Szukałam ostatnio kontaktu do kogoś z Głowna, bo znajoma siedzi i ryczy. Chciałam się zorientować o co kamon. Otóż znajoma, ale taka bardzo dalsza wymyśliła sobie, że przechodząc na emeryturę adoptuje sobie sunię. I dobrze. Wypatrzyła sunię w typie rotwailera z Głowna. Sunia z pseudo, z deficytami, chora, więc nie chcieli wydać, ale pozwolili się zapoznać. Jeździła przez miesiąc co tydzień. Zawiozła zabawki, smaczki. Wolontariuszka dała starą obrożę na wymiar, żeby kupiła nową. Kupiła. W sobotę, kiedy miała po nią pojechać zadzwoniła wcześniej, żeby to potwierdzić, usłyszała, że nie ma po co przyjeżdżać, bo sunia już wyadoptowana do Krakowa, bo za długo czekała z podpisaniem umowy. No i ta teraz siedzi i ryczy, bo już pokochała.