Witam serdecznie wszystkich zaangażowanych w szukanie domu dla Barneya-Kędziorka, czyli naszego Kajtusia.
Kajtuś mieszka z nami już rok i spieszę uspokoić wszystkie wrażliwe dusze, że ma się dobrze.
Po raz pierwszy przeczytałam dziś wątek opisujący Kajtusiowe perypetie i trochę mi się łezki w oczach zakręciły.
Kajtuś najbardziej ceni sobie dom, a w nim swoje zabaweczki, które z wielką starannością przenosi z miejsca na miejsce, a kiedy uważa, że już dość się nimi wszyscy nacieszyli to chowa je pieczołowicie w swoim posłaniu. Ceni sonie również swoją miseczkę, ale miłością darzy lodówkę i zawsze stara się być obecny przy jej otwieraniu (bo przecież nigdy nie widomo, czy ktoś nie będzie chciał się z psem podzielić jakimś smakołykiem, a przecież można też użyć lekkiej perswazji podając łapkę, przekrzywiając łepek i "służąc" w sposób iście cyrkowy).
Mogłabym długo jeszcze o Kajtusiu, bo to bardzo wdzięczny temat.
Zdjęcie wkleję kiedy opanuję sposób w jaki to się robi.
Pozdrawiam wszystkich
Kasia