Byliśmy u lekarza. Dziś jest zdecydowanie lepiej:lol:. Nie ma gorączki i brzuszek jest bardziej miękki. Do jutra dieta. Samo mięsko. Ricuś jest strasznym panikarzem. Dotknięcie stetoskopem: pisk. Mierzenie gorączki:skowyt, Obcinanie 5 pazura:skowyt i wycie. Wyobraźcie sobie co sie działo przy zastrzykach. Słyszało go chyba pół z miasta. Wtulił sie we mnie jak małe dziecko i z rąk zszedł dopiero w samochodzie. Oczywiście w domu musiała być zabawa piłką. Jęzor wywalał do podłogi ze zmęczenia i był przeszczęśliwy.:loveu: