-
Posts
3445 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by truskawa144
-
Wolontariusz Schroniska Dla Zwierząt 'AS' w Kłomnicach Obecnie mieszka u nas ok 230 psów i 25 kotów. Wolontariuszką jestem od 2 lat. www.schronisko.klomnice.pl W schronisku jestem niestety tylko jeden lub dwa dni w tygodniu ponieważ dojeżdżam do schroniska z Częstochowy (25km w jedną stronę). Pozdrawiam wszystkich Wolontariuszy:loveu:
-
[quote name='MonikaP']A powiedzcie, jak to jest z tym usypianiem - schroniska, które usypiają psy agresywne, albo bardzo stare i zniedołężniałe - są OK, czy nie? Poznańskie schronisko "szczyci się" tym, że nie ma eutanazji, chyba, że pies jest śmiertelnie chory i wyraźnie cierpi, a zdarza się niestety, że i taki pies umiera sam...W boksach jest pełno staruszków, którym ból sprawia poruszanie się i nie są w stanie normalnie funkcjonować. Są też psy mające wyraźne objawy choroby psychicznej. Są szczenięta albo kocięta zbyt młode, by dały sobie radę - nie potrafiące pobierać pokarmu czy wypróżnić się, ale mające już otwarte oczy, a nie ma komu ich wykarmić i później socjalizować. Czy brak eutanazji to zawsze powód do dumy? U nas w schronisku usypiamy tylko te psy lub koty które są bardzo chore i cierpiące i w ocenie weterynarza nie ma już dla nich ratunku. Takich przypadków jest niewiele,w tym roku mogłabym je chyba na palcach jednej ręki policzyć. Jeśli widzimy szanse jakąkolwiek na uratowanie psa czy kota to ją wykorzystujemy,choćbyśmy mięli sprowadzić dla tego zwierzaka specjalistyczne leki na które nas nie stać. Jeśli szans nie ma - usypiamy. Dla dobra zwierzaka. Szczenięta lub kocięta które są zbyt młode ale mogły przejść na stały pokarm nie są usypiane,zawsze znajdzie się osoba która przejmie nad nimi opiekę np ja. Do tej pory właściwie raz miałam taki przypadek 2 kociąt które same nie jadły a dodatkowo były chore i niesamowicie dzikie,zabrałam je do domu,leczyłam,karmiłam. Jeden kociak odszedł,drugi Lili przeżyła,wyzdrowiała i jest u mnie w domu do dziś. Psy agresywne też nie są usypiane,mamy w tej chwili 2 na prawdę agresywne psy,ja po 2 latach w schronisku nie odważę się podejść do żadnego z nich ale oba te psy mają swoich opiekunów którzy wypracowali sobie z nimi relacje: "karmię cię,sprzątam i zostawiam cię w spokoju - ty pozwalasz mi na to". I jakoś do tej pory to funkcjonuje. Eutanazja powinna istnieć i być wykonywana ale tylko wtedy kiedy innego wyjścia już nie ma.
-
[LEFT]Jagienko aukcje możesz zakończyć przez czasem i po problemie:evil_lol: [/LEFT]
-
Ważne,że nic się gorszego nie stało,na następny raz od razu dzwoń. Jesteś wolontariuszką w schronisku,musisz myśleć o tym,że jeśli pozwolisz psu odejść to może mu się coś stać. Sama najlepiej wiesz ile mamy psów powypadkowych,jeśli mamy możliwość jakiegoś psa uchronić przed nieszczęściem to musimy to zrobić.
-
[LEFT]W takiej sytuacji kiedy suka jest u Ciebie a Ty nie możesz jej przetrzymać do następnego dnia kierownik by ją zabrał a jak nie on to Stefan,trzeba było zadzwonić i się upewnić. A w każdym razie nie powinnaś jej wypuszczać jeśli już ją złapałaś. Mogłaś zadzwonić choćby do mnie albo do Stefana,ktoś by Ci pomógł. Całe szczęście,że nic gorszego jej się nie stało,jest tylko lekko ranna nic nie zagraża jej życiu,ranę ma oczyszczoną,leki podane,chodzi. Wiesz dobrze,że czas zabrania psa zależy od ilości zgłoszeń i od możliwości pracowników. Widać poprzednim razem nie mieli jak dojechać wcześniej. Mogłaś też poprosić kogoś z rodziny o podwiezienie jej do schroniska,wystarczyłoby tylko uprzedzić kierownika,że taki pies się do Ciebie przybłąkał. Opcji jest dużo. Ale teraz to już trudno,ważne,że nic gorszego się nie stało. [/LEFT]
-
[LEFT]No i wykrakałam:angryy: Sukę potrąciło auto,chyba zaraz po tym jak wyszła od Zuzy. Dzwoniłam właśnie do kierownika zapytać czy taki pies został do nas zgłoszony,okazało się,że już jest w schronisku. Wyszła od Zuzy,wpadła pod auto i poszła kilka ulic dalej w okolice domu naszego pracownika Stefana,Stefan zadzwonił do kierownika i suka zaraz pojechała do schroniska. Na szczęście nic bardzo groźnego jej się nie stało,zapewne została uderzona lekko,ale i tak krew leci i ja boli. Kierownik prosi żebyś następnym razem zanim zaczniesz robić psu sesje zadzwoniła do niego!:roll: [/LEFT]
-
[LEFT]Tak się kończy moda na haszczaki:angryy: Musze dać znać koleżance bo to może być suka która wcześniej błąkała się po Rudnikach i została przygarnięta przez jej znajomych ale sąsiad otworzył furtkę i suka poszła sobie gdzieś dalej,a chcieli ją przygarnąć. Zuza jeśli ją widziałaś to powinnaś była zadzwonić do kierownika a nie puszczać ją żeby się dalej błąkała bo w końcu jej się coś stanie:roll: [/LEFT]
-
MAMUSIA mojej Śrubki - Sarunia MA DOM!!!!! :)
truskawa144 replied to fizia's topic in Już w nowym domu
[LEFT]Sara na allegro: [url]http://www.allegro.pl/item379243016_2_letnia_malenka_suczka_czeka_schronisko_as.html[/url] [/LEFT] -
Pedro znalazł wspaniały Dom w Gdańsku! Dziękujemy!!!
truskawa144 replied to fizia's topic in Już w nowym domu
[LEFT]Pedro na allegro: [url]http://www.allegro.pl/item379245425_2letni_pedro_owczarek_malinois_schronisko_as.html[/url] [/LEFT] -
SZCZENIACZKI ze Schroniska 'As' - proszą o MIŁOŚĆ!!!
truskawa144 replied to fizia's topic in Już w nowym domu
[LEFT]Wszystkie szczeniaczki na allegro: [url]http://www.allegro.pl/item379267774_7_uroczych_szczeniaczkow_schronisko_as_.html[/url] [/LEFT] -
*WALDI* i *STEFA*-mixy TERIERÓW WALIJSKICH - MAJĄ DOMY!
truskawa144 replied to fizia's topic in Już w nowym domu
[quote name='rita60']Tylko,zeby zaczeli dzwonic,one tak juz długo czekaja:-([/quote] Jak na razie nikt nie dzwonił. -
[quote name='KrystynaS'] Wiesz co spytaj P. Kasi czy może kupić by dla suni takie legowisko w formie budy. Całość wykonana jest z gąbki. Postawiłabyś tą budkę w pokoju i niech sobie tam wchodzi. Może tam czułaby się bezpieczna, miałaby taki azyl dla siebie. Tylko jak byłoby z jedzeniem, czy wyszłaby sama aby zjeść i napić się wody. [/quote] Może to i dobry pomysł bo u nas Micia cały czas w budzie siedziała,na jedzenie i siku wychodziła na boks. W budzie by się na pewno poczuła bezpieczniejsza,chociaż z drugiej strony może się tam chować całymi miesiącami i trudniej z nią będzie złapać kontakt.
-
[LEFT]Wygląda pięknie i widać,ze jest szczęśliwym kotem:loveu: Dziękuję! Nie mógł trafić lepiej:multi: [/LEFT]
-
Ja tylko mówię ze swojego doświadczenia:evil_lol: Mój tymczas miał zdecydowanie wietrzone rany tyle,że jego wyglądały lepiej. Skóra była zdarta ale nie do mięcha a już na pewno nie tak jak tu tylko mniejszymi fragmentami. W każdym razie z tym nie było problemu,pięknie sie goiło. Gorzej było z nogą bo była niefajnie złamana ale po gwoździowaniu kotek chodzi normalnie ma tylko czasem problem z utrzymaniem równowagi bo nie jest już 100% sprawny a do tego ma ok 8 lat więc regeneruje się ciut gorzej. Myślałam,że piszecie o zwykłych opatrunkach i się wystraszyłam. Ale widzę,że wszystko pod kontrolą. Mój tymczasowicz wyglądał strasznie i był w złym stanie,teraz wygląda tak ( w nowym domu): Mam nadzieje,że Was to trochę pocieszy i da nadzieje.
-
[quote name='tekilla12']Tak swoja droga,gdybym nie widziala w schronisku,ze potrafi chodzic,a wlasciwie biegac...??...nie wierzylabym,ze ma sprawne lapki.Dla jasnosci,w schronisku uciekala przed panem,ktory chcial ja wyciagnac z boksu,w ktorym siedziala skulona. [/quote] Tak,niestety pan S porusza się czasem jak słoń w składzie porcelany. Ma dobre serce i zamiary ale jest trochę gapowaty i mimo,że chce dobrze to nie zawsze mu to wychodzi:evil_lol: A poza tym jest u nas krótko i Micia go słabo znała więc mogła się wystraszyć. Ona kiedyś dużo przebywała (podczas intensywnego leczenia) w pomieszczeniu dla pracowników i była wyprowadzana "na siku", na spacerek szła z dużymi oporami a wracała biegiem,szczęśliwa,że schowa się bezpiecznie w swoim kąciku.
-
[quote name='Madziek']umowę wyślę ja ;-) postaram się w poniedziałek, ok? Państwo wpłacą 20 zł na schronisko. [/quote] Super,dzięki. Hmmm,nie możliwe z tym zaświadczeniem. Chyba,że ta cała poczta nadal strajkuje. Bo wysłane było,mamy wpisane w książce,poszło w poprzedni czwartek. Nie wiem co się dzieje:shake: To się Sabie domek trafił:multi:
-
[LEFT]Miałam identycznego tymczasowicza,tzn po wypadku,nawet tam samo rudy. Po 1 nie bandażować chyba,że sam wet tak doradzi ale sądząc po tej ranie wątpię. Tu jest "mięcho" na wierzchu,to musi oddychać,trzeba będzie to utrzymywać w czystości i bardzo tego pilnować. Po 2 koniecznie rtg,łapa może być złamana. Wtedy konieczne pewnie będzie gwoździowanie bo gipsu sie tu nie założy. Dziwne,że nie dostał nic przeciw wstrząsowego,to powinno być zrobione na pierwszym miejscu. Koniecznie zmieńcie weta. Nie chce was straszyć ale jeśli jest złamanie to leczenie będzie kosztowne. W tym momencie priorytetem jest rana. Złamanie jeśli jest od biedy może poczekać kilka dni. Rana musi być czysta,cały czas. Mój rudzielec poza złamaniem i brakiem skóry (jak w tym przypadku) miał też rozwalone oko, czyszczenie i zakrapianie co 2 h przez całą dobę przez ok 3 tyg. Tą ranę powinnyście potraktować podobnie. Chyba,że wet wpadnie na lepszy pomysł ale wątpię. Trzymam kciuki za kiciusia. Ps. Mój kotek tymczasowy po długotrwałym leczeniu i gwoździowaniu trafił do wspaniałego DS w którym jest bardzo szczęśliwy. Mam nadzieje,że ta historia skończy się tak samo! [/LEFT]