Jump to content
Dogomania

Nela_

Members
  • Posts

    251
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Nela_

  1. Zaczelam jej dawac wieczorem 1/4 Scanodylu i jakby wiecej sie ruszala. Probuje przechodzic sama na drugie poslanie i zerka na mnie jakby oczekiwala pomocy. Nadwyreza przy tym przednie lapki i znow zaczynaja puchnac w stawach. Za dnia klade ja na lozku i sobie gadamy... Wieczorami upomina sie o masazyk. Spiewa az nie przyjde ;) No to sie masujemy i Rudzia sobie przysypia :p Patrzy teraz na mnie i pewno mysli - czemu jeszcze swiatla nie gasisz, nie widzisz ze ja chce spac, wycisz telefon zebym znow nie musiala ci przypomniec. Kiedys dostalam w nocy smsa i Rudka mnie zwarczala :lol:
  2. Najgorsze sa noce i wieczory. Rudka wtedy gorzej sie czuje, malo ja interesuje co sie dzieje....no chyba ze poczuje jedzenie. Mam swiadomosc ze gdyby nie encorton wcale by nie jadla. Wieczorem juz juz jestem bliska zeby jej pomoc ostatni raz......wiem przeciez ze lepiej nie bedzie. Na co czekac? Az przestawimy jej cos przy przenoszeniu? Ale rano kiedy widze jak sie cieszy, jakie oczka zywe...... jeszcze troche pobedziesz ze mna Rudziu.
  3. Czas pokazal ze to byla dobra decyzja. Rudka juz nie podpiera sie tylnymi nozkami. Nie chodzi nawet podtrzymywana :-( Wet mowi ze to od kregoslupa. Dostaje leki na watrobe bo wyniki zle. Wazy tylko 16 kg mimo ze dobrze wyglada. To miesnie zanikaja :-( Opiekujemy sie nia jak malym dzieckiem. Przekladamy, podmywamy, rozbawiamy... Jeszcze nie nadszedl czas dla Rudki :shake:
  4. Dotarlismy już do domu. Nasza mała bohaterka przespala prawie cala droge. Warto bylo do Was przyjechać. Kochane Dziewczyny jesteście. Wiem jak ja kochacie i teraz juz wiem ze zadnego zabiegu nie bedzie.
  5. A Hund znajdzie jutro wolną chwile? Wyjechalibyśmy ok 18 czyli po 19 bylibysmy na miejscu. Strasznie jestem ciekawa jak Was Rudka przywita. Może znów się odwróci żebyście jej nie zabrały...;)
  6. Okrutna choroba zabiera młode pieski. Powinny biegać i bawić a nie cierpiec i nam trudno się z tym pogodzić. Miałam mało czasu żeby wynagrodzić Lulu pobyt w schronisku.
  7. A może sama chcesz ją przytulić? Mamy teraz urlop i w ramach walki z nudą moglibyśmy podjechać do BB przecież to nie jest koniec świata a i Rudzia miałaby troche rozrywki. Chciałabym porozmawiać z Wami o zabiegu nie o wszystkim chce i moge tu pisać. Co Wy na to? Może np jutro? Pojutrze? Jak u Was z czasem?
  8. Dziękuję Agnieszko :loveu: Robię co mogę żeby Niunia nie cierpiała. Płacze jak zostaje sama w pokoju no to ją przeciągam na kocyku albo zmuszam żeby przeszła parę kroczków podtzrymując z przodu. Jak ona się wtedy cieszy! Jaka zadowolona! Wiele nocy nie przespałam i przepłakałam bo jak tak logicznie i bez emocji pomysleć to co to za życie dla psa. Ale kiedy patrze jak się cieszy, jak nas wita...Jeszcze nie czas. Pozdrawiam serdecznie.
  9. Wet nie powstrzymał się choć go prosiłam i powiedział co myśli. Dowiedziałam się że jestem sadystką...No cóż, wygodną egoistką też jestem ale tego nie powiedział ;) i dobrze. Według niego żaden zabieg tu nie pomoże. Nie oburzajcie sie. To dobry wet. Kiedyś uratował życie Baxiowi a niewiele brakowało żebym nie miała psa. Niunia już przestała chodzić, ma problemy z wykupkaniem. Pańcio zrobi wózeczek bo noszenie jej nie jest łatwe a przy tym mam wrażenie, że tego coraz bardziej nie lubi. Możliwe że ją boli :-(
