-
Posts
935 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by pędzelopka
-
Pies bez szans....odszedł na zawsze(*)(*)(*)
pędzelopka replied to andzia69's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mam wieści od Kasi - była pomyłka. Od razu ogromne przepraszamy za tą pomyłkę Agnieszko! Agnieszka Pałeczna - Turek - 500ZŁ a nie 40 To daje nam na dzień dzisiejszy z resztą wpłat łączną kwotę - 920 zł. Ja muszę podzwonić coś zdecydować. Odezwiemy się niebawem. Dopiszę jeszcze. W poniedziałek będą wyniki zeskrobiny Ogryza . czy ma grzyba czy nie ma. Może lepiej poczekać do poniedziałku i wtedy jasna sytuacja - jeżeli nie ma grzyba - przerzucamy go od razu na tymczas u nas , a leczymy w Białymstoku. Jeżeli jest grzyb - we wtorek Kasia NDM zawiozłaby go do W-wy. Chodzi mi o to , że obyłoby się bez przerzucania psa na trasie W-wa - Białystok - W - wa co pożre za sobą dodatkowe koszty(paliwo). Jeżeli w W - wie okaże się , że nie ma grzyba to i tak trzeba by było go zabierać szybciutko do nas. Znowu mam na myśli koszty. Co myślicie o tym. Trzeba to ogarnąć wszystko. -
Pies bez szans....odszedł na zawsze(*)(*)(*)
pędzelopka replied to andzia69's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
To jest telefon kochani do mnie - niech dzwoni kobita i porozmawiamy Wczoraj była burza mózgów. Bo skoro kasy ni ma tyle ile trzeba to nie możemy go wysłać w świat. Czekamy teraz aż Kasia da znak czy doszły wpłaty i uzbierało się coś. -
Pies bez szans....odszedł na zawsze(*)(*)(*)
pędzelopka replied to andzia69's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
To ja tylko napiszę co wiem .Tam gdzie siedzi Szakal doba kosztuje15z/doba. to jest 10 zł do przodu w porównaniu z Białymstokiem. Szakal wymaga specjalnej weterynaryjnej karmy na wątrobę , i ogólnie jest w gorszym stanie niż Ogryzek. Więc kroplówki , antybiotyki leki przeciwbólowe przeciwzapalne. Badania szczegółowe - wątroba trzustka , rtg łapy było robione dwa razy. Myślę , że stąd te koszty. Rozpiski nie przedstawię bo sama nie wiem co jak i ile. -
Pies bez szans....odszedł na zawsze(*)(*)(*)
pędzelopka replied to andzia69's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Lecznica u nas na miejscu nie jest tańsza. Jest nawet droższa niż w W-wie :crazyeye: 25zł/doba bez wyżywienia. Ale i tak nie chcą go przyjąć więc już nie mamy wyjścia. -
Pies bez szans....odszedł na zawsze(*)(*)(*)
pędzelopka replied to andzia69's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tymczas sam tu przyjdzie i pomoże wyjaśnić sytuację z tymi wpłatami i jak to zrobić , żeby było jasno przejrzyście i czarno na białym. Wyciągi z konta np. się umieści , rachunki za karmę i ewentualne inne po drodze , ogólnie żeby było jasne że tyle i tyle na Ogryzka wydano i dlaczego. Dzisiaj porównamy ceny i możliwości szpitalika w stolicy i u nas - i zdecydujemy gdzie Ogryzek pojedzie , i jutro można wyciągać ze schronu w takim razie. Jeszcze dopiszę , że 3 bullowate z naszego schroniska pojechały na sterylki i kastrację - szczególnie kastracje to ważna rzecz bo wcześniej nie były przeprowadzane. Zawsze coś do przodu. Teraz kierownik chodzi i oświeca nas jakie to wazne bo się zgłaszają podejrzani ludzie po nasze bullwy - rozmnażacze np. i że te psy tak potrzebują człowieka i spacerów (jakbyśmy nigdy o tym nie trąbiły) ale znowu do przodu. Może teraz wyda pozwolenie na wyciąganie tych psów z boksów choćby na krótki spacer , zabawę , żeby tam nie gniły w tych boksach. Kolejna ważna rzecz to wizyty weterynarza - teraz jest tam 2 razy w tygodniu i nic nie widzi nic nie słyszy. Nowy plan zakłada obecność weta codziennie - 4 godziny dziennie. Jak widać wielkie plany , i oby udało się zrealizować. -
A doddy to tylko w zadek lać tak często tu zagląda. Podobno z Szakalem coraz lepiej. Za bardzo nie tyje , ale widać ogólną poprawę. Jeszcze czas na zaokrąglenie boczków. Oczywiście w programie bieguna oraz problemy z wątrobą - mam nadzieję , że przejściowe , spowodowane tym czymś do jedzenia w schronie i ogólnym podniszczeniem organizmu , który widać na zdjęciach chociażby. Więc Szakal na specjalnej karmie jedzie. resztę doddy dopisze sama bo wie najlepiej. Jak tam Fasolka byłaś u chłopaka? On potrzebuje teraz dużo dobrego od ludzi. A wogóle Szakal to bardzo ładne imię dla tego szkaradka. Ja nie wiem co się niektórym nie podoba :cool1:
-
Se hopsnę do góry przed snem. Kuna tym tam już powoli zamawiaj gryzaki i opony zbieraj. A jak napiszę na dogo to może wyżebram - ten krowi łańcuch i ten teges oponki dla mnie jak skombinujesz to ci samochód umyję i poodkurzam.I szyby tez wyglancuję. A może nawet uda się przyjechać i pomalować kawałek kojca. Nie wiem kiedy , ale może Cię to zachęci.:eviltong: Aha i dla bullwy nie pasuje imię Liszka. A skoro taka podobna do pita to musisz zmienić na Lisza. Pit nie może się nazywać Liszka. Zresztą sama wiesz , że taka z niej Liszka słodka jak nie wiem co.cholera jedna i tyle.
-
Pies bez szans....odszedł na zawsze(*)(*)(*)
pędzelopka replied to andzia69's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A o bbgm to zapominają no :mad: ta to wogóle siostra miłosierdzia. kobito ty mi tu nie słodź tylko mi pomóż w sprawie mojego drugiego PW. a teraz jeszcze jedna ważna rzecz. tymczas cały czas aktualny dla Ogryzka - ale nie wystawia faktur.bo to nie hotelik. jest to tymczas płatny - 15zł /doba - to moim zdaniem bardzo mało. więc to cenny tymczas. tym bardziej , że ogryz nie będzie siedział non stop sam tylko doświadczy cennego kontaktu z człowiekiem i będzie w pełni przygotowany do adopcji. przelewy i wpłaty na jego hotelikowanie będą musiały być dokonywane na prywatne konto - konto tymczasu. żeby nie było żadnych niejasności wszystkie rachunki(karma) oraz koszty będą zgłaszane i dokumentowane publicznie na forum. fundacja wykorzysta fundusze na wszystko co będzie wystawiane na fakturach - leczenie z hotelikowaniem w stolicy oraz karma - ogólnie na to na co będą wystawiane faktury. Proszę o wypowiedz osoby deklarujące stałe wpłaty czy nie stanowi to problemu(wpłaty na prywatne konto) i czy ogólnie jasno się wyraziłam...bo już późno a ja dość nieprzytomna. Niestety tymczas nie wystawia faktur , ale dopilnujemy żeby wszystkie te formalności były dopilnowane i oczywiście będą do wglądu . Pewnie namotałam. -
Pies bez szans....odszedł na zawsze(*)(*)(*)
pędzelopka replied to andzia69's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ciotki nie ma chętnych na przygarnięcie go do domu na czas ewentualnego leczenia grzyba.O ile go ma. Więc zostaje klinika w stolicy , albo jutro wybadam ceny i ofertę "kliniki" u nas. Tak czy siak trzeba go wyciągać bo jest kość stercząca naga z tego ogona do amputacji. Jeszcze napiszę , że te zdjęcia znowu wyszły piękne - ładne.Ja już nie wiem jak te psy fotografować. Szakal też jakoś grubo wyszedł na nich. Talentu literackiego nie mam , ale coś skleciłam.Tylko niech ktoś to przeczyta i mi powie czy ten bełkot ma sens i co tam pozmieniać , a co pododawać. "Ogryzek" to 2 - 3 letni pies w typie amstaffa , jeden z wielu w Białostockim schronisku. Miał kiedyś dom i swojego pana. Pewnej nocy policja otrzymała zgłoszenie o młodym chłopaku w stanie bardzo wskazującym , trzymającym na smyczy psa rasy uznanej za agresywną. Pan trafił na izbę wytrzeźwień , a pies do schroniska. Pan miał się zgłosić po swojego pupila jak tylko wytrzeźwieje , niestety do dziś to mu się nie udało. I tak pies pożegnał się z ciepłym domem , kanapą , pełną miską i zamieszkał w schroniskowym boksie. Pies stracił kawałeczek ucha i kawałeczek ogona - ten ogryzał sobie sam , z tęsknoty za domem - teraz na końcu kikuta jest kość, ogryzek. Więc niech będzie Ogryzek - choć budzi respekt i nie wygląda dość przyjaźnie - lubi ludzi , lubi się przytulić i nastawić głowę do miziania. Oczywiście ogryzionym ogonkiem merda bardzo energicznie. Jedyny problem w tym , że nie toleruje samców. Powinien być raczej jedynym zwierzakiem w domu. Na spacerze bardzo czujnie nas łuchuje z każdej strony czy nie zbliża się coś ciekawego. Może nie za pięknie chodzi na smyczy , ale wszystko do nadrobienia. W samochodzie zachowuje się wspaniale - nie ma go. Zwija się w kulkę i zasypia. Ogryzek bardzo pilnie szuka domu tymczasowego lub stałego. Wymaga opieki i leczenia weterynaryjnego , ale przede wszystkim uwagi i obecności człowieka. Jest bardzo silny , myślę , że doskonale sprawdzi się jako psi sportowiec. Jako pies kanapowy również. Tylko ktoś musi dać mu szansę. -
Pies bez szans....odszedł na zawsze(*)(*)(*)
pędzelopka replied to andzia69's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jest podejrzenie grzyba lub innego świństwa.Dzisiaj pobrano zeskrobinę a dalej niewiadomo. Ale jeśli się okaże , że to grzyb to... cytuję doddy "Dziś wieczorem będę w klinice i dowiem się czy przyjmą psa z grzybicą. Z grzybicą jest bowiem ten problem, że jest zaraźliwa i że leczy się min. 3 tyg. Leczenie polega na kąpaniu oraz podawaniu leków. Jedna kąpiel w lecznicy to 70zł. Nie wiem, czy zgodzą się wziąć psa na miesiąc. Ale zapytam i dam znać. Najlepiej jakby było cokolwiek wiadomo odnośnie zeskrobin. Pierwsze wyniki zeskrobin są po 4 dniach. Później po miesiącu są wyniki hodowli. Najlepiej grzybicę leczy się w domu " -
Pies bez szans....odszedł na zawsze(*)(*)(*)
pędzelopka replied to andzia69's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
-
Pies bez szans....odszedł na zawsze(*)(*)(*)
pędzelopka replied to andzia69's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Słychać słychać Słuchajcie skopiuję swój post z niebieskiego bo już nie mam siły przepisywać. Jesteśmy z nowymi wiadomościami. Ogryzek ma podobno 2 - 3 lata. Na tyle ocenił go wet. Prawdopodobnie grzyba i bakterie jakieś. Na koniuszku ogona sterczy sobie kawałek kości , który trzeba będzie uciachać - za jednym zamachem z kastracją. Zapytałam weta od czego może być ta rana na głowie - wet bez wahania stwierdził , że to pogryzienie. Ogólnie jest dużo ran gryzionych na łapach , na głowie , brakuje kawalątka ucha. Zeskrobina została pobrana , jednak wyniki na grzyba będą najprawdopodobniej w poniedziałek , najwcześniej. Dzisiaj kierownik oznajmił , że dowiedział się dlaczego Szakal i Ogryzek są pogryzieni. Podczas sprzątania boksów ogryzek wydostał się na korytarz i była szczepa z Szakalem. Druga wersja pani z biura - Nie było szczepy , natomiast Ogryzek okalecza się w dziwny sposób , co podobno widziała sama. Wali głową o pręty o ściany , skacze aż do samego dachu boksu i uderza głową o wszystko co się da. Sugeruje guza mózgu albo coś w tym stylu. Kierownik miał już na dzisiaj dość mojego słowotoku więc zabrałyśmy go do naszej lecznicy w sumie bez większych problemów. Ponadto wszyscy chodzą i powtarzają - te psy bardzo zle znoszą zamknięcie i brak ruchu i człowieka - nowość roku. Teraz o Ogryzku - robi wrażenie , zwłaszcza jego duży baniak. Budzi respekt chłopak. Jedna z pracownic twierdzi , że warczy przy misce , druga , że nie mieli z nim żadnych problemów. Ogólnie do nas nie wykazał żadnej agresji , merda tym swoim kikutem - nawet przy zeskrobinie ogon latał. Bardzo go interesuje wszystko naokoło , człowiek niekoniecznie. Zwierząt , a przynajmniej samców nie toleruje wogóle , jednak na zewnątrz nie jest to jakieś strasznie agresywne , nie rzuca się tylko czujnie obserwuje. Gorzej w pomieszczeniu z innym psem. Bez problemu wpakowałyśmy go do samochodu , próbował nawet się miziać i ocierać także o agresję do ludzi jestem spokojna. No nas przynajmniej nie zjadł. Fenomenalnie jeździ samochodem - kładzie się i zasypia. Wet popsikał go antybiotykiem w sprayu i odstawiłyśmy kawalera do schronu. Strasznie ciągnie na smyczy , skubaniec strasznie silny jest. Waży aktualnie 25 kilo. Decyzja zapadła. Tymczas przyjmie go z otwartymi ramionami , ale jeśli będzie choć podleczona grzybica lub ewentualne inne świństwo. Wet stwierdził , że na pewno któreś z nich jest , a możliwe , że jakieś pasożyty również. U nas nie ma gdzie go wsadzić na czas leczenia więc trzeba go wieźć do tej kliniki w Warszawie. Po podleczeniu tych skórnych historii wróci do nas i tam już pomieszka do chwili adopcji. Takie są decyzje. A więc potrzebny transport Białystok - W -wa na początek. -
Pies bez szans....odszedł na zawsze(*)(*)(*)
pędzelopka replied to andzia69's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Czekajcie na dzisiejsza relację ze schronu.Mamy ambitny plan wyprowadzenia chłopaka z boksu. Jeśli do ludzi będzie zupełnie ok to myślę , że mamy tymczas w naszej okolicy , 40 km. od Białegostoku. -
muka1 gdzie to można kupić.u weta? w aptece? Napisz coś więcej bo dla Ogryzka w sam raz na pogryzienia , damy radę to zaaplikować samodzielnie?
-
Pies bez szans....odszedł na zawsze(*)(*)(*)
pędzelopka replied to andzia69's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='dczn']Dawaj go na ten tymczas do mnie. Ale to dzis! Wezme :) Przywiez go- smialo :) więc czekam na adres i telefon na PW.skontrolujemy i przywieziemy Ogryzka. zdążyłaś doczytać , że jest bardzo agresywny do zwierząt? Kiedy bedzie nastepny? W Bialostockim schronisku? Nie bede czytac calych watkow- bo nie mam na to czasu... przeczytalam poczatek- wystarczy :) Początek nie wystarczy , żeby mieć ogólne wyobrażenie jaka jest tam sytuacja. Wiecej wiedziec nie chce Jak nie chcesz wiedzieć to jak chcesz pomóc? Skoro wychodzi ze schronu super-... tylko , ze to jest ten nastepny o ktorym sie dowiedziano na dogo... ile jest tam takich, o ktorych nikt nie wie? Ja tymczas chetnie dam :) wiec mi tu nie wypominaj, ze psa z bialegostoku nie biore :) proszę dane na PW ale sledzic co sie gdzie dzieje moge- komentowac rowniez, dzialac na tyle ile moge takze... a moim dzialaniem szkodzic nie mam zamiaru... moja droga pedzelopko ;> więc bardzo Cię proszę...przestań szkodzić.moja droga... seeya see ya Ostatni więc mój post w tym tonie. andzia obiecuję. Jeszcze raz dziękuję wszystkim za wpłaty i deklaracje. Ogryzek to ostatni ast w kiepskim stanie w naszym schronie. Reszta jakoś się trzyma.A już nasza głowa , żeby więcej takich Szakali i Ogryzków nie było.Kierownictwo prosi nas o pomoc żeby rozwiązać ten problem - a my chętnie im tej pomocy udzielimy. -
Pies bez szans....odszedł na zawsze(*)(*)(*)
pędzelopka replied to andzia69's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
a czas na takie teksty masz a pozniej takie osądy pofatyguj się i przeczytaj całość , może wtedy coś dotrze adres podaj na PW wyślemy kogoś na kontrolę tymczasu. -
Pies bez szans....odszedł na zawsze(*)(*)(*)
pędzelopka replied to andzia69's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Proponuję 3 głębokie wdechy i takie tam oraz zajrzeć na wątek http://www.amstaff-pitbull.cyberdusk.pl/viewtopic.php?t=15024&start=165 Jak ty zadziałasz inaczej , to cała nasza praca pójdzie na marne. Ale proszę bardzo , to ty przecież sobie nogi schodziłaś do biura schroniska , ty wyciągasz stamtąd psy i BIERZESZ NA TYMCZAS. Proponuję się zapoznać z tematem , zapoznać z tym co robimy a potem głosić takie hasła. "NAPISZE ODWAZNIE!!! TRZEBA GO ZABRAC STAMTAD!!! OD LUDZI Z TEGO SCHRONU!" Odpisuję odważnie.podaj adres przywozimy Ci go na tymczas w takim razie. A jeszcze dopiszę. Ty naprawdę nigdy nie słyszałaś o przypadku samookaleczania?nie wierzę. ja nie słyszałam też.ja widziałam na zywo. mój obecny tymczas z tego schroniska wygryzł sobie dziurę w łapie.sam. ze stresu , z samotności.kiedy go zabrałam rana zagoiła się w tempie ekspresowym.a Toudi nawet do niej nie sięgnął. nie musiał wreszcie jest przy człowieku.tak ciężo ci to zrozumieć? może powinnas to zobaczyc na żywo wreszcie? -
Miziać to ja mogę Ogryzka. Do miziania Szakala zgłosiła się Fasolka. Dzięki wielkie , zobaczysz Fasolka jaki to fajny niuniek.
-
Kasia wreszcie zdjęcia dobrze pokazują jego prawdziwy stan. I tak na żywo wygląda jeszcze mizerniej , szczególnie przerażająco wyglądają wystające kości i miednica. Jakie są rokowania co do tej łapy?
-
To ja jeszcze dopiszę , że Szakal to jego prawdziwe imię i ładnie na nie reaguje.Także chyba nie ma sensu zmieniać.
-
[quote name='dczn'][quote name='pędzelopka']Tego psa nie skatowali ludzie , nie pogryzły psy - on sam się tak zabija. No cos pieknego.... Pies sam sie zabija, buhahaha Dawno nie slyszalam nic lepszego. Slow mi brak. [SIZE=4] [SIZE=3]Może tak bez bez takich komentarzy proszę.Opanuj emocje i nie podjeżdżaj mi tu w ten sposób. Myślisz , że nam nie zależy?że nic nie robimy? stwierdziłam, że się zabija - tak , poddał się.Jemu już nie zależy , nam tak. [/SIZE][/SIZE] ZABIERZCIE SZAKALA OD TYCH LUDZI!!!!!!!!!!!!! PLEASE!!!!!![/quote] Rozumiem , że oferujesz DT dla niego?Kiedy go przywieźć? Niby po co zbieramy te pieniądze? Bez funduszy nie mamy gdzie go umieścić , gdzie zabierać od tych ludzi. Ale nie siedzimy na tyłkach tylko działamy.więc proszę o skupieniu się na psie i na pomocy dla niego. A nie na jechaniu po ludziach , którzy starają się coś zrobić. Jeszcze raz przeklejam numer konta do wpłat: [B]AST - Fundacja na Rzecz Zwierzat Niechcianych [/B] [B]nr konta: 79 1160 2202 0000 0000 8061 3463[/B] [COLOR=red][B]z dopiskiem SZAKAL[/B][/COLOR]
-
Trochę może wyjaśnię pewne fakty. W naszym schronie może nie wszystko działa jak należy , ale obóz zagłady to to nie jest. Nie demonizujmy. Tego psa nie skatowali ludzie , nie pogryzły psy - on sam się tak zabija. Oczywiście z powodu swoich kochanych opiekunów. Schroniskowi weci również nie są zbyt pomocni - zresztą widać. Jestem z doddy w stałym kontakcie i to właśnie Fundacja pomoże , Szakal pojedzie pod Warszawę do hoteliku - tam gdzie Teslę z poderżniętym gardłem leczono. Na to fundacja nie ma pieniędzy , ale mam nadzieję , że uda nam się zebrać potrzebną kwotę. Wszystkie wpłaty też kierujmy na konto fundacji bo tam będą szły te wszystkie fakturki.