Jump to content
Dogomania

luka1

Members
  • Posts

    27509
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by luka1

  1. Tak jak mówiła - miśki muszą być bardzo zniszczone bo inaczej nie mogę patrzeć im w oczy. Paczka dotarła i ... Nie ja nie mam sumienia dac te biedaki na rozszarpanie. Z resztą pokażę Wam te biedaki jak zrobię fotki. Siedzę i spać nie mogę. Milka chyba też bo ujada w boksie. Jakieś zwierze pod krzesłem straszne skażenie przeprowadza - co one żrą, że tak cuchnie? Aha, to mój nowy przybytek - wrócił po roku z adopcji. Ciągle za mną łazi, musi leżeć tam gdzie ja jestem, ale bączki ma straszne.
  2. [LEFT][COLOR=#333333][FONT=lucida grande]Chyba zaczyna się okres przygotowań do wyjazdów wakacyjnych. Telefon nie milknie, ciągle nowe zgłoszenia. Ciągle nowe psiaki potrzebujące pomocy. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande]Wczoraj znajoma poinformowała mnie, że koło jej domu, gdzieś w zbożu oszczeniła się maleńka sunia. Dokarmiała ją przez okres ciąży. No i się wściekłam - był jeden problem, a teraz to licho wie ile tych maleństw tam jest.[/FONT][/COLOR][/LEFT]
  3. [quote name='erka']Może chociaż spuszczać te psy:(.[/QUOTE] to samo pomyślałam. Trzeba chyba tak działać bo próby zainteresowania Gmin sprawami psów to raczej utopia. Prawo sobie, a Gminy sobie.
  4. być może to ta sama sfora. Szczególnie, że tamta którą tropiliśmy też miała ciemną - chyba sukę-jako przywódcę. Wyraźnie kierowała sforą.
  5. a może wstawisz jakieś zdjęcia. Może ktoś zobaczy i będzie chciał przygarnąć kotusię.
  6. Kiedyś nasze babcie robiły nalewkę z mrówek. Tylko nie wiem czy to się piło czy smarowało.
  7. no szkoda,ale tak zwykle jest. A psów jakoś nie chce mi ubywać za to co chwila coś przychodzi nowego. Wczoraj znajoma, która kiedyś wetknęła mi Misię z ośmioma szczeniakami ( dwa są do dziś - Szogun i Morus), powiedziała,że koło jej domu jest maleńka sunia ze szczeniakami. Oszczeniła się w zbożu. Ma ją szukać. Wściekłam się, bo ona dokarmiała sukę gdy była jeszcze w ciąży. Byłby jeden problem, a tak licho wie ile tych maluchów jest.
  8. Odpisałam, oczywiście że odpisałam. Niestety już się nie odezwali.
  9. jak te psy znoszą te upały siedząc w schroniskowych boksach? Moje kundle włażą w cień i przez cały dzień nocha nie wysadzają.
  10. Teraz taka lepsza wiadomość - Sunia znalazła dom, teoretycznie dom mają również dwa szczeniaki-chłopcy. Dziewczynki jadą razem z sunią i trzeba im znaleźć domy. Jednak muszę najpierw zrobić zdjęcia szczeniakom, bo trochę urosły.
  11. Psy, które zostały przejęte są już bezpieczne ale one tego tak nie odbierają. Na widok człowieka zbliżającego się do boksu, wpadają do budy i drżą tak drżą że buda chodzi. Osoba, która się nimi opiekuje mówi, że nie wiedziała czegoś podobnego. Psiaki były bite i to nie podlega dyskusji, dostawały manto i to solidne. Jak teraz odbudować zaufanie tych biednych zwierząt?
  12. [quote name='asikowska']ma charakterek chłopaczek[/QUOTE] Ma, oj ma. Szkoda, że wcześniej tego nie wiedziałam, objęłabym inną taktykę. No ale ja tak łatwo nie ustępuję, a Olka to wydała mu wojnę. Musi ustąpić, nie ma innej opcji.
