pomo - nie jestem nastolatka tylko niestety juz stara babą:roll: , która musiała wiele w zyciu dokonywać wyborów. Może to nie inne świty ale inna wrażliwość - jestem z zawodu m.innymi bioetykiem. Nie jestem nawiedzona - nie stawiam na równi mojego dziecka i psa. Moje dziecko było bardzo, bardzo chore ale do głowy nie przyszło mi żeby pozbywac się zwierząt tylko dlkatego, ze np roznosza bakterie bo to nieprawda....Ale w przeciwieństwie co do niektórych (a do takich należą właciciele Margo) dla mnie zwierzęta sa istotami czującymi i myslącymi. Więc jezeli zakładam z góry, że moze mi w 2 pokojach bedzie z psem za ciasno - po prostu psa nie bioę. To nie jest przeciez obowiązkowe. :)