Oczywiście, że to jest duży minus dla tej pani, ale wydawało mi się, że jej pies zaginął po kilku latach, wtedy jak już teoretycznie nie powinno się tak stać. Z drugiej strony tu też na dogo ginie wiele psów dopiero co wziętych na DT lub na stałe. Mnie się to nie zdarzyło i oby się nie zdarzyło, ale ja jestem na tym punkcie przewrażliwiona i moja wyobraźnia sięga tu zenitu, ale wiem, że niektórych splotów okoliczności nie da się przewidzieć. Oczywiście nie wiadomo czy ta pani jest osobą odpowiedzialną, tak naprawdę to nigdy nie wiadomo komu się psa oddaje.