W sumie to poprawa jest zerowa...
Dziś na przykład poszłam z Orientem na polanki- spotkaliśmy tam około dwuletniego "jorka", półrocznego labka i trzymiesięczną "bokserkę" i dorosłą kundelkę..
Spotkanie wyglądało tak:
Podbiegł do nas labek- poddał się od razu- nawet chyba się posiusiał- Orient obwąchał go i pociągnął mnie w stronę innych psów. Podbiegła kundelka- Orient powąchał ją i zaczął się sadzić do labka. DO jorka nie podszedł bo (mój) był na smyczy a jorczek zajęty był swoimi sprawami. Bokserkę powąchał- ona lizała mu pysk.. Dałam mu komendę "waruj", położył się i.. wszystko było by "w miarę" dobrze gdyby nie to, że widziałam, że szalejące szczeniaki bardzo go drażniły- kilkakrotnie zrywał się z atakiem, po czym na komendę się kładł i apiać to samo... A nie daj boże jak któreś w zabawie warknęło- normalnie takiego jakiegoś szału dostawał... :-(