-
Posts
400 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by aisak102
-
[quote name='Greven']Tak wyglądał Gizmo w okolicach północy :evil_lol: Przynajmniej nim jednym nie musiałam się ani martwić, ani zajmować. [url]http://i211.photobucket.com/albums/bb186/szatangrafenwalder/DSC06748.jpg[/url] [/quote] Zakochałam się w tej różowej mordzie :lol:
-
Ptysia i Aksamitek z Częstochowy- mają domy w Krakowie :)
aisak102 replied to mulinka's topic in Już w nowym domu
Ho, ho! Świetne wieści! Niech się Ptysi dobrze wiedzie w nowym domku. :multi: -
No i jak pieski noc sylwestrową przeżyły? Mój zaniepokoił się trochę dopiero kiedy o północy kanonada petard roległa się pod wszystkimi oknami. Nie było jednak paniki. Ogólnie, to świetnie.
-
Ptysia i Aksamitek z Częstochowy- mają domy w Krakowie :)
aisak102 replied to mulinka's topic in Już w nowym domu
Masz rację, lepiej teraz niż później. Może to było zbyt piękne, żeby mogło się udać? -
[quote name='Rinuś'][I][B]ale w prawie nie ma takiego nakazu że pies ma być na smyczy i w KAGAńCU prawda? ...[/B][/I] [/quote] Nie chcę Cię martwić, ale w Warszawie psy muszą chodzić i na smyczy i w kagańcu, a jak straż miejska stwierdzi, że jest inaczej, to karze mandatami. Jest to regulowane przepisami władz lokalnych, więc sprawdź jak to jest w Toruniu.
-
O qrcze. Strasznie mi przykro. :-(
-
[quote name='SZPiLKA23']Moja muchy nawet nie zauwazy ale niestety kota tak i dzisiaj nam przyniosła nasza ukochana kocice w zebach jak pluszowa zabawke:(:(:([/quote] Czy kocicy nic się nie stało?
-
Muszę przyznać się ze wstydem, że raz kopnęłam psa. Mój Kajtuś był u mnie dopiero kilka dni (Kajtuś to dogomaniacka przybłęda) i szliśmy właśnie grzecznie na smyczy do weterynarza (badania, szczepienia i inne odrobaczenia) kiedy z naprzeciwka spotkał nas pies idący z mocno starszym panem. Pies był bez smyczy i tylko trochę większy od Kajtusia a pan nie wydawał się zaniepokojony spotkaniem, więc myślałam że wszystko jest ok. Niestety, ten obcy pies w okamgnieniu zamienił się w szlejącą furię i zębami wpił się w kark Kajtusia. Pan nie zareagował kompletnie tylko minął nas i szedł dalej. Nie zamierzałam dawać psu okazji do ugryzienia mnie w rękę, więc aby zniechęcić go do żerowania na Kajtusiu (który zupełnie zgłupiał i tylko skomlił), wymierzyłam psu silnego i celnego kopniaka w podbrzusze. Uciekł za swoim panem, który dalej nie reagował i na dobrą sprawę zadawał się nie rozumieć sytuacji. Niej jestem dumna z tego kopniaka, ale nie po to przygarnęłam bezdomnego pieska, żeby go inne obryzały :shake:
-
Mój poprzedni piesek, Maksio, to był prawdziwy artysta - w locie łapał osę i jednym zgrabnym kłapnięciem siekaczy przecinał ją na pół. Teraz mam psa-ciapę, taką muchę to on w domu z tydzień tropi zanim ją dopadnie - pewnie już sama by padła - ze starości.
-
Ale za to ze smakiem zjada muchy, które upoluje :roll:
-
[quote name='darunia-puma']ja wam opowiem ostatnie zdarzenie w pierwszy dzien swiat ide z psami na polach shilla spuszczona seth na 10-metrowce z daleka idzie facet z mastiffem bez smyczy bez kaganca pies luzem facet gada przez komórke wolam do niego zeby zapiał psa ja zabralam shille na dwojnik sciagnelam smycz krotko bo pies biegnie truchtem w naszym kierunku a gosciu do babki przez telefon ze konczy bo zaraz bedzie jatka z jego psem tu mnie juz rozłozyl na łopatki pies coraz blizej jezy sie zeby pokazuje wiec szybko odpielam shille i kazalam jej odejsc od nas a sama zostalam z sethem na smyczy mastiff nawet sie shilla nie zainteresowal tylko do nas dalej szedl z zebami na wierzchu a ze byl tez to pies a nie suka wiec awantura gotowa krzycze do goscia zeby zabral psa a on do mnie ze jego pies nie zaatakuje jesli nie zostanie sprowokowany a moj seth nie byl mu dłużny i tez zeby szczerzyl ale zeby sie bronic dre sie nadal pies jakies 3 metry od nas gosciu idzie spacerkiem rece za soba zalozone i stanal i sie przyglada z braku szans po prostu sie rozplakalam i mowie ze psa kopne jak sie jescze zblizy a on zeby sobie kopala (zrobilabym jakby nas zaatakowal)ale przyjelam taka pozycje ze tzrymalam setha za szelki sama stojac miedzy psami z noga podniesiona w razie czego jakby sie rzucil na nas i dopiero wtedy facet raczyl go zawolac a okazalo sie ze pies jak uslyszal komende odszedl ale powiedzcie mi po co on to zrobil dziad chcial rozlewu krwi czy chcial zeby sie bala w koncu pies odszedl ale tyle ile mi nerwow zepsul ile lez bo ja juz widzialam siebie wracajaca z sethem na rekach zabitego z shilla pogryziona i sama nie wiem jakby sie to skonczylo ze mna na pewno sama tez bym polegla bo bym swoich bronila nie wiem czy nasza trojka by z tego calo wyszla pewnie nie....[/quote] To chamisko! Jeszcze się z takim aroganckim burasem nie spotkałam. Chyba należałoby się jednak zastanowić, czy na duże - potencjalnie agresywne psy - nie trzeba mieć specjalnego pozwolenia. Musiałaś przeżyć ogromny stres! :glaszcze:
-
[quote name='Niki-lidka']nie no wiadomo, ze nikt nie czepilby sie ze nie ma kaganca jak mialby go na smyczy...ale skoro sie facet sadzil to juz go potraktowali z gornej polki...i czepiali sie wszytskiego...mial pecha bo zapomnial o szczepieniu i podatku za psa, [COLOR=red]nie zorientowal tez sie ze moj tato to funkcjonariusz sluzby wieziennej ktory zna kadzego ze strazy miejsciek i policji w tym miescie a pan ktorego dziecko zostalo tydzien wczesniej ugryzione przez tego wlasnie pekinczyka to glowny prokurator tego rejonu...moj nowy siasiad hehehe..[/COLOR].czepil sie mnie nawet od tej strony, ze ja zmieniam psy jak rekawiczki ze je maltretuje dlatego sa agresywne albo bojazliwe i ze nie place za nie podatku napewno hehe a moj pies ma wszystkie szczepienia,podatek,nigdy nie jest spuszczony w miescie ze smyczy, zwykle jest ze mna a jak jest wyjatkowo z kims innym to wychodzi na krotkiej smyczy w kolczatce i w kagancu ...a wszystkie moje psy ktore rzekomo wykanczam i zmieniam jak rekawiczki to psy ktore ja szkole i czasem u mnie bywaja w ramach socjalizacji... pan nie wiedzial z kim zadziera i tyle...o...a moje serce ledwo tą sytuacje wytrzymalo...malo nie peklam ze smiechu jak dochodzily nowe okolicznosci:evil_lol:[/quote] a fe, prywata i jeszcze się tym chwalisz?
-
[quote name='Bzikowa'] ... Aisak, nie sądzę, zeby to były problemy z wątrobą... Viz pisze, ze pies ma tak od zawsze więc z pewnością miałby jakieś objawy a nie tylko lizanie.[/quote] Nie będę się upierać :razz: A może piesek po prostu ma akcję języka połączoną z działaniem ogonka i jak ogonkiem merda to musi i jęzorkiem wywijać? :evil_lol:
-
Śmierdząca sprawa, czyli kupki naszych milusińskich
aisak102 replied to Janosik's topic in Wszystko o psach
Mieszkam w Warszawie no i siłą rzeczy tu wyprowadzam na spacerki pieska. Dbam o to, żeby piesek był grzeczny i nie wadził nikomu, dbam żeby nie zanieczyszczał, żeby nie straszył dzieci, nie wchodził pod nogi staruszkom, nie zaczepiał innych piesków, nie wchodził na jezdnię, nie był głośny .... itp. A wczoraj byłam w pewnym mieście na północnym-wchodzie. Miejscowość na pewno mniejsza niż stolica, ale o charakterze jak najbardziej miejskim i to od wieków. Miejscowość z zakładami przemysłowymi i komunikacją miejską i wogóle tętniąca życiem. Między spieszącymi w swoich sprawach ludźmi wałesały się tam psy. Psy bez opieki, bez obroży, ale na pewno nie bezpańskie, bo dobrze odżywione i utrzymane. Nikt się nie dziwił ich obecności na ulicach, tam po prostu widocznie tak tam jest. Nikt się najwidoczniej nie przejmuje, czy pies siusia i kupka we właściwym miejscu, no i czy przypadkiem nie wpadnie pod samochód. Jedno jest pewne, te psy spacerują sobie do woli. -
[quote name='darunia-puma']łatwiej byłoby jakby każdy właściciel miał swojego psiaka na smyczy tak ajak ktos juz tu napisal nie wazne czy maly pies czy duzy nie chce zeby jakikolwiek pies podchodzil do moich psow i tyle skro wlasciciel idzie z psem na smyczy to druga osoba powinna uszanowac jego przestrzen i nie spuszczac albo po prostu przywolac swoje psa zeby nie podchodzil bo ktos po prostu sobie moze tego nie zyczyc i tyle nieraz zdarzaja sie takie sytuacje ze wlascicielowi moze uciec pies ale czasami wystarczy mily gest czy słowo i jest zupelnie inaczej a nie jak my prosimy o zabranie psa a wlasciciel ma to w glebokim powazaniu albo mowi ze pies nic nie zrobi....ja mam setha od 3 miesiecy i nie dam za niego glowy ze nie uzre bo wiem ze ma odpały i potrafi byc psem nie przewidywalnym a potem taki pan bedzie mial do mnie pretensje ze jego pies zostal pogryziony[/quote] Oczywiście zagadzam się, że psy powinny być pod nadzorem właścicieli i nie podbiegać swobodnie do innych psów, ale czy ten seth z odpałami nie nosić kagańca?
-
Jak miałam królika na tymczasie, to kable chowałam za szafki, a tam gdzie się nie dało zakrywałam je specjalnie przyniesionymi ze sklepu i obciążonymi pudłami kartonowymi. Innym rozwiązaniem jest ograniczenie przestrzeni szczeniakowi, tak aby nie mógł dobrać się kabli, lub jeśli szczeniak jest naprawdę mały, to możnqa spróbować zamocować kable na ścianach wyżej, tak aby do nich nie sięgał.
-
[quote name='BlackSheWolf']no takie coś rozumiem :) albo zwykłe sklepy :) tam można zostawić psa bo go widzisz. ale pod marketami ? albo takimi gdzie siedzi się dłużej ?? to już przesada... spacer z psem i wyjście na zakupy to co innego :roll: kto wie co może biedakowi się stać :placz:[/quote] Pod marketem? :shake: To chyba w samochodzie?:roll:
-
[SIZE=3][COLOR=black][B]Kajtuś rulez!!![/B][/COLOR][/SIZE] :Dog_run: :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
-
Ale przystojniak z tego Aresa :cool3:
-
Jest niedaleko mojego domu bardzo dobrze urządzony sklep spożywczy, bo ma przeszkony przedsionek. W tym przedsionu siada sobie mój piesek i z ciekawością obserwuje, co kupuję. Biada mi, jeśli nie kupię jakieś paróweczki, albo plasterka wędlinki dla niego :evil_lol:
-
Mój miał ataki lizania wszystkiego co popadnie kiedy miał podrażnioną wątrobę, może spróbuj podać swojemu pieskowi Hepatil (tak to się chyba nazywa - ziołowy lek na wątrobę, sprzedawany bez recepty w aptekach). Na pewno nie zaszkodzi, a może pomóc.
-
[quote name='monita']Za to mój pies nadaje się na trufle ;) jak idę na spacer i są jakieś grzyby, to pierwszy wyjada ;)[/quote] Co Ty powiesz? Trzeba poszukać "truflonośnych" miejsc aby taki talent wykorzystać :razz: Kajtuś jeździł ze mną na grzyby tej jesieni, a ponieważ jest psem usłużnym, więc nosił za mną w pysku grzyby, które wyrzuciłam bo były robaczywe. Ale żeby próbował zjeść któregoś, to nie :shake: - Może przez te robaki :evil_lol:
-
Kiedyś mojemu nieżyjącemu już Maksiowi przypadkowo wpadł do miski grzybek gotowany. Maksio ujął go samymi czubeczkami zębów i wyjął z miski z tak ogromnym wyrazem obrzydzenia, jakby był to najwstręniejszy robal. Grzyby na pewno nie stanowiły dla niego przysmaku :shake:
-
Ptysia i Aksamitek z Częstochowy- mają domy w Krakowie :)
aisak102 replied to mulinka's topic in Już w nowym domu
Wspaniale, że kocurek znajdzie swój domek :multi: