-
Posts
654 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Justynna
-
Malutka Słodzizna Pysia Z Mielca - Ma Dom W Krakowie!!!
Justynna replied to Murka's topic in Już w nowym domu
ja na razie niestety nie jestem w stanie nic przelać. Jak będzie coś brakowało(tfu, tfu) to coś wtedy przelejemy. na razie mam wyżła nerkowca na DT...który przechorowuje nasze fundusze 8) 8) W ogóle pozdrawiam Was dziewczyny :) :) Już się nie mogę doczekać kolejnego zlotu. Mam nadzieję, że będę wtedy na tysiąc procentów.... A Pysia wspina się na górę... -
ah, no i adres... sprawa z paczką wygląda tak, że nie mamy dostępu do skrzynki. Jeśli by listonosz czy kurier nie zastał nikogo w mieszkaniu to może być potem mały problem. Racławicka 152 / 48 Warszawa, Ochota Skop Justyna
-
Tanitko, ale on jeszcze nie ma niewydolności nerek. Ma zapalenie nerek, które może doprowadzić do niewydolności. Obaj weterynarze (?? czy ja to pisze po ludzku?) powiedzieli, że da się wyleczyć z tego psa ale może potrwać to trochę no i kasa....Ogólnie to właśnie po diagnozie podeszli do tego tak, że napewno nie będziemy mieć tyle kasy i najlepszym rozwiązaniem będzie Paluch(tfu, tfu...). MAm nadzieję, że weterynarz Izy troszkę inaczej do tego podejdzie. Ja jutro wybieram się na SGGW z wynikami. Zobaczymy co mi powiedzą. A nie powiedziałam Wam, że Pan Gaspar zwiedzał dziś stolyce :) Pojechaliśmy nad Wisłę, zahaczyliśmy o starówkę. Nawet obsikał Zygmunta Króla... :) :) :) I jaki był dumny jak jechał autobusem. I nawet Babcia Mocher go wymiziała za ucholem. Został też pierwszy raz sam na sam ze świnkami. Żyją dalej. Fajny gość z niego...SZkoda, że nie ma więcej takich mężczyzn jak on na świecie...
-
jest tylko zdiagnozowany. Nasz wet powiedział, żeby go wyleczyć jest potrzebne dość długie leczenie kliniczne. Może pomyślimy nad SGGW? Co Wy na to? Bo takie doleczanie go dla mnie trochę nie ma sensu. Nie da nic konkretnego, nie da poprawy, pies się poprostu dłużej będzie męczył. A on już teraz jest totalnie bez życia, totalnie smutny, zmulony i taki...depresyjny. Serce mnie ściska jak na niego patrzę.... Zaczął się przewracać w domu.... :( Poczekamy jeszcze na to co powie weterynarz Izy i uradzimy coś konkretnego. Bo na dzień dzisiejszy może u nas jeszcze spokojnie być. Ale co się stanie jak np. właściciel rozwiąże nam umowę albo podniesie czynsz i będziemy się musieli przeprowadzić? Nie wszędzie będziemy mogli mieć psa. O takich przypadkach też niestety musimy myśleć...choć nie chcemy. Nie chcę podejmować nieodpowiedzialnych decyzji. Oczywiście, narazie nie ma rzadnego problemu Z jego pobytem u nas i musimy się skupić na tym, żeby go WYLECZYć. A nie utrzymać tylko przy życiu...
-
nigdzie go nie mamy zamiaru oddawać:) Czekam tylko na wiadomości od Izy, wysłałam jej wyniki, ma je skonsultować ze swoim weterynarzem. MA też dokładnie wycenić ewentualne leczenie.
-
dajcie mi nockę, muszę się z tym przespać no i porozmawiać ze Sławkiem a na razie jest na dyżurze... odezwę się jutro Aha, może będę mogła załatwić tańsze leki, po cenie "hurtowej". Do jutra!
-
Ja tej instytucji poprostu nienawidzę......Byłam tak kilka razy i ani razu nie załatwiłam normalnie nic! Zawsze tylko wyimaginowane problemy. jak miałby siedzieć samotnie w tym pieprzonym geriatryku, czy jak to się nazywa....grrrr...!!!!!....i nawet nie można by go brać na spacery ani odwiedzać, bo przemili pracownicy nie chcą tam wpuszczać. Tak dzodzo, chodzi o schroniskowy szpital. Weterynarz twierdzi, że mogliby go tam wyprowadzić, że mają dużo leków podarowanych przez firmy farmaceutyczne. Ale nie wiadomo ile to mogłoby potrwać. to schorzenie przewlekłe. No i ja się zastanawiam czy przyjmą zdiagnozowanego psa. A zdiagnozowany jest naprawdę dobrze. Wczoraj byliśmy z nim u trzech różnych weterynarzy. A mnie jeszcze jak na złość angina łapie...
