Zaczynam więc tak smutno..
Miałam dwa latka, kiedy przyszło do mnie moje maleństwo - pamiętam tylko krzywe łapki, ogroomne uszy i ogromną czerwoną kokardę. To ja wybierałam dla niej imię i tak sunia nazywała się wdzięcznie - Mucha. To było ziszczenie marzeń małej 3 latki. I tak pokochaliśmy ją, jak i ona nas - była dla mnie niczym siostra, istny, pełnoprawny członek rodziny. Mimo iż była niewielkich rozmiarów, zawsze kiedy ktoś "zagrażał" w jej mniemaniu mnie, lub kogoś z rodziny - potrafiła być bardzo odważnym psem. Przez prawie 15 lat swojego życia dała nam tyle radości, ile nie potrafiłby żaden człowiek. I przez te swoje latka u "doktora" zawitała zaledwie parę razy - ot, szczepienia czy wyciąganie kleszczy. I nagle, na jesień zaczęła bardzo dużo jeść - żartowaliśmy, że zbliża się sroga zima. Potem jednak sunia oślepła, przestała słyszeć.. i tak powoli dochodziła do Tęczowej Krainy.. była dzielna, ale.. okropne było patrzenie, jak leży na boczku, wpatrzona ślepymi oczkami w jeden punkt.. i piszczy.. a raczej nie - to nie było piszczenie. To był płacz.. Nic jej nie bolało, ona zachowywała się, jakby się bała - nie rozumiała, dlaczego nic nie widzi, dlaczego nie słyszy.. byłam przy niej ciągle.. jak musiałam z nią schodzić po schodach powoli, jak ze starszą osobą, tłumaczyć jej - schodek, uważaj, ściana, wychodzimy, wchodzimy.. a ona zdawała się wszystko rozumieć.. wstawałam do niej w nocy, gdy niespokojnie spała, bo wtedy, gdy było się przy niej, kiedy czuła rękę kogoś kogo.. kochała? I nie przeszkadzał mi ani fakt, że śmierdziała, ani że śliniła się gorzej niż niejeden bokser - tak wiele bym dała, by móc ją znowu przytulić do siebie tak mocno i czuć jej zapach i .. ech :-(
Mucha odeszła od nas 19 dni temu, 8 lutego, w czwartek. Została uśpiona :-( Jej męka w końcu się skończyła, ale decyzja była.. jedną z najtrudniejszych w moim życiu. Nic mi nigdy nie wróci tych cudownych dni z moim psem z moją ukochaną sunią.. Tych jej wielkich cudownych oczu pełnych miłości.. i tej jej woli, tej radości.. tej indywidualności.. nigdy .. :(
Mucha 1992-2007
śpi snem psich aniołów..