nie chcę teraz być sama
dziękuję Wam za pamieć o mojej Bonówce i za wsparcie
I Rocznica za mną, bolesna rocznica, właściwie to kazdy dzieńbył rocznicą
ten tydzień mi uzmysłowił jak bardzo Bono zrewolucjonizował moja rodzinę, jak nasze codzienne obowiązki i rytm dnia były z Nim związane, jak wrósł w nasz krajobraz
nasza rodzina teraz przypomina taki mechaniz zegarka, w którym jeden trybk odpadł, niby wszysko dalej sie kręci ale jakos tak niespójnie i niemiarowo
tato codziennie przyjeżdża do domu o 12 wyprowadzić Bonucha, i codziennie ze zdziwieniem zauważa ze po otwarciu drzwi nie ma kropka za nimi, śniadania bez Bonucha juz jakoś nie smakuja więc z nich zrezygnowalismy, mama jak przygotowuje obiad to skrawki miesa rzucane co chwile obok sama zbiera dziwiac sie ze leżą nie podniesione,a ja miotam sie po powrocie z pracy bo przecież to czas naszego spaceru.
a mój brat juz nie przesiaduje w pokoju z komputerem bo tam właśnie umarł Bonuch
jacyś tacy sie zrobiliśmy........trochę bardziej milczący........nie umiemy o tym mówić
chcę tylko żeby myślac o Bonówce nie mieć przed oczami właśnie tego momentu ostatniego gdy upadał bez tchu i wszyscy z mama i bratem rzuciliśmy sie do niego
gdzie mój (prawie dorosły 20 letni rosły i bardzo serio brat) krzyczał trzymajac głowę Bona "Bonóweczko nie, Beata.... reanimuj go , no rób coś"
nie chcę świąt