-
tak szczerze, to ja nie widzę na razie rzadnego rozwiązania.... Tak źle, tak niedobrze... jakiś mega koszmar... i nie chcę też, żeby się mordował biedaczek. On jest jak wypompowany z życia... a jeszcze zapomniałam Wam powiedzieć, że to był na bank pies myśliwski. Ma kilka śrutów w ciele. Wyszło to na RTG. Chyba najlepszym rozwiązaniem byłby szpital na Paluchu...Tylko czy oni go w ogóle przyjmą?? CZy jest sens go tak tyrać? Nie wiem..... :( :( :( qrwa....
-
nie cały czas dializowany. na począku kilka razy i tyle. no i leki....specjalna karma, dieta... DA się go z tego wyprowadzić ale będzie to trwać bardzo długo i bardzo drogo. Nie wiem co robić....nie mam nawet zalązka pomysłu. Paluch tak jak proponouje wet? jezu... U nas spokojnie może być, nie ma ciśnienia, ale on już teraz jest strasznie zmulony, przygaszony...
-
A ja się wcale nie dziwię ludziom, którzy tak reagują(pomijając oczywiście motyw z cegłą...). Nie każdy musi lubieć psy i wiedzieć, że nie mają złych zamiarów. Np. moja młodsza siostra była ostatnio na spacerze z naszą Fridą. no i nagle pojawił się doberman w kagańcu, skoczył na nią i ją przewrócił. Właściciel też się niby tłumaczył, że to z radości. A młoda teraz się boi wychodzić z Fridą na łąki.
-
prawa jest fatalna....gorzej niż fatalna.... Oprócz mega powiększonej prostaty, która jest dwa razy większa niż powinna być. liczne torbiele...Ale to jest pikuś, bo mogłaby być usunięta przy kastracji. No i nerki....przepiszę poprostu diagnozę weterynarza, który robił USG powiększenie nerki prawej o wymiarach 7,5 - 7,1 cm cechami umiarkowanego zastoju moczu oraz pogrubienie błony śluzowej miedniczki ja tle przebytego odmieniczkowego zapalenia nerek, pogrubienie i odcinkowe zatarcie struktury miąższu nerki na tle zapalenia przewlekłego o umiarkowanym nasileniu zmian. zmian nowotworowych nie ma. lewa nerka też powiększona(5,6 - 5,[IMG]http://wyzly.pl/modules/Forums/images/smiles/icon_cool.gif[/IMG]. Cechy zapalenia ostrego miąższu nerki. Krócej mówiąc...Pies potrzebuje dializowania, kroplówek, karmy dla nerkowców. Jest przewlekle chory. Leczenie można liczyć w tysiącach. Jest to schorzenie przewlekłe więc nie da się oszacować sumy. Potrzebne jest leczenie kliniczne. Weterynarz zaproponował oddanie go do szpitala na Paluch. Stwierdził, że tak będzie najlepiej. Ja sobie tego nie wyobrażam...Nienawidzę tej instytucji i jestem do niej mega pesymistycznie nastawiona...Czy to w ogóle byłoby możliwe? Zresztą nie wyobrażam sobie go samego w boksie w szpitalu.... Jeśli nie podejmiemy leczenia będzie gasł powoli aż jego organizm całkiem się zatruje... Jestem totalnie załamana....Od razu przypomniała mi się sunia od nas z Mielca...jestem chyba pechowa jakaś....
-
rana się goi, oczy w porządku. byłam na rentgenie. nie ma dysplazji, ale jest zwyrodnienie kręgosłupa. w zasadzie nic poważnego. nie da się tego cofnąć oczywiście, ale nie powinno się też pogarszać. Będzie brał coś w stylu Artostop. Ale pojawiła się kolejna kaszana. Na rentgenie wyszło coś co uciska okrężnicę. Najprawdopodobniej wodonercze. :( . :( . Wyniki krwi i moczu coś więcej jeszcze powiedzą. Pewnie nie obejdzie się bez operacji. Dziś idę jeszcze o 17stej odebrać wyniki. Co robimy???? Ja jestem w stanie wysupłać max 100 zł i to dopiero w kwietniu na leczenie. :(. niestety. Sławomir Dyduła [B]05 1020 4913 0000 9002 0058 5471[/B] [B]ul. Warneńczyka 1/87 39-300- Mielec [/B] [B]PKOBP Oddział 1 w Tarnobrzegu [/B]
-
Malutka Słodzizna Pysia Z Mielca - Ma Dom W Krakowie!!!
