-
Posts
119 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Vesna
-
Witam! O studiach weterynaryjnych możesz poczytać troszkę na tym wątku: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=44407[/URL] Jeśli tak bardzo interesuje Cię ten zawód to powinnaś w tej chwili poświęcić dużo czasu na naukę biologii i chemii w szkole. Nie wiem w jakim jesteś wieku ale trzeba zacząć od podstaw ;) . Jednego podręcznika do weterynarii niestety nie znajdziesz. Wiedzę jaką powinien posiadać lekarz weterynarii zdobywa się przez 6 lat studiów i z mnóstwa podręczników. Możesz zacząć od podręcznika z fizjologii zwierząt (powinnaś taki dostać w każdej bibliotece, najlepiej żeby był jak najnowszy). Najpierw trzeba przecież poznać jak prawidłowo funkcjonuje organizm, żeby później można było rozpoznać zjawiska patologiczne. Natomiast przykłady zagadnień, o jakie pytasz dotyczą przede wszystkim behawioru i nie wiem o jaką taktykę Ci chodzi.
-
Wydaje mi się, że się nie skończy, a raczej nie powinno. Nie jestem jeszcze lekarzem wet. i to, co piszę czerpię głównie z książek i czasopism a nie z własnego doświadczenia. W opracowaniach, które znalazłam, było napisane, że leczenie trwa 4-6 tygodni i to by było logiczne. Teraz, po pierwszym zastrzyku zostały zniszczone formy dorosłe, ale w skórze są jeszcze jaja i larwy, które będą się jeszcze rozwijały do form dorosłych przez najbliższe ok. 3 tyg. Te formy, które teraz się rozwijają będą mogły być zniszczone dopiero wtedy. Przerwanie leczenia po tygodniu spowoduje, że będą się mogły dalej rozwijać bez przeszkód i nie wyleczysz świerzbu.
-
Świerzb drążący jest wywołany przez roztocze bytujące na powierzchni skóry i w warstwie rogowej naskórka, gdzie drąży tunele i składa jaja. Bardzo intensywny świąd jest spowodowany uczuleniem na ślinę lub produkty przemiany materii pasożytów oraz mechanicznym drażnieniem skóry. Leczenie powinno trwać conajmniej 3 tyg. (przy pierwszym podaniu niszczone są pasożyty dorosłe a 17-21 dni trwa cykl rozwojowy, kiedy ze złożonych jaj wylęgają się larwy, które przechodzą kolejne wylinki aż do postaci dorosłej). W związku z tym leczenie nie powinno się skończyć tylko na tym i kolejnym zastrzyku. Dodatkowo można stosować preparaty miejscowe, kąpiele odpowiednimi preparatami świerzbobójczymi. Jeśli dopilnujesz leczenia, to z psiakiem powinno być wszystko ok. Pamiętaj, że ludzie także mogą się tym pasożytem zarazić, przenosi się głównie przez kontakt bezpośredni, ale towarzyszy to zwykle zmniejszonej odporności. btw. rozumiem, że świerzbowiec został wykryty w badaniu zeskrobinowym skóry? Czy lekarz wykrył tez obecność pcheł bo, o ile się dobrze orientuję, to Fiprexem nie zwalcza się świerzbowca?
-
Nie wiem dlaczego lekarze tak odmawiali Ci zrobienia zdjęcia suni. Jestem studentką weterynarii, odbywam w jednej z łodzkich przychodni praktyki, dużo się nauczyłam i mam nadzieję, że jeszcze nauczę. Jeśli dwóch niezależnych lekarzy, z dwóch zdjęć postawiło taką samą diagnozę, to skąd wątpliwości co do niej (może coś przeoczyłam)? Czy możemy zobaczyć zdjęcia i opisy? To fakt, że w łodzkich przychodniach nie ma możliwości dokonania zabiegu artroskopii, tylko artrotomia. Po zobaczeniu tego tematu przejżałam trochę internet i z tego, co znalazłam, to u tak młodego psa w pierwszej kolejności przeprowadza się zabieg i nie powinno się z tym zwlekać. Powinieneś działać dosyć szybko i jeśli nie jesteś pewien diagnozy to znaleść kolejnego lekarza, który zinterpretowałby zdjęcia. Może wyślesz maila z opisem choroby i ze zdjęciami do dra Atamaniuka, który u mnie na uczelni (Wrocław) zajmuje się metodami obrazowania i ma bardzo dobrą opinię. Jego adres mail powinien być na stronie [URL="http://www.ar.wroc.pl"]www.ar.wroc.pl[/URL] To samo możesz wysłać do kogoś z Wawy (madziara pisała, że kontaktuje się w ten sposób z lekarzami z sggw-może poda Ci jakieś kontakty). Co prawda to nie bezpośrednia wizyta ale myślę, że nie zaszkodzi (i właściwie nic nie kosztuje).
