irenaka
Members-
Posts
11328 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by irenaka
-
Zobaczycie, że będziecie przyjeżdżać do Krakowa i ciotce Irenie reanimację robić:shake:. Rano wchodzę i cieszę się, jak mało kiedy, bo Rufusek już na spacerku. Teraz wchodzę na wątek i wątroba chora. Te emocje mnie wykończą:shake: A ta śliczna dziewczyna na zdjęciu, to kto?
-
Kiedyś tak nie było, to fakt. Sama jestem rocznik 2006 i też bym chciała powrotu starych, dobrych czasów. Ale one nie wrócą, choćby dlatego, że nawet na tym wątku była niejaka Arktyka i doradzała Annie. A ile takich osób jest wśród nas? I co czuje taki człowiek jak ja, który ufał Arktyce, a później się dowiedział, że Kuba odszedł u niej za TM? A jeszcze później, że zamarzł biedak w oborze:-(. Jak można ufać później? Jak można nie stać się nieufnym, skoro nie jest to jedyny przypadek? Człowiek jest tylko człowiekiem i kochając psy, musi mieć ograniczone zaufanie. Szacun Maćku:loveu: za słowo przepraszam, niewielu na nie stać. Prawdziwy rocznik 2006 z najprawdziwszą kulturą osobistą:-)
-
Wybacz Maćku, ale tym razem nie rozumiem Twojego stanowiska. Każdy z nas : Ty, Ludwa, ja i inne dziewczyny wyrażamy swoje stanowiska poprzez pryzmat własnych doświadczeń i jest to zrozumiałe. Ale dlaczego mamy ponosić za psa zbiorową odpowiedzialność? Czy czytałeś wątek? W pewnym momencie pojawia się pomysł na hotel właśnie u Jamora, ale szybko upadł. Na wątku nie ma wyjaśnień dlaczego. Wiele spraw, w tym zachowań Blanki było ukrywanych i wyszło na jaw dopiero po śmierci psa, więc jak można mówić i pisać o zaufaniu? My mamy ufać w ciemno, bez prostych i rzeczowych informacji z DT, bo Anna nie miała takiego obowiązku i założycielka wątku też? To co miały zrobić osoby obecne na wątku? Ufać i płacić? Wyjaśnij mi to proszę, bo nie rozumiem. Nie mam zamiaru linczować Anny, ale z drugiej strony, nie rozumiem takiej formy obrony.
-
Ryss, żadne to mędrkowanie;) Właśnie od tej "sławetnej" bytności na Błoniach miałam świadomość, że Amor:loveu: w hotelu dłużej nie może być. A właściwie miałam przebłyski;) tej świadomości odrobinę wcześniej. Problem w tym, że Sylwia jako DT jest jedna a psy miałam dwa, czyli Patoska z padaczką i Amorka. Zdecydowałam, że najpierw oddam Sylwii pod opiekę Patoska, Amorek musiał poczekać. Patulka:loveu: od grudnia grzeje;) pupę w DS a jego miejsce zajął Amor i myślę, że Ci którzy byli przeciwni jego przenosinom, teraz widzą zasadniczą różnicę. Przeciwników tych przenosin było wielu, ale wydaje mi się, że z perspektywy czasu, też dojdą do wniosku, że decyzja była słuszna. Faktycznie masz rację, że Amor jest teraz domownikiem, ale z pewnymi ograniczeniami. Bo jak kurna noga;) można nie wpuszczać psa na kanapę?:evil_lol: Amor w tej chwili, jest psem, który może iść i przebywać wszędzie. Jego stres związany z nowymi miejscami, dźwiękami jest autentycznie znikomy. Choć z drugiej strony, może to wynikać z faktu, że czuje się bezpiecznie z ludźmi, z którymi przebywa w DT i trafiając do DS, może mnie jeszcze zaskoczyć. Dlatego nie mam zamiaru ukrywać wszystkich moich wątpliwości przy adopcji i szczerze rozmawiać z potencjalnym DS Amorka o wcześniejszych jego zachowaniach. Tak samo było z tym nieszczęsnym DS w Poznaniu, a właściwie pod Poznaniem, bo tam wcześniej trafił Amor. Cisza, błogi spokój i praca z psem, to wszystko miał gwarantowane, szkoda, że to były puste słowa. Zamiast tego kobitka zafundowano mu imprezy towarzyskie, przywiązywanie do drzewa itp. Amor to odchorował, ja też. Tej krzywdy nie jestem w stanie wybaczyć kobiecie i sobie, że zaufałam. Jest to jedno z największych rozczarowań w moim życiu:-( Beczę nawet dzisiaj, na samo wspomnienie w jakim stanie wrócił Amor do Niepołomic. Dzisiaj Amor nie jest absolutnie izolowany, wychodzi i poznaje świat. Nawet czasami mam wrażenie, że Sylwia wrzuca Amora na zbyt "głęboką wodę", ale okazuje się, że Amor czerpie dużo spokoju i pewności siebie właśnie od Sylwii, więc wychodzi mu to na dobre. Mam nadzieję, że to będzie procentować w przyszłości;).
-
Mam pytanie do osób które biorą udział w dyskusji, czy czytały wątek? Wczoraj usiłowałam mimo później pory przebrnąć przez cały i udało się. Cytaty które zamieszam są istotne dla mnie, nie muszą być dla Was, ale jedyny wniosek jaki wyciągnęłam z czytania tego wątku, to taki, że AnnaA świadomie zabrała drugi raz Blankę ze schronu, pomimo tego, że wcześniej sama ją tam oddała i nie radziła sobie z psem. Tak się nie robi. Anna sama podjęła decyzję o zabraniu Blanki i o ile wiem, powinna w tym momencie podpisać umowę adopcyjną w schronisku, więc stała się prawnym opiekunem psa. Monday, bardzo Cię proszę o usunięcie z pierwszego postu informacji, że Blanka wykazywała oznaki schizofrenii. Każdy, kto wchodzi na ten wątek sugeruje się pierwszym postem. Bardzo Cię proszę o usunięcie tej informacji, bo moim zdaniem jest nieprawdziwa. Jeżeli ktoś będzie chciał, to przebrnie przez cały wątek i wyrobi sobie własną opinię. Ja moje Panie i Panowie ( tym razem;) ) biorę pod uwagę, że ktoś zabierając psa ze schroniska, nie wie, na jakiego psa trafi i jego prawdziwy charakter ujawni się w DT. Ale wybaczcie, oddać psa do schroniska a później z całą świadomością ( jaki jest), zabierać go ponowie i uśpić, to mój rozum nie ogarnia. Zapowiedziane cytaty z wątku to oczywiście wypowiedzi Anny, bo to Ona najlepiej znała Blankę. Nie chcę linczu Anny, życia Blance nie zwrócimy:-(, ale może choć jedna osoba nauczy się czegoś na błędach innych: [quote name='AnnaA']Może postaram sie wyjasnic, dlaczego Blanka musiała wrócic do schronu. Ja kojca na zewnatrz nie mam, ale można taki kojec wybudowac i myślę, że to nie byłby znów taki problem. Na chwilę obecną, Blanka spowodowała już dwukrotnie psią awanturę i dwukrotnie Kaktus został poszkodowany. Obydwa wypadki zdarzyły się jak ja byłam w domu. W pierwszym wypadku, awantura zaczęła się na tyłach domu i ja zareagowałam dopiero jak Kaktus przybiegł na taras/z całym stadem na grzbiecie/. Chorowal bardzo, miał dużą ranę na nodze. Przedwczoraj byłam świadkiem całego zdarzenia. Sąsiad podszedł do bramy i wszystkie psy biegiem puściły się do bramy ujadac. Jak już założyłam palto to pod bramą psy się kotłowały. Dobrze, że sąsiad tam jeszcze był, bo nim dobiegłam do tego stada to Kaktus już leżał do góry kołami a Blanka trzymała rozwarty pysk na jego gardle. Jak podbiegłam i ją złapałam to capnęła mnie w rękę. To było na zasadzie, że jej przeszkodziłam. Opanowałam sytuację i Blanka natychmiast zaczęła przepraszac. Kaktus ma przebitą powłokę mięśniową na wysokości zakończenia żeber. Skóra jest cała ale wczoraj pojawiła się gula wypełniona płynem. Zaraz po zdarzeniu byłam u wetki, Kaktus dostał zastrzyki przeciwbólowe, a dzisiaj znów jedziemy na kontrolę. Kaktus całe dnie śpi ale je i to jest pocieszające. Kaktus boi się wychodzic sam z domu. Muszę go wyprowadzac na smyczy i zaraz szybko do domu wraca. Pozostawianie Blanki w domu było już opanowane. Blanka zostawała w dużym, mocnym plastikowym kontenerku. Wybudowanie kojca niczego nie rozwiązuje. Blance trzeba przebudowac psychikę a ja tego nie potrafię. Tak jak pisałam miałam nadzieję, że pobyt w spokoju ją wyciszy. Jest mi bardzo przykro, że nie udało się. Ja Blankę bardzo lubiłam, nie wszystkie psy lubię do czego nie boję się przyznac. [quote name='AnnaA']Po kolei. To moja wina, że Blance zdjeto obrożę. Pani zabrała Blankę z budynku, wrociła i oddała mi obrożę i smycz a ja bezmyślnie wzięłam. Jutro rano podjadę do Radomia i przywiozę. Przywiozę też parę książek na bazarek dla Blanki. Kaktus jest drobny i raczej średniaczek. Jest starym psem. Obydwa incydenty jego pogryzienia miały miejsce w ostatnich kilku tygodniach. Mam też Rudzika, który jest strasznym krzykaczem i odnoszę wrażenie, że to Rudzik jest tym elementem napędowym. On jest tak mały, ze nauczył się dziamgotac, szczególnie jak czuje zagrożenie np. wpadnie pomiędzy nogi jakiegoś psiaka. Problem Blanki moim zdaniem tkwi w tym, że Blanki nie nauczono co jej wolno a co nie. Blanka nie jest agresywna, nie rzuca się ani na ludzi, ani na psy ot tak tylko, bo jej się coś nie podoba. Musi byc jakaś zawierucha. Blanka pięknie bawiła się z Kapslem /pies bardzo do niej podobny/. Blanka była zamykana w kontenerku plastikowym na czas mojej nieobecności w domu, bo wychodziła poza ogród, przeciskając się poprzez pręty bramy. Raz przypięłam ją do budy na smyczy ale przegryzła smycz. Przypięta do budy łańcuchem przesunęła budę tak, że urwała rynnę. Naprawdę, nie było innego sposobu pozostawic jej w domu. Ja mieszkam zupełnie sama i nie miałam jej jak inaczej zostawiac. Możemy wybudowac dla Blanki kojec, ale to nie rozwiąże jej podstawowego problemu. I nie jest to tylko problem lęku separacyjnego. Blanka jest bardzo przyjacielskim i miłym psem ale nigdy nie wiadomo w którym momencie jej nastrój się zmieni. Blanka jest nieprzewidywalna. Nigdy nie byłam jej do końca pewna. Jedno jest pewne: bez powodu Blanka nie atakuje. [quote name='AnnaA']Przypomina mi się historia Renaty, którą też wszyscy instruowali jak nie mogła sobie poradzic z chorym psem. O konsekwencjach swojej decyzji Beata winna myślec w momencie jak postanowiła nie odwozic psa do schronu! Gdybym ja zabierała każdego bezdomnego psa to miałabym ich pewnie już conajmniej kilkanaście. Tak! nie poczuwam się do obowiązku pracowania z psem bo nie potrafię, bo nie mam warunków/co z pozostałymi psami na czas nauk?/, a na koniec nie mam siły i cierpliwości! Sygnalizuję problem temu kto wziął na siebie odpowiedzialnośc za psa! Najbardziej denerwują właśnie takie ciocie "dobre rady". Poczytaj sobie wątek to zobaczysz jak ciocia Beata wstawiła mi całą instrukcję i jakie złożyła obietnice! [quote name='AnnaA']A teraz na spokojnie. Może ja faktycznie czegoś nie rozumiem. Moim zdaniem, przyjęcie na DT psa, to zapewnienie mu dachu nad głową, nakarmienie, pilnowanie szczepień, wychowywanie w miarę możliwosci i umiejetności, jednym słowem dbanie o potrzeby psa do czasu znalezienia mu domu lub w okresie na jaki psa przyjęłam. Osoba powierzajaca psa winna byc w kontakcie ze mną w miarę potrzeby. W momencie gdy nie jestem w stanie pomóc zwierzęciu w przypadku choroby, zachowania, stwarzania problemów ponad moje możliwości, osoba powierzająca mi psa powinna znalezc rozwiązanie problemu. Powinna chociażby szukac rozwiązania problemu. Czy może uważacie, że skoro przyjęłam psa na DT to tak jak w małżeństwie , na dobre i złe i problemy Blanki są teraz moimi problemami? Przykre to bardzo, gdy Lilith nie czytając wątku /zachowania Blanki były opisane w wielu postach/, wydała wyrok, że manipuluję faktami. Moim zdaniem nieodbieranie telefonów przez Beatę świadczy samo za siebie. Nie dziwcie się kochane dogomaniaczki, że DT coraz mniej. [quote name='AnnaA']Przykra wiadomośc jest taka, ze Blanka wczoraj dotkliwie pogryzła mojego Kaktusa i musiała wrócic do schronu. Bardzo proszę o odwiedzanie Blanki i wyprowadzanie jej na spacer. Przykro mi bardzo, że nie mogę nic więcej dla niej zrobic. Jedynie mogę pomóc finansowo w ew.hoteliku dla niej. [quote name='AnnaA']Zdecydowałam o powrocie do mnie Blanki bo wydaje mi się, że teraz wiem o niej wiecej i uda mi się nie dopuścic do kolejnych wypadków. Mam nadzieję, że uda nam się jej pomóc. [quote name='AnnaA']A schron dla niej to lepiej uśpienie. Będę się starac i liczę na pomoc. [quote name='AnnaA']Serdecznie gratuluję Mondey i trzymam kciuki ! Będzie mi Ciebie bardzo brakowac, bo rzadko spotyka się tak młodą a jednoczesnie odpowiedzialną i słowną osobę. Jeżeli chodzi o Blanke to mnie trzeba kogos kto mi pokaże jak ja nauczyc po pierwsze posłuszeństwa. Zdaje sobie sprawe, ze to może długo potrwac i może wcale nie byc łatwe. Spróbowac trzeba. Może nawet podjechałabym do vivy. W wypadku Blanki samo zapewnienie jej dachu nad głową nie wystarczy. Zdaje sobie sprawę i biore ją z pełną tego świadomością. Pokażcie mi tylko jak i co mam robic a postaram się. [quote name='AnnaA']Zmarnowałyśmy widzę, kupę czasu. Trzeba było zacząc szkolic psiaka zaraz po tym jak zdemplowała mieszkanie pierwszego adoptującego.Stało się. Skończyło sie niedobrze dla Blanki i nie wiem czy nie pokręciło jej sie w głowie bardziej. Jutro przywożę ją do domu i powiedzcie od czego mam zacząc. Jak jej nie wpuszczac na kanapę. Jestem pewna, że gdy pójdziemy spac /ja do swojej sypialni/ to Blanka napewno rozłoży się na kanapie. Wiem już, że na spacer to ja mam wychodzic pierwsza i tu pierwszy problem. Zawsze rano otwierałam drzwi na taras i psiaki sobie wylatywały. Blanka potrafi bardzo energicznie łapą walic, żeby jej otworzyc drzwi, do ogrodu i z ogrodu. Wali tak, że w całej chacie słychac. Czy dobrze będzie gdy rano, nim się ubiorę zamknę ją w kontenerku? Czy pozwolic wyjśc pozostałym psom? [quote name='AnnaA']Agresja Blanki to takie tam sobie pomrukiwanie. W normalnych okolicznościach całkowicie nad nia panuję. Poza tym Blanka bardzo się boi podniesionego głosu tak, że wystarczy krzyknąc i Blanka od razu ogon pod siebie. Nie wiem, ale ten objaw też jest moim zdaniem niepokojący. [quote name='AnnaA']Ja na psy nie krzyczę ani ich nie biję. Czasami trzeba zareagowac ostrzej. Możesz się ze mną nie zgadzac, ale pies musi wiedziec, że nie on jest ważniejszy i czasami trzeba podnieśc głos, ostrzej zareagowac, żeby pies wiedział, że właśnie to mnie się nie podoba. Jezeli wiesz jak można bez krzyknięcia się obejśc to może podejmiesz się pomocy Blance. Ja chętnie będę z nią do Radomia przyjeżdżac na lekcje, bo właśnie nie czuję się kompetentna w pomocy Blance. Szukam kogoś jak z nią postępowac w określonych warunkach, w sytuacji w jakiej jestem. Blanka przerosła moje możliwości, a nie jest to pierwszy pies, którego mam na DT. Moje domowe psy, Kora i Kaktus są ze mną już 11 lat i czasami usłyszały ode mnie kilka przykrych słów i to napewno nie łagodnym głosem. Kora, która jest owczarkiem podhalańskim mix musiała wiedziec gdzie jest jej miejsce. Wydaje mi się, że właśnie dzięki mojemu krzykowi Kaktus dzisiaj żyje. Gdyby umiały mówic Kora i Kaktus, to może nie bardzo by się skarżyły. Kaktus do dziś dnia jak tylko zobaczy możliwośc ucieczki za bramę to zawsze skorzysta. Wie, że robi zle a ucieka. Wraca po 2-3 godzinach, często "uperfumowany". Nie umiem tego z niego wyplenic. Właśnie dlatego, że wiem, że nie wszystko wiem, szukam pomocy.
-
[quote name='Ryss'] Cóż, mówi się trudno i żyje się dalej. [B]Widocznie jeszcze nie czas[/B]. Wszystko w ręku Tego, co nad nami. :) [/QUOTE] Dokładnie, taka była moja pierwsza myśl:shake: Poczekamy na cynk;) z góry.
-
Ryss, babcia Antonina czy raczej Tosia, jest CUDNA:loveu::loveu: Normalnie mi serce pęka, bo niemożliwe jest , aby takiego psa zgubić, trzeba się go świadomie pozbyć:-(. A w drugim przypadku, masz pecha:shake:, na Hugo czeka już podobno dom. Fatalne wiadomości, ale mam nadzieję, że mi się nie oberwie:evil_lol:.
-
Wybaczcie dziewczyny, może zbyt emocjonalne moje posty i jeszcze telefon do lecznicy, ale dzisiaj się dowiedziałam, że jeden z psiaków odszedł za TM i jeszcze Rufusek załatwił sobie szwy. Nic mnie tak nie potrafi wykończyć:-(, jak takie wiadomości. Camisiowa:loveu: ja sobie tak myślę;), że może to z drugiej strony dobrze, że nie będziesz podkarmiać Rufuska. Tuż po dwóch zabiegach jest pewnie na specjalnej diecie:shake:.Jak będziesz chciała w przyszłości kogoś podkarmiać, to się do Ciebie zgłoszę;), mam nadzieję, że do tego cudnego Łowicza dojadę. Romciu:loveu:, daj cynk;), ile te badania będą kosztować, tak jak napisałam, najpóźniej w połowie sierpnia wpłacę kasę za nie.
-
Padaj do stóp Sywluniu w moim imieniu cioci Camisiowej:loveu::multi: Dobre jedzonko:eviltong: to teraz podstawa dla naszego Rufcia. Jestem po rozmowie z Panią Doktor ( dziękuję Romciu:loveu:, SMS dotarł). Z informacji jakie mam, wynika, że Rufcio musiał przejść jeszcze jeden zabieg chirurgiczny:-(, ale jest już dobrze. Dzisiaj już pije i je. Mam nadzieję, że będzie z dnia na dzień lepiej, a jak jeszcze kuchnia dobra podjedzie;), to nasze maleństwo;) szybko stanie na nóżki. Jedyne na co wskazuje Pani Doktor jako potrzebne w obecnym stanie , to badania kontrolne, czyli morfologia i biochemia, aby sprawdzić jaki jest faktyczny stan Rufusa. Romeczko:loveu: w tej sytuacji, są dwa wyjścia, albo będę Cie prosić o przeznaczenie mojej darowizny na badania Rufusa, albo pożyczę kasę i wpłacę na Twoje konto z prośbą o przekazanie do lecznicy. Jeżeli wydasz w tej chwili to co już wpłaciłam, to zobowiązuję się do połowy miesiąca sierpnia wpłacić to co wydasz na badania. I jeszcze jedno, Rufusek ma być ok. tygodnia w lecznicy i później ( tak zaproponowałam:oops:), może jechać do hotelu. Czy tak może być Sylwuniu? Pomyślałam, że szkoda, aby wracał do boksu schroniskowego, skoro i tak na koniec tygodnia miał jechać do hotelu. Jestem uryczana jak mało kiedy:-(, strasznie się zdenerwowałam, ale na szczęście Rufusek najgorsze ma już za sobą i na dodatek jest pod bardzo dobrą opieką.Pani Doktor to taki Aniołek:loveu:, który chyba nie tylko do psów ma cierpliwość, ale do mnie też. Głosu nie mogłam z siebie wydobyć przez ten stres:oops:.
-
Nie dość, że piękna, to jeszcze moim zdaniem, Tosia będzie dziewczynką z charakterem. Ależ ja takie kocham!!!:loveu::loveu: Czego maleństwu potrzeba? Może jakiś grosz uzbieramy na odrobaczenie i szczepienia? Czego Iwonko:loveu: w tej chwili potrzeba na JUŻ?
-
Romka, a kto tego leczenia pilnuje?:-( Czy Rufus jest w lecznicy schroniskowej, czy został przewieziony do innej kliniki? Może trzeba mimo wszystko uruchomić fundusze zgromadzone na koncie Rufuska, bo schronisko może np. nie dysponować aż takimi środkami, aby ratować mu życie. Czy ja mogę prosić o numer telefonu do lecznicy, gdzie jest Rufus? Kciuki, to moim zdaniem, zbyt mało.
-
[quote name='mariamc']Irena , wiem . Ale jest tyle biedy na Dogo, więc uważam ,że nie byłoby to etyczne. Wykorzystywanie spalonego psa ..... [/QUOTE] To nie był Danusiu absolutnie zarzut, ale wręcz uwielbienie dla takich postaw jak Twoje. Dorabianie się na krzywdzie i cierpieniu psów jest ohydne. Każdy kto zna Ciebie , schronisko i Stowarzyszenie, wie, że nigdy coś takiego się nie zdarzy. Z drugiej strony, jak potrzebujesz, to proszenie o kasę Ci nie wychodzi. Dobrze, że ludzie potrafią czytać ze zrozumieniem i są dziewczyny, które "kopią" ;) i pomogą.
-
Wika- już NIE dziki szczeniak, szuka swojego domu na zawsze.:)
irenaka replied to Klaudia M.'s topic in Już w nowym domu
[quote name='Ryss']Ładna mi fundacja, może nie ta z Twojej stopki bezpośrednio, ale Twoja jest zaprzyjaźnioną z tą, która mnie ostatnio interesowała, więc pewnie to jedna banda ;). Bo zauważyłem tam pieska, na widok którego jakoś ciepło mi się zrobiło koło serca. Chciałem porozmawiać na wątku o nim. Więc standardowo próbuję się zarejestrować na stronie. Otrzymuję komunikat: "Twoje konto zostanie aktywowane po akceptacji przez Administratora". Kurcze, myślę, prawie jak w swingers klubie, brakuje jeszcze tylko dwóch wprowadzających. Ale nic, czekam, już trzeci dzień. Dziś wlazłem tam apjat' i dumam: może tam się wchodzi bez logowania? Coś tam piszę, klikam "zatwierdź wypowiedź" i otrzymuję komunikat: "Twoja wypowiedź ukaże się po zatwierdzeniu przez administratora".No, ludzie, i Wy chcecie w ten sposób znaleźć chętnych na [B]collie w potrzebie[/B]?[/QUOTE] Coś mi się zdaje, że nie był Pan na wątku Amorka;). Już rozmawiałam z Szefową Fundacji na temat pustej kanapy u Pana. Czasami administracja forum faktycznie działa jak żółw, ale to tylko ludzie. A wracając do Wiki, to jaka w końcu jest wersja ostateczna? Opuszcza DT Klaudii, czy nie? -
[quote name='sylwiairys'] testowaliśmy agrest smakuje nam Amor łapie kuleczki i zjada :) zuch pies[/QUOTE] :lying: Jadł te kwasiory?:lying: Mam nadzieję, że później nie żałował:evil_lol:
-
[quote name='mariamc'] NIe będę prosić Fundacji o kasę , na razie nam wystarczy a jeśli zabraknie , to wierzę ,że ją dozbieramy. Tutaj są stale aktualizowane wiadomości o Małgosi. [URL="http://www.temat.net/aktualnosci/8804/Podpalenie-psa:-1000-zl-nagrody-za-wskazanie-sprawcy%28stale-aktualizowane%29"]http://www.temat.net/aktualnosci/8804/Podpalenie-psa:-1000-zl-nagrody-za-wskazanie-sprawcy%28stale-aktualizowane%29[/URL]-[/QUOTE] Z całą pewnością dozbieracie. Z drugiej strony, przy takim podejściu do zbiórki kasy, nie masz szansy Danusiu na realizację marzeń:evil_lol: Felka z Bagien, gwarantuję Ci, że schronisko w Szczecinku jest najlepszym schroniskiem w Polsce, warunki świetne a ludzie tam pracujący oddani psom niewiarygodnie. Oby takich schronisk przybywało w Polsce, możemy wtedy likwidować hotele. Wystarczy wówczas wspierać finansowo leczenie psów, jak w przypadku Małgosi i pomóc w szukaniu domów.
-
Poduchę odkupię, niech się chłopak tym nie stresuje, najważniejsze, żeby przestali kuć:shake: Ale nam się wrażliwiec trafił;) A udawał takiego bo[COLOR=red][B]ch[/B][/COLOR]atera:diabloti:
-
Wika- już NIE dziki szczeniak, szuka swojego domu na zawsze.:)
irenaka replied to Klaudia M.'s topic in Już w nowym domu
[quote name='elaja'] [B]Nie jestem zwolenniczką przerzucania Wiki do innego dt[/B] , jednak decyzja o jej losie nie zależy ode mnie .Rozumiem również obawy Klaudii o to że Wika nie znajdzie domu i zostanie u niej na zawsze - dzika , nie pozwalająca się dotykać i żyjąca trochę obok ludzi . Koszty wizyty behawiorysty , co już wcześniej podkreślałam , biorę na siebie - problemem jest fakt , że dotąd nie miałam z żadnym kontaktu i nie mogę nikogo polecić......musimy polegać na opinii innych . Być może pod wpływem tej wizyty również Klaudia spojrzy na problemy Wiki innym okiem , być może zmieni swoją decyzję .[/QUOTE] Ja też nie jestem, ale czytając wątek myślałam, że decyzja jest już ostateczna. Gdyby nie była, to oczywiście, że pomysł z behawiorystą jest OK. -
Wika- już NIE dziki szczeniak, szuka swojego domu na zawsze.:)
irenaka replied to Klaudia M.'s topic in Już w nowym domu
[quote name='Klaudia M.'][B]Bardzo Was proszę o spokój. Ten wątek na prawdę był super, bo był ukierunkowany tylko na pomoc Wicę.[/B] A teraz jak się to czyta, to wszystkiego się odechciewa. Zaczynam szczerze, żałować że poprosiłam o pomoc. I na pewno był to pierwszy i ostatni raz. Pozdrawiam.[/QUOTE] [quote name='elaja']Misiu , bardzo dziękuję , to piękny gest z Twojej strony;) Chaos na wątku troszkę opanowany , czy [B]wobec tego mogę prosić uczestników dyskusji o ponowne przeczytanie , przemyślenie i usunięcie postów obraźliwych i nie na temat.[/B] My dorośli ( mam nadzieje ,że się nie mylę;) ) powinniśmy czasem brać przykład z młodzieży .....a dobry przykład jeszcze nikomu nie zaszkodził :lol:[/QUOTE] Słuszne apele dziewczyny, tylko spóźnione ponad miesiąc. Reakcja na obraźliwe posty powinna być natychmiastowa, a nie dopiero wtedy, kiedy osoba zainteresowana zareaguje. Milcząc, dajecie przyzwolenie na takie zachowania. Mam nadzieję, że nigdy same nie spotkacie się z takimi postami pod swoim adresem. Najwyraźniej komuś nie wystarczy obrabianie pup;) w realu, musi te brednie wypisywać na forum i złe emocje przenosić dalej. A wracając do Wiki: [quote name='irenaka'] Czy Wiki ma ogłoszenia na gumtree? Jest tam dział : [B]opiekunowie dla zwierząt.[/B] Jeżeli nie hotel, odpłatny DT, to może w ten sposób spróbować szukać BDT? [/QUOTE] [quote name='elaja'][B]Prawda ,że ślicznota z niej ! Na razie Wikunia nie ma ogłoszeń , nie jest jeszcze gotowa do adopcji . [/B] Nie dyskredytujemy na razie żadnej propozycji , po prostu wszystkie posprawdzamy , zobaczymy w jakim stopniu ograniczy nas sytuacja finansowa i postaramy wybrać dla Wikuni optymalne miejsce. Dzięki za podpowiedź , umieścimy tam może też ogłoszenie . Wiem ,że niby jest jeszcze trochę czasu ale szkoda każdego straconego dnia.[/QUOTE] Ja nie pisałam Elaja o ogłaszaniu Wiki do adopcji, tylko szukaniu BDT. Zwróć uwagę, że w moim poście jest propozycja ogłaszania Wiki w dziale opiekunów. Dzięki takiemu ogłoszeniu znalazłam kiedyś BDT, który zmienił się DS. Może warto spróbować? I jeszcze jedno, mam odmienne zdanie co do behawiorysty niż Salibinka. Sama twierdzisz ( i ja też tak uważam), że Klaudia w tej chwili dobrze sobie radzi. Jeżeli Wiki ma być przenoszona pod koniec sierpnia na inny DT, to zapewne wtedy może być potrzebna konsultacja i pomoc. Oczywiście, jeżeli wybrany DT sobie nie poradzi, bo jak sobie poradzi, to szkoda wydawać kasy. Zapewne teraz z Wiki są inne problemy a po przenosinach mogą dojść nowe. Chyba, że źle zrozumiałam Wasze posty i sprawa konsultacji, to sprawa przyszłości. -
[quote name='sylwiairys']kto komu dawał buzi :( to ja go całowałam przepraszając że nic mu nie dam ze stołu ani kiełbaski ani kurczaczka ja niedobra pogromczyni dokarmiaczy :) stolikowych , Amor pełną gębą nie :)[/QUOTE] To fakt, Sylwia musiała się kajać, przepraszać i dawać buźki Amorkowi:evil_lol:. Był niepocieszony:lol:, że nic ze stołu nie dostaje. Felka:loveu:, a Ty mnie nie znasz?:cool3: I tak przemyciłam na końcu imprezy coś smakowitego dla Amorozo:loveu:, ale musiałam się dostosować do wymagań Sylwii, dostało maleństwo;) kiełbaskę i mięsko, ale koło miseczki, na serwetce. Tak to już jest w naszym duecie, że Sylwia wychowuje a ja rozwydrzam;) Witam Pana Ryszarda na wątku naszego przystojniaka:). Uprzejmie Panu donoszę;), że zdążyłam już w czwartek porozmawiać na Pana temat z Lucynką W. Mam nadzieję, że pamięta Pan naszą kochaną Lucynkę i mam nadzieję, że będą efekty naszej rozmowy. Ta pusta kanapa nie podoba mi się tak samo jak Panu:shake:
-
Dziękujemy Kasieńko:loveu: To jak tam z tym centymetrem dziewczyny? Kupiony?;)
-
[quote name='lika1771']Boze czy ty myslisz?Tak pojdzie do adopcji do domu z małymi dziecmi,logiczne ze psiak w tej chwili nie nadaje sie do adopcji........ [/QUOTE] Lika:loveu:, mam dla Ciebie i dziewczyn które chcą dać szansę Kodiemu, pewną propozycję. Spróbujcie nie pisać postów, nie odpowiadać i nie dyskutować. Niech zwolenniczki śmierci poklepią sobie w klawiatury między sobą. OKI? ;) Niepotrzebne są te emocje, przecież Kodi już jest hotelu.