  13. mahbag, jesteś faktycznie w nie ciekawej sytuacji. Dzwoniłam do gminy i wątpię by coś zrobili w tej sprawie. Rozmawiałam z Panią z Urzędu w innej sprawie i okazuje się że pula środków na bezdomność zwierząt już jest wyczerpana. Poradziła zgłosić to na policję, która ma ustalić ewentualnych właścicieli psów. Często bowiem jest tak, że ludzie puszczają na noc psy, a te szukają pożywienia. Pani zaoferowała swoją pomoc _ pojedzie, zrobi zdjęcia, umieści na stronie internetowej i będzie szukać domu dla nich.(Hm). Niestety, te okolice to miejsce gdzie jest dużo dzikich psów i ludzie radzą sobie z nimi właśnie za pomocą broni palnej. Obawiam się, że los tych psów jest przesądzony. Nawet jeśli trafiłyby do Azorka, zostaną uśpione. Nie wiem jak jest w Józefowie - z tym schroniskiem Brochów ma podpisaną umowę, ale chyba też nie mają tam większych szans. Jeśli będzie możliwość przesłania zdjęć psów to poproszę - jestem ciekawa czy to nie są psy, które kiedyś próbowaliśmy łapać. Były trochę w innym rejonie, ale mogły się przenieść.
  14. Ha, to się Gucior dziś popisał. Ten spokojny, powolny, przemiły piesio o mało mnie nie zagryzł. Przyjechała Pani doktor, żeby Gutka przebadać, pobrać krew no t zrobić porządek z uchem. Wystarczył widok strzykawki i Gucio zmienił się w bestię. Chyba tylko temu, że go staram się głaskać i dawać mu smakołyki, zawdzięczam, że mnie nie zagryzł. No cóż, tak właśnie reaguje Gucio na wszystko co się chce koło niego zrobić. Nawet założenie kagańca jest niemożliwe - po prostu atakuje. W normalnym obcowaniu jest aniołem, nie jest agresywny w stosunku do innych psów, nie przeszkadzają mu koty. Ale gdy tylko wydaje mu się że jest zagrożony - nie opiernicza się i nie czeka na ciąg dalszy. Tak więc z planów medycznych wyszły nici. Odkładamy to na środę. :mad:
  15. [quote name='rita60']Człowiek to jednak podły gatunek:shake:[/QUOTE] Nie może być, przecież stworzony został na obraz i podobieństwo... To gdzie szukać dobroci?
  16. No i stało się.:multi: Życzę tego wszystkim jamnikom i nie tylko.
  17. chyba ma się na wakacje, bo psów co raz więcej na ulicach. Wczoraj zadzwonili z domu od jednego z moich wyadoptowanych psiaków, że muszą go oddać. Muszą - po półtora roku "wielkiej miłości", muszą. Ja pierdykam, wytłuc połowę populacji i może wtedy będzie normalnie. Cholera, ci co zostaną okrzyknęli by mnie bohaterem - może się jednak zdecydować dla ogółu?
  18. Syla, rozmawiałam z Tobą długo na ten temat. Każdy wie, że leczenie choćby włosa nie odbywa się darmo. Każdy zna swoje możliwości finansowe. Jeśli więc ktoś będzie chciał coś przeznaczyć na pomoc - to przeznaczy. Brałam Gucia z całą świadomością konsekwencji, więc przewidywałam też, że będzie trzeba ponosić koszty. Tak więc jak to kiedyś usłyszałam - "chciałaś to masz". Nie, nie jestem milionerką, wręcz bardzo odwrotnie, dlatego nawet jeśli nie wykupię leków dla siebie - dla psów mieć je muszę. Gutek jest bardzo ciekawym psem. Uwielbiam takie typy - pies zagadka. Pomału poznajemy się i przekonujemy do siebie. Tak było z Wtorkiem i podobnie jest z Guciem. On nie odczuwa potrzeby bycia z człowiekiem, a raczej nie odczuwał. Teraz już woła mnie gdy jestem na podwórku, głośno szczeka i nawet lubi wychodzić na spacer. Na razie jeszcze na krótko. Ale z czasem, gdy będzie chciał, będzie sobie wychodził z boksu bez smyczy. Wtedy będzie miał większy kontakt z nami. Niestety, muszę prócz zabawy z psami wykonywać zwykłą prozę dnia. Inne psy mi "pomagają" drepcząc ze mną po podwórku, on jeszcze nie. Ale wszystko we właściwym czasie - mamy czas, nie ma co przyspieszać. Jest dobrze.
