Jump to content
Dogomania

motyleqq

Members
  • Posts

    5536
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by motyleqq

  1. jakie fajne ubranko posterylkowe :evil_lol:
  2. parwo to choroba zakaźna. ale mi dwie osoby poleciły to schronisko, że mają dobre warunki, więc nadal podtrzymuję swoje zdanie.
  3. to jest Wasza decyzja, ale pamiętajcie że: nie da się jednocześnie szczepić na wściekliznę i wirusówki, robi się w to w odstępie dwu tygodniowym. i któraś z Was musiałaby jutro odebrać psa z Nałęczowa. zastanówcie się, czy nie będzie dobrze, jeśli pojedzie do Nowodworu. stamtąd też będzie można szukać mu domu
  4. sprawa ma się tak: możemy dziś spróbować złapać psa, a jutro mąż córki Eli... ;) jedzie do Nałęczowa i być może będzie mógł go zabrać. stamtąd od razu będziecie musiały go odebrać. jeśli zgłosicie to do gminy, to pies nie trafi do naszej przechowalni, tylko do schroniska w Nowodworze- tam warunki są zdecydowanie lepsze. przyjeżdża tam fotograf by ogłaszać psy do adopcji. decydujcie, co chcecie zrobić, tak proponuje córka Eli
  5. same wybierzcie hotel, dla mnie to żaden problem, to jak najbardziej Wasza decyzja :) ja rozmawiałam z córką Eli, jak coś to pomoże łapać. daj znać jak porozmawiasz z Elą, co Ci powiedziała daj znać, czy jest miejsce w hotelu, czy przyjmą psa z niewiadomym pochodzeniem. rozumiem że ten hotel o którym mówisz to w Lublinie?
  6. masz już na pw mój adres. trudno powiedzieć, jak będzie z kotami. ale jeśli pies nie jest większy od mojej suczki, to mogę pożyczyć klatkę. zresztą w Lublinie na pewno ktoś klatkę by pożyczył na kilka dni. co do tego jak z nim postępować, to się jeszcze z Tobą skontaktuje, jak już go zobaczę i się dowiem, jak dokładnie się zachowuje, czy może jednak podejdzie, czy nie. jakby co, to na moją radę zawsze można liczyć- studiuje psychologię zwierząt :) organizuj mu miejsce, a ja jeszcze dziś postaram się tam pojechać z jedzeniem. i aparatem, może coś się uda zrobić
  7. a jak Wam poszło? :)
  8. dzwońcie do Elżbiety! ona też ma doświadczenie w łapaniu psów!
  9. niektórzy nie wiedzą, co się dzieje w łukowskiej przechowalni... albo nie chcą wiedzieć. ja byłam tam raz i wystarczy, nigdy nie dam tam psa. potrzebuje jakiegoś opisu gdzie jest to pole... ja nie znam tej wsi, ale myślę, że jak opiszecie, to moja mama trafi i jeszcze dziś postaramy się pojechać za dnia ale by złapać psa, trzeba mieć zaklepane miejsce w hotelu, bo w samochodzie nie będę go trzymać
  10. i jeszcze istotne- nie kontaktujcie się z gminą! to jest OSTATECZNOŚĆ, przez gminę psy wysyłane są do łukowskiej przechowalni, gdzie po prostu znikają
  11. dzwońcie do Eli, podałam numer na pw użytkowniczce borysow, która do mnie napisała. możecie też dzwonić do mnie 503 051 156 jeśli przydam się w łapaniu psa. jeśli nie jest dużo większy od mojej suki, to mam kennel klatkę i busa do przewiezienia w dowolne miejsce. gdyby to był samiec, to można spróbować złapać go na suczkę, mojej zbliża się cieczka. można też spróbować go stopniowo oswoić, by w końcu podszedł. mam wystarczająco wolnego czasu, by to zrobić. zadzwońcie do Eli, powiedzcie że zadeklarowałam się pomóc(podałam na pw moje dane)
  12. jestem i ja. podałam numer do osoby ze straży lubelskiej działającej w Łukowie, ale doczytałam teraz, że straż odmówiła pomocy. jeśli macie fundusze na hotel, to jest jeden w Garwolinie bodajże(nie pamiętam, muszę dopytać), jest też jeden w Łukowie u kobiety która jest szkoleniowcem(nie wiem tylko, czy przyjmie takiego psa). mogę pomóc w złapaniu, mam dosyć blisko, ale muszę mieć pewność, że potem będzie co zrobić z psem. karmik napisz mi na PW z kim dokładnie rozmawiałaś
  13. ja myślę, że lepiej jeśli dom będzie bez kotów. wiecie jak to jest, może i ona się po czasie przyzwyczai do kota, ale co jeśli DS ją zwróci, bo ma z kotem kiepskie relacje? tak dla niej będzie bezpieczniej
  14. śliczny ten pomarańczowy na jeszcze śliczniejszej słodkiej kulce :loveu:
  15. wczoraj jak tylko zgasiłam światło, to Tosia zaczęła się przemieszczać, jakby czekała na to od początku :lol: jak się podchodzi do klatki to się płoszy, ale dziś trzymałam rękę z jabłkiem, to robiła podchody, węszyła, niestety nie domknęłam drzwi i zaczął włazić jeden kot i musiałam szybko wstać, więc prosiaczek się przestraszył :( ale ZJADŁA JABŁKO! i nic poza tym od wczoraj. oto i zdjęcia :loveu: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/22/tosia2p.jpg/][IMG]http://img22.imageshack.us/img22/8404/tosia2p.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/824/tosiau.jpg/][IMG]http://img824.imageshack.us/img824/3249/tosiau.jpg[/IMG][/URL] jest trochę zapylona trocinami z pudełka w którym jechała, ale narazie nie chcę jej stresować myciem tego
  16. Tosia obkręciła się w drugą stronę, jest postęp :cool3:
  17. miałam właśnie kupić VL, ale był tylko jeden, wielki worek :mdleje: i kupiłam Vitakraft Emotion dla dzidziusiów :lol: a bo tak zawsze jest :cool3: jak ja przywiozłam jaszczurki, to moja mama je karmiła, bo ja się bałam żywych świerszczy :evil_lol: a wcale nie chciała, żeby gady były w domu ;) potem je na ręce brała i było spoko :lol:
  18. no to niech dochodzi do siebie i nabiera sił :)
  19. hihi, jeśli się trochę oswoi z nową sytuacją, to zrobię :lol: a co do dawania chleba- zgadzam się z dog193. nie ma potrzeby dawać, tak samo jak nie ma potrzeby by pies jadł zboża ;) mamy drzewka z których gałązki świetnie sprawdzą się do ścierania zębów, Leon też je dostawał. jeszcze żadna karma mi się nie spodobała :evil_lol: i pewnie będzie robić żarcie sama, tak jak i Etnie ;)
  20. Tosia już w domu :) wszyscy od razu ją pokochali, tata ją wygłaskał :lol: koty leżą w kolejce pod moimi drzwiami bez prawa wstępu, bo świnka i tak jest zestresowana-siedzi sobie bez ruchu. żałuję, że nie wzięłam od razu dwóch i jak tylko będę mogła, to kupię drugą. jest malutka :lol: i oczywiście śliczna :) no i teraz mogę szpanować rodowodem :evil_lol: ahh jaka ze mnie snobka :evil_lol:
  21. paśnik był gratis w klatce :loveu: brzydki i mały, ale lepszy niż żaden. TŻ ma mi zrobić większy :cool3: a co do sikania, to mi to obojętne. przywykłam do sprzątania całej gryzoniowej klatki ;)
  22. [quote name='A&L']A ja motyli w podbierak nie łapałam, ale łapałam mojego jamnika, bo bawiłam się w hycla :loveu: Miałam wtedy z 5 lat. I kiedyś na wakacjach nad morzem dziadkowie kupili mi pistolecik na kulki i wiecie co robiłam? Po kryjomu strzelałam do ślimaków bez skorupek (tych czarnych, co wyglądają jak qupa) i im flaki na wierzch wychodziły :roll:[/QUOTE] o fuuj, obrzydliwe :o
  23. ja też PRAWIE rozmnożyłam faliste... ale wywalały jajka z gniazda i je zżerały :shake: trzymajcie kciukasy, żeby jutrzejszy autobus, którym ma jechać świnka, był dostatecznie ogrzewany, bo inaczej będę musiała dłużej na nią poczekać :-(
  24. różnie w życiu bywa ;) Leon był wzięty bezsensu, to jest fakt, chociaż nie spodziewałam się aż takich zniszczeń. jak miałam jakieś 11 lat to moi rodzice oddali mojego chomika i papugi, bo nagle, po wielu latach, dostałam silnej alergii z astmą. oczywiście wiem, że powinnam była się po prostu przemęczyć :loveu: teraz jestem dorosła i sama decyduję o moich alergiach, więc sobie żyję z piątką kotów. trochę bez mojej aprobaty została podjęta decyzja o oddaniu moich agam, bo w dużej mierze zostały na głowie moich rodziców i nic nie wskazywało na to, bym mogła je za jakiś czas zabrać. niemniej wszystkie moje chomiki i papugi które miałam przez całe dzieciństwo miały się bardzo dobrze ;) zawsze miałam duże serce do zwierząt. moje agamy i Leon są teraz razem :evil_lol: w najlepszym miejscu do jakiego mogły trafić ;) jutro przyjeżdża Tosia. złożyłam już klatkę, co wcale nie było takie proste :lol: kupiłam poidełko z niebieską zakrętką, bo nie było różowej :placz: nie było też różowych miseczek :placz: [B]Vectra[/B], ja poza zbieraniem biedronek do słoika, nie mam żadnych grzechów zwierzęcych :diabloti: zbierałam je, wchodziłam na balkon na swoim 4 piętrze i wypuszczałam :lol:
  25. moja też wydawała dźwięki w nocy, budził nas tym. przeszukałam internet, znalazłam nagrania wszelkich dźwięków wydawanych przez szynszyle i się okazało, że w ten sposób nawołuje stado. to pewnie z samotności ;) szłam wtedy do klatki, gadałam chwilę do niego i zwykle już był spokój.
×
×
  • Create New...