-
Posts
23614 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by maciaszek
-
kto zgubił dogo argentino?? JUŻ W DOMU NA ZAWSZE :)
maciaszek replied to florida_blue's topic in Już w nowym domu
To ja też poproszę [B]Mosii [/B]o jakiś namiar na Ciebie, bo być może będą chętni na Torresika. Najlepiej numer telefonu, pod który już sami będą mogli do Ciebie zadzwonić. I imię koleżanko, cobym wiedziała jak Cię im przedstawić ;) Dzisiaj wysyłam im mailem info o Torresiku i link do tej strony. Trzymajcie kciuki. -
A powiedz, bo zdjęcie jest niewyraźne, czy ta skóra na łokciach jest tylko starta (bez włosów), lekko zgrubiała i przylega dokładnie do reszty skóry, czy też może w ktorymś miejscu odstaje (w sensie, że tworzy się taka jakby narośl, która choćby lekko oddziela się od reszty skóry)? Pytam nie bez powodu. Jeśli jest tylko starta, zgrubiała i nic poza tym, to rób tak, jak rzekła Zurdo, a wszystko powinno wrócić do normy. Jeśli natomiast jest to jakby narośl (nawet malutka) warto udać się do weterynarza. Mój dogo miał taki modzel. Został on usunięty, a po usunięciu oddany do badania. I okazało się, że to rak. Na szczęście niegroźny i taki, który - jesli będzie się odradzał (tfu, tfu...), to tylko w tym samym miejscu. I dobrze, że został usunięty, bo z niegroźnego mógł z czasem przemienić się w złośliwego. Pozdrawiam. P.S. I nie przejmuj się na zapas :)
-
Kinga, trzymaj się :glaszcze: Jesteśmy z Tobą. Nie obwiniaj się za śmierć Gucia. Wszystko, co robiłaś, robiłaś dla jego dobra. Skąd mogłaś wiedzieć, że tak to się skończy? [B]To naprawdę nie Twoja wina![/B] To weci spiep....li operację i należy im się teraz :mad: Walcz dzielnie!! Wiem, że łatwo się mówi i że to "poczucie winy" jeszcze będzie w Tobie tkwiło, więc tym bardziej Cię :glaszcze:. Nie myśl o tym (a przynajmniej się postaraj) jak Gutek cierpiał. Przypomnij sobie jaki bywał wesoły i pomyśl o tym, że teraz właśnie taki jest. Uwolniony od wszelkich cierpień macha do Ciebie z góry ogonem. I na pewno nie chce byś się tak martwiła. On nie ma do Ciebie pretensji, bo wie, że go kochasz i robiłaś dla niego wszystko. I nadal robisz - walczysz przecież z lecznicą. Trzymaj się.
-
Przede wszystkim trzeba zrobić zeskrobinę i dać do badania, żeby określić dokładnie jaka to choroba, a jeśli to grzybica, to jaka dokładnie. Wtedy będzie wiadomo jak ją leczyć. Nie każda grzybica zwierzęca jest groźna dla ludzi.
-
[quote name='Ania+Milva i Ulver']Niestety podwyższony fosfor może miec coś wspólnego z nerkami. Zrób jeszcze raz krew i wyniki na mocznik i kreatyninę- to naprawde ważne:roll:[/quote] Ania ma rację. Warto sprawdzić. Nie ma co panikować, ale sprawdzić nie zaszkodzi. I garść informacji o fosforze: " Fosfor jest pierwiastkiem występującym we wszystkich rodzajach pożywienia. Dla organizmu jest ważny jako budulec kości i zębów. Zapotrzebowanie na fosfor jest niewielkie i zazwyczaj spożywamy go za dużo. Nerki, tak jak w przypadku wody, sodu i potasu, usuwają nadmiar fosforu z moczem. [B]Niewydolne nerki tracą zdolność wydalania fosforu stosunkowo wcześnie, stąd jon ten zaczyna gromadzić się w organizmie już u pacjentów ze średnio zaawansowaną niewydolnością.[/B] Objawy kliniczne nadmiaru fosforu we krwi są znikome, natomiast następstwa tego stanu ujawniające się po miesiącach i latach, są dramatyczne. Dochodzi do obniżenia stężenia wapnia poprzez wytrącanie się soli wapniowo-fosforanowych odkładających się w postaci złogów w sercu, mięśniach i naczyniach krwionośnych. Nadmiar fosforu w surowicy krwi może zaburzać wchłanianie żelaza, jak również wpływać na stosunek wapnia do fosforanów, co może prowadzić do osteoporozy. Nadmiar fosforu powoduje zakwaszenie organizmu i wypłukiwanie wapnia z kośćca. Upośledza wchłanianie tak ważnych pierwiastków jak magnez, cynk oraz żelazo, co prowadzi do anemii." Aha, jeszcze jedno - nie karm psa Royalem. Jest konserwowany chemicznie :shake: [FONT=Verdana][FONT="][/FONT][/FONT] [FONT=Verdana][FONT="][/FONT][/FONT]Pozdrawiam.
-
[quote name='evanescence']Wież mi to nie był atak jeżeli to co napisałam tak zabrzmiało to bardzo cie przepraszam[/quote] Ok, nic się nie stało :) :popcorn: [B]edziakalitowa[/B] Purina to dobra karma. Dzieli się na karmę ze średniej półki (np. Frieskies) i wyższej (np. Pro Plan). A Ty którą konkretnie dajesz? Ja osobiście polecam Acanę :). Z tym, że to karma nieco droższa... Acha, nie karm suni Royalem - zawiera konserwanty. W schronisku sunia mogła w ogóle nie jeść suchej karmy, a jeśli już to pewnie jakąś najtańszą :( Puszki z Lidla odradzam - żarcie marketowe (a zwłaszcza to "firmowe") nie jest najwyższych lotów. A im tańsze tym gorsze... A co do jajek, to dawałabym gotowane. Pozdrawiam.
-
[QUOTE]wiesz podstwa to sprawdzone mieso[/QUOTE] Święta prawda. [QUOTE] a po za tym jest jeszcze watroba wiepszowa[/QUOTE] Której psy nie powinny jeść, bo psy nie powinny jeść wieprzowiny. [QUOTE]a i jeszcze jedno moje psy jedza i jeszcze nie umarły i maja sie swietnie[/QUOTE] Tylko cały "bajer" polega na tym, że one nie umierają tak sobie od razu - zjadł i po psie... Jeśli żywi się wątróbką, która zawiera w sobie chemię, to ta chemia dostaje się do jego wątroby i problemy zdrowotne mogą się pojawić po wielu latach (a wtedy nie skojarzysz tego z wątór[I]ó[/I]bką). Zresztą nie piszę tu nic odkrywczego - wystarczy się zapoznać z procesem trawienia organizmu. I na koniec: Twój post odebrałam jako mały atak. Nie wiem czemu się denerwujesz, wszak ja Cię nie atakuję. Zaapelowałam tylko, by nie karmić psów wątróbką (i to był apel do wszystkich czytających ten wątek), a jeśli już, to tylko ze sprawdzonych źródeł (a powiedzmy sobie szczerze, że wielu z nas idzie po prostu do najbliższego mięsnego i kupuję mięcho dla psa). I to wszystko. Pozdrawiam.
-
To, że psina chodzi za Tobą wszędzie jest absolutnie normalne i bardzo częste u zwierzaków schroniskowych (które boją się stracić znowu panią/pana). Po jakimś czasie to powinno przejść (choć, jak widać w jednym z powyższych postów nie zawsze przechodzi :) ). Co do żywienia, zgadzam się absolutnie z gralinką. Pomyśl tez nad karmieniem suni 2 razy dziennie (rano i wieczorem), bo tak będzie lepiej. Trzymam kciuki za to, by było coraz lepiej i byście świata za sobą nie widziały :) Acha, jeszcze jedno: [B]nie dawajcie psom [/B]i sami też nie jedzcie [B]wątróbki [/B](chyba, że naprawdę z zaufanego, sprawdzonego źródła). Wystarczy, że kura jest podkarmiana odżywkami na bazie chemii albo innymi chemicznymi świństwami i całe to badziewie odkłada się w wątrobie (co jest akurat oczywiste) :(
-
Łódź-Ogromny Psi Szkielet:((((Odnalazł "swoich" LUDZI:))))
maciaszek replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
[quote name='marie']Na AFN jest 1020,00 pln, ale to bedzie mozna uruchomic dopiero jak bedzie faktura z kliniki. Postaram sie skontaktowac z Emir na jakim poziomie sa dotychczasowe wydatki na niego.[/QUOTE] Ok, dzięki. Czekam w takim razie na wieści. Poproś Emir, żeby ucałowana Dragonika w czółko :) -
Łódź-Ogromny Psi Szkielet:((((Odnalazł "swoich" LUDZI:))))
maciaszek replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
Kurcze... Dragon kiedy Ty wyzdrowiejesz?? :( Trzymam kciuki za jak najszybciej. A co z kasą? Jest? Brakuje? Czy ktoś coś wie na ten temat? -
A poza tym co zmienia kaganiec skoro jest (najczęściej) metalowy? Metal doskonałym przewodnikiem jest :(
-
[quote name='mmiodek']właściciel jest odpowiedzialny, żeby jego pies nie brał do pyska takich rzeczy jak przewody elektryczne. Sa kagańce i smycz i posłuszeństwo psa... Bardziej bałbym sie o dzieci... Nawiasem mówiąc wiele lat temu większość spacerow z moim psem (bokserem) odbywaliśmy w Parku Sienkiewicza przy ulicy Sienkiewicza w Łodzi... To moje tereny... Pozdrawiam![/QUOTE] Mmiodek masz rację, ale nie każdy wyprowadza psa na spacer w kagańcu (zresztą w Łodzi nawet nie ma takiego obowiązku, albo smycz albo kaganiec), a poza tym wychodząc na spacer nie musisz się spodziewać, że napotkasz kable pod prądem wystające z ziemi. Wystarczy ułamek sekundy, że pies się szarpnie (a nie daj boże jest spuiszczony,a Ty kabelka nie zauwazysz :( ) i już ma kabel w pysku :shake: Dobrze, że po interwencji Gothiki kabel zniknął. I tym się właśnie rózni Łódź od Katowic... W Łodzi ludzie są życzliwi i naprawiają swoje błdy (pewnie, że są wyjątki, ale moje doświadczenia z 6-letniego mieszkania w tym mieście są wlaśnie takie). Pozdrawiam Łódź i Park Sienkiewicza :lol:
-
Łódź-Ogromny Psi Szkielet:((((Odnalazł "swoich" LUDZI:))))
maciaszek replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
Dobre wieści :multi: -
[quote name='Mrzewinska']Wypowiadajac sie w jakims temacie, staram sie ustosunkowac nie tylko do wypowiedzi zakladajacego temat. Zofia[/QUOTE] Ale ja nie mówię wcale, że Pani wypowiada się nie na temat, tylko dziwię się, że potrząsanie za kark oznacza podobnież chęć zabicia.
-
Zgadzam się. I myślę, że wygospodarowanie miejsca w salonie, gdzie sunia będzie izolowana i gdzie będzie miała kontakt z domownikami jest na pewno lepsze niż zamykanie jej w łazience.
-
[QUOTE]Potrzasanie za kark w psim jezyku oznacza chec zabicia, warto o tym pamietac.[/QUOTE] NIe zgodzę się. Nikt nie mówi tu o rzucaniu szczeniakiem na prawo i lewo :( Naprawdę szanuję Pani wiedzę, Pani Zofio, ale czy nigdy nie była Pani świadkiem karcenia szczeniaka przez sukę właśnie poprzez łapanie zębami za kark i lekkie (podkreslam lekkie) potrząśnięcie? Bo ja niejednokrotnie. Czyżby suka chciała zabić swoje małe??
-
[B]Chałka[/B], bardzo ważne, jest, by karcić tego, kto zawinił !!! Jeśli to Twój synek zachowuje się niebezpiecznie i nieładnie w stosunku do suni (np. ciągnie ją za ogon, kładzie się na niej, itp.), powinien np. zostać wyproszony z pokoju. Samo tłumaczenie nic nie daje, bo to jeszcze za małe dziecko, żeby tak dobrze pojmowało (tzn. zrozumie, co do niego mówisz, ale za 2 godziny już nie będzie pamiętać). On musi wiedzieć, odczuć, że zrobił źle. A wyproszenie dzieciaka z pokoju/kazanie mu pójścia do swojego pokoju/odizolowanie go na jakieś 2-3 minuty daje mu bardzo wyraźnie do zrozumienia, że źle zrobił. Zanim go wyprosisz, powiedz, że źle sie zachował, że nie można pieskowi zrobić krzywdy (stanowczym tonem głosu, ale nie krzykiem i nie mów za dużo). Jak wróci powiedz, że trzeba pieska "przeprosić", niech pogłaszcze sunię i wtedy go pochwal, że właśnie tak trzeba zwierzątko traktować. Nie możesz za każdym razem w takich sytuacjach zamykać suki w łazience, bo nie za każdym razem ona jest winny. Dlaczego ma iść do łazienki, skoro nie robi nic złego, tylko dzieciak się rozwariował i np. zaczyna się na niej kłaść? xxxx52 ma trochę racji. Takie zamykanie psiaka zawsze kiedy sytuacja między nim a dzieckiem robi się napięta może w pewnym momencie spowodować u psa rozwój niechęci (oby nie agresji) w stosunku do chłopczyka. Powiedziałam już co robić jak to dziecko zachowuje się nie tak w stosunku do psa. A co robić jak jest odwrotnie? Tu sprawa jest trochę cięższa, bo sunia rzeczywiście jest mała i nie rozumie, że nie może się bawić albo, że gryząc ostrymi ząbkami może 2-latkowi zrobić krzywdę. Najlepiej dostraczyć jej dużo zabawek, na których będzie mogła się wyżywać. Sprawdźcie co sprawia jej szczególną frajdę (może piszczące zabawki, może kości, może piłki...). Spróbujcie nauczyć synka, żeby tymi zabawkami bawił się z sunią (może jej np. rzucać piłki. Wiem, że w wykonaniu tak małego dzieciaka rzut będzie niezbyt udany, ale co tam :) ). Suczka oczywiście będzie zaczepiała dziecko, podkradała mu zabawki (to trzeba konsekwentnie karcić, ale niekoniecznie zamykaniem w łazience. Wystarczy ostre fe/zostaw, złapanie za kark, lekkie!! potrząsnięcie psem), bo jest szczeniaczkiem, chce się bawić. Tak, jak napisał xxxx52 nie ma rodzeństwa, więc zaczepia domowników. I niestety część z tych zachowań trzeba przeżyć, bo nie ma rady, bo są zupełnie normalne i ciężko karcić psa za coś co jest normalne... Jeśli jednak sunia zachowa się źle, za bardzo się rozwariuje możecie w stosunku do niej stosować to samo zachowanie, co w stosunku do dziecka. Jeśli rozwariuje się zbyt mocno, nie będzie Was słuchać, wyrzućcie ją z pokoju (ale nie zamykajcie jej w łazience), nie zamykajcie drzwi do pokoju, po prostu musicie konsekwentnie pilnować, by przez kilka minut nie wchodziła z powrotem. To będzie dla niej większa kara - będzie obok Was, będzie Was widziała, a nie będzie mogła wejść. We wszystkich łagodniejszych przewinienach wystarczy krótkie, stanowcze "zostaw", przy jednoczesnym złapaniu za kark i lekkim potrząsnięciu (suka robi tak ze szczeniakami, gdy są nieposzłuszne). Niech łazienka będzie rzeczywiście ostatecznością... :( Mam nadzieję, że choć trochę Ci pomogłam :) Pozdrawiam i życzę spokoju i konsekwencji, konsekwencji, konsekwencji :) P.S. Figa Bez Maku ma rację. Dopóki przynajmniej suńka jest taka mała najlepiej by było rozdzielać maluchy. Pomysł na oddzielony kącik dla psa w tym samym pokoju, w którym jesteście Wy/niania i dziecko jest słuszny. Pomyśl nad tym :)
-
Łódź-Ogromny Psi Szkielet:((((Odnalazł "swoich" LUDZI:))))
maciaszek replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
A ja tak jakoś jeszcze nie śpię, więc wkleję: "[B]9 stycznia 2007:[/B] U Dragona stan bz; ciagla walka lekarzy ze stanem zapalnym i ropnym wyciekiem z nosa; ( plukania nosa Drago bardzo nie lubi i walczy jak lew z dobrym skutkiem , Lekarzom ciezko poradzic sobie z jego zaciekloscia) Apetyt ma duzy - pochlania jedzenie blyskawicznie; jednak jakos w dalszym ciagu straszy wystajacymi wszystkimi mozliwymi koscmi . Jutro znów wieziemy nowy gar mieska z ryzem." -
Mam nadzieję Diego, że jesteś teraz najszczęsliwszym psem świata. Że biegasz po zielonej trawce z psimi kumplami i że już nigdy nic i nikt nie będzie Cię tam gdzieś stresował hukami, wybuchami i petardami. Tak mi Ciebie żal psino :( Nawet nie chcę myśleć jak musiałeś się bać... Ale teraz jesteś już bezpieczny i nic złego Cię nie spotka :) Modliszko - to nie Twoja wina, robiłaś wszystko, co w Twojej mocy, by mu pomóc. Skąd mogłaś wiedzieć, że może jest chory, że boi się wystrzałów. Nie obwiniaj się w żaden sposób. Wiem, że łatwo mi mówić (sama tez pewnie bym miała do siebie pretensje), ale naprawdę nie możesz się obwiniać, bo nie masz za co.
-
Słuchajcie a nie da się tego jakoś obejść? Np. bierze się psa niby na dom stały, a potem (co pewnie potrwa jakiś dłuższy czas i nie sądze, by schronowi chciało się coś sprawdzać za np. 2 miesiące) przekazuje się go komuś innemu już rzeczywiście na domek stały. Zawsze można wymyślić jakiś sensowny powód oddania psa, a i podpisana z nowym właścicielem umowa adpocyjna powinna schron uspokoić.
-
[quote name='lavinia']modliszko, mam taki pomysł... u Mosii w hoteliku jest dog argentyński Torres, wyciągnięty przeze mnie ze schronu w Częstochowie. Jak odbiore Torresa od Mosii ( mam nadzieję, że juz wkrótce ), to może ona wzięłaby tego bidulka w miejsce tamtego. Ja pokryję część kosztów hotelu, oczywiście, jeśli Mosii wyrazi zgodę na kolejnego DA co Ty na to ? wtedy można by spokojnie szukać mu domu...[/QUOTE] Doskonały pomysł. Trzymam kciuki !!!!!!!!