Szkoda tylko że domek nie z dogo i wieści z niego nie będzie, ani zdjęć.
Bo ja to się zawsze boję o adopcje takich psów w nieznane ręce żeby gdzieś nie trafiły z deszczu pod rynnę...
Szkoda tylko że domek nie z dogo i wieści z niego nie będzie, ani zdjęć.
A ja to się zawsze boję o adopcje takich psów żeby gdzieś nie trafiły z deszczu pod rynnę...
Han&Dom tak miło czytać wasze relacje. Cieszę się, że jakoś się wam tam wszystkim układa :) i że Dosia szczęśliwa i pomału staje się normalnym rodzinnym psiakiem.