-
Przykro mi z powodu Twojej suni. Jestem studentką weterynarii ale to dopiero połowa moich studiów i nie mogę być na 100% pewna ale będąc na praktykach miałam doczynienia z sunią z mocznicą najprawdopodobniej po zabiegu cesarskiego cięcia. Początkowo, po ok. 3 dniach pojawiły się wymioty i biegunka a lekarz zdiagnozował to jako zatrucie (tak wynikało z opisu właścicielki). Do nas sunia trafiła po ponad 3 tygodniach i miała już bardzo złe wyniki: mocznik ponad 300mg% (norma 25-45), kreatynina-ponad 5(norma 1,0-1,7). Z tego, co pamiętam, to lekarz tłumaczył, że niewydolność nerek była spowodowana długą narkozą i nie podawaniem płynów podczas operacji. Nerki potrzebują do prawidłowej pracy wysokiego ciśnienia krwi, a podczas narkozy to ciśnienie spada i może spowodować zaburzenia w funkcjonowaniu nerek (podawane płyny zwiększają objętość krwi i, w związku z tym ciśnienie). Nie wiadomo jednak dlaczego zabieg trwał aż 4 godziny. Czy przy Tobie sunię znieczulano? Czy podawano jej kroplówkę w czasie zabiegu? Możliwe, że nerki były już uszkodzone ale nie było objawów. Tak jak pisała Agama, można żyć bez objawów klinicznych z ok. 30% prawidłowo funkcjonujących kłębuszków nerkowych. [I]Wet dowoził kroplówki i inne leki przez prawie 2 tygodnie - dopiero na sam koniec powiedział, że lepiej kupować w aptece, bo te weterynaryjne są duuuuuuuużo droższe[/I] wydaje mi się, że nie ma oddzielnych ludzkich i weterynaryjnych kroplówek... a więc cena zależy od marży bo chyba apteki i przychodnie wet., jeśli chodzi o ludzkie leki używane w weterynarii, zaopatrują się w tych samych miejscach.
-
Mój Kleksiu nie sypia ze mną w łóżku bo tego nie lubi (chyba za bardzo się rozpycham :evil_lol: ). Czasami wołałam go na tapczan, kiedy np. czytałam ale on albo patrzył się na mnie, merdał ogonem i za nic nie chciał wejść, albo wskakiwał na 5 minut i zaraz schodził na podłogę gdzie rozkładał się "podwoziem do góry" i nareszcie był zadowolony :lol: . Jego miejscem do spania jest wiklinowy koszyk z poduszką koło łóżka i tam najbardziej lubi odpoczywać. Ostatnio jednak kosz spodobał się również mojemu kotu... Kiedy Tytus tam śpi, "psia trąba" wtedy staje przy koszyku, patrzy się na kota błagalnym wzrokiem, jakby chciał powiedzieć:"przepraszam bardzo,że Ci przeszkadzam ale może mógłbyś się przenieść?". Kot oczywiście nawet oka nie otworzy i Kleks, chcąc nie chcąc, kładzie się przy koszu albo przychodzi po kogoś z domowników, żeby przenieśli kota :lol: . (szczerze powiedziawszy jestem troszkę zdziwona postawą mojego psiaka bo na dworze z niego wielki bohater, który chce wszystkie psy ustawiać, a kocur owinął go sobie dookoła palca:shake: ;) )
-
W takim razie cieszę się, że macie już za sobą te nieprzyjemne wizyty i zastrzyki. Życzę psiakowi szybkiego powrotu do zdrowia!
-
[I]No niestety, mój piszczy jakąś minutę, szczeka i wydziera się na całą lecznicę...[/I] Wyobrażam sobie, miałam okazję coś takiego parę razy widzieć :roll: Jesli jesteś zdecydowana na podawanie tabletek i wiesz, że dasz sobie radę, to nie pozostaje Ci nic innego, jak poprosić weta o te tabletki.
-
Ja ostatnio słyszałam coś takiego, i muszę przyznać, że się z tym zgadzam: "To nie rodzaj narkozy może być niebezpieczny ale anestezjolog" W związku z tym najważniejsze powinno być znalezienie odpowiedniego lekarza, który profesjonalnie zajmie się Twoim psiakiem.
-
Plusem podawania zastrzyków jest to, że psiak napewno dostanie odpowiednią ilość leku w odpowiednim czasie. Jeśli jesteś pewna, że uda Ci się podać daną dawkę Synuloxu w tabletkach, to możesz poprosić weta o te tabletki. Czasami bywa jednak tak, że łatwiej jest się pomęczyć tą minutę w gabinecie i mieć pewność, że lek został podany, niż 'walczyć' z psiakiem w domu. Swoją drogą, ten zastrzyk nie jest wcale taki bardzo bolesny. Nie przypominam sobie, żeby psy bardzo przy nim panikowały. Piszesz, że konsultowałaś się u innego weta. Co on powiedział na temat tego sterydu (Dexametazon) bo szczerze powiedziawszy troszkę się zdziwiłam? Z drugiej strony przerwanie leczenia lub zmiana sposobu leczenia bez konkretnych, bezpośrednich konsultacji u innego lekarza wet. też nie jest najlepszym pomysłem. Narazie mały katarek może się przeistoczyć w coś poważniejszego.
-
Większość preparatów tak się dawkuje 1tabl. na 10kg (Pratel, Paratex, Drontal) ale nie musi to być bardzo rygorystycznie przestrzegane-nie musisz odmierzać 7/10 tabletki, gdy waży 7kg. Np. dawkowanie Pratelu i Paratexu: 1-2kg - 1/4tabl. 2-5kg - 1/2tabl. 5-10kg - 1tabl. 10-20kg - 2tabl. 20-30kg - 3tabl. 30-40kg - 4tabl. itd. Ale np. Tenaver dawkuje się inaczej. O ile dobrze pamiętam to: 1tabl./4kg m.c. dla psów o wadze do 20kg 1tabl./5kg m.c. dla psów o wadze 20-30kg 1tabl./7kg m.c. dla psów o wadze powyżej 30kg przy czym nie można podać jednorazowo więcej niż 7 tabl. Ceny oczywiście zależą od przychodni ale 1 tabl. Paratexu, Pratelu czy Drontalu to ok. 4-5 zł. Tenaver jest tańszy, ok 1-2zł za tabletkę.
-
Zwykle przy corocznych szczepieniach lekarz ma przy sobie także tabletki na odrobaczenie i dawki szczepionek na choroby zakaźne (w każdym razie tak robi mój lekarz). Psiak powinien być odrobaczany co 3 miesiące, góra co 6 m-cy. Wszystkie zwierzaki (psy, koty), które masz powinny być odrobaczone jednocześnie bo inaczej nawzajem się od siebie pozarażają. Jesli to będzie ich pierwsze odrobaczenie, jak piszesz, pewnie są zarobaczone, także przy pierwszym odrobaczaniu powinnaś je powtórzyć (za kilka dni lub 2 tyg., zależy jakie dostaniesz leki i jak zaleci wet.) Pamiętaj, żebyś wiedziała ile ważą twoje zwierzaki bo jest to potrzebne do odpowiedniego dawkowania tabletek (z doświadczenia wiem, że właściciele często mają z tym problem).
-
Wydaje mi się, że gdyby to węzeł chłonny się powiększył w tak krótkim czasie to byłby bolesny i to miejsce byłoby cieplejsze niż reszta ciała, a piszesz, że go nie boli. Ponawiam pytanie Cathedral: jaka jest jego konsystencja i faktura?
