-
Posts
5536 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by motyleqq
-
jakie fajne ubranko posterylkowe :evil_lol:
-
to jest Wasza decyzja, ale pamiętajcie że: nie da się jednocześnie szczepić na wściekliznę i wirusówki, robi się w to w odstępie dwu tygodniowym. i któraś z Was musiałaby jutro odebrać psa z Nałęczowa. zastanówcie się, czy nie będzie dobrze, jeśli pojedzie do Nowodworu. stamtąd też będzie można szukać mu domu
-
sprawa ma się tak: możemy dziś spróbować złapać psa, a jutro mąż córki Eli... ;) jedzie do Nałęczowa i być może będzie mógł go zabrać. stamtąd od razu będziecie musiały go odebrać. jeśli zgłosicie to do gminy, to pies nie trafi do naszej przechowalni, tylko do schroniska w Nowodworze- tam warunki są zdecydowanie lepsze. przyjeżdża tam fotograf by ogłaszać psy do adopcji. decydujcie, co chcecie zrobić, tak proponuje córka Eli
-
same wybierzcie hotel, dla mnie to żaden problem, to jak najbardziej Wasza decyzja :) ja rozmawiałam z córką Eli, jak coś to pomoże łapać. daj znać jak porozmawiasz z Elą, co Ci powiedziała daj znać, czy jest miejsce w hotelu, czy przyjmą psa z niewiadomym pochodzeniem. rozumiem że ten hotel o którym mówisz to w Lublinie?
-
masz już na pw mój adres. trudno powiedzieć, jak będzie z kotami. ale jeśli pies nie jest większy od mojej suczki, to mogę pożyczyć klatkę. zresztą w Lublinie na pewno ktoś klatkę by pożyczył na kilka dni. co do tego jak z nim postępować, to się jeszcze z Tobą skontaktuje, jak już go zobaczę i się dowiem, jak dokładnie się zachowuje, czy może jednak podejdzie, czy nie. jakby co, to na moją radę zawsze można liczyć- studiuje psychologię zwierząt :) organizuj mu miejsce, a ja jeszcze dziś postaram się tam pojechać z jedzeniem. i aparatem, może coś się uda zrobić
-
a jak Wam poszło? :)
-
niektórzy nie wiedzą, co się dzieje w łukowskiej przechowalni... albo nie chcą wiedzieć. ja byłam tam raz i wystarczy, nigdy nie dam tam psa. potrzebuje jakiegoś opisu gdzie jest to pole... ja nie znam tej wsi, ale myślę, że jak opiszecie, to moja mama trafi i jeszcze dziś postaramy się pojechać za dnia ale by złapać psa, trzeba mieć zaklepane miejsce w hotelu, bo w samochodzie nie będę go trzymać
-
dzwońcie do Eli, podałam numer na pw użytkowniczce borysow, która do mnie napisała. możecie też dzwonić do mnie 503 051 156 jeśli przydam się w łapaniu psa. jeśli nie jest dużo większy od mojej suki, to mam kennel klatkę i busa do przewiezienia w dowolne miejsce. gdyby to był samiec, to można spróbować złapać go na suczkę, mojej zbliża się cieczka. można też spróbować go stopniowo oswoić, by w końcu podszedł. mam wystarczająco wolnego czasu, by to zrobić. zadzwońcie do Eli, powiedzcie że zadeklarowałam się pomóc(podałam na pw moje dane)
-
jestem i ja. podałam numer do osoby ze straży lubelskiej działającej w Łukowie, ale doczytałam teraz, że straż odmówiła pomocy. jeśli macie fundusze na hotel, to jest jeden w Garwolinie bodajże(nie pamiętam, muszę dopytać), jest też jeden w Łukowie u kobiety która jest szkoleniowcem(nie wiem tylko, czy przyjmie takiego psa). mogę pomóc w złapaniu, mam dosyć blisko, ale muszę mieć pewność, że potem będzie co zrobić z psem. karmik napisz mi na PW z kim dokładnie rozmawiałaś
-
ja myślę, że lepiej jeśli dom będzie bez kotów. wiecie jak to jest, może i ona się po czasie przyzwyczai do kota, ale co jeśli DS ją zwróci, bo ma z kotem kiepskie relacje? tak dla niej będzie bezpieczniej
-
śliczny ten pomarańczowy na jeszcze śliczniejszej słodkiej kulce :loveu:
-
wczoraj jak tylko zgasiłam światło, to Tosia zaczęła się przemieszczać, jakby czekała na to od początku :lol: jak się podchodzi do klatki to się płoszy, ale dziś trzymałam rękę z jabłkiem, to robiła podchody, węszyła, niestety nie domknęłam drzwi i zaczął włazić jeden kot i musiałam szybko wstać, więc prosiaczek się przestraszył :( ale ZJADŁA JABŁKO! i nic poza tym od wczoraj. oto i zdjęcia :loveu: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/22/tosia2p.jpg/][IMG]http://img22.imageshack.us/img22/8404/tosia2p.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/824/tosiau.jpg/][IMG]http://img824.imageshack.us/img824/3249/tosiau.jpg[/IMG][/URL] jest trochę zapylona trocinami z pudełka w którym jechała, ale narazie nie chcę jej stresować myciem tego
-
Tosia obkręciła się w drugą stronę, jest postęp :cool3:
-
miałam właśnie kupić VL, ale był tylko jeden, wielki worek :mdleje: i kupiłam Vitakraft Emotion dla dzidziusiów :lol: a bo tak zawsze jest :cool3: jak ja przywiozłam jaszczurki, to moja mama je karmiła, bo ja się bałam żywych świerszczy :evil_lol: a wcale nie chciała, żeby gady były w domu ;) potem je na ręce brała i było spoko :lol:
-
no to niech dochodzi do siebie i nabiera sił :)
-
hihi, jeśli się trochę oswoi z nową sytuacją, to zrobię :lol: a co do dawania chleba- zgadzam się z dog193. nie ma potrzeby dawać, tak samo jak nie ma potrzeby by pies jadł zboża ;) mamy drzewka z których gałązki świetnie sprawdzą się do ścierania zębów, Leon też je dostawał. jeszcze żadna karma mi się nie spodobała :evil_lol: i pewnie będzie robić żarcie sama, tak jak i Etnie ;)
-
Tosia już w domu :) wszyscy od razu ją pokochali, tata ją wygłaskał :lol: koty leżą w kolejce pod moimi drzwiami bez prawa wstępu, bo świnka i tak jest zestresowana-siedzi sobie bez ruchu. żałuję, że nie wzięłam od razu dwóch i jak tylko będę mogła, to kupię drugą. jest malutka :lol: i oczywiście śliczna :) no i teraz mogę szpanować rodowodem :evil_lol: ahh jaka ze mnie snobka :evil_lol:
-
paśnik był gratis w klatce :loveu: brzydki i mały, ale lepszy niż żaden. TŻ ma mi zrobić większy :cool3: a co do sikania, to mi to obojętne. przywykłam do sprzątania całej gryzoniowej klatki ;)
-
[quote name='A&L']A ja motyli w podbierak nie łapałam, ale łapałam mojego jamnika, bo bawiłam się w hycla :loveu: Miałam wtedy z 5 lat. I kiedyś na wakacjach nad morzem dziadkowie kupili mi pistolecik na kulki i wiecie co robiłam? Po kryjomu strzelałam do ślimaków bez skorupek (tych czarnych, co wyglądają jak qupa) i im flaki na wierzch wychodziły :roll:[/QUOTE] o fuuj, obrzydliwe :o
-
ja też PRAWIE rozmnożyłam faliste... ale wywalały jajka z gniazda i je zżerały :shake: trzymajcie kciukasy, żeby jutrzejszy autobus, którym ma jechać świnka, był dostatecznie ogrzewany, bo inaczej będę musiała dłużej na nią poczekać :-(
-
różnie w życiu bywa ;) Leon był wzięty bezsensu, to jest fakt, chociaż nie spodziewałam się aż takich zniszczeń. jak miałam jakieś 11 lat to moi rodzice oddali mojego chomika i papugi, bo nagle, po wielu latach, dostałam silnej alergii z astmą. oczywiście wiem, że powinnam była się po prostu przemęczyć :loveu: teraz jestem dorosła i sama decyduję o moich alergiach, więc sobie żyję z piątką kotów. trochę bez mojej aprobaty została podjęta decyzja o oddaniu moich agam, bo w dużej mierze zostały na głowie moich rodziców i nic nie wskazywało na to, bym mogła je za jakiś czas zabrać. niemniej wszystkie moje chomiki i papugi które miałam przez całe dzieciństwo miały się bardzo dobrze ;) zawsze miałam duże serce do zwierząt. moje agamy i Leon są teraz razem :evil_lol: w najlepszym miejscu do jakiego mogły trafić ;) jutro przyjeżdża Tosia. złożyłam już klatkę, co wcale nie było takie proste :lol: kupiłam poidełko z niebieską zakrętką, bo nie było różowej :placz: nie było też różowych miseczek :placz: [B]Vectra[/B], ja poza zbieraniem biedronek do słoika, nie mam żadnych grzechów zwierzęcych :diabloti: zbierałam je, wchodziłam na balkon na swoim 4 piętrze i wypuszczałam :lol:
-
moja też wydawała dźwięki w nocy, budził nas tym. przeszukałam internet, znalazłam nagrania wszelkich dźwięków wydawanych przez szynszyle i się okazało, że w ten sposób nawołuje stado. to pewnie z samotności ;) szłam wtedy do klatki, gadałam chwilę do niego i zwykle już był spokój.