Piłeczce po wyjeżdzie Tango, wsadzono do boksu dwa małe psiaki. Dziś gdy do niej poszłam siedziała w budzie. Wyszła z niej na wołanie ale jakoś nieśmiało. Bardzo smutny piesek, tak cischutko piszczała jakby wiedziała , że jej prosby nie zostaną wysłuchane. Miała rację, odeszłam - ona została.