Justynna replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Pysiolinda...srrruuu....do góry! -
Jak dla mnie po wynikach. Ja się tylko modlę, żeby ta noga to była pourazowa...żeby się tylko nic nie rozwinęło...Boję się najbardziej o to....
-
dużo opowiadania... zdążyłam jeszcze dziś....i dobrze i źle. Na początku Weterynarz był dla mnie strasznie niemiły i potraktował mnie jak głupią gówniarę, która wzięła sobie pieska dla zabawy. "Troszkę" się oburzyłam. Ale potem się okazał całkiem w porządku. Pan Gaspar ma lat............................-----------------------> 7 :jupi: Co do zdrowia...średnio... Miał strasznie powiększone gruczoły kołoodbytowe, zrobiła mu się przetoka. Ale została już usunięta i wyczyszczona. Gasparek rzeczywiście od razu zrobił się weselszy no i normalnie siada. Chodzi troszkę lepiej. Powiększona prostata. Weterynarz stwierdził, że musiał to być pies nie mieszkający w bloku ani w mieszkaniu, bo ma strasznie starte pazury. No i jest bardzo wyniszczony, musiał się długo błąkać. Gaspar popuszcza mocz niestety. Jutro będą badania moczu i krwi. I rentgen kręgosłupa. Zrobię podusmowanie kosztów... dziś [B]40 zł [/B]krew i mocz [B]70-80 zł [/B]rentgen [B]80 zł [/B]razem 200 zł . no i niewiadomo co z dalszym leczeniem. Stresuję się tymi kosztami strasznie, bo jak mówiłam dzodzo na samym początku przez telefon nie jesteśmy ze Sławkiem w stanie zapłacić za leczenie... Przejrzałam forum, dzodzo deklarowała 100 zł, bigos coś wspominała...bu... zamieścić nr konta? Aha, czy mam porobić zdjęcia rachunkom??
-
halo halo Pan Gaspar ładnie przespał całą noc. Zniżyliśmy mu fotel bo coś nie jest zbyt skoczny...W nocy o mało co nie zostaliśmy zaczadzeni :) :) Ale sadzi bąki....ło... I ogólnie jest straszną ciapą w domu...rozjeżdżają mu się nogi na płytkach, czasem nie zauważy jakiegos mebelka to siepnie w niego głową, zmienia miejsce co 5 sec. Chrapie bardziej od mojeo TZ :) Na polu wracają mu siły i energia. Jeży się na niektóre duże psy. I jeszcze w ogóle nie zrobił kupy. Łakomczuchem też nie jest:) no i w ogóle nie reaguje na świnuszki nasze...uf... A tak ogólnie to jest taki Pan Gaspar. Pan Dżentelmen. Jutro rano idziemy do weta. MAm tylko nadzieję, że nic nie będzie z tymi tylnymi łapami. Jak idzie szybciej to jest ok, ale jak idzie równo ze mną to na rozkraku i sztywno. Może to jeszcze od tych gnojków w parku...oby...Zaszczepię go, odrobaczę...Mam się pytać o kastrację? No i w sumie najważniejsze. Dorzuci się ktoś do rachunku na weterynarza? Głupio mi trochę ale naprawdę nie będziemy w stanie tego sfinansować. :( .
-
Pan Gaspar jest już u nas:) W zasadzie to powinien mieć na imię Pan Cipek :) Totalny luzzzz....upodobał sobie Anie. I nie daje jej odejść od niego. Co do wieku...Obstawiam dychę. Jest powolny, z przodu ma starte zęby. no i te tylne nogi....mam nadzieję, że tą jedną nogą powłóczy jeszcze po tych kamieniach... no ale. Lecę już! jutro wszystko napiszę dokładnie. buziaki!
-
niee...będą za godzinę...
-
a ja właśnie skończyłam gotować żarełko i sobie czekam...
-
Malutka Słodzizna Pysia Z Mielca - Ma Dom W Krakowie!!!
Justynna replied to Murka's topic in Już w nowym domu
pysia przypomina mi taką apetyczną kluseczkę...nic tylko ją schrupać... :) -
no i co? no i co?
-
:diabloti::diabloti::diabloti::diabloti::diabloti: To dobrze, że pomaga...
-
A jak tam Pan Gaspar w biurze? Pomocny? JA już dziś tylko o jednym myślę....
-
heh... Tak się akurat złożyło, że Pan Gaspar będzie miał od przyszłego tygodnia towarzysza :) Nasza współlokatorka wczoraj zdecydowała się wziąć kocura syberyjskiego...Dobrze, że Gasparek nie jest pożeraczem kotów 8)