Jump to content
Dogomania

aisak102

Members
  • Posts

    400
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by aisak102

  1. A ja często dostrzegam fizyczne podobieństwo między psem a jego właścicielem :lol:. I to chyba właściciel upodabnia się do swojego psa :lol: Mój piesek bardzo mi się podoba i już się nie mogę doczekać kiedy się upodobnię :evil_lol: :Dog_run:
  2. Najpiew był Toffee. Przywiozłam go do domu od koleżanki i ukryłam w swoim pokoju. Był małym, niebieskookim syjamskim kociątkiem, a ja miałam 10 lat i nie wiedziałam jak powiedziec rodzicom, że mimo ich surowych zakazów mam już zwierzątko. Nie musiałam jednak mówić wiele - Toffee sam się objawił a jego niebieskie oczy i koci wdzięk zapewniły mu stałe prawo pobytu. Toffee okazał się być dziewczyną a wołało się do niego "Kocie". Nauczył mnie bardzo wiele, a przede wszystkim tego, że zwierzę nie jest moją własnością. Byłam z Kotem bardzo związana a jego śmierć była dla mnie końcem świata. Nic już nie było takie jak dawniej. Potem był Kuba. Kuba był wynikiem mojej pomyłki. Nie znałam się wcale na psich rasach i pomyliłam setera ze spanielem. Kupiliśmy więc złotego spanielka z rodowodem. Wiecie jak wygląda szczeniak złotego spaniela, prawda? Jak cudna pluszowa zabawka. Wcale nie miałam mu za złe, że nie jest seterem. Kuba, jak każdy spaniel miał silny charakter, ale był też bardzo inteligentny. Przeżyliśmy razem wiele wspaniałych chwil. Jego odejście pozostawiło ogromną pustkę, którą chciałam koniecznie wypełnić. Stąd Mako. Mako też był złotym spanielkiem. Nie mieliśmy wtedy jeszcze dzieci i mąż nosił go na rękach a ja niańczyłam. Bardzo był rozpuszczony i bardzo kochany. Mako mocno przeżył narodziny naszej córeczki, przestał być jedynakiem. Kiedy ja z rodziną wyprowadziłam się z domu rodziców Maka przejęli właśnie moi rodzice. Był z nimi bardzo szczęśliwy a oni traktowali go jak własne dziecko. Śmierć Maka była dla wszystkich ciosem, a najbardziej dla moich rodziców. Miałam już dość tych rozpaczliwych rozstań i zapowiedizałam, że nie chcę tego znowu przeżywać - a więc nie będzie więcej zwierząt w naszym domu. Nie doceniłam mojego męża. Pewnego dnia pojechali z córką do schroniska na Paluchu i wrócili do domu z najbrzydszym, dużym, czarnym psem, jakiego widziałam. Kiedy rozeźlona pytałam, czy brzydszych już nie było, moja córka ze łazami w oczach oświadczyła, że on był przecież najbiedniejszy. No i coż było robić. Trzeba było Maksiowi stworzyć przyjazny dom, bo pies rzeczywiście musiał mieć za sobą ciężkie chwile. Maksio miał wiele do nadrobienia w zakresie psiego wychowania, ale okazał się nad wyraz inteligentnym i chętnym uczniem. Miał silny charakter i wymagał konsekwencji w prowadzeniu, ale w sumie świetnie się rozumieliśmy. Czasy głodu zostawiły na nim trwałe piętno i ściąganie wszystkiego, co jadalne było nie do opanowania, ale zmuszało to nas do utrzymywania idealnego porządku w kuchni ;) Maksio był piewszym psem, co do którego musieliśmy podjąć decyzję o uśpieniu (nieoperacyjny nowotwór złośliwy). Zwlekaliśmy z tym ile się dało, ale w końcu odszedł i on. Cieszę się, że mogłam tu chociaż w paru słowach powiedzieć coś o każdym z nich, bo było mi to potrzebne. To już tyle lat, a zwierzaki śnią mi się jeszcze czasami. Jestem jedynczką i zwierzęta zastępowały mi i towarzyszy zabaw i rodzeństwo. Dom bez zwierząt jest pusty ... więc znowu mam pod opieką cudnego ogonka.
