-
Posts
5435 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by salibinka
-
Witaj, Karola :) Jest ok. Wygląda ładnie, szczeka, jak zazwyczaj, biega sobie... Jest pewna siebie :) Pani W. była chora, dużo leżała (teraz już dobrze), ale widzę, że w życiu Figi nic to nie zmieniło, bo tam jest dużo osób, więc i jest opieka. Martwię się troszkę, czy Figa nie za bardzo tyje... Adresówki brak nadal, ale to jedyne minusy z mojego punktu widzenia. Fajnie, że pamiętasz i troszczysz się o byłą podopieczną :) Pozdrawiam serdecznie Ania
-
Co lepsze tran czy omegan? Problemy skórne
salibinka replied to salibinka's topic in Suplementy i witaminy
Efekt jest taki, że to Eden wcina teraz tę karmę suchą, bo mu smakuje. Mila za nic, za żadne skarby, nawet jednego bobka. Przez trzy dni praktycznie nic nie jadła... postanowiła paść z głodu i nie zniżyć się do poziomu bobkożercy... i cały ten pomysł z suszem dla niej upadł. Postawiła na swoim ;). Dostała dzisiaj ryż z pangą gotowaną. Zrobię, jak radzisz, Paczanga. Przez miesiąc będzie dostawać tylko ten ryż, ale myślę, że może wyłącznie z rybą (zamiast kurczaka). Dzięki za radę :) Pozdrawiam serdecznie -
Co lepsze tran czy omegan? Problemy skórne
salibinka replied to salibinka's topic in Suplementy i witaminy
Wiesz, Paczanga, własnie kurczaka i kurczakowe podroby jadły najczęściej (uwielbiają to) i być może to on jest przyczyną. Wyczytałam gdzieś, że przyczyną może być rodzaj obróbki - gotowanie. Stąd ten pomysł z suszem (poparty przez weta) ale nie idzie. Ten "mój" wet o dermaficie nie słyszał:-o:-o, omegan się skończył, więc dalej podaję tran. I nie wiem, co dalej, czy narazie mieszać te karmy ze starym jedzeniem? Czy wziąć biedaczkę na przetrzymanie? Czy co? Ona się męczy z tym świądem strasznie i do tego jeszcze głodna :(:-(ech, płakać mi się chce. Ażeby było jescze "weselej" musimy wyjechac w czwartek i zabrać psiaki ze sobą w kilkusetkilometrową podróż. Biedne te moje psy :( -
Co lepsze tran czy omegan? Problemy skórne
salibinka replied to salibinka's topic in Suplementy i witaminy
Ech, właśnie próbuję, ale :( kiepsko to wygląda. Dowiedziałam się od weta (i była to jedyna konkretna informacja, którą uzyskałam w związku z naszymi problemami, reszta to kręcenie głową), że należy zmienić diametralnie dietę na miesiąc, dwa i jeśli będzie poprawa, stopniowo, pojedynczo dodawać dawne elementy i obserwować. W ten sposób dochodzi sie do tego, co ew. może być przyczyną kłopotów. Uznaliśmy z mężem, że zaczniemy podawać suchą karmę. Eksperyment dot. narazie Mili, do karmienia Edena tylko tym muszę dojrzeć (kiedyś po kilku dniach wyłącznie na takiej karmie wyglądał sam jak sucha karma;), ale to inny temat. Karmienie typu BARF w przypadku obu futrzaków odpada - one za nic nie dotkną surowego, były już próby. Zakupiliśmy zatem trzy rodzaje suchej karmy, żeby sprawdzić, która najlepiej zasmakuje Mili - Nutrę z jagnięciną, Bento z jagnięciną i Purinę Dog Chow z rybą - no, słowem, pycha że hej ;). I co? Stoją sobie równo w trzech miseczkach nietknięte :(. Nie wiem :(. Weta zmieniam, bo ostatnie wizyty wydają mi się juz absurdalne. Jedyna jego inicjatywa w tej sprawie to zastrzyk przeciwświądowy, który pomaga na dzień, dwa. Ech, martwię się. Dzięki Paczanga za odzew :) -
Co lepsze tran czy omegan? Problemy skórne
salibinka replied to salibinka's topic in Suplementy i witaminy
