No to Reksio już grzeje tylek u Eli. Przywitał nas bardzo wylewnie, w samochodzie żywiołowy, wszystko go interesowało, choroby lokomocyjnej nie ma. Pod domem Eli od razu pozaznaczał teren, zainteresował sie psimi sąsiadami, ruch uliczny jakoś go nie przeraził. Szczegółowa relację z pierwszego dnia Reksia na kanapie zda jutro Ela :)
PS. W końcu poznałem resztę psiaków w Buku, wszystkie po prostu błagają o kontakt z człowiekiem, są wspaniałe. W czasie gdy Ela załatwiała formalności wymiziałem wszystkie :)