-
Posts
11736 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by magda z.
-
[quote name='monika083']kopiuje z watku wroclawskiego: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/192672-Wroclaw-psy-w-potrzebie.Watek-informacyjny.?p=16680050#post16680050[/URL] [IMG]http://www.dogomania.pl/threads/images/misc/quote_icon.png[/IMG] Napisał [B]jusstyna85[/B] [SIZE=4]Dostałam informacje,że na 63 km od strony granicy niemieckiej przy autostradzie(okolice zjazdu na Szczytnice) przy KFC leżał pies-zywy.Czy ktoś jest z tamtych rejonów?[/SIZE][/QUOTE] to pod Bolesławcem, musisz dziewczynom na ich wątek wkleić. Do mnie Conny też pisała z pytaniem o Torro, kierownik ma przesłac nowy spis czipów. Zobaczymy
-
[quote name='bla']no to podniosę chociaz :)[/QUOTE] dzięki:) Jest szansa dla rotka. Ja zaraz podeślę do kierownika dziewczynkę rotkę z prośbą o dane, bo nie zabrałam swoich notatek z ostatniej wizyty i z pytaniem czy ona w ogóle jescze jest w schronisku. Gosiu z ogłoszeniami to jutro powalczę, bo ten weekend byl pod tytulem ogarniania mieszkania - w poprzedni weekend nie było na to szans, nie mówiąc o tygodniu. Mamy z Bismarckiem inne cele życiowe - ja bym chciała chwilę posiedzieć, a on każdą moją wolną chwilę wykorzystuje na spacer, no i tuptamy, bo od jutra znowu będzie stróżówkę odstawiał w ciągu dnia...
-
A ja mam trochę inne doświadczenia - mój jamnik miał nowotwór na nerce, był leczony paliatywnie. w sobotę zaczął sikać pod siebie, dzwoniłam do wetki, ale powiedziała, aby poczekać, bo to moze zapalenie pęcherza, powiązane z chorobą. Całą noc Cenzor był niespokojny, w niedzielę rano pojechałam z nim. Okazało się, ze guz przesunął pęcherz i on już sam nie mógł sikać, tylko jak guz uciskał to mocz się wydostawał. W niedzielę nie mógł już też się wypróżnić. Gdybym pojechała z nim w sobotę to oszczędziłabym mu doby cierpienia, chociaż się nie skarżył, to wtedy nadszedł ten moment. Gdy Cenzor zasnął weterynarz powiedział mi, ze pies już nie cierpi i to była prawda. Nie obwiniam nikogo, bo mogłam w sobote psa zapakować w samochód, a nie dzwonić i konsultować telefonicznie. Sam zabieg jest cieżki, ale jak się widzi chore zwierzę to trzeba mu pomóc, mam znajomych, którzy się na to nie odważyli i ich zwierzaki były kilka dni w agonii, bo "oni nie mogli tego zrobić". Dyskusyjna sprawa, ale ponad swoje egoistyczne uczucia musimy brać pod uwagę samopoczucie zwierzaka.
-
Uwaga!Kto nie wpłacił, kto nie wysłał :) Wyjaśnienia i Czarna lista.
magda z. replied to Czarodziejka's topic in Bazarek
[quote name='fibi:)']mitheithel też w lutym dostałam PW że buzke do mnie wysłała...coś długo idzie :)[/QUOTE] ja po przeprowadzce nawet upoważnienie dałam znajomemu do odbioru poczty i nic... ;) chyba już nie dojdzie -
Wszystko wymaga czasu, będzie dobrze. Ja też się bałam o Bismarcka teraz w związku ze zmianą miejsca, ale jest ok:) Dacie radę. Buziaki
-
Ramzesio w końcu sie udało, masz swojego pana :) :)
magda z. replied to lolka's topic in Już w nowym domu
super:) fajnie, ze tak mu się poszczęściło -
[quote name='lolka']nie smutkuj Magda .....:calus:[/QUOTE] dzięki:) trzeba to jakoś ogarnąć, jest jeszcze opcja, że nie przedłużą ze mną współpracy w czerwcu;) tylko tutaj wieje cały czas... i zimno allegro cały czas hula, będę odnawiać, tylko pamiętajcie o czipach, bo bez tego sens ogłaszania jest bezsensowny, niestety
-
Ramzesio w końcu sie udało, masz swojego pana :) :)
magda z. replied to lolka's topic in Już w nowym domu
[quote name='lolka']a z jakim panem Ty się rozminęłaś ?:hmmmm:[/QUOTE] instalatorem;) znajomych tutaj nie mam zbyt wielu;) -
[quote name='lolka']no cześć ciotencja :) ...buziole wielgachne a jak Bismark znosi zmiany?, daje radę chłopina ?[/QUOTE] Bismarck w porządku, siedzi chyba grzecznie, i sam sobie organizuje czas, bo bobra na łózku spotykam po powrocie;) Nikt ise nie skarży, zresztą sąsiadów jescze nie widziałam. Zwiedzamy okolice, dzisiaj odkryliśmy biedronką na sąsiednim osiedlu - odkrycie wązne, bo u mnie same dziwne sklepy z jescze dziwniejszymi cenami i już zaczęłam się martwić, ale mamy też mięsne. Tylko tak pusto jakby
-
Jestem:) mam neta i psa. Co prawda Bismarck organizuje mi popołudnia, ale i tak teraz będę mogła trochę więcej niż w zeszłym miesiącu. Strasznie żałuję, ze nie mogłam pojechać, ale i tak przyjechałam bez kilku podstawowych rzeczy - nie mam suszarki do prania, ale na święta przyjedzie, ta co się nie zmieściła.
-
Ramzesio w końcu sie udało, masz swojego pana :) :)
magda z. replied to lolka's topic in Już w nowym domu
Fajnie, że nic nie uległo zmianie:) Ja właśnie podączyłam neta - w poniedziałek się rozminęłam z panem... -
Kasiu bardzo mi przykro, ze się nie udało... Ja dopiero teraz jestem jako tako ogarnięta i zaczynam walczyć z tym, co mam zrobić, a w przerwach będę latać i załatwiać wszystko, poprzednim razem zapomniałam zostawić upoważnienie na poczcie i takie tam sprawy, o których nie miałąm swiadomości. Ogłoszenia Soni robiła osoba z bazarku jak dobrze pamiętam, bo ja swoje już pościągałam, na usuwanie ich nie mamy już wpływu.
-
[quote name='kasiunia1']Błagam pomocy... dowiadywałam się, obdzwoniłam ale z tego co już wiem nie ma żadnego autobusu do Dłużyny.Pytanie kieruje do pani Magdy bo może ona wie jako tako o dojazdach. Chciałam jechać w sobotę ale z tego co teraz wychodzi to dopiero w tygodniu jak tato zawiezie. :roll: Ach.. wszystko jak na złość... :roll: czekam na odpowiedź:lol:[/QUOTE] ja jeździłam z drugiej strony, od Bolesławca....
-
Ramzesio w końcu sie udało, masz swojego pana :) :)
magda z. replied to lolka's topic in Już w nowym domu
[quote name='obraczus87']Dziewczyny dostaniecie ode mnie, ze nic nie napisałyście :) Ale wspaniałe wieści :) hurra!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!![/QUOTE] Nic się nie martw - ja tez nic nie wiedziałam, dostałam sms'a od Gosi, ze jest w domu, ale zeby więcej coś powiedziały;) Czlowiek ledwo wyjedzie i już jest poza informacjami;) A tak na powaznie to Aga wtedy wyjeżdzała, Beata ganiała na interwencjach, Kasia była wyłączona. A teraz wiadomo, ze jest ok:)