Nie wiem, może to alergia... Jedzą gotowany ryż/czasem kaszę + mięso (kurczak i podroby, czasem wieprzowinę i wieprzowe podroby, wołowe podroby) + warzywa (marchew, brokuły, włoszczyznę). Dodatkowo suchą karmę Friskies Puriny oraz czasem kości wieprzowe, biały i żółty ser, serki wiejskie. Trudno mi się porozumieć z wetem :(. Może jakieś badania? Jeśli tak to jakie? Od czego zacząć? Dodatkowo Mila ma jeszczw jeden problem (nie wiem, może to się wszystko wiąże) - notorycznie liże się po odbycie i "lotniskuje". Nie, nie są to robaki - przerabialiśmy końskie dawki odrobaczające, gruczoły ma w prządku - sprawdzone. Zdiagnozowany powód - alergia na pchły - chociaż pcheł nie ma. Jest co miesiąc zakraplana. ALe nie przestała się lizać i wycierać. Przyszło mi do głowy, że to może hemoroidy:???:. Ale to już raczej na inne forum:(. A może to wszystko ma podłoże alergiczne, żywieniowe. Proszę o rady -
Co lepsze tran czy omegan? Problemy skórne
salibinka replied to salibinka's topic in Suplementy i witaminy
Dzięki za radę. Chodzi o ciągnące się problemy skórne. Mam psa i sukę. Suczka jest ze schroniska. Przyszła do nas ze świerzbowcem. Zanim się zorientowaliśmy, nasz Eden też zaczął mieć prolem. Dość długo ciągnęło się leczenie, o diagnozy były różne. Samo leczenie też było... hmm, długo by opisywać :( (zastrzyki, antybiotyki, kąpiele itp). Eden po drodze zaliczył zapalenie mieszków włosowych, Mila miała dodatkowo zdiagnozowaną alergię na pchły. To wszystko właściwie za nami. Niestety mam wrażenie, że nie jest do końca ok. Wciąż się drapią, Mila bardziej :( i mają łupież :(. Wet zalecił omegan i kąpiel w szamponie ziołowym - shadog - FATRO. Kupiłam ten szampon, ale mam wątpliwości, bo nie jest to środek specjalnie na tego rodzaju problemy. To szampon ziołowy - może z wyższej półki, ale chyba nie specjalistyczny. Właściwie się pogubiłam :shake:. -
Podawałam omegan, teraz podaję tran. Wydał mi się bardziej wartościowy, ale może się mylę. Co lepsze dla psa?
-
Rozmawiałam dzisiaj z sąsiadem (też właścicielem psów i ponoć ich miłośnikiem) i .... załamałam się. Opowiedział mi, jak to kilka lat temu panowała tu moda na kołnierze z... :angryy:. Popyt był duży, ludzie "z miasta specjalnie przyjeżdżali". A wiadomą substancję przelewało się do słoiczków i wszyscy byli zadowoleni, bo nie ma to jak "leki naturalne". Nawet nie wiem, jak to skomentować:shake:
-
Dzięki za odpowiedzi. Lek na raka?!:crazyeye: Szczerze mówiąc trochę się obawiam, żeby temu człowiekowi nie przyszło do głowy nam "podziękować" za izbę wytrzeźwień i stracony smalec :( Mam nadzieję, że nie. W tej miejscowości ma złą opinię, podobno też próbował już ukraść psiaka mojemu sąsiadowi. Ech, ludzie, ludzie.... :(
-
Dzisiajszej nocy na naszą posesję dostał się pijany mężczyzna z psem - pięknym bokserem. Przyjechała policja i zabrała natręta na izbę wytrzeźwień. Nie wiedzieli, co zrobić z psem i chcieli go puścić wolno. Powiedziałam, że nie i że przetrzymam psa do rana, żeby właściciel wiedział, gdzie go szukać, żeby pies się nie błąkał, nie zrobił krzywdy sobie albo komuś. Pijaczyna miał wytrzeźwieć ok. 10 i zostać przez policję powiadomiony, gdzie zostawił swojego pupila. Całą noc pies wył pod ogrodzeniem, nie chciał wody, jedzenia. Moje dwa psy szalały w domu. Ech, nieważne :(. Sąsiad (znający delikwenta pijaka) dziwił się, skąd taki piękny pies u kogoś, kto nawet nie ma czym karmić samego siebie. No i okazało się. Dzisiaj zgłosili się prawdziwi właściciele - piesio mało nie oszalał z radości :). Podobno tamten pijany człowiek go ukradł (pies bardzo łagodny) i rozpowiadał gdzieś, że na smalec :angryy:. A piesio? To ponoć medalista rodowodowy. Od razu wskoczył do samochodu :)I wielka była radość wszystkich :) Historia historią, ale do czego, na litość, służy smalec z psa? Już nie pierwszy raz słyszę, że ktoś uprawia taki proceder:angryy:. PO CO? Żeby jeść coś takiego? Usłyszałam, ze mam pilnować swoje psy? (Na szczęście moje nie dałyby się zawiązać na żaden pasek i lepiej, zeby delikwent nie miał z nimi doczynienia :)) Co z tym zrobić? Czy to jest karalne? Czy można gzdzieś to zgłosić?
