-
Posts
519 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by millarca
-
Prawie jamnik szorstkowlosy- wesoly Pirat.Trojmiasto.MA DOM
millarca replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Biedny Pirat! Ma charakterek, ale ma też gorace serduszko do oddania. -
Półgoła Sonia.Moze ktos ja zaakceptuje?Trojmiasto.
millarca replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Sonia to fantastyczna suczka. Chociaż źle traktowana, jest milutka. Widać, że boi się człowieka, ale nie reaguje agresją, nawet na uciążliwe dla psa zabiegi. I tak się cieszy, gdy ktoś zwróci na nią uwagę i coś łagodnie do niej zagada! -
"Szara" ONkowata,grzeczna suczka,niestety za TM..........
millarca replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ona musi znaleźć w dom! To niezbyt pewna siebie, płochliwa sunia. W schronisku czuje się źle i staje się coraz bardziej nieufna. -
Mucha z Rodziny. Odeszła w swoim domu [']
millarca replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jedna Mucha już poleciała, kolej na drugą! -
Terierowaty,rudy,bardzo ladny Bratanek,od 6 lat czeka....MA DOM :)
millarca replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Bratanek na górę! -
Piekny Hop w typie PONa. Zawrócił z TM :) i MA DOM
millarca replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Hop do góry, Hop! -
Potwornie skrzywdzony Rolf zaadoptowany.Trzymajcie kciuki.
millarca replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Mi Rolf kojarzy się z takim psem z amerykańskich filmów familijnych: wesoły, skory do zabawy, łagodny i sprytny. I od razu widać, że kogoś, kto by go przygarnął, pokochał by całym sercem. -
Alaska-czeka na cud ,czy zdąży dla kogos zatańczyc?3miasto
millarca replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
No właśnie: do góry! -
Beldonek,ktory ma w sobie to COŚ.Ma rodzine i DOM:)
millarca replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
To za uszami to grzybica. Beldonek dostaje leki, powinny szybko pomóc. Żeby tylko domek dla Beldonka znalazł się równie szybko!!! -
Tina to taki pies-prawdziwy przyjaciel. Dlaczego jeszcze marnuje się w schronisku?
-
Mały Karmelek-kto go poznał,ten wie.Trojmiasto. Ma dom.
millarca replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Piesek (w schronisku nazwany Karmelek) już znalazł dom! -
Stosunki ramisiowo-domelowe całkiem nieźle. Czasem Domel powarczy na Ramisia, czasem vice versa (właściwie znacznie częściej vice versa:lol: ), ale wychodzimy razem na spacery, pieski siedzą razem w domu i problemów nie ma. Za to Ramiś zaczął ganiać moje koty:mad: . Piłeczka poszła w zapomnienie. Teraz Ramiś bawi się już tylko patykami. Żebyście mogli zobaczyć, jak komicznie wygląda Ramiś, gdy dumnie, w poczuciu misji, niesie patyk w pysku. Kupię mu drewniany koziołek do aportów, ale obawiam się, że się na to nie nabierze. Patyki za to mają jedną wielką zaletę: mogę się nimi bawić z Ramisiem, gdy na spacerze jest z nami Domel. Dla Domela godne uwagi są tylko piłeczki.
-
Brazowa1, szczerze mówiąc nie wydaje mi się, aby Ramiś był na prawdę szczęśliwy. Dla niego nie minęło jeszcze dosyć czasu, chyba ciągle tęskni za poprzednim domem i dawnym życiem, tym które wiódł zanim wylądował na śmietniku. Ale nie jest nieszczęśliwy, a nawet można powiedzieć, jest dosyć zadowolony z życia, a to już bardzo dużo. Na razie Ramiś ma się całkiem nieźle. Karma dla psów z chorą wątrobą smakuje mu lepiej niż ta dla psów z uszkodzonymi nerkami. A na razie obydwoje z Ramisiem trzymamy kciuki za Dżekusia, Tinę, brazową1 i Abi!