  19. Część psów została przekazana. Są to suki, które wymagają natychmiastowej pomocy medycznej i sterylizacji. Zabrany szczeniak też miał tam niewielkie szanse na przeżycie. Istniało podejrzenie parwo. Był niesamowicie zapchlony i zarobaczony. Robale wychodzą pękami. Miał objawy anemii. Jest tak wystraszony, że w DT nie wychodzi poza swoje posłanko, jedynie na siusiu i kupkę opuścił swoją podusię. Wiecie co, jadąc tam wydawało się nam, że pojedziemy, pomożemy i wszyscy będą szczęśliwi. Nie spodziewaliśmy się ogromu problemu. Nie wiedzieliśmy, że będzie trzeba tak drastycznie zareagować. Nasza pomoc przerodziła się w interwencję. Chyba trochę nas to przerasta finansowo. Jeśli więc możecie - pomóżcie.
  20. ponieważ leczenie ucha nie daje oczekiwanych rezultatów, w niedzielę Pani Kasia przyjedzie do psinki z wizytą. Zrobimy badanko i płukanko uszka. I wszystko co się da.
  21. Robaczek ma się całkiem nieźle. Nadal nie bardzo ma ochotę na spacery. Owszem, daje się wyciągnąć na małą przechadzkę, zrobi siusiu i czasem kupkę i zaczyna odwrót. Niestety zmuszam go do choćby kilku kółek po podwórku. Za bramę - nie wychodzi. Doskonale dogaduje się z pozostałymi psami, ale poza boksem. Gdy jest w środku dzielnie broni swojego piasku. Wczoraj rzucił się na kraty na widok mojej siostry, którą poprosiłam by go wyprowadziła na spacer. Ktoś kiedyś zaliczył go do jużaków. Wiecie co, coś w tym jest. On ma bardzo ciekawy charakterek. Przemiłe stworzenie zmienia się diametralnie gdy coś jest nie po jego myśli. Potrafi wtedy kłapnąć ząbkami. Tak jest z leczeniem ucha. Do środka nie daje zajrzeć- leków zaaplikować, zastrzyków nie lubi, tabletki jak się uda do brzuszka przemycić - wyrzyga. Mimo to z uchem jest trochę lepiej. No i udało nam się troszeczkę zrzucić sadełka. Nie jest to jakieś cudowne schudnięcie, ale Gutek już troszeczkę mniej ciałka dźwiga. No już macha ogonem i widocznie cieszy się na mój widok. (Zdjęcia będą może wieczorem)
  22. Jestem na zaproszenie. Klaudus, jak ja wiem o czym Ty mówisz. Niestety znam to od właściwiej strony.
  23. kolejny dzień i już bez sentymentów. Wszystkie zwierzęta zostają czasowo zabrane.
  24. własnie dotarłam do domu. ( psa nie znalazłam). Oczywiście literacko -muzyczny brzmi ładnie.A biżuteryjny będzie następny. Ja mam trochę srebrnych pierścionków od lilek. Książki jutro uzupełnię, a właściwie już dziś. Zobaczę jak nie zasnę to zrobię to za raz.
×
×
  • Create New...