Nieco to męczące... Najpierw wychodze z Melą i łatką, zaprowadzam je do domu i lece dac jeść bernardynce (jej nie wyprowadzam bo bym jej nie utrzymała) a potem do jamnisi...
Oczywiście pisze o spacerach popołudniowych - bo z moimi wychodze 3 razy dziennie a z jamnisią tylko raz :(
chciałabym ją stamtąd zabrac... Nie chcę nikogo urazić, ale nietrawię alkoholików...