-
Wszystko dobrze i właściwie nic nowego u mojej sąsiadki. Wygląda to na życie szczęśliwego psa. Jest tłuściutka i zadbana, biega sobie po ogrodzie - chociaż teraz więcej w domu, bo zimno. Bardzo przejmuje się rolą stróża. zawsze, kiedy rano przechodzimy obok w drodze do przedszkola, Figa ma dla nas kilka słów na dzień dobry w stylu "szybko przechodźcie, bo ja tu pilnuję";). Wysłałabym więcej zdjęć, ale Modelka nie lubi aparatu i jak tylko wychylę się z okna, zwiewa za dom. Popróbuję, chociaż możliwości mam ograniczone, bo "poluję" z jednego punktu (okno) - z dołu się nie da, bo przy ogrodzeniu rosną tuje i zasłaniają. Pozdrawiam serdecznie Ania
-
KarOla, myślę, że rozumiem, co czujesz. Kiedy znalazłam mojego Edena, myślałam - trzeba pomóc i koniec. Wtedy mieliśmy mieszkanie i nie planowaliśmy psa - tym bardziej "około charciego" wielkopsa ;). Minął miesiąc, potem drugi... i na myśl o rozstaniu - łzy w oczach. Został z nami, bo był już tak bardzo nasz - "nasz pyjaciel kochany" - jak mawia mój synek. Ale my nie mieliśmy pod opieką innych zwierząt - Ty masz ich całą gromadę i dla Figi zrobiłaś i robisz OGROMNIE dużo. Czasem nie ma wyjścia. Mam nadzieję, że nowa pani Figi sprawdzi się w roli opiekunki. Miałaś (i pewnie masz) wątpliwości. Rzeczywiście - to starsi ludzie, mieszkańcy wsi, ich wiedza i podejście do zwierzat jest jakie jest, bo tak się wychowali i tak ich nauczono. Ale chyba najważniejsza jest taka otwartość. Ja ją widzę u tej pani - ona, pod wpływem informacji zmienia swoje poglądy, bardzo się przejęła np. tym, jaka jest prawda o schroniskach - nie wiedziała. Żebyś miała lepszy obraz jej charakteru, opowiem Ci coś: Jak wiesz, sprowadziliśmy się tu niedawno. Wkrótce potem zaczeliśmy z męzem znajdowac na działce jakieś bułeczki z pasztetem, skrawki wędlin itp. w jednej z rozmów z męzem pani przyznała się do prób podkarmiania naszego psa, bo wydawał jej się chudy (Eden to mix charta i inny nie bedzie, chociaż je duuużo)Mąż delikatnie dał jej do zrozumienia, żeby przestała. Ale bułeczki pojawiały się znowu:mad: .Pewnego poranka, po kolejnej tajnej porcji, troszkę zirytowana podeszłam i powiedziałam poważnym tonem, że nie życzymy sobie, aby dokarmiała naszego psa. Pani bardzo przepraszała, tłumaczyła, że dała, bo widziała, że wychodzimy wieczorem i nie wiedziała, czy wrócimy:seeyeah: No, rozbroiła mnie. Obiecała, że już nie bedzie i dotrzymuje słowa. To taka pani troszcząca się i myślę, ze ma dobre serce. Dobra, dość tych długaśnych wywodów, trzymaj się Pozdrawiam
-
Ja też mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze :) i zostanę sąsiadką Figuni :). Rozmawiałam dzisiaj z panią - Cieszyła się bardzo, że w sobotę Figa będzie już u nich. Uśmiechała się od ucha do ucha :lol: . Szkoda, że akurat planujemy z mężem wyjazd do Poznania... A może lepiej - też przeczuwam, że bez łez, KarOla, się nie obejdzie. MAm nadzieję, że Figa i jej nowi Państwo przetrwają trudy adaptacji i będą żyli razem długo i szczęsliwie :) Pozdrawiam Ania
-