-
Ramiś składa zażalenie: Brazowa1 oddała go w ręce jakieś sadystki!!! Ta millarca czyści mu uszy, obsypuje jakimś proszkim, szczotkuje, zakłada mu kaganiec, trzyma go, by nie mógł się bronić, gdy jakiś zwyrol w zielonym kitlu zagląda mu w zęby, osłu****e stetoskopem, maca mu łapy (i nie tylko łapy:diabloti: ), robi zastrzyki i najgorsze ze wszystkiego: POBIERA KREW!!!!!! A na dodatek sama z własnej i nie przymuszonej woli, prowadzi go do tego zwyrola! A millarca dziękuje za suchy szampon (działa, ale Ramisia kąpiel w wodzie i tak nie minie, gdy tylko weterynarz da zielone światło:evil_lol: ), szelki, pomoc finansową i zainteresowanie!!! Ojej! Dzwoniłam do lecznicy. Ramiś ma kiepskie wyniki wątrobowe. Miał nienajlepsze już wcześniej, a teraz się pogorszyły... A zatem tak: jestem po rozmowie z weterynarzem. Ramiś przeszedł na dietę dla wątrobowców, dostaje esseniale forte i za miesiąc ma przyjść do kontroli, jeśli nic niepokojącego nie będzie się działo. Dopiero wtedy będzie można podjąć decyzję o ewentualnej kastracji. Tak na oko Ramiś jest w dobrej formie: sadzi się do obcych psów. Co gorsza do znajomych (czyt. Domel) sadzi się również. Jest wyelegantowany: wyprany suchym szamponem, w nowych szelkach. I ma własne zdanie na każdy temat :)
-
Cudnooka Gerda ciągle czeka na dom. [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img380.imageshack.us/img380/6317/031206012un4ea1.jpg[/IMG][/URL] A obok Gerdy stoi Mika. Również młoda suczka, wysterylizowana. W schronisku od kilku miesięcy, wcześniej mieszkala w domu. Też czeka na swojego człowieka...
-
Oj! Oj! Ramisiowi rosną rożyska!!! Wczoraj na wieczornym spacerze zaczął ostro warczeć na 2 duże psy, które podbiegły się przywitać. Byłam zaskoczona, bo zazwyczaj witał inne zwierzaki bardzo przyjaźnie. W domu się wyjaśniło: Ramiś wypluł w przedpokoju kawałek kości ze sprasowanych skór, jak się okazało, zabrał to ze sobą z domu na spacer i cały czas niósł spryciaż w pysku. Najlepsze jest to, że na trawniku znalazł prawdziwą kość i ją złapał. Kazałam mu zostawić, więc ją puścił i wszystkie te manewry z własną domową kością w pysku, tak że nawet się połapałam że ją nosi! W domu wyplutą kostką zainteresował się Domel, więc Ramiś w obronie swojej własności rzucił się na Domela. Na szczęście psy się pogodziły, gdy tylko zabrałam kość. I nowa sensacyjna wiadomość: Ramiś lubi bawić się piłeczką. Niestety piłeczką z Ramisiem bawić się można tylko, gdy nie ma przy tym Domela. Piłeczka to dla Domela prawdziwy fetysz, tylko ja i on jesteśmy na tyle godni, by ją posiadać!!!
-
Dla mnie też! Ramiś jest psem bardzo wycofanym, zamknietym w sobie. Teraz zaczął się powolutku otwierać. Na ogól jest spokojniutki, dużo śpi, ale miewa zaskakujące zagrania. Potrafi np. pogonić kota Nińka. Wygląda to niesamowicie, zwłaszcza, że Ramiś ma stawy w fatalnym stanie i ledwie się trzyma na nogach. Niniek na wszelki wypadek jednak przed nim ucieka: spokojnym truchcikiem. Taka gonitwa w zwolnionym tempie :lol: . Dzisiaj na spacerze po raz pierwszy spuściłam go ze smyczy. Ramiś z radości podskoczył trzy razy w miejscu. Wyobrażacie sobie podskakującego Ramisia? Do tego jest bardzo uparty i wysoko się ceni. Wydaje mi się, że Ramiś za czasów dawnej świetności był psem o temperamencie ratlerka. Ze zdrowiem Ramisia jest lepiej, juz nie kaszle. Dzisiaj dostaje ostatnią dawkę antybiotyku. 30 lub 31 mamy stawić się u weterynarza i zastanowić się, co dalej.
