Jump to content
Dogomania

maciaszek

Members
  • Posts

    23614
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by maciaszek

  1. Super wiadomość! :)
  2. O matko, kolejny "geniusz"... :( Może ktoś z wolontariuszy podejmie temat, jak będzie w schronie?
  3. No i cudnie! Wspaniałe wieści! NIech się Blondynie wiedzie :)
  4. Melduję, że opis zmieniony! Brawo dla Agaty, że małą wzięła. A były właściciel.... skzoda słów :(
  5. No to może przydałoby się zaktualizować opis? :)
  6. Zrobione :) Cieszę się, że Rosa zdrowa!
  7. Świetna jesteś! Już sobie wyobrażam tą akcję, cudo :D Ale niektórzy rzeczywiście nieźle nawalone mają pod czerepem... http://i76.photobucket.com/albums/j13/furciaczek1/12309783_739782732788284_301550183667704366_o_zpsv0h3rowl.jpg- piękna fota!
  8. Nie zgadłam, jeno wiedziałam :P Tz spędził 5 lat na wschodzie, sporo opowiadał. O piciu szklankami również :D JUż drugie?! Ale ten czas leci...
  9. Melutka na Bazylkowym legowisku...
  10. Taka fajna psina i nikt jej nie chce. Dlaczego? :(
  11. :D Szklankami piliście? ;) O kurde... Już zdrowe? Kciuki już zaciśnięte. Będzie dobrze! Czekamy! W sumie juz jest wieczór. I to kolejnego dnia ;)
  12. Akurat od wczoraj mamy 2 kroki do tyłu. Mel się uwsteczniłł. Efektem czego jest sikanie w niedozwolonych miejscach. Izolowanie się. Niepewność. Mela znów jest na pół gwizdka. Próbuję rozgryźc o co chodzi. Mam wrażenie, że tak jej się zmieniło po wczorajszej porannej próbie nasikania w domu, którą przerwałam stanowczym (acz nie krzykliwym) "nie wolno", po czym zabrałam ją na spacer gdzie ładnie i normalnie się wysikała. Zepsułam psa? ;) A poważnie, to ciężko z nią pracować, jak ona taka nadwrażliwa jest... 3 x, duża świątynia powiadasz... hmmm... A dworzec jak Ci się podoba? Bo zdania bardzo podzielone są. I w ogóle co porabiasz w tych rejonach? Praca Cię tu przygnała?
  13. To może warto opis zaktualizować o te nowe umiejętności?
  14. Aaaa, no tak. To on sobie w takiej zimniutkiej wodzie poleguje...
  15. O żółwiach w lodówce słyszałam, ale o Wackach nie ;) No to niech się Wacław kuruje i wraca czym prędze z lodówkowych czeluści. Choć Wacek w lodówce to widok musi być interesujący! Leży na talerzyku? ;)
  16. Dodałam kilka fotek na stronę Fundacji :)
  17. Opis zmieniony. Milo powędrował na stronę Fundacji i na katowicki wątek.
  18. Hej :) Jesteśmy, żyjemy. Życie nieźle po dupie daje, wiele rzeczy przestało cieszyć (i nawet nie chce mi się tu pisać, sorrki), ale z Melutką wszystko (odpukać) ok i nieustannie bardzo się raduję, że ją mam! Na razie niewielkie postępy robimy, bo mam strasznie mało czasu, żeby się nią porządnie zająć (w sensie dalszych wypadów, skupiania uwagi, oswajania z różnymi sytuacjami, ćwiczeń bardziej regularnych, itp.), ale mam nadzieję, że w końcu coś się w tym porąbanym życiu pozmienia i będę mogła spokojnie ogarniać temat. Im dłużej z nami jest, tym bardziej jestem przekonana, że ktoś musiał ją nieźle lać :( Ponieważ jest dzikusem, niewielu rzeczy nauczonym, a do tego upartym to sytuacji, w których dostawała było pewnie sporo. Widok przerażonej, skulonej, uciekającej prawie w rozpłaszczeniu, gdy czuje, że coś zrobiła źle, widzi nasze niezadowolenie i pewnie spodziewa się, że zaraz ktoś ją spierze, jest okropny :( Ją nawet trudno skarcić słownie, bo od razu ma skojarzenia z laniem. Pewnie ktoś na nią krzyczał a potem tłukł. Teraz nawet spokojnym tonem głosu pewnych słów nie można powiedzieć. Ma 2 źle zrośnięte żebra i jakieś krzywe zrośnięcie na mostku. Ktoś ją skopał? Przywalił jej czymś? Dużo pracy przed nami,,, dużo czasu potrzeba. Powoli, powoli widzi, że nic złego się nie dzieje, że nikt jej nie krzywdzi. A nawet jeśli ją skarcimy (spokojnym tonem głosum, bez żadnych krzyków), to że za tym nie idzie lanie. Powolutku się zmienia. Ufa, Zżywa się z nami. To naprawdę bardzo fajny pies i wierzę, że jeszcze sporo z niej "wyciągnięmy", tylko trzeba miesięcy, a może nawet lat, żeby jakieś traumy zniwelować. Żeby przekonała się, że nic złego się nie dzieje, że wszyscy ją tu kochamy i może czuć się pewnie. Już teraz wiem, że to jej sikanie, ni stąd ni zowąd, w domu na 100% jest na tle psychicznym. Gdy jest wytrącona w z równowagi, dzieje się coś co ją przerasta to wtedy leje. Trzeba się oswoić z tym, że na razie każdy gorszy dzień Melutki, zbyt dużo bodźców, to potencjalna plama na dywanie ;) Która najczęściej pociąga za sobą kolejne, bo takie jednorazowe wytrącenie z sikaniowej równowagi powoduje rozluźnienie Melutowego podejścia do tematu sikania na wykładzinę :D Ale i tak nie jest źle, ostatnio była 3-tygodniowa przerwa! Więc jest postęp!
  19. Focus ma nowy opis na stronie schroniska. Powędrował też na stronę Fundacji :)
×
×
  • Create New...