KarOla, nie docierały do Ciebie moje wiadomości , przepraszam - musiałam coś strasznie pokręcić z pocztą (mąż mnie oświecił, że trzeba przez profil użytkownika - ja klikałam na odp. przy wiadomości i - naiwna - myślałam, że wszystko ok :razz: ) Karolino, państwo, o których pisałam, są nadal zainteresowani adopcją Figi. Chcieliby Twój numer telefonu. Wysłałam do Ciebie - tym razem poprawny - priv. Mam nadzieję, że teraz już wszystko potoczy się bez zawirowań ;) Pozdrawiam Ania
-
No, już mamy za sobą koszmarek szpitalny :lol: :lol: Nasz Eden pokazał ogrom cierpliwości i wyrozumiałości w tym czasie. To wyjątkowy pies. Nasz wyjątkowy pies. Na spacerach zachowuje się już poprawnie :) Niestety przeżywamy ciągłe konfrontacje z kleszczami :(. Obroża antykleszczowa jest do niczego (może kropelki pomogą) Dlatego - ze względu na możliwość wystąpienia babeszjozy (trzeba odczekać dwa tygodnie) wet wstrzymuje zabieg kastracji (bo ew. babeszjoza + narkoza = stan krytyczny).Czekamy. Mam nadzieję, że wszystko okaże się w porządku. Jutro jedziemy zobaczyć nasze nowe miejsce do życia - wyprowadzamy się na południe. Jedziemy z psem, bo właściciel domu chce poznać nas wszystkich. Mam nadzieję, że Eden da się poznać z tej nie szczekająco-gryzącej strony;) Będzie to też jego pierwsza długa podróz z nami. On bardzo chętnie wskakuje do samochodu i jeździ. Zobaczymy, jak będzie na dłuższej trasie. Szkoleniowca bedziemy szukać już w okolicach Krakowa, Tarnowa. Eden jest najkochańszym psem i wspaniałym towarzyszem i nie wiem, jak to się mogło stać w tak krótkim czasie, że już nie wyobrazam sobie życia bez niego;) Największą przyjemnością są spacery. Szczególnie te poranne - o 6,7. Idziemy we dwojkę do lasu. Jest jeszcze cicho, spokojnie, pachnie jeszcze nocą. Ostatnio nie ma nic, co mogłoby sprawić mi większą frajdę. Dziękuję mojemu psu za to, ze jest.
-
Dzięki za ciepłe słowa Vitis, Bianka. Z dzisiejszego zabiegu kastracji Edena nici, bo synek nam sie "rozbiegunkował" i siedzimy w szpitalu :(. Jak wrócimy, napiszę... Pozdawiamy
-
Jayo, dzięki za troskę o Edena :) Zdecydowaliśmy z mężem, że zostanie jednak z nami. Minęło juz tyle czasu (wiem, że obiekywnie rzecz biarąc niewiele, ale dla nas i psa - sporo), duzo się wydarzyło. Eden bardzo związał się z nami a my z nim. Mój synek conajmniej kilka razy dziennie mawia "To jest mój pyjaciel, moj pyjaciel Eden". To prawda, stał się naszym przyjacielem. Ja wiem, że blok to nie miejsce dla takiego psa. Może w przyszłym roku się to zmieni. Będziemy sobie jakoś radzic:). Uczymy się rozumieć psa, a pies uczy się rozumieć nas. Jest lepiej - warczy i szczeka, gdy ktoś za blisko nas podejdzie, ale reaguje na naszą dezaprobatę. Zauważyłam, ze bardziej niż "fee" działa "przestań", "spokój". Chwalimy, kiedy jest spokojny w obecności ludzi. Wierzę, że bedzie dobrze. Planujemy szkolenie. W sobotę jesteśmy umówieni na zabieg kastracji. Ja wiem, że to kontrowersyjne, ale nas zoopsycholog przekonała, że i nam będzie łatwiej (w przyszłości, kiedy nasz synek zacznie dorastać, moze zacząć się ustalanie hierarchii od nowa) i psu, który nie będzie miał szans na zaspokojenie potrzeb prokreacyjnych. To tyle. Kończę wątek i pozdrawiam serdecznie Ania