  10. ...Wet zrobił USG i stwierdził tylko niewielkie ropne nacieki co zresztą często się zdarza przy takich dawkach encortonu. Rudka nawet nie zauważyła kiedy przebił gule na stawie. Zszedł płyn zabarwiony krwią. Za to przy obcinaniu pazurków pokazała jak zwykle co potrafi...
  11. Napisałam wczoraj i znów mi wcięło posta :angryy: Mieliśmy ostatnio trochę problemów z Rudzią. Zaczęło sie od tego,że Niunia bardzo się wylizywała pod ogonkiem i brzuszek się jakoś tak dziwnie powiększył. Do tego paskudnie spuchła łapka w stawie. Nie martwiłam się tak łapką ( już nie raz tak było) jak brzuszkiem. Pojechaliśmy do innej też sprawdzonej i swietnie wyposażonej lecznicy....
  12. Równy rok minął jak LULU do nas przyjechała. Czytałam stare posty, przypomniałam sobie jaka była biedna, jak pracowaliśmy na jej zaufanie, na uśmiech na pysiu i błyszczące oczka. Łudziłam się że na dłużej zatrzymamy ją w domu :-(
  13. U nas wszystko w porządku. Stawy mniej opuchnięte i Rudzia jakby lepiej chodziła. Termin zabiegu jeszcze nie ustalony bo nie mam teraz szans na wolne w pracy. Wiadomo, sezon urlopowy :cool1: Z finansami OK :lol:
  14. Niunia zdrowa i moze isc na zabieg. Pozostało tylko uzgodnić termin. Zawiadomie kiedy. Dobrej energi i trzymania kciukow nigdy za wiele.
  15. Przesylka dotarla - dziekujemy :lol: Nie chce zapeszac ale lapki jakby lepiej jutro idziemy do weta
  16. Cały, caluteńki wątek przeczytałam. Trochę czasu mi zajęło :lol: Elu, dziękuję Ci za dodanie sił do walki o moją Rudkę, za to, że jesteś...zadne emotki nie pokażą tego i żadne słowa. Serdecznie Was wszyskich ściskam, miziam, pozdrawiam :loveu:
  17. We wtorek wybieramy się do weta. Zapiszę już na kom. coby nie zapomnieć :mad:
  18. Wczoraj odwijałam obydwie łapki i wyglądają jak na moje oko, całkiem normalnie. Musimy tylko obciąć pazurki czego Rudzik baaaardzo nie lubi.
  19. No to jeszcze coś wesołego. To stare zdjęcie Rudki i Baxtera....
  20. pierwsza proba wklejenia zdjęcia,:oops: czy ktoś coś widzi?
  21. Smutne pysiątko a już było tak dobrze.
  22. Bardzo dzielna :loveu: Niestety nie mam dobrych wiadomości. W czwartek wet unieruchomił jedną łapkę a w piątek zaczęła puchnąć druga. MImo, że pilnowaliśmy ją w domu to na polku musiała zrobić kilka kroczków- próbowałam pomóc i podtrzymać ale się nie załatwiła. Tak więc, sama usztywniłam drugą. Wczoraj lekarz ją oglądał i pochwalił mój opatrunek. Jeszcze tydzień i robimy badania przed zabiegiem...Trzymajcie kciuki, proszę, za dobre wyniki. Rudka przywykła do swoich szczudełek, próbuje sama się przemieszczać z posłania na posłanie. Teraz łokcie obtarte, tylne stawy zaczynają puchnąć :-(
  23. Dziękujemy :loveu: Najpierw badania krwi a z wątrobą ostatnio nie było najlepiej. Póżniej trzeba łapkę przygotować... z tego co zrozumiałam nie może być opuchlizny na stawie. Rudka pomimo unieruchomionej łapki czuje się bardzo dobrze. Fuczy i idzie jak burza po dywanie, gorzej po śliskich płytkach. Nie pozwalamy chodzić żeby sobie drugiej łapki nie nadwyrężyła.
  24. Wszystko zaczęło się od Sanderki. To w NIEJ zakochała się moja Mama. Dzięki NIEJ Amon ma dom. Póżniej LULUNIA, Rudka i maleńka Sunia. Niedługo minie rok jak LULU odeszła, teraz Sandra. Za szybko odchodzą ale przecież dalej są kochane i dalej pamiętane.
×
×
  • Create New...