Jump to content
Dogomania

konfirm13

Members
  • Posts

    1723
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by konfirm13

  1. Witam i ja z moją 14 letnią Buką - dużą kundlicą w typie ON. O niej napisałam tutaj, więc teraz tylko wklejam. Jak coś będzie się działo (oby dobrze)- będę pisać. Teraz jest OK, ale cały czas psica jest na lekach. [url]http://www.dogomania.pl/threads/195129-Kiedy-pies-si%C4%99-m%C4%99czy[/url] Pozdrawiam cieplutko wszystkich kochających właścicieli psich staruszek i staruszków :)
  2. Już raz odpowiedziałam, ale napisałam zbyt dużo = zbyt długo i mnie wylogowało. A nie skopiowałam :). Też mam psa w typie ON - sukę, 14 lat. Niedawno(wrzesień), przestała wstawać, jeść, interesować sie czym i kimkolwiek. Tylko piła (na leżąco) i to jak jej miskę podstawiłam pod nos. Wynosiliśmy ją na dwór i trzymaliśmy za tyłek przy siusianiu, bo nie stała.Nie jadła, to kup praktycznie nie robiła. Położona w jednym miejscu w domu, nie ruszona, nie przesunęła się nawet o centymetr. Odbierałam to jako przesłanie - dajcie mi spokojnie umrzeć. Nie dałam. Nie widać było, żeby cierpiała - totalna nieobecność.To trwało 3 przeszło tygodnie.Ciekawe, że kiedy zawieźliśmy ją do weta (porozmawiać o możliwościach leczenia)-próbowała uciekać. Czasami (z trudem), udało się w nią wmusić odrobinę jedzenia(np duszoną pierś kurczaka lub gotowane klopsiki) Poprzednio, jadła wszystko, nie "cudowałam", a ogólnie była na karmie leczniczej. Po trzech tygodniach (zmiana dotychczasowych leków - leczenie bardziej "agresywne" i "nowoczesne"), pomału zaczęła wracać do świata żywych.Odzyskała radość życia. Wychodzi na krótkie spacery, węszy, robi sama "co trzeba" - bez trzymanki ;), wrócił jej apetyt - znowu je karmę, - bez wydziwiań ;) -(aż za bardzo), cieszy się, kiedy wracam ze sklepu do domu, szczeka na obcych, żebrze przy stole. Normalny pies. Tylko dużo śpi i dalekie spacery, to przeszłość.Cały czas jest na lekach. Choruje na serce, krążenie,zwyrodnienie kręgosłupa, dołączyło się nietrzymanie moczu (działanie uboczne leków? późne powikłanie sterylki?) - więc dostaje kolejny lek i wyprowadzamy ją co 2 godziny. Na szczęście, teraz w nocy(wyższa dawka leku), daje pospać od 12 do 7. Całe nasze obecne życie, toczy się wokół psa. I tak będzie, chyba , że te najnowsze leki przestaną działać i psica ponownie straci chęć do życia , lub zacznie cierpieć - w widoczny sposób. Wiem, że to bardzo trudna decyzja -" czy to już?" My mamy juz taką za sobą z poprzednią psicą, która miała wrodzoną niewydolność trawienną trzustki i substytucja farmakologiczna przestała być skuteczna. Pomimo optymalnego karmienia (i leków)- pies konał z głodu.....nie było wyjścia. Ps. U nas na zwyrodnienie kręgosłupa, nie pomogły zastrzyki ze sterydów, ale iniekcje nowego leku - Cartrophen vet. [URL]http://fortehealthcare.com/Poland/poland%20cartrophen%20main.html[/URL] - jest zarejestrowany w Polsce. Już po pierwszym zastrzyku było lepiej, a po czwartym, była już zupełnie spionizowana. Sama schodzi i wchodzi na schody, Jest bardzo drogi(200zł - ale na miesięczną kurację wystarcza), ale jak dla nas - wart swojej ceny. Niedługo czeka nas kolejna seria iniekcji w styczniu - bo zabawę powtarza się co 3 miesiące Pozdrawiam cieplutko:)
  3. [quote name='an1a'][B]konfirm13[/B] akurat W-wa ma coraz więcej sprzątających właścicieli. Moja okolica jest (dosłownie) obstawiona przez śmietniki, mało kto nie sprząta i raczej chowają się na boczne trawniki. Jeszcze trochę czasu minie zanim ludzie poznają pojęcie kultury posiadania psa.[/QUOTE] No, to super :). Pięć lat temu, byłam w mniejszości.
  4. [quote name='Martens']Ja też - dlatego sprzątam, ale jak już muszę w folię, to biorę zazwyczaj woreczki po bułkach, warzywach z supermarketu itp. czyli takie, które tak czy siak musiałabym wyrzucić. Ale biorę też pod uwagę ile ta torebka się rozkłada, dlatego nie nurkuję z nią do rowu przy drodze na Słoniawy/Romanowo (pewnie kojarzysz gdzie) i nie niosę tego trofeum kilka km z powrotem na osiedle ;) a "ideologiczny sprzątacz" (nowe określenie spłodziliśmy ;)) pewnie tak by zrobił - pytanie tylko jaki to ma sens. Jeśli chodzi konkretnie o Maków, to mam wrażenie, że psów jest mniej niż kilkanaście lat temu. W mojej klatce w dawnym bloku łącznie z moimi dwoma na 4 piętra było 8 psów, teraz są tylko 3 na parterze. No i nie ma stad bezdomniaków, które nawet po kilkanaście na raz potrafiły ganiać stadem po osiedlu - nie wiem czy już wtedy tu mieszkaliście?[/QUOTE] Fajny ten "ideologiczny sprzątacz" :) - i jak wiekszość ideologii ma mocne konotacje z wynaturzeniem :) Gdzie te Słoniawy - aż poszukałam na mapie. I wiem. No, nie, teraz to my tak daleko nie chodzimy - nawet do Kolejowej jest najczęściej zbyt daleko :(. Najczęstsza trasa, to do pobliskiego śmietnika - i .......blisko do miejsca wyrzucania kupy. Jak Buka pójdzie trochę dalej, to już jest sukces. Z reguły, obchodzimy 1-2 bloki. Maków znam od 5 lat i nie wiem , jak dużo/mało tu było kiedyś psów. Niewątpliwie, jest mniej osr.....od Stolicy, ale też co nieco się znajdzie......najgorzej, jak pod butem.
