z pieskiem to tak się skończyło ze Fundacja, która zrobiła wydarzenie na FB przestała się odzywać. Ludzie trochę powpłacali pieniądze, też się zaczęli domagac informacji ale wszystko ucichło.
Fundacja zamilkła
trzymam kciuki, tym bardziej że tydzień temu tak odszedł mamy psiak - miał około 14 lat.
Nagle się przewrócił, potem był bardzo słaby, wet powiedział że to zmiany neurologiczne, dostał zastrzyk. Wieczór nagle odszedł
niestety nie mam adresu, jak ją opieprzyłam jak mogła oddać psa którego zaadoptowała potraktowała mnie okropnie używając wulgarnych słów. Drugi raz dzwoniła jeszcze o 23, pewnie zapomniała
że już raz dzwoniła . Dzwoniła o drugiego szczeniaka bo mam poogłaszane więcej. Wtedy chciała już z dowozem. Poznała mnie i się wyłączyła.
[B]proszę uważać na kobietę z Krowodrzej Górki
na siłę szuka szczeniaka
w czasie rozmowy wygadała się że miała psa z Warszawy z fundacji i oddała go do naszego schronu bo był niewychowany
na PW mogę podać telefon z jakiego dzwon[/B]i
została złapana bo wpadła pod samochód. Chłopcy w wieku gimnazjalnym zawiozły ją do weka a przechodząca kobieta skojarzyła ogłoszenie i zadzwoniła do właścicielki.na szczęście nic się małej nie stało.
przestałam ogłaszać jak Pani się zdecydowała. Szukałam transportu od czerwca do sierpnia, Gdy znalazłam Pani powiedziała że niewidoma kotka zaczęła chorować i nie chce jej stresować.
Mam nauczkę aby nie czekać.
Może to była jedyna szansa