-
Jesteśmy po wizycie u zoopsychologa. Już po panice :) Nie będzie schronu ani nic z tych rzeczy, tymczasowy dom u nas nadal aktualny. Wg niej: Pies ma charakter, jest bardzo pewny siebie. Nam się całkowicie podporządkował, ma duzy szacunek. Psycholog oceniła bardzo pozytywnie relację psa i naszego synka. Jest tak jak powinno być. Jego reakcje na obce osoby zostały przetestowane na ulicy i na miejscowym weterynarzu ;), w kilku wariantach. Zdaniem psycholog reakcja Edena jest reakcją obronną, Chroni sforę (nas), czyli tak jak przypuszczałam. Pouczyła nas na temat prawidłowych reakcji w takich sytuacjach. Ogólna ocena bardzo pozytywna, nieoficjalnie stwierdzono;) "bardzo fajny pies" Profesjonalną opinię, profil psych. psa dostaniemy na piśmie i napewno zamieszcze ją tutaj. A zatem propozycja adopcji nadal jest aktualna Z cięzkim sercem, bo Eden juz zawładnął naszymi sercami - męża również. Gdyby nie nasza sytuacja... Kto wie. Eden to bardzo wartościowy "materiał", że się tak wyrażę. Trzeba go odpowiednio prowadzić i będzie ok. Fotki zatem wkleję niedługo i ... nadal czekamy :) Pozdrawiamy serdecznie
-
509 166 430 Narazie jesteśmy umówieni do zoopsychologa w Radości na środę, ale mąż twierdzi, że zoopsychologia to bzdura i nie ma sensu:(
-
jayo, ja wiem że schron to jak wyrok dla Edena:-( . Rzeczywiście, póki co, podzwonię i poszukam dzisiaj behawiorysty na konsultację. Może ktoś zna dobrego specjalistę w okolicach Warszawy od strony Wawra? Może da się to wyprostować. Eden to jeszcze dzieciak przecież. Wobec innych psów jest raczej pozytywnie nastawiony. Chce sie ganiać i bawić. Kilka razy ustąpił nawet małemu psiakowi. Ale były tez sytuacje ze warczał i szczekał. Jeśli chodzi o ludzi to mam wrazenie, że jemu przeszkadza, kiedy ktoś przechodzi albo zatrzymuje się przy nas - wtedy się rzuca. Wszystko jedno - męzczyzna, kobieta, dziecko. Ale też nie jest tak zawsze. Przy wejściu na klatkę schodową również wykazuje agresję. Sąsiedzi już kręcą nosami. "Skąd pani taakieego psa wytrzsnęła" , jaki "miły":angryy: " , "oj, kłopotów sobie pani narobi" itp, itd. Tłumaczę, że znalazłam i że szukam domu dla niego, ale.... Eden wychodzi już tylko w kagańcu. Kilka razy czekał na mnie przed sklepem na smyczy i wtedy wogóle nie zwracał uwagi na ludzi. To moje obserwacje. Czy kastracja mogłaby pomóc? Czy znalazłby się ktoś z doświadczeniem, kto mógłby się nim zajać? Nie chcę oddawać go do schroniska. Wiem, ze tam psychicznie może nie dać rady. jest jednak zbyt uległy wobec innych psów. Nikt go nie adoptuje, bo będzie miał opinię agresywnego. Co go czeka? Uśpienie? Wegetacja w schroniskowym kojcu do końca życia? Nieodpowiedzialny właściciel, który będzie go chciał właśnie dlatego, ze jest agresywny? Wczoraj, po tym feralnym spacerze, zlizywał mi łzy z oczu. Może, głuptas "myśli", ze tak własnie trzeba, może był chwalony za takie agresywne zachowania, chce się przypodobać w ten sposób. Co ja mam robić?
-
Nie sądziłam, że po poprzednim poście, przyjdzie mi napisać ten. Wróciliśmy ze spaceru. Eden rzucił się na przechodnia. Był na smyczy. Nachyliłam sie nad dzieckiem, akurat przechodził mężczyzna i stało się. Eden ugryzł, własciwie złapał za spodnie. Szczekał i rzucał się, trudno mi było go utrzymać. Nie wiem, co się sało. Pisałam wcześniej, ze szczeka na ludzi i na weterynarza, ale to... Proszę o radę i pomoc. Nie proponuję już Edena do adopcji. W tej sytuacji nie mogę. Rozmawiałam telefonicznie ze szkoleniowcem juz wcześniej w sprawie szczekania. Kobieta powiedziała, że czuje się niepewnie, ale też że zaczyna bronić swory, czyli nas (?). Nie znam jego historii, nie wiem skąd się wziął i dlaczego się błąkał. Skad takie zachowanie :-( . W stosunku do nas jest totalnie łagodny i uległy. W tej sytuacji mąż kategorycznie nie zgadza sie na dalsze tymczasowe przetrzymywanie psa. Ja też straciłam grunt pod nogami. Za wszelką cenę chciałam uniknąć schroniska. Teraz nie mam wyjścia Co robić?
-
Mieszkanie mieszkaniem i nie o nie tutaj chodzi. Jeśli ma czekać cały dzień z pełnym pęcherzem i jelitami... to jaki ma to sens? Uważam się za w miarę odpowiedzialną osobę (ale to brzmi, wiem:cool3: ) i chcę, i póki co mogę, pomóc psu. Ale chcę też, żeby miał godne życie i zaspokojone podstawowe potrzeby. Wierzę, że jest gdzieś ktoś, kto może mu to dać. Piesek jest juz zaszczepiony i ma książeczkę - miejsce na dane właściciela narazie puste :oops:. Dostał druga dawkę odrobaczającą i dostaje olej z wiesiołka, bo sierść była w fatalnym stanie. Inne moje obserwacje: Śpioch z niego. Umie zostawać na kilka godzin sam. Chętnie wsiadł do samochodu i bardzo mu sie podobała przejażdżka dokoła osiedla. Tyle że na stojąco:-o . Niestety, czasem obszczekuje ludzi na spacerze. Weterynarza nie znosi i okazuje to stanowczo. Uwielbia serek żółty i chlebek z masłem (najlepsze smakołyki). Nie chce jeść suchej karmy za bardzo, ale ryż czy makaron z warzywami i mięsem owszem, owszem. Błędem było podanie mu mleka - miał potem sensacje :(. Jeśli chodzi o zabiegi pielęgnacyjne - dał się jakoś wykąpać, ale bardzo się stresował i zwiał w połowie cały w pianie:evil_lol:. Uwielba za to szczotkowanie. Waży ok 30 kg. Niedługo postaram się wkleić nowe fotki Pozdrawiam serdecznie
-
Vitis, tylko że ten chart to troszkę mniej już charta przypomina odkąd ma miseczkę dwa razy dziennie:cool3: . Nie wiem jak edytować tytuł całego wątku:(. da się?
-
Troszeczkę do gór sie podciągam,,,
-
Mieszkam pod Warszawą. Możliwe, ze się zgubił, został wyrzucony... Sądząc po jego początkowym stanie, błąkał się długo. Wet powiedziała, że jest bardzo możliwe, że uciekł z takiej pseudo hodowli, gdzie miksują charty do polowań na króliki. Nie znam się na tym kompletnie, ale kto wie. Biorąc pod uwagę jego stosunek do kotów - poluje na nie - mogło tak być. Chociaż z drugiej strony... Nie wiem jak się szkoli psy do polowań, ale Eden nie ma zielonego pojęcia, co to surowe mięso i co się z tym robi. Po prostu nie umie zjeść kawałeczka piersi z kurczaka na surowo. Acha.Nauczył się fajnej rzeczy. Kiedy w lesie mój trzyletni synek oddali się za bardzo (a wędrownik z niezależną duszą z niego jest), Eden reaguje na komendę "szukaj dziecka, gdzie jest dziecko" i biegnie do mojego synka. Narazie tyle, ale gdyby to rozwinąć;) ... Pozdrawiamy i wciąż czekamy z nadzieją