  5. [quote name='Martens']wsadzanie kupy rozkładającej się normalnie kilka dni do folii rozkładającej się setki lat jest trochę bezsensowne? Tym bardziej, że jeden pies potrafi robić tą kupę kilka razy dziennie przez kilkanaście lat? To prawda, ale śmierdzące i zaminowane trawniki - rzeczywistość naszych miast i miasteczek - też prawda. Nie może być tak, że człowiek nie może wejść na trawnik, bo przedtem był na nim pies i coś tam zostawił. A psów mamy dużo. Często wybieramy mniejsze zło - nie tylko w/s psich kup ;). Z dwojga(?) złego, wolę "nieekologicznie" sprzątnąć psią kupę z miejskiego trawnika przy pomocy foliowej torebki(i wyrzucić ją do śmieci), niż zostawić ją(kupę) na tym trawniku. Z resztą, zwykłe domowe śmieci, też wyrzucam w śmieciowej torbie foliowej - nie kupuję ekologicznej. Pewnie takie też są ale .....i cena pewnie zaporowa :(. No, a pampersy (dziecięce i dorosłe) - w śmietnikach (nie, już/jeszcze nie używam)? Też - nieekologiczne. Ekologicznie - niestety - nie zawsze można :(. Kiedyś(pamiętam :D), było mało psów w miastach - nawet w Warszawie. Pojedyncza kupa na trawniku nie była problemem - rozkładała się zgodnie z ekologią. Dzisiaj i psów i kup - mnóstwo. A niestety, nie każdy, nie zawsze i nie wszędzie, może wyjść ze swoim pupilem poza miasto. My z Buką już nie możemy :(, chociaż jeszcze nie tak dawno, było to możliwe.....
  6. [quote name='Martens'] P.S. Pozdrawiam, widziałam Bukę ostatnio, jeszcze w miarę się trzyma, bo dreptała dość raźnie ;)[/QUOTE] Udało nam się odbić od dna. Jeszcze pożyjemy :)
  7. [I]Skakałabym z radości, gdyby poza mną na osiedlu sprzątały chociaż dwie osoby. [/I]Skacz :). Oboje z mężem sprzątamy po Buce, więc masz te dwie osoby wiecej. Co prawda, chodzimy w inną stronę i bliziutko.I tak dużo dalej teraz nie chodzimy. A koopa ląduje w zawiązanej torebce foliowej w "naszym" śmietniku. A tak w ogóle, to pozdrawiam , Martens :)
  8. Witamy. Pogoda przepiękna, aż chce się gdzieś iść....na spacer :). Dla Baryłeczki drapanko, a jej Pani życzymy powrotu do zdrowia i do wspólnych spacerów.
  9. Cieszę się, że jest lepiej. Czekam na foty - niekoniecznie kwieciste, ale i takie czasem mogą być. Pozdrawiam serdecznie i głaski dla Baryłeczki. Buka sie nie sprzeciwia ;)
  10. Witam i ja. Nie było nas parę dni, a tu tyle zmian. I nowe piękne zdjęcia piesy :) i ....kłopoty u pańci :(. Mam nadzieję że kłopoty pójdą(może już poszły?) precz, i będą nowe zdjęcia Baryłeczki w kwiatach. Te żółte kwiatki, - to ziarnopłon wiosenny, a te białe - zawilec gajowy. Tak, tak, uczono mnie kiedyś(daaaawno temu) botaniki ;)
  11. A ja się wreszcie zapoznałam z Baryłeczką w naturze. Ona mi się podobała, ale ja jej nie :( Może ze względu na obecność Buki, która jeszcze mniej się spodobała Baryłeczce niż ja ;) Za to Pani Baryłeczki, podobała się i mnie i Buce :) Pozdrowionka
  12. Śliczne maleństwo :). Trzymam kciuki za szybkie znalezienie dla niej dobrego domu. No a poza tym, czekam na zdjęcia Baryłki ;)
  13. Pięknie waruje i miło oglądać kolejne foty baryłkowe Mojej też by i BARF nie pomógł - stare kości - to jest to! A nie chodzi w kagańcu (nie lubi), ale na smyczy. Zwłaszcza, ze bywa nieprzewidywalna :(
  14. O dniu sąsiada nie słyszałam. Fajny spacerek :) .
  15. Wreszcie i ja trafiłam do Baryłkowa. Mam nadzieje, że będę tu często bywać. Witam wszystkich, a szczególnie Baryłeczkę.Głaski dla gwiazdeczki
  16. Ciekawa metoda z tym pryskaniem. Spróbuję .Też mam szczekaczkę.
  17. Witaj, Martens. Ciekawa jestem, co Ci powie wet. Ja też mieszkam w Makowie i mam 9 letnią, nierasową onkę po sterylizacji. Też zaczęła mieć kłopoty z sierścią, ale inne. Drapie się i gryzie - chyba bardziej niz przedtem.Chętnie z Tobą pogadam :) Pozdrawiam Mój adres [email]konfirm@gazeta.pl[/email]
×
×
  • Create New...