-
Posts
5536 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by motyleqq
-
[quote name='asiak_kasia']ale ja do pozytywistów nic nie mam ;) sama korzystam bardzo mocno z takich technik ( u koni co prawda, ale korzystam bardzo ;)) z psami stosuję po trochu tego i tego. Także to nie jest tak, że ja się zupełnie odcinam, ale wiem, że nie z każdym psem tak się da. Serio, miałam ich kilka sztuk i rózne problemy wymagają różnych metod. Nie da się psa w szale agresji i amoku, wyklikać, a czasami pies pakujący się w gebe Twojego, to nie efekt Twojego niedopilnowania. Wychodzę z założenia, ze trzeba korzystac z mądrych rzeczy, wiec się nie odżegnuje od klikera, tak samo jak od kolców.[/QUOTE] niektórym się chyba wydaje(nie wiem, czy Tobie też), że jak ktoś nie używa kolców, to w momencie gdy jego pies postanawia zeżreć drugiego, to stoi i czeka aż skończy gryźć by następnie kliknąć... oprócz kolców czy tam innych siłowych korekt i stania bezsensu(wątpię, że ktokolwiek tak robi), są też inne metody, np BAT
-
[quote name='asiak_kasia']no widzisz, dla mnie zablokowanie ciałem, "nie" to są korekty. Skala korekt jest tak samo szeroka jak nagradzania. W takim zwykłym chłopskim rozumieniu- koryguję zachowanie swojego psa-używam korekty, nagradzam- czy to słownie, czy smakiem, piłką, zwolnieniem z komendy, stosuję bodźce pozytywne. I tu jest rozbieżność w kwestii semantyki, słownictwa i definicji. Ja tam to tak po prostacku pojmuje, bo z zasady lubię sobie zycie ułatwiać ;)[/QUOTE] skoro już wiesz, że dla 'pozytywnego' szkoleniowca słowo nie, czy też blokowanie ciałem nie jest korektą, i owszem stosują takie metody, to może trochę inaczej będziesz na nich patrzeć ;)
-
[quote name='Beatrx']noi rzucić smycz a potem liczyć, ze pies z rozpędu jednak nie zaatakuje, skoro już zrobił wyskok? dla mnie pomysł nie do przyjęcia.[/QUOTE] i właśnie dlatego poradki przez neta bez znajomości psa mogą być opłakane w skutkach. bo puszczenie smyczy i oddalenie się może zadziałać, a może okazać się, że będzie tak jak napisałaś. to jest zbyt duże generalizowanie, bo wiadomo że dużo zależy od podłoża agresji, od samego psa i oczywiście od relacji przewodnik-pies. na pewno puszczenie smyczy gdy mamy kiepski kontakt z psem będzie... no właśnie kiepskie. czasem wystarczy długa smycz i odejście od psa bez puszczania jej. luźna smycz to podstawa w agresji smyczowej, bo wiadomo że jak jest napięta, to zwiększa się prawdopodobieństwo agresywnego zachowania. trzeba po prostu dobrze znać swojego psa i wiedzieć, kiedy możemy sobie pozwolić na puszczenie tej smyczy
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
motyleqq replied to evel's topic in Foto Blogi
[quote name='asiak_kasia']zraportowałam posty szanownego Pana :diabloti: a co! także to tylko kwestia czasu. :evil_lol:[/QUOTE] Ty kapusiu :evil_lol: -
[quote name='asiak_kasia']A kto powiedział, że korekta to koniecznie szarpanie smyczą i walenie w łeb? Owszem są sytuacje, kiedy trzeba zareagowac zdecydowanie bardziej stanowczo, szczególnie u takiego psa jak rotek. Serio, jak pies potrafi się odwinąć włascicielowi, to metodą na smaka daleko nie dojdziesz. Taka specyfika rasy-trzeba zagłebić się w historię, jak pracowały i jak były dobierane w hodowli. Ale nie o tym mowa, mnie zastanawia za każdym razem jak się pojawia temat pozytywne szkolenie- a korekty, dlaczego korekta- to tylko przymus fizyczny? Motyleqq, nie mowisz swojemu psu nigdy "nie"? Przecież to tez jest korekta...[/QUOTE] dla mnie słowo nie, nie jest korektą, tylko słowem nie. to są zupełnie inne rzeczy i nikt mi nie wmówi, że to jest to samo, zwłaszcza z punktu widzenia psa. tak samo jak przytrzymanie psa na smyczy czy zatarasowanie mu drogi ciałem by nie dostał tego, czego chce, również nie jest korektą. jeżeli dla kogoś przytrzymanie psa czy powiedzenie 'nie' jest tym samym, co szarpnięcie go na smyczy bądź zwykłe uderzenie... to nic na to nie poradzę, bo dla mnie różnice są znaczne. ale może właśnie przez to, że jak się właśnie dowiedziałam, 'nie' może być rozumiane jako korekta, to się tak wielu ludziom wydaje, że szkolenie pozytywne to za mało w wychowaniu psa.
-
[quote name='Kyu']Ależ oczywiście! że nie. Ale dalej jestem zdania, że krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje. Dobra, jeśli utożsamiasz się z takimi ludzmi, to przepraszam, że Cię kataloguje, zdania nie zmienie, a jednocześnie głęboko współczuje, przywiązywanie się łańcuchem do drzewa musi być niewygodne ;) [SIZE=1]potraktuj z przymrużeniem oka [SIZE=2]i dość o moim schematycznym, ciasnym postrzeganiu ludzi, bo zrobi sie dyskusja jak o dyskeksji bezag. Tak już mam i nechaj mnie katalogują. Zwykle i tak robią to na codzień ;)[/SIZE][/SIZE][/QUOTE] generalnie, to się z nikim nie utożsamiam. może właśnie dlatego, że bardzo nie lubię generalizowania i szufladkowania ludzi. dla mnie każdy jest indywidualną jednostką ;) bezag ma ponoć dyslekcję, a nie dysleksję :cool3: przepraszam, nie mam nic do bezag, ale nie mogłam się powstrzymać.
-
[quote name='Kyu']Ale przeczytaj co napisałam. Wyjaśnie dokładniej. Dla mnie pod pojęciem zieloni- zwort, którego użyłam w moim pierwszym poście "katalogowej" dyskusji, odnosi się do ludzi, którzy radykalnie walczą w sprawach, o których nie mają rzetelnej, obiektywnej wiedzy, ba często nie mają nawet tej podstawowej, często są to sprawy tzw. beznadziejne. Nawet z psychologicznego punktu widzenia "porwanie się z motyką na słońce, nie wiedząc jak wygląda motyka i jak wygląda słońce" o tym właśnie świadczy. Tyle.[/QUOTE] rozumiem, że osobiście rozmawiałaś z każdą z tych osób i doskonale wiesz, jaki jest stan ich wiedzy?
-
[quote name='omry']No błagam.. Jak pies mi się rzuca na rowerzystę to co? Mam sobie ciumkać aż łaskawie skończy? Ja nie zawsze zareaguję w odpowiednim momencie, nie mam oczu dookoła głowy, ale to nie jest powód by pies miał robić co chce. Tak na marginesie moje korekty to nie tylko walenie po łbie, ale tłumaczyłam to już wcześniej, zawsze można się cofnąć o stronę.[/QUOTE] uhh, całe szczęście, że ja nie muszę walić mojego psa po głowie, kiedy sama jestem winna jej niesubordynacji. ciumkanie aż łaskawie skończy też jest bezsensu, ale wbrew temu co niektórym się wydaje, oprócz ciumkania i walenia psa są jeszcze inne metody ;)
-
ojoj, usuwanie postów jest niezgodne z regulaminem, ale doskonale świadczy o szanownym panu behawioryście :cool3:
-
[quote name='Kyu'] motylequ, tu nie chodzi o katalogowanie, choć pewnie w jakiejś mierze robimiy to wszyscy na codzień, Ty na przykład masz myśliwych za morderców, a ja ludzi przywiązujących się do drzewa twierdzących, że żoną jelenia jest sarna j.w.[/QUOTE] no cóż, tak się składa, że w tym wątku jeszcze słowa o myśliwych nie powiedziałam, za to Ty już zdążyłaś mnie obrazić, mimo że nigdzie się nigdy nie przywiązywałam ;) i to jest właśnie katalogowanie, bo tak jak wśród myśliwych znajdą się ludzie uczciwi i faktycznie zwykli mordercy, tak samo wśród zielonych ludzie myślący i oszołomy. a co do matmy, byłam pierwszym rocznikiem ponownie zdającym maturę z matmy. byłam przerażona, a bodajże w pierwszej LO zagrożona z tego przedmiotu ;) długo chodziłam na korki, robiąc nie raz po kilkanaście razy to samo zadanie, do skutku. zdałam bez problemu. dziś bardzo dużo piekę ciast, ciasteczek i cóż, przynajmniej umiem sobie zmniejszyć/zwiększyć proporcje ;)
-
[quote name='Kyu'] I wybacz, ale zieloni, to dla mnie właśnie grupa nieradzących sobie życiowo, często niewyksztauconych, biednych oszołomów.... Nie tylko dla mnie i nie tylko dla myśliwych...[/QUOTE] :roll: generalnie jestem miłą osobą, ale życzę Ci, by Ciebie też tak kiedyś ktoś skatalogował, to może zrozumiesz, że to bardzo nieuczciwe.
-
nie, po prostu nie daje się takich jednoznacznych rad w tak skomplikowanej sprawie jak agresja, przez internet
-
[quote name='PaulinaBemol']hmm dla mnie było czytelne :eviltong:[/QUOTE] dla mnie też i zupełnie nie mogę zrozumieć słów 'powiedz to Fundacji AST i SOS Amstaffom'
-
najpierw, że nie można stosować korekt, potem zmiana, że jednak tak. ale szczerze mówiąc, to takie porady przez internet 'zrobiłbym tak i tak', bez żadnej znajomości szczegółów mnie bawią. gdybym np ja mojego psa wyskakującego do innego psa złapała za obrożę, to uzyskałabym efekt odwrotny :) raz popełniłam taki błąd, psy się wąchały, mojego chciałam zabrać, złapałam za obrożę i przestało być miło :)
-
[quote name='Fauka']Też racja, chociaż czasami z kierowcami bywa różnie, parę razy czepiali się że takie bydle wożę :roll: Niestety nie jestem zmotoryzowana i musimy korzystać z kominikacji, nawet Larego po narkozie trzeba było wsadzać do tramwaju i nieść potem do domu.[/QUOTE] nie wiem jak jest w Łodzi, ale w Warszawie kierowca nie może się czepiać, że pies jedzie, bo jest to zgodne z regulaminem. no ale wiadomo, że ludzie są różni ;) ja też mieszkając w Wawie musiałam korzystać z komunikacji [quote name='Instant']Hm. Nie jestem pewna, czy "walnęłabym w łeb", ale nie widzę przeszkody chociażby w pociągnięciu za smycz czy obrożę gdy pies nie chce gdzieś wejść, a musi. Z różnych powodów, do różnych miejsc.[/QUOTE] jasne, są takie momenty, że trzeba gdzieś przyciągnąć psa. a mówiłam o dokładaniu zbędnego stresu, jak np wrzucanie do wody. pływanie to nie jest jakiś wymóg dla psa...
-
[quote name='Fauka']Zawsze można wziąć psa pod pachę i wsadzić do tramwaju/autobusu, ja tak na początku robiłam z moim labkiem, potem zam zakumał że w sumie może sam wskoczyć. Dla psa najczęściej przerażające jest samo wsiadanie, a nie ma przecież czasu na zachęcanie bo nikt nie będzie na psa czekał. Ale nie wyobrażam sobie strzelić psu w łeb za strach przed wsiadaniem.[/QUOTE] można pójść np na pętle autobusową i sobie ćwiczyć wsiadanie na długo przed odjazdem ;) nie każdego psa da się wziąć pod pachę. [quote name='Instant']Tylko co masz pod pojęciem "nauczyć psa"? Bo w pewnych okolicznościach, przy niektórych psach, takie dokładanie stresu, któremu on sprosta, jest formą uczenia go, że nie ma czego się bać. Dla niektórych nieczułe czy okrutne, ale właściwie zastosowane - skuteczne.[/QUOTE] wiem, że dla niektórych cel(tutaj:wejście do autobusu) uświęca środki(np walnięcie w łeb), ale dla mnie nie.
-
[quote name='pshemcod']Najlepiej zignorować takie zachowanie. Można też użyć tak jak mówisz - sygnał zapowiedzi braku nagrody .[/QUOTE] przepraszam, ale chyba jak nasz pies właśnie gryzie drugiego, to ignorowanie jest nieco niestosowne? znaczy, mam stać i czekać, aż skończy?
-
wyobrażam sobie sytuację, w której całe życie psa woziliśmy go autem, nagle ono się psuje dokładnie wtedy, kiedy musimy znaleźć się u weta. okazuje się, że nasz pies wpada w panikę, gdy chcemy wejść do autobusu. wcześniej nie próbowaliśmy, toteż nie wiedzieliśmy, że taka będzie reakcja, ale fakt- nie mamy wyjścia, więc zmuszamy psa. natomiast skoro już wiemy, że tak jest, to może do następnej takiej sytuacji, zdążymy nauczyć psa, że nie ma czego się bać. albo może należy myśleć wcześniej o takich rzeczach. nie twierdzę, że nie ma sytuacji, które wymagają od nas dołożenia stresu.
-
to czekamy na imiona psów i ich właścicieli wraz z egzaminami/konkursami w których brali udział. wtedy staniesz się nieco bardziej wiarygodny.
-
[B]Instant[/B], jak już przeczytasz ze zrozumieniem, co napisałam, to wypowiedz się jeszcze raz. bo nie pisałam nic o wszelkim unikaniu stresu(a wręcz napisałam, że to niemożliwe), ani nie napisałam niczego w stylu 'tak się nie robi bo inny pies się załamał'. a ciumkanie w sytuacji którą opisałaś, to jest zupełnie co innego niż to, o czym pisałam ja.
-
[quote name='omry'] Jeśli nawalę i ogarnę się za późno to już żadna korekta nie działa, a moje korekty naprawdę potrafią być konkretne nawet jeśli chodzi o tak małego psa. [/QUOTE] dobrze zrozumiałam? jeśli [U]Ty nawalisz[/U], to wtedy pies dostaje w łeb? to fajnie, ale że posłużę się Twoimi słowami: na mnie takie teksty nie działają.
-
[quote name='klaki91']No oczywiście. jak ktoś ma możliwość stopniowego przyzwyczajania to super. Są jednak miejsca w których nie ma możliwości np. stopniowania psu natężenia ruchu ulicznego i co wtedy?[/QUOTE] wiesz, wychodziłam na spacery z psem, dla którego opuszczenie mieszkania już było ekstremalnie przerażające, a co dopiero wyjście z klatki i jakoś sobie poradziłam bez walenia go w łeb, gdy dostawał ataku paniki :) no, ale mały był. jak się ma psa dużego, jak np rottek, to nie ma pewnie innej opcji, jak walić w łeb. co kto uważa za słuszne.
-
[quote name='a_niusia']ale plywanie to troche co innego niz jazda autobusem czy np. chodzenie do weterynarza. jak moj pies boi sie weterynarza, a sika mu z lapy krew i trzeba zaszyc, to mnie nie interesuje, ze sie boi, tylko po prostu ide z nim do lekarza. jak nadmiernie panikuje to dostaje ostra (zeby dotarlo) komende waruj i musi czekac az pan dktor przyjdzie i da zastrzyk oraz zaszyje. trudno.[/QUOTE] tak jak napisałam: jest wystarczająco dużo stresu, więc nie ma potrzeby dokładać tego zbędnego. wrzucanie do wody jest zbędne, zszycie łapy jest niezbędne. nie da się żyć w całkowicie bezstresowym środowisku, ale po co go dokładać? wchodzenie do autobusu również nie uważam za aż tak istotne, by tak postępować.
-
ja nie rozmawiam o metodach, tylko o szanowaniu psich emocji. nie wrzuciłabym psa do wody, bez względu na to, czy przyniosłoby to w przyszłości dobry skutek, bo uważam za zbędny taki stres. jest go wystarczająco dużo w środowisku, takiego, którego nie da się uniknąć. nie widzę powodu, by pies doznawał dodatkowo stresu[I], [/I]w imię tak błahej sprawy, jak umiejętność pływania. też bym nie chciała, by ktoś mi tak zrobił. moja Etna długo nie umiała pływać, brodziła tylko w płytkiej wodzie, potem pływała jak sierota machając łapami i rozchlapując wodę. do niczego jej nie zmuszałam, dziś jest świetnym pływakiem.
-
napisałam: każdy ma swoje priorytety. nie miałam na celu zmieniać Twojego podejścia ;)