-
Tenor nie żyje. Miał uszkodzony odbyt i do tej rany wdało się zakażenie. Nie udało się go uratować. Od początku się tego bałam, dlatego uwierzyłam, gdy Lidka z Basią straszyły mnie uśpieniem. Biedny Tenorek, który bał się burzy!!! To wcale nie był zły pies. Był po prostu nieufny i zazdrosny, bo bardzo spragniony miłości. Nie doczekał się swojego człowieka, który by się nim zaopiekował... Ramiś powoli odżywa. Dziękuję za miłe słowa i wsparcie dla Ramisia! Jutro wigilia. Jak myślicie, ile z tych psów, które na próżno wyglądaja przez pręty i kotów, które ocierają się o kraty, bo nie ma ich kto pogłaskać, zostało porzuconych przez ludzi, którzy jutro obłudnie położą na swoim stole dodatkowe nakrycie, dla zbłąkanego wędrowca?
-
Wiecie co mi zrobiły koleżanki z pracy, a konkretnie Basia z Lidką?!!! Powiedziały mi, że Tenor najprawdopodobniej zostanie uśpiony. I ja im uwierzyłam, zołzom jednym!!! Już zbroiłam żęby i pazury, żeby stoczyć o życie mojego Tenora walkę do ostatniej kropli krwi, a one jaja sobie ze mnie robiły :mad: Co prawda Tenor w kolnierzu i kagańcu miał tak zalosną minę, jakby wolał morbital, od takiego upokorzenia. Tenor to mniejszy ze sznaucerowatych w kojcu przy biurze (teraz siedzi w pawilonie). Krzywa Łapa stoi w kojcu za kojcem Tenora. Wstrętny sprawca włamania z pobiciem!!! Ale zostalo to mu już wybaczone, skoro Tenorkowi nic nie zagraża. akucha, chętnie bym Tenorka ukochała, ale obawiam się, że to nie takie proste. Powiedziałabym, że on ceni sobie swoją niezależność osobistą. Kaszel kenelowy leczy się antybiotykiem. Sam w sobie nie jest niebezpieczny, ale nieleczony może prowadzić do groźnych powikłań. Coś jak ludzka grypa. kaerjot, niecierpliwie czekam na informację, czy talk działa, gdzie się go kupuje i za ile? Dzisiaj śniło mi się, że włożyłam Ramisia do pralki, uprałam go i odwirowałam. I był czyściusieńki i suchutki :diabloti: W rzeczywistości tylko za radą weterynarza natarłam go profilaktycznie przeciwgrzybicznym imaverolem w płynie. Ramiś warczał a nawet trochę próbował gryźć. Zresztą spodziewałam się tego, bo słyszałam już mrożące krew w żyłach historie na temat zachowania się Ramisia w trakcie pobierania krwi. Poza tym Ramiś jest po prostu obrzydliwy! Już dwa razy wyganiałam go od kocich kuwet, w ktorych rył niestrudzenie w poszukiwaniu małego co nie co. Ciekawa sztuka ten Ramiś. Gdy go przywiozłam ze schroniska od razu ciągnął w stronę bloku. Nie był pewny która klatka, ale wiedział, że idzie do domu. Po moim mieszkaniu rozglądał się tak, jak turysta po pensjonacie: "hm...ciekawe jak urządzili mi pokój i czy aby na pewno jest tu dobrze wysprzątane?". Gdy do domu wrócił mój brat, Ramiś poszedł go obwąchac z miną "no, no, zobaczmy z kim to będziemy mieszkali". Lubi pieszczoty i jest oburzony, że nie wolno mu spać ze mną na łóżku. Myślę, że to był domowy, dobrze traktowany pies. Ciekawe jak trafił na śmietnik? Domel na Ramisia troche powarkuje, gdyż Ramiś próbuje kłaść mu łapy na grzbiecie. Ale nie traktuje go zbyt poważnie, skoro ustępuje, gdy tylko zapytam z naciskiem: Domel! Czyj to jest Ramiś? Czasem tylko w odwecie rzuci się na nieszczęsnego kota Nińka, który jest Domelowym chłopcem do bicia (tzn. Domel odgrywa się na Nińku za różne życiowe przykrości, a Niniek go podziwia i kładzie się spać przytulony do Domelowego boku).