaby, bo to bardzo wrażliwa sunia na wszelki ból. Utykanie po kilku dniach przeszło, wróciło znów w ubiegły weekend. Znowu przeszło i powróciło dziś. Za każdym razem utykanie następuje w różnym natężeniu. Raz jest bardzo uciążliwe i Sara nie jest w stanie zrobić kroku, czasami śmiga bez problemu, utykając, czasami chodzi, ale po schodach nie potrafi zejść. Natężenia te zmieniają się nawet w ciągu kilkunastu minut. Za każdym razem miałam jechać do weterynarza, jednak kiedy na następny dzień się wybierałam, Sara przestawała kuleć. Napisałam tę post z zapytaniem, czy ktoś z Was spotkał się już podobnym problemem, co może być przyczyną? Sara jest u mnie dwa lata. Na świecie jest już 4,5 roku. Nigdy wcześniej nie miała takiego problemu, nie zmieniałam diety, nic nie zmieniło się w jej otoczeniu. Wygląda to, jakby Sarce drętwiała łapka, ale nie jest możliwe to, aby drętwiała na tak długi czas. Jutro pojadę do weterynarza.
-
11-letni Amik znalazł dom. Po ucieczce szuka go znowu! Ma dom
Mada:) replied to Mada:)'s topic in Już w nowym domu
Amik podczas odwiedzin: [IMG]http://lh3.ggpht.com/_egcqc76ndII/TFG1erkvtPI/AAAAAAAAPfo/vqGq4NmTFhk/DSC_0062.JPG[/IMG] [IMG]http://lh5.ggpht.com/_egcqc76ndII/TFG1jkFxhkI/AAAAAAAAPfs/WuyZlBmR4_w/s512/DSC_0051.JPG[/IMG] [IMG]http://lh4.ggpht.com/_egcqc76ndII/TFG1oqUUzjI/AAAAAAAAPfw/HE2hEzVH-MU/DSC_0031.JPG[/IMG] [IMG]http://lh6.ggpht.com/_egcqc76ndII/TFG16kAWbcI/AAAAAAAAPf4/HGNm4SS71CE/s512/DSC_0027.JPG[/IMG] [IMG]http://lh4.ggpht.com/_egcqc76ndII/TFG2AlJEHtI/AAAAAAAAPf8/BB4D5iCNGng/DSC_0025.JPG[/IMG] [COLOR=Red][B]POZDROWIENIA DLA WSZYSTKICH DOGOMANIAKÓW OD SZCZĘŚLIWEGO AMIKA!!![/B][/COLOR] -
Ja myślę, żeby się przenieść na osobny wątek Filipa i osobno na wątek Chico. Kiedyś, jak psiaki wyprowadzałyśmy na spacerki ze schroniska, byłyśmy przekonane, ze one są ze sobą zżyte i muszą znaleźć wspólny dom. Później okazało się, że wcale tak nie jest, że psiaki są sobie obojętne. ;) Przenieśmy się na ich osobne watki, bo tutaj trzeba by było modyfikować cały pierwszy post, a i tak nie będzie to miało sensu bo wypowiedzi na wątku dotyczą obydwóch psów...
-
Tekst o Filipku: [B]Człowiek ma władzę nad wszelkimi zwierzętami. Może zamknąć w klatce, może wyrzucić, zabić, okaleczyć, kontrolować ich rozród, głodzić. Człowiek może też przygarnąć, dbać, opiekować się, karmić, głaskać i udostępnić kawałek swojego tapczanu. Człowiek może nienawidzić, bądź kochać... Nie kochać Filipka się nie da! To uroczy piesek, pełen wdzięczności za okazane serce, bardzo kontaktowy, dojrzały, przesympatyczny przyjaciel na czterech łapkach! Schronisko jest dramatem dla psa pełnego wrażliwości! Filipek spędził w nim ok. 4 lata. Pośród ponad setki psów, nasz Filip nie miał szans na dom... Nie miał, do czasu, kiedy doczekał się spacerków. Znalazł dom i wydawało się, że już wszystko będzie dobrze, pięknie, że Filipek będzie szczęśliwy przez drugą połówkę swojego życia. Niestety pozory mylą. Właściciele Filipka nie chcieli odebrać od nas telefonu, nie odpisywali na sms-y. Dostaliśmy sygnał, że to zły dom... Okazało się, że nasz kochany trafił do domu, gdzie panuje potworna atmosfera, gdzie zwierzęta traciły już życie. W mig pojechaliśmy po psa. Filip na nasz widok ogromnie się ucieszył! W tym domu nie miał nawet swojego posłanka, tylko kawałek szmaty... Piesek kuleje na łapkę, nie wiadomo co jest tego przyczyną... Czeka go rentgen i odpowiednie leczenie. Szukamy dla cudownego Filipka domu, nowego, prawdziwego, spokojnego domu, który szuka psa 'przytulanki', łagodnego i bardzo oddanego człowiekowi przyjaciela! Psa średniej wielkości, bez problemów behawioralnych, oraz pielęgnacyjnych. Na obecną chwilę sytuacja jest tragiczna, ponieważ nie mamy gdzie umieścić biednego Filipka! Poszukujemy chociażby domu tymczasowego! Filip jest jednym z tych psów, które prezentują psi, smutny los, jako przekochane czworonogi, które za okazaną miłość są w stanie skoczyć za Tobą w ogień! Pomóż uwierzyć temu psu, że cuda się zdarzają również w jego przypadku... Filipek jest wykastrowany, zaszczepiony i odrobaczony. Łapka będzie leczona. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby kochany Filip trafił w Twoje ręce. Pomóż! Kontakt w sprawie adopcji: 601-294-064.[/B]
-
Filip jest już bezpieczny. Pomyśl lepiej o tych zwierzętach, które dokładnie w tym czasie, kiedy piszesz swojego posta, cierpią katusze gdzieś, gdzie nie dotarła jeszcze pomoc. I zrób coś dla nich! Bo od gotowania się krwi żadne zwierzę nie zostało jeszcze uratowane i od słownego użalania się nad ich losem oraz dyktowania, co jest złe, co dobre, a co ja myślę, co myśli ktoś inny. Zorganizuj swój plan działania, oparty na Twoich racjach i zasadach i zacznij działaś! Obyś wiele psich i kocich istot uratowala! Całym sercem Ci życzę tego.
-
A nam serce nie pęka? My jesteśmy ze stali? Jesteśmy zdołowani, załamani, wkurzeni! Każda akcja kosztuje nas kupę pieniędzy, ale przede wszystkim czasu, stresu, nerwów, niepewności... Ciągle się uczymy, ciągle staramy się być 'bardziej profesjonalni'. Nie da się zamontować kamerek w każdym domu wyadoptowanego zwierzaka, niestety... Jak już pisałam, wizyty poadopcyjne oczywiście są, tylko to nie gwarantuje, że w domu jest sielanka i piesek je ze złotych talerzy... Tak samo jest w przypadku schronisk. Cieszymy się jak głupie, że 'Reksio' ma domek. Ale nie wiemy, czy ten 'Reksio' nie siedzi na łańcuchu, czy nie umiera z głodu, czy w ogóle jeszcze żyje... Takie jest życie i nic na większa skalę nie poradzimy. Robimy, co możemy, świata nie zbawimy, ale chociaż ułamek procenta istot uszczęśliwimy. Nie możemy siedzieć z założonymi rękami i gdybać, że 'to nie ma sensu', 'to niesie za sobą ryzyko', itp. Bez ryzyka nie ma postępu. Bez ryzyka w schronisku tyskim było by dziś 150 psów. Jest 87...