-
Pies nagle zachorowal, z dnia na dzien calkiem opadl z sil
Vesna replied to Iza i CTR's topic in Neurologia
Przeczytałam ten temat i zastanawiam się, czy to co dolega Twojej suni to może zespół przedsionkowy? Jest on związany z zaburzeniami w obrębie ucha wewnętrznego i narządu równowagi, często powstaje jako powikłanie po zapaleniu ucha zewnętrznego ale nie są poznane wszystkie przyczyny tego schorzenia. Często jest tak, że ma bardzo gwałtowny przebieg ale przechodzi samo po jakimś tygodniu, dwóch i o ile dobrze pamiętam, to tego się w jakiś szczególny sposób nie leczy. Mogę się mylić, ja tylko sugeruję, trudno tak na odległość coś diagnozować, nie jestem też lekarzem ale może zapytasz się swojego weta o tę chorobę albo jakiś forumowicz-weterynarz może coś na ten temat powiedzieć? -
Ja mojego Kleksia znalazłam na wycieraczce pod drzwiami. To był pierwszy dzień, kiedy szłam do nowej szkoły, musiałam dojeżdżać wiec już ostatecznie pożegnałam się z myślą o posiadaniu psa. A tu taka niespodzianka! Do tej pory nie mamy pojęcia jak się tam znalazł ale pewnie nie miał przyjemnego dzieciństwa bo do tej pory ma parę fobii. Co prawda musiałam z siostrami błagać rodziców przez 2 dni, żebyśmy go wpuścili do mieszkania, ale psiak chyba wiedział, że się uda bo grzecznie czekał na kapitulację rodziców. Miał wtedy 3-4 miesiące a teraz jest już z nami 6 lat. A rodzice czasami bardziej się nim przejmują niż nami :lol:.
-
Ja też zdecydowanie polecam szelki taśmowe, z tych samych powodów, co przedmówcy: są lżejsze i bardziej plastyczne, szybciej schną (a właściwie prawie wogóle nie wchłaniają wody), nie brudzą sierści tak jak skórzane (mój Kleks jest prawie cały biały i po spacerze w deszczu, w skórzanych szelkach zostawały mu brązowe smugi). Od 4 lat mamy szelki taśmowe, nic się nie zniszczyły i zarówno my, jak i psiak, jesteśmy zadowoleni :multi: .
-
[B]SMAK[/B] Zwierzęta mięsożerne mają złabiej rozwinięty smak ponieważ ich pokarm jest mniej urozmaicony-mięso. Receptory smakowe psów dobrze rozróżniają smak słodki (to pewnie dlatego tak smakuje im czekolada:lol: ). Koty bardzo słabo reagują na smak słodki,ale są wrażliwe na gorzki i słony (już teraz wiem dlaczego psia wilgotna karma jest mdła i bez smaku a kocia jest zdecydowanie smaczniejsza:p ). U kotów i psów występują receptory pobudzane przez czystą wodę. Reasumując, psy napewno zmysł smaku posiadają. Bo dlaczego to mój psiurek jest taki wybredny, trzeba się sporo natrudzić, żeby mu dogodzić. [I]Behemot napisała:[/I] [I]"Sonia nie jest pieszczochem, a jeśli już jest jakaś pieszczota, która wywołuje w niej przyjemność, to poklepywanie po zadku - i to bynajmniej nie delikatne. Nam, ludziom, takie klepanie wydawałoby się nieprzyjemne."[/I] To podobno dlatego, że okolica nasady ogona jest unerwiona przez nerwy, które wychodzą z tego samego odc. rdzenia kręgowego, co nerwy zaopatrujące narządy płciowe. Kiedy klepiemy lub drapiemy psa (albo kota- u nich to jest jeszcze bardziej widoczne) to impulsy nerwowe wysyłane do rdzenia pobudzają jednocześnie nerwy prowadzące do narządów płciowych. Dlatego to jest dla nich takie przyjemne. PS. Witam wszystkich Dogomaniaków. Nareszcie udało mi się zalogować bo na maila aktywującego czekałam prawie 2 tyg. Ale w tym czasie mogłam, przynajmniej w części poznać forum i jego użytkowników, chociaż na zapoznanie się z całym to chyba zabraknie mi czasu. Musiałabym zarzucić na jakiś czas naukę a to byłoby niedobrze dla moich przyszłych pacjentów;).