-
Posts
7715 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by olenka_f
-
Vetoryl mamy ale zalecenie producenta jest takie żeby po 7 dniach stosowania leku zrobić test ACTH, Figa miała test hamowania dexamethasonem robiony
-
U Figi w sierpniu zdiagnozowano cukrzyce, dostaje cały czas insuline na którą nie reaguje. Zrobione zostały jej badania i zdiagnozowano Cushinga , Figa nie ma zaatakowanych nadnerczy tylko przysadkę mózgową. Sprowadzono już dla niej lek którego nie może dostać bo po 7 dniach przyjmowania leku trzeba zrobić test. Do testu potrzebny jest steryd ACTH , nie moge go załatwić. Może ktoś z Was mógłby mi pomóc choć w recepcie bo jak już ją będę miała to za 3 miesiące apteka sprowadzi lek.
-
[quote name='Bila']Wiadomo, co u dziewczynki? JAk się ma?[/QUOTE] Jest bardzo chora, wyjechała ze Starogardu bardzo źle zdiagnozowana i dziewczyny wszystko zaczynają od początku Jest szansa dla niej, będzie operowana - dziewczynom potrzebne jest wsparcie i to duże. [URL]http://www.allegro.pl/show_item.php?item=955427488[/URL] już nieaktualne ale namiary jak najbardziej na czasie :)
-
biedactwo :(
-
Olafek mały łobuz w opałach.... dziadzio za TM
olenka_f replied to kikou's topic in Już w nowym domu
nie mam pojęcia czy ma ogłoszenia, miał na pewno bo nawet ktoś do mnie kiedyś dzwonił ale jakoś nic z tego nie wyszło. Olaf mieszka teraz w swoim pokoju z Księciem , wielki staruszek z rakiem chyba wszystkiego, sypiają na rogówce i maja do dyspozycji 12m2 . Olafkowi poprawił się humor jak z Dragonem nie ma do czynienia wcale i to nas bardzo cieszy. Na spacerkach to on jest tym biegającym wszędzie pieskiem , Książę kroczy powolutku ale żyją zgodnie i Oli odżył :) -
Miłek wrócił do schroniska. Pies wykazywał "agresje" na spacerze, zwyczajnie bronił swojej pani i szczekał. Poczuł się odpowiedzialny i chciał spełnić swoją role i za to został wyrzucony. Kobieta powiedziała mi " dla mnie to była agresja" , Miłek nie ma w sobie cienia agresji - dla mnie jego była pani to idiotka. Cisną mi się na usta wszystkie wulgaryzmy pod adresem tych ludzi ale to forum i nie będe ich używać, jeśli to czyta to niech sobie wyśpiewa Miłek z zwariowanego pieska , brykającego na wszystkie strony zrobił się psem siedzącym - on tylko siedzi w kącie. Chłopak ucieszył sie na nasz widok ale po wyjściu tej... zwyczajnie zaczął ją szukać. Teraz nie szuka i pewnie głupek tęskni a ja nie umiem mu powiedzieć że nie ma za czym. Weszłam z Miłkiem do kociarni, on chce biegać za kotami ale nie gryźć je. Skoro w tym domu wszystko było odwrotnie to to popier.... dom i szczęście że Miłka już tam nie ma. Mam nadzieje że znajdziemy mu dom warty niego. Akuszko poproś moda o przeniesienie wątku, Miłek to cudny dzieciak i zasługuje na swój wątek
-
jest lepiej, rana się zagoiła, nawet biega trochę, dostaje leki na serce i p. bólowe codziennie, ma apetyt. Póki nie cierpi cieszymy się każdym dniem :)
-
To ze strony SOS Bokserom:( 17.02.2010r. Padało co najmniej dobę w całej Polsce. 15 lutego od rana czysty śnieg przykrywał grubą kołdrą świat, obiecując frajdę dla dzieci i pyszną zabawę dla psów, które lubią białe szaleństwo. Nie inaczej było w odludnym zakątku Polski, w którym chory Porto sobie mieszkał z Opiekunami, którzy cierpliwością, pracą i miłością osiągali w jego stanie sukcesy, jakich od miesięcy nie obserwowaliśmy. Porto wczesnym rankiem wyszedł ze swoją Panią na dwór przed dom – jak to zwykle o tej porze, sprawdzić stan świata, załatwić przyziemne potrzeby – ot zwykły poranny spacerek. Nagle ciszę rozdarł dźwięk silnika. Porto skupiony na swoich potrzebach nie zwracał na nic uwagi. Rozpędzony samochód listonosza wjechał przed stojący na uboczu dom. Nie wiadomo, czy nie zauważył ogromnego brązowego boksera na śniegu, czy nie zdążył wyhamować, uderzył w psa i ogrodzenie. Gdy wszystko ucichło, kierowca powiedział – zniszczyłem pani ogrodzenie… - Zabił pan mojego psa. - e tam pies, jak nie ten, to będzie inny. Więc może było mu wszystko jedno. Bo jedno życie można przecież zastąpić innym. Ale Porto nikt już nie zwróci jego istnienia. Miro, Ty i Twoja Rodzina daliście Mu tak wiele. Miłość, bezpieczeństwo, spokój i nieskończoną cierpliwość. Nigdy nie wiemy, jak długo będzie nam dane dawać to bezdomnym psom, dlatego czasem bywa bardzo trudno, gdy pies odchodzi nagle, za wcześnie, a my mieliśmy jeszcze tyle planów, pomysłów, nadziei. I tak trudno przewidzieć, że innym obojętne jest cudze życie. Dlatego parafrazuję coś, co kiedyś usłyszałam: nie płaczmy, że go już nie ma. Cieszmy się, że był z nami.
-
Rotka jest po operacji................ropomacicza. Ja nawet nie chcę komentować kompetencji weta który się nią miał zająć, bo mnie zbanują Wyniki też sie nie potwierdziły. Ja nie wiem jak nazwać to że Fundacja Bernardynów postanowiła pomóc Rotce i że ona na drugi koniec Polski pojechała bo jeszcze doba i sunia by umarła. Wiem jedno że z całego serca dziękuję Luizie za to że pokazała Ewie Rotkę, Ewie że postanowiła jej pomóc a Monice za opiekę i troskę już na miejscu. Jestem w stałym kontakcie z Ewą i wiem że dziewczynka czuje się już dobrze, jakoś nie pokazuje ząbków przy pobieraniu krwi, jest posłuszna i kochana. Mam nadzieję że już nie długo będzie mogła mieć dom a ponieważ takie Osoby sie nią zajęły to i ten dom będzie najlepszy z najlepszych.
-
Czaka miała dziś robioną biopsję, wycinki będą wysłane do Niemiec więc kilka dni potrwa nim poznam wyniki. Jest cały czas na antybiotyku
-
Księciu dziś wrócił do schroniska, jest cały obolały. Chodził za mną krok w krok. Nie bardzo chce się położyć ma przecież cały brzuch pocięty. On jest taki kochany
-
on umiera , jest jej kolegą , mam nadzieję że to nie czarna seria [url]http://www.dogomania.pl/threads/179019-Czarny-KsiAE-A-AE[/url]
-
w poniedziałek bedzie robione, jest jeszcze maleńkie g.. na kręgosłupie ranka sącząca się ochydna i tego boimy sie bardzo
-
Księciu umiera. Ma nowotwór wątroby, jelit. Usunięto płat watroby, guz przy żołądku, jelit wyciąć się nie da. Dziś zaniepokoił mnie jego brzuszek który go bolał, pojechaliśmy do weta. RTG nic nie było widać nawet narządów, usg to samo trzeba było ciąć bo wiadomo że jest czymś zalany ale nie wiadomo było czy mu jakiś narząd pękł czy wylew. Skąd ta woda nie dopytałam po takich wiadomościach, jeszcze rak prostaty. Jeśli do poniedziałku uda się że przeżyje i jego życie nie będzie koszmarem zostanie mu kilka miesięcy życia.
-
hej Dorotko , fajnie że zajrzałaś do Czaki. Mam nadzieję że z Czaką będzie lepiej niż z Księciem, to wszystko to jakiś koszmar
-
hej Dorotko , fajnie że zajrzałaś do Czaki. Mam nadzieję że z Czaką będzie lepiej niż z Księciem, to wszystko to jakiś koszmar