Jump to content
Dogomania

irenaka

Members
  • Posts

    11328
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by irenaka

  1. [IMG]http://img442.imageshack.us/img442/508/sprinter3oz1.jpg[/IMG]
  2. [B]SPRINTEREK 9Lat.[/B] [IMG]http://img261.imageshack.us/img261/5059/sprintergz1.jpg[/IMG]
  3. [IMG]http://img442.imageshack.us/img442/7841/filipek6tn5.jpg[/IMG]
  4. [B]FILIPEK 10lat.[/B] [IMG]http://img261.imageshack.us/img261/3984/filipek10mu1.jpg[/IMG]
  5. [CENTER][FONT=Calibri][SIZE=3]Filipek i Sprinterek to psiaki które w krakowskim schronisku były bez szans.[/SIZE][/FONT][/CENTER] [CENTER][FONT=Calibri][SIZE=3]Starsze: Filipek 10lat, Sprinterek 9.[/SIZE][/FONT][/CENTER] [CENTER][FONT=Calibri][SIZE=3]Cóż z tego, że są łagodne i spragnione miłości człowieka, skoro człowiek ich nie widzi.[/SIZE][/FONT][/CENTER] [CENTER][FONT=Calibri][SIZE=3]Głęboko ukryte, aby nie narazić się na agresję innych psów, żyją bez szansy na dom. W ich oczach nie ma już cienia nadziei, radości.[/SIZE][/FONT][/CENTER] [CENTER][FONT=Calibri][SIZE=3]Czekają już zbyt długo na swojego człowieka. Filipek spędził w schronisku 3 lata, Sprinterek 1,5roku.[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Kiedy się o nich dowiedziałam, pomyślałam dość.! Należy natychmiast im pomóc.[/SIZE][/FONT] [CENTER][FONT=Calibri][SIZE=3]Przebywają w hoteliku dla psiaków w Niepołomicach.[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Tak bardzo bym chciała aby odzyskały radość życia, miały kochające domy i człowieka który już nigdy ich nie zawiedzie.[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Kolejny raz szukam z nadzieją ludzi którzy nie zawiodą, bo przecież chyba jeszcze tacy są?[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Kontakt w sprawie adopcji:[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Irena[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]012 641-97-02[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]500-18-19-20[/SIZE][/FONT][/CENTER] [/CENTER]
  6. Roky już w domku w Rabce. Rozmawiałam wczoraj z Lucynką. Jest bardzo zadowolona z tej adopcji, ponieważ piesek nie tylko ma dom na wysokim poziomie finasowym,ale co najważniejsze dom kochający. Zostali bardzo serdecznie powitani, jedzonko czekało, piękny ogród do biegania chyba szybko przekona Rokusia, że to będzie super domek. Lucynka nie ma żadnych zastrzeżeń.
  7. Ewuniu! Z całą pewnością ma super przyjemność w siedzeniu w tych dziurach, ale nie wiem czy to realaksuje rodzinkę, chociaż Pan Arek to niespotykanie spokojny człowiek i do tego z ogromnym poczuciem humoru.
  8. Dziwczyny! Gdybyście do piątku miały oko na Tenorka w schronisku i mogły dać znać, gdyby były jakieś nowe informacje.Tak jak napisała Foksia na Tenorka czeka dom tymczasowy w Krakowie. Ale ponieważ był jeszcze jeden domek chętny na jego adopcję czekamy na jego decyzję. Jeżeli do piątku nie będzie decyzji na tak, to zabieramy Tenorka do Krakowa. Nie wiem jeszcze w który dzień będzie wyjazd, ale jeżeli w niedzielę, to myślę, że pojadę z Frotką po Tenorka. Czekamy na wiadomości.
  9. Wczoraj przeprowadziłam z Panem Arkiem długą rozmowę. To naprawdę cud, że tacy ludzie chodzą po ziemi. Mnie przywracają radość życia i chęć do pomagania kolejnym zwierzakom. Mam ochotę chodzić po ulicach i uśmiechać się do świata. Pan Arek, jak zresztą cała jego rodzina zasługuje, żeby ich tu wychwalać pod niebiosa, są cierpliwi i z ogromnym sercem dla Mawiego. Tak jak pisałam już wcześniej Mawi po przyjeździe chodził prawie całą noc ale druga doba już jest prawie idealna. Piszę prawie bo chyba jedyny problem to dziury w ogrodzie. Kopie, siada w nich jak kura na grzędzie i nie można go wyciągnąć. Drugą noc przespał idealnie. Śpi przy łóżku swojej Pani jak jest zbyt gorąco to idzie spać do pokoju Pana gdzie zawsze jest otwarte okno i tam śpi do rana. Dla Mawiego prawdziwą przyjemnością są spacery ze starszym synem Pana Arka, Bartkiem. Dla Mawiego to w domu NR 1. Bartek może zrobić z Mawim wszystko i uwaga!!! MAWI STOI JAK OWIECZKA I DAJE SIĘ CZESAĆ!!!! To zupełnie niesamowite, bo w Niepołomicach i ja i Bożenka goniłyśmy za Mawim po całym ogrodzie aby cokolwiek z niego wyczesać. Mawi jak każdemu wiadomo jest wielkim łasuchem na ciasto. I tu kolejna niespodzianka. Przyszli znajomi Pana Arka i chcieli dać Mawiemu ciasto ze stołu. I Mawi nie zjadł!!! Ten sam kawałek ciasto podał mu Bartek i Mawi zjadł. To chyba niewyobrażalne aby po 48 godzinach Mawi tak rewelacyjnie się zachowywał. Myślałam, że potrwa to tydzień, dwa, ale tak szybko? Bardzo się cieszę, bo to znaczy, że Mawi zaakceptował rodzinkę i oby tak dalej.
  10. Pamiętacie taki fajny domek z Łomży ktory chciał Jagusię i do którego wysłałam zdjęcia innych foksików? Właśnie mi napisała: [FONT=Consolas][SIZE=3]Droga Pani Irenko![/SIZE][/FONT] [FONT=Consolas][SIZE=3]Przepraszam, że nie odpisuję od razu, ale obecnie mam nieco ograniczony dostęp do komputera, ponieważ znowu jestem bez pracy. [/SIZE][/FONT] [FONT=Consolas][SIZE=3]Psiaki są cudne! Doprawdy, gdybym miała wybierać, nie wiedziałabym którego! Zresztą wszystkie są najlepsze i kochane. I wszystkim sie nalezy dobre życie pełne radości i miłości. [/SIZE][/FONT] [FONT=Consolas][SIZE=3]Niezwykle mi przykro, że na jakiś czas będe musiała odłożyć adopcję. U nas sytuacja wygląda w ten sposób, że mój mąż jest chory na stwardnienie rozsiane i miewa lepsze i gorsze okresy. W tych gorszych popada w depresję, ma różne paskudne stany psychiczne, szczególnie, że ciągle mamy trudności z pracą i utrzymaniem, a jemu nie przysługuje renta, ponieważ nie przepracował 5 lat w III Rzeczpospolitej. W związku z tym uważa, że nie dalibyśmy sobie rady z utrzymaniem pieska, że musimy skoncentrować się na chłopcach (kocury) i im zapewnić wszystko, co możliwe. Cóż, zgadzam się z nim do pewnego stopnia, ale jestem zdania, że jeśli Pan Bóg daje zwierzaka, to daje i na zwierzaka. Przecież gdyby żył nasz Gucio, to byłoby dokładnie to samo... Za jakiś czas będzie tak jak ja chcę i będzie nowemu "dziecku" najlepiej jak może być, ale musze przeczekać ten zły okres. A może to zwykłe męskie wątpliwości przed pojawieniem sie nowego członka rodziny? Bo tak naprawdę, to mój mąż jest bardzo dobrym człowiekiem, uwielbia naszych "chłopców" a Guciusia kochał tak bardzo, że trudno to opisać. Może jeszcze też nie do końca przeżył po niej żałobę? Mnie jako kobiecie napewno łatwiej zaakceptować zmiany w życiu i przygotować sie do nowego "macierzyństwa".[/SIZE][/FONT] [FONT=Consolas][SIZE=3]Jeszcze raz dziękuję za serdeczne listy i informacje. Jak tylko nieco polepszy sie u nas sytuacja, odezwę się. Mam nadzieję, że niedługo, bo chciałabym, żeby chłopcy nie zapomnieli, że wychowywał ich pies.[/SIZE][/FONT] [FONT=Consolas][SIZE=3]Pozdrawiam serdecznie, wszystkim podopiecznym życzę kochających rodzin i długiego, szczęśliwego życia![/SIZE][/FONT] [FONT=Consolas][SIZE=3]Marta "[/SIZE][/FONT]
  11. Rany! Pani Kasia nie odpowiada na mojego mail'a (ta z Krakowa) jak się dowie, że kolejny pies który jej się bardzo podobał został przez kogoś adoptwany to się załamnie. Nie wiem, czy nie potraktowała mojej informacji o konkurencji do adopcji jako poganiania i straszenia. To samo z Kazanem, dwie osoby myślą i nie odpowiadają na moje mail'e.
  12. Ciastka "mawiki" to psie pierniczki ktore ciotka Irena kupiła Mawiemu bo są miękkie i bardzo je lubi. Mam nadzieję, że ogród przeżyje "najazd" Mawiego i te jego dziury.
  13. [IMG]http://img505.imageshack.us/img505/5871/mawizrodzink4fc8.jpg[/IMG]
  14. [IMG]http://img211.imageshack.us/img211/3817/mawizrodzink3ki9.jpg[/IMG]
  15. Wklejam całą treść mail'a otrzymanego od Pana Arkadiusza. Nie obrażajcie się za określenie "nawiedzeni" którego użył, ponieważ to ja tak określam siebie i to co robię z psiakmi. Okzało się, że wcale nie było tak spokojnie jak wcześniej myślałam. Mawi trafił na ludzi którzy mają anielską cierpliwość i wiedzą, że Mawi musi przeżywać ogromny stres związany z nowym domem. [FONT=Times New Roman][SIZE=3][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]witajcie "nawiedzeni"..od was do katowic bardzo często szczekał a w domu.....Mawi zwiedzał posesje do 2,30 w nocy a potem jeszcze spacer po nocy i spanko się udało do 8,00..jest dobrze ,teren ma chyba juz opanowany w 80%,kopie doły w które się kładzie i niedaje się z nich wyciągnąć ale od czego mamy ciastka"mawiki".mało je...dużo pije...obsikał chyba wszystko łącznie z próbą obsikania mebli w domu ale chyba już mu przeszło.znalazł już swoje miejsce --przy łóżku mojej żony na podłodze,ale najpierw chciał w pościeli..dzień upłyną spokojnie juz jest fajnie.a ze zdjęciami róbta co chceta.pozdrawiamy was....niech moc będzie z wami.......czyńcie wiele dobrego w pieskiej sprawie..... papapapapa[/SIZE][/FONT]
  16. Agusiu! Pamiętasz adopcję Lorisa-Iwanka? Pamiętasz, jak Pan Ryszard "sponiewierał" mnie przez telefon? Przez całą noc płakałam okropnie, nie mogłam się uspokoić, myślałam, że już dam sobie spokój z pomaganiem piakom, bo mam zbyt słabą psychikę. A jak się skończyło? Własnie Pan Ryszard dostał Loriska i jest z nim bardzo szczęśliwy. A ja zawsze ludziom daję szansę, rozmawiam tyle razy ile trzeba ale obie strony muszą wykazać chociaż minimum dobrej woli.
  17. Ulaa właśnie sprawdziło się to co napisałaś. Może ja zbyt niedokładnie opisałam całą sytuacją. Po pierwsze Pan ktorego nazwałam góralem w pierwszej rozmowie ze mną stwierdził, że nie zgadza się na sprawdzenie domu, bo On ma bardzo dobre warunki, miał collie 9lat. I to jego zdaniem powinno mi wystarczyć do wydania pozytywnej opinii o jego domu do adopcji. Czy Ty na moim miejscu tak byś postąpiła? Wydała psa? Ja go z góry nie przekreślałam, to On postawił się w nieciekawej sytuacji, gdzie faktycznie bardzo mu się podoba Rokuś a ja jako paskudna baba nie chcę mu go dać. Później zgosiły się jeszcze dwa domy, bardzo fajne. Ale mój Góral mi nie odpuszczał i za każdym razem powtarzał to samo. W piątek dzwoniła jeszcze jego żona, która faktycznie w długiej rozmowie ze mną opowiedziała mi jak żyją, jak ciężki zdrowotnie był przypadek ich collie który odszedł. Ze szczegółami opowiedziała jak postępowali z tym pieskiem. W sobotę "Góral" już na spokojnie przeprosił mnie, przyznał rację, że trzeba było tak na początku ze mną rozmawiać i nie byłaby tej nerwowej atmosfery. Lucynka zresztą też z tym domkiem rozmawiała i to do niej należała ostateczna decyzja komu odda swojego ulubieńca. A tak naprawdę 018 to również np. Rabka. Dlaczego myślisz, że nie spytałam o nazwę miejscowości? Na jakiej podstawie? Czy mam zawracać głowę albo sama jechać do sprawdzenia domu który po pierwszej rozmowie nie rokuje żadnej wg. mnie nadziei na dobry dom? Zapewniam Cię, że chętnych którzy są brani pod uwagę przy adopcji znam z imienia i nazwiska i nawet potrafią przesłać zdjęcia mieszkania, domu, ogrodu, bo rozumieją jak jest ważne aby psiaki po przejściach trafiały do sprawdzonych domów. Kosmicie bym pewnie psa nie oddała, bo nie tyle zależy mi na opiece nad psem, ale na miłości do psa. A czy ktoś zagwarantuje, że kosmita potrafi kochać?
  18. Pan Arkadiusz już wczoraj napisał SMS, ale krótki. Mawi był bardzo grzeczny podczas podróży. Bałam się, jak ją zniesie bo kiedy byłam z nim pierwszy raz u dr. Stefanowicza to zrobił totalną demolkę w samochodzie. A teraz jechał samochodem ze skórzanymi siedzeniami i gdyby to się powtórzyło to aż strach pomyśleć. Ale chyba fakt, że Mawi wiedział, że jedzie do domu spowodował, że był bardzo grzeczny a w dodatku cała kanapa była dla niego i pewnie czuł się bardzo ważny. O 21.30 Mawi jeszcze robił spacer po ogrodzie. Mam nadzieