Jump to content
Dogomania

togaa

Members
  • Posts

    17025
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by togaa

  1. To,na co się dzisiaj natknęłam wprawiło mnie w osłupienie:-o:-o:-o:-o!!!! W misce psa Mikuły było nasiusiane??!! Zapewne przypadkowo,bo miska stała pod szafką na buty i to szafka prawdopodabnie była celem ataku. Ale fakt był faktem!! I nie sądzę żeby to pies Mikuła sam sobie nasiurał do miski.........!!!!!! Przeprowadziłam z Puszeczkiem poważną rozmowę, ze jak nie nabędzie manier wyląduje w budzie na łańcuchu,ale raczej się nie przejął....:razz: W moim domu mieszkają dwie sunie i pies Mikuła.Wszystkie średniej wielkości./20-30 kg/Z suniami Puszeczek dogadał się błyskawicznie/cieczka!!!/,z psem Mikułą relacje są poprawne choć widać wyrażną rywalizację o moje względy i terytorium/w domu !/. W ogrodzie wszystko jest ok. Zajmują osobne pokoje i powarkują na siebie gdy któryś naruszy terytorium drugiego.Z tym że Mikuła to poczciwina i pies bardzo bojażliwy/po przejściach/.To Puszeczek próbuje sie awanturować,ale ja cały czas mam ich na oku i nie ma mowy o konfrontacji. Jutro znowu wyjazd do Katowic.To już siódmy. Nie jest łatwo,ale widzę że ma to sens.Że łapeczka silniejsza,choć bardzo powoli te zmiany na dobre następują.....
  2. Też karmię moje psy Acaną i trzymam karmę w firmowym pojemniku. Nie wiem dlaczego,trzaski jakie wydaje pokrywa pojemnika przy jej zdejmowaniu doprowadza jedną z moich suń do szału. Moje "czipsy" pochłaniaja 15 kg w 3 tygodnie. Zazdroszczę tym którym taka ilość wystarcza na kwartał...
  3. Też sobie tego życzę!!!.Ale przy takim stężeniu sierściuchów patrzenie pod nogi to nawyk../ulubione miejsce kota nocą ? -stopień schodów!/
  4. Puszeczek je,ma apetyt tylko wciąż marniutki taki!! Dzisiaj bylismy w Katowicach pociągiem.Początkowo malizna trzęsła się jak galareta ale po chwili było wszystko ok a najważniejsze że nie było rigoletta! Łapeczka jakby silniejsza.Coraz częściej jej używa. Jakie to szczęście że parę miesięcy wcześniej otarłam się o temat psiej rehabilitacji.!! Dzisiaj,jak znalazł!!!!!!!!!! Następna wizyta w czwartek,a potem przerwa świąteczna. Czekam tylko kiedy dostanę eksmisję razem z moimi 28 łapami,bo przygotowania świąteczne leżą. W dodatku w domu trwa zabawa w zasikiwanie... Czyje na wierzchu!!! Każdy cieczkowy ślad mojej wielkiej ,kudłatej jest starannie zasikiwany przez Puszeczka a potem pana Mikułe/który nigdy wczesniej tego nie robił!?/ I pal licho te moje i tak zdewastowane parkiety,tylko boję się że nie zauważę kałuży i na śliskim parkiecie wywinę orła i co wtedy z moim kochanym zoo...??
  5. Agnieszko! Bubu go odrobaczyła gdy był u niej po operacji a ja podałam drugą dawkę. Robale były. To ciekawe co piszesz o psicy teściów.Moja sunia z zaawansowaną dysplazją, mimo bólu apetyt ma kosmiczny.Cały czas walczymy z nadwagą.Od roku jest na specjalistycznych karmach odchudzających,po których wyłącznie chudnie mój portfel... Puszeczek dostaje kurze mięso+ryż + marchewka,z tym że chudego mięska jest ok.70%.Ryż gotowany jest na rosole z kurczaka/bez tłuszczu/+ wywar z kurzych łapek. /Kurze łapki od zawsze gotuję mojej suni./ Do tego ociupina oliwy z oliwek,czasem biały ser.Polane arthroflexem. I tak 2x dziennie. Gotuję Puszeczkowi raz w tygodniu, w szybkowarze ,porcjuję i zamrażam. Mam to opanowane,bo całe lata gotowałam tak moim psom. To naprawdę żadna robota i tańsze niż gotowa karma.
  6. Byliśmy dzisiaj z malenstwem w Katowicach!!!Tym razem jako pasażerowie.. Mimo że jazda z moim mężem to ....lewy pas i 130 na liczniku,mały zapluł się cały ale nie rzygał. We wtorek pojedziemy pociągiem.Może lepiej to zniesie.? Ja,napewno!! Puszeczek jest taki kochany,delikatny i rozczulający...A mądry niesłychanie!!! Poznał już wszystkich czworonoznych domowników!!! Z dużą,kudłatą znajomośc w granicach rozsądku/cieczka/.Z psem Mikułą - również,bo może być zazdrosny o dużą. Puszeczek najlepiej czuje się na moim lóżku,którego pilnuje do czasu aż pójdę spać. Łapeczka jest taka sobie.Po ogrodzie Puszeczek biega dalej na trzech. W mieszkaniu,gdy idzie wolno mocno kuleje ale wspiera się na chorej ! Na wadze nic nie przybiera ,mimo że naprawdę mu dogadzam.Żeberka na wierzchu!!! Wszystkie moje koty ważą więcej od niego..!!!!!!!!!! Bardzo jest już do mnie przywiązany,ale tak mi się zdaje że on tęskni... Może za dawnym życiem ,jakiekolwiek by ono nie było...?????????????
  7. Po raz drugi Puszek był dzisiaj w Katowicach! Wogóle mu sie te jazdy nie podobają!!! Rzyganko /mimo aviomarinu/ zaczęło się jeszcze w granicach miasta!!! U Pani rehab. wiercił się, wyrywał.....Trudno go było utrzymać. Powrót nie był lepszy.Wszyscy wróciliśmy totalnie umordowani.... Maluch był tak padnięty,że spał po powrocie 4 godziny.Nawet nic nie jadł..!!! Nie wiem czy w pociągu było by mu lepiej czy gorzej...? Czasowo wychodziłoby na to samo. Nigdy żaden z moich psów nie miewał takich sensacjii....
  8. No wiec byłyśmy dzisiaj u P.rehabilitantki w Katowicach.Ja,Cioteczka tow. i Puszek,oczywiście. Maluch całą drogę rzygał równo,biedactwo. Pani Halina okazała się cudowną osobą.!!! Byłyśmy w Katow. przed czasem .Gabinet mieści się w podwórku starych kamienic.Towarzystwa dotrzymywała nam starsza pani z pieseczkiem mieszkająca opodal. Od niej dowiedziałyśmy się jak p.Halina od lat przygarnia wszystkie chore i bezdomne psy i koty.Jak za własne pieniądze je leczy,karmi i szuka nowego domu. Osoba o wyjątkowej empatii do wszystkiego co żyje. Na dowód tego ,w oknie gabinetu, czekała na nia koteczka z obandażowanym kikutem ogonka... Pani Halina poświęciła Puszkowi 1 1/2 godziny !!! Było i pole magnetyczne,leser,lampy a po nich profesjonalny masaż. Maluch średnio był zadowolony. P.Halina robiła swoje a Cioteczki na zmianę miziały niezagospodarowaną resztę Puszeczka. I nie uwierzycie!!! W drodze powrotnej zatrzymałyśmy się w lesie na siusiu i maluch pouśtykał na [B]4 łapkach!!![/B] Chyba po raz pierwszy od dnia wypadku!!! Trochę mi sie teraz wali na głowę bo auto mi padło/pojechałam pozyczonym !/,Swięta za pasem,goście zapowiedzeni a dom zapuszczony okrutnie , ale postaram sie przynajmniej co drugi dzień pojechać do Katowic. Widzę że ma to sens.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  9. Z Puszkiem jedziemy jutro na 11-stą do Katowic na ul.Kordeckiego do Pani rehabilitantki . Niech mi dokładnie pokaże i rozpisze w minutach ile nagrzewać lampą solux, co masować,jak masować,jak często.... Puszkowi przydałaby się cała seria zabiegów fizykoterap. i ten gabinet ma taką ofertę,ale ten 60km. dojazd...z Bielska do Katowic. Zobaczymy,jak zniesie jutro podróż.Czy to będzie uciążliwe dla niego ?. O gabinecie wiedziałam już 2 m-ce temu/od rehabilitantki w Lodzi/ a ostatnio pisała nawet o nim lokalna G.Wyborcza. Łapeczka,choc wolna od opatrunku zwisa bezwładnie jak doczepiona szmatka.Puszek wogóle się na niej nie wspiera.Kica po ogrodzie jak zajączek. Byłam trochę stremowana tą perspektywą jazdy do Katowic,bo nie znam dobrze miasta a dojechać potrafię tylko w okolice Placu Andrzeja/PKP/. Patrzę do Zumi,a ul.Kordeckiego jest tuż przy Placu Andrzeja!!!![IMG]http://static.dogomania.pl/forum/images/icons/icon7.gif[/IMG][IMG]http://static.dogomania.pl/forum/images/icons/icon7.gif[/IMG][IMG]http://static.dogomania.pl/forum/images/icons/icon7.gif[/IMG][IMG]http://static.dogomania.pl/forum/images/icons/icon7.gif[/IMG]Co za przypadek!!!!!
  10. Puszek miał dzisiaj zdjete szwy i opatrunek który bardzo go krępował. Wszystko pieknie się zagoiło[IMG]http://static.dogomania.pl/forum/images/icons/icon7.gif[/IMG][IMG]http://static.dogomania.pl/forum/images/icons/icon7.gif[/IMG]. Do lecznicy przyjechała też _bubu_.Maluch najwyrazniej Ją poznał bo wciąż się do niej przytulał,o co byłam trochę zazdrosna......!!!! Narazie maluch boi się stanąć na chorej łapeczce i nadal kuśtyka na trzech.Jest taka słabiutka i wogóle bez napięcia mięśniowego.Ale ma w niej potencjał.Trzeba tylko mu w tym pomóc .! Bez opatrunku Puszek wydaje sie jeszcze bardziej kruchy i maleńki.Kosteczki wszystkie na wierzchu!!!Żal patrzeć!! Na szczęście apetyt mu dopisuje... Niestety,jest jedna zła wiadomość.Odkryłam u malucha świeżo złamany prawy,górny kieł./to zapewne uraz po wypadku,prawe biodro,prawy kieł/ Złamanie jest fatalne,odsłonieta cała miazga.To musi boleć!!! Wet. tez westchnął nad jego losem. Tyle sie już maluch nacierpiał a tu znowu będzie narkoza itp... Musimy poczekamy z zabiegiem z miesiąc,dwa aż maleństwo nabierze sił. O relacjach z pozostałymi czworonoznymi domownikami no i o imieniu napiszę wkrótce,ale wszystko jest nadzwyczaj dobrze !!!! Właśnie mały biega po całym domu w poszukiwaniu cieczkowej panny.... [IMG]http://static.dogomania.pl/forum/images/icons/icon7.gif[/IMG][IMG]http://static.dogomania.pl/forum/images/icons/icon7.gif[/IMG][IMG]http://static.dogomania.pl/forum/images/icons/icon7.gif[/IMG][IMG]http://static.dogomania.pl/forum/images/icons/icon7.gif[/IMG] Nic tak nie stawia na nogi jak miłość wiosną!!!!
  11. No więc tak.... Puszek trafił do domu w którym mieszkają 3 sporej wielkości psy i 3 koty. Psy żyją ze sobą w wielkiej przyjażni,koty drą czasem koty. .Ale ogólnie towarzystwo się wzajemnie akceptuje i żyje zgodnie. Jest też spory ogród. Na Pusia,oprócz dobrego jedzonka czekała jeszcze jedna niespodzianka..?;););););) Jedna z moich suń/wielka,kudłata baba / dostała dzisiaj cieczkę...!!! Lepszego prezentu nie mogła małemu zrobić !. Malutki po ogrodzie kica bardzo ożywiony i kontempluje zapachy.Daje się też namówić na zwiedzanie domu/psy są wtedy w ogrodzie/. Pierwszego dnia bał się ruszyć poza granice swojej poduszeczki a co dopiero pokoju. Z psami narazie widuje się przez okno. One oczywiście zaraz się zorientowały że mamy w domu gościa,ale zachowują się bardzo przyzwoicie.Nawet nie okupują drzwi pokoju w którym mieszka Puszek. Natomiast bardzo wścibskie są koty. Duduś,kot który kumpluje sie wyłącznie z psami kolędował przy drzwiach małego tak długo aż go musiałam wpuścić.Chłopaki się przywitały,obwąchały po czym Puszek wrócił na swoją ukochaną poduszeczkę a Dudi usiadł w kącie pokoju i długo mu przyglądał... Tak więc pierwsza znajomość zawarta. Pozostają 3 psy i 2 koty.Ale mamy czas.....Nie śpieszy nam się. Jutro napiszę o zdrowiu małego i Jego nowym imieniu....
  12. Witajcie Cioteczki! Będzie dużo nowych wieci o Puszku,tylko znajdę chwileczkę czasu. Wiem że na nie czekacie i Wam się należą.Ale staram się każdą wolną chwilę spędzić z maleństwem./w pokoju gdzie mieszka maluch, nie mam kompa/. To jest [B]cudo[/B], nie pies. Sama psia subtelność,delikatność no i uroda wielka....! Jestem taka szczęśliwa że Go mam...!!!:lol::lol::lol::lol::lol: Napiszę wieczorem.Cierpliwości!!!!!
  13. Szefowe Puszkowe,czyli Hund i Bubu były dzisiaj u mnie z wizytacją, a przede wszystkim wiem już dużo więcej o maluchu. No,faktycznie pracy z nim będzie dużo. A przede wszystkim rehabilitacja,rehabilitacja.........żeby łapeczkę przywrócić do jako takiej sprawności. A ja już dzisiaj czekałam na malucha.Z świeżo ugotowaną kurzęciną z ryżem i marchewką. Ale, co się odwlecze to nie uciecze....
  14. Mogę Go wziąść na tymczas i rekonwalescencję. Należy mu się dobry i przepyślany domek więc będzie czas by mu Go znależć. Hund,wysyłam ci pw.
  15. A ja mam szczęście!!! Jeden z moich psów długo był bezdomny i pomieszkiwał w lesie opodal którego mieszkam. W końcu wprowadził się do mnie,ale kupale nosi do lasu.Czeka pod bramą żeby go wypuścić,robi co trzeba i po 3 minutach wraca z powrotem. A gdy nie może sie doczekac na otwarcie bramy,wyszukuje w ogrodzie największą gęstwinę....
  16. EVas,jedna z moich suczek też "przerabiała "3 lata temu kaszel kenelowy.Objawy były tak dramatyczne,że myślałam że pies ma w tchawicy jakąś kość,drzazgę z patyka...Znana w bielsku klinika wet. zdarła wtedy ze mnie skórę...był rtg, bad.krwi,antybiotyki podawane w zastrz......Nikt mnie nie inform. co psu dolega!? Przy kolejnym zastrzyku,trafiłam na właściciela kliniki, który znał mnie z wcześniejszych wizyt i ten zapytał..co ja tutaj robię?Opowiedziałam cały przebieg objawów i leczenie.. a ten przytknął palec do krtani psicy , która wtedy charakterystycznie zakaszlała ....Szef roześmiał się.."przecież to kaszel kenelowy!!tego się nie leczy.."-usłyszałam. Szef kliniki często bywał za granicą, a młodziez Go zastępująca robiła co mogła by obroty kliniki były zadowalające...lecząc kaszel,którego się nie leczy!!!
  17. Evas ,kochanie!.Dopiero dzisiaj dowiedziałam się o Lessi i koteczce!!!!!Tak mi przykro! To aż nie do uwierzenia......?Sama widzisz,nie ma w życiu przypadków.Figunia była Ci przeznaczona! .Pewnie bardzo cierpisz z powodu Lessi.Tyle lat Ci towarzyszyła!!!!To niesprawiedliwe,że nasze ukochane psy,nasze koty ,żyja tak krótko.Ale tak jak juz tu ktos napisał, lepiej jeśli to my je żegnamy a nie osierocamy...Przecież one by tego nie zrozumiały.../jak w wierszu Szymborskiej. /
  18. Myślę,że twój haski zachowuje się raczej typowo dla psów tej rasy.Moi sąsiedzi mają haski i czytając twój post,myślałam że to oni opisują swojego psa,z tym że go kochają takim jaki jest.Mowy nie ma o uśpieniu!!!!! Haski to szpic,ja też mam szpica-tylko wilczego i mimo niezwykłej łagodności w stosunku do ludzi,ma na sumieniu 2 sąsiedzkie KOTY /mimo ze wychowany z kotami/i sąsiedzkiego koguta jakiejś ozdobnej rasy........Więc wyobrażasz sobie jaka była afera.....!!!!!!!A na którejś wystawie psów,słyszałam od właściciela haski,że kiedyś w psiej kupie znalazł resztki kolców jeża........????!!!!! A co do dołów,to jamniory też nieżle kopią.Miałam - to wiem.
  19. togaa

    pies w lesie

    Nie wiem,czy wszyscy psiarze maja tą świadomość,że w okresie zimowym,tak trudnym dla lesniej zwierzyny b.wiele saren pada z powodu "zagonienia" przez psy.To może być mały "pikuś" spuszczony z linewki i wystarczy ze sarna przebiegnie kilkaset metrów !!!!Ale to, co dla pikusia kończy się zadyszką,dla sarny-ZAPALENIEM PLUC.I to jest bardzo częstą przyczyną ich śmierci w zimie. Mieszkam blisko parku-lasu i to co ubiegłej zimy spotykałam,to był horror!!!Wszędzie krew,poranione sarny,zagryzione sarny!!!.Miałam ochotę powystrzelać wszystkich nieodpowiedzialnych psiarzy!!!! Mam trzy psy i uwielbiam patrzeć jak wspólnie baraszkuja,ale trzeba wiedzieć ;gdzie i kiedy!!!
  20. Kiedyś urządziliśmy ogrodowe party .Jeden z naszych gości właśnie sprawił sobie nową protezę zębową.Krępujący ten fakt bardzo ukrywał.;) To nie była całkowita proteza,tylko 3 sztuczne zęby na drucikach. Ponieważ była to dla naszego gościa nowość i bardzo przeszkadzała mu w konsumpcji,dyskretnie odłożył ją za doniczkę . Po chwili zauważyliśmy,że nasze 3 psy o coś zaciekle walczą a z pyska jednego z nich wystawały resztki tych nieszczęsnych drucików....!!! ......może chciały przymierzyć????....:lol:
  21. Evas,....widać byłyście sobie przeznaczone.....Brak mi słów....
  22. Jedna z moich suczek też jest taka lizawkowa i trwa to już od 6 lat.Wie że nie przepadamy za tym,dlatego napastuje w ten sposób wszystkich naszych gości.Niech no tylko ktoś się nieopatrznie pochyli,natychmiast jest umyty. Sunia jest średnio urodziwa,toteż miny wylizanych gości są nietęgie...
  23. U mnie sterylka niczego nie rozwiązała.Mam 2 sunie i właśnie przerabiam cieczkę tej niesterylizow. No i dzieje się;Sodoma i Gomora.!!!
  24. Temat,uważam jest ponadczasowy. Nie jestem prawnikiem,ale wiem że polskie przepisy regulują tego typu problem i jeśli uciążliwość jest ponad przeciętną miarę, można wystąpić do sądu z pozwem o tzw. naruszenie posiadania. Sama mam 3 psy,które gdyby mogły szczekałyby w ogrodzie non-stop.Dlatego na noc i w sytuacjach gdy nie mamy nad nimi kontroli,są zamykane w domu.Nie jest to dla nas komfortowa sytuacja,ale coż....?!!! Sąsiedzi mają absolutne prawo do świętego spokoju i trzeba to uszanować.
  25. OlaAB,czy moglabyś napisać coś wiecej n.t. tego preparatu?
×
×
  • Create New...