  3. [quote name='Asia & Ginger']Jakis szalony spaniel to był, psy raczej nie lubią cebuli. :evil_lol: Zreszą dobrze, bo jest dla nich trująca.[/quote] Oprócz celuli zjadał także maliny z krzaków. Co to zatrucia cebulą to nie nastąpiło :shake:. Spaniel dożył starości a umarł na niewydolnośc serca.
  4. [quote name='WŁADCZYNI'] [B][I]Do właścicieli zostawiających psy pod przedszkolem mam ochotę strzelać...[/I][/B] - mamusia oglłąda obrazki,romawia z panią ubiera dziecko a pies wyje pół godziny/dłużej. :angryy: Albo biega bez smyczy, wpada na ulicę etc. Później wychodzą z przedszkola a dziecko dostaje smycz i albo wiesza na niej psa (malego) albo jest przeciągane przez psa (dużego):mad: Ja kropki nie zostawiam - albo wchodzimy razem do sklepu albo najpierw zakupy później spacer z suczem, albo najpierw spacer później zakupy, zależy o której godzinie to jest.[/quote] Ale mam nadzieję, że masz tylko procę :lol:
  5. [quote name='wiska']moja sucz jak slyszy fajerwerki to biegnie na balkon i je podziwia ,zawsze jest nimi zafascynowana :lol:[/quote] Bardzo dzielna sunia :lol:
  6. Nigdy nie spotkałam się z nieprzychylnymi uwagami z powodu skundlenia mojego Kajtusia.
  7. Ugotowałam kiedyś swojemu psu makaron do mięsa z sosem(ryżu chwilowo zabrakło). Ten gagatek wylizał mięso i sos tak czyściutko, że w misce został czysty makaron, jakby go prosto z wody wyciągnięto ;). A swoją drogą, to jak pies nie chce jeść, to może nie jest całkiem zdrowy?
  8. To ludzie potrzebują psów rodowodowych, a kundelki schroniskowe potrzebują ludzi.
  9. A u mojego kundelka każda próba przejścia na gotowane po paru dniach kończy się biegunką. Pies zjada więc Purinę i wtedy nie mamy kłopotów z kiszeczkami.
  10. Ja też mam kundelka, czarnego, włochatego misiaka, co się wabi Kajtuś :), ja też mam ciemne wlosy, ale jestem znacznie mniej włochata i mam na imię Kasia.
  11. Poprzedniegpo mpojego psa też prowadzałam zawze na smyczy i w kagańcu. Był spory i czarny i wzbudzał strach. Nie był agresywny, ale strasznie łasował w śmieciach (mix z labradorem) i często z tego powodu chorował - dlatego ten kaganiec musiał zawsze nosić.
  12. Nie sprzeczajcie się, Cioteczki o mojego psa, bo on już daaaawno temu przeszedł przez TM, a żył długo i szczęsliwie i nawet nie musiał uczęszczać na terapię po tym traumatycznym przeżyciu :lol: Prawem osób młodych jest bezkompromisowość i wiara w swoją nieomylność - też kiedyś taka byłam. A ulubionym zajęciem osób dojrzałych jest zamęczanie osób młodych swoimi opowieściami :evil_lol: więc pewnie jeszcze tu zajrzę :diabloti:
  13. Rano: ok. 1,5 godziny Popołudniu: ok. 25-30 min Wiczorem: 25 - 30 min
  14. Kajtuś to zmajda, więc obchodzimy dzień kiedy znalazł się u nas w domu. Dostaje wtedy prezent - zabawkę, no i oczywiście jakieś nadzwyczajne jedzonko.
  15. Kajtuś zachowuje się jak małe dziecko i tak jest przeze mnie traktowany. Chyba mu to odpowiada, bo nie ma zapędów przywódczych i jest bardzo uległy.
  16. Nie muszę nawewt podnosić głosu - wystarczy, że mówię do psa z dezaprobatą rozpoczynając od "nie", a on już wie, że nie jestem zadowolona i minę ma zawstydzoną. Kajtuś bardzo się stara nas zadowolić i łatwo go prowadzić samymi pochwałami, czasami popartymi nagrodą. No ale to znajdka, który zaznał gorszego losu i ceni sobie swoje miejsce w naszym stadzie. ;)
  17. Mój śpi koło łóżka naszego, lub swojego ;)
  18. Kajtuś biega luzem, bo mieszkamy w parku a pies jest mały i ludzie się go nie boją. Przywołuję go gdy na horyzoncie pojawia się duży lub znany z agresji pies. Przez jezdnię z ruchem miejskim przechodziny na smyczy, a przez drogi osiedlowe na komendę głosem.
  19. Parcianą, ale i tak biega luzem ...
  20. Miałam spaniela, który pasjami lubił cebulę i zawsze czekał na swoją porcję kiedy cebulę ktoś obierał :lol:
  21. Świetnie Ci idzie, Isabel. :loveu:
  22. [quote name='monita']Nie ma to jak dobre ciachooo :mdrmed:[/quote] Taaa... I do tego kawusia i jeszcze kieliszeczek likieru (jak ktoś pełnoletni, oczywiście) ;) No ale to miało być o sierściuchach i ich gustach:offtopic:
  23. [quote name='darunia-puma']to przykre ze mozna zapomniec o swoim psiaczku wiem rozne sa sytuacje w zyciu i problemy z jakimi musimy sie na codzien zmagac ale zabolalo mnie to ze o nim zapomnialas....nie wyobrazam sobie takiej sytuacji w swoim przypadku bo dla mnie psy sa członkami rodziny i tak samo jak o dziecko martwie sie o nie[/quote] Ależ moje przewinienie nie było spowodowane lekceważeniem potrzeb psa, lub brakiem uczuć dla niego. Po prostu, człowiek w natłoku zajęć, myśli i problemów może czasem zachować się zupełnie inaczej niżby uważał za możliwe ;)
  24. Różne są sytuacje ...:oops: Muszę się przyznać, że dawno temu, kiedy moja córka chodziła do przedszkola, to zazwyczaj kiedy wracałam z pracy do domu, brałam psa i szłam z nim po córkę do przedszkola. Czasami wstępowaliśmy do sklepu, jeśli brakowało mi czegoś do obiadu. Pies czekał na mnie pod przedszkolem i pod sklepem nie przywiązany. Któregoś letniego dnia, zrobiłam tak samo, jednak kiedy się ściemniło zorientowałam się, że psa nie ma w domu. Przerażona, uświadomiłam sobie, że nie pamiętam żeby wracał z nami z przedszkola - pobiegłam do zamkniętego już przedszkola - psa ani śladu, pobiegłam do sklepu (też już nieczynnego) a tam siedzi mój Kuba i patrzy z wielkim napięciem w drzwi sklepu. Wyobrażacie sobie jak mi ulżyło .... Biedny, zapominiany przeze mnie pies przesiedział pod tym sklepem ponad dwie godziny. Musiał odejść spod przedszokla w momencie kiedy wychodziłam z córką a potem czekał tam, gdzie zwykle. Kochane psisko, bardzo go kochałam, a jednak ....:oops:
  25. Miałam psa, który już przed burzą dostawał szału i niedawał się uspokoić a sylwester był prawdziwą męką dla nas i ogromnym stresem dla niego, bo dosłownie szalał z przerażenia. Nie było na to siły. Teraz Maksio już dawno za TM, a jego następca przy wystrzałach patrzy na nas, domowników. Jeśli my ich nie zauważamy, to i pies wydaje się ignorować huki. Oby tak zostało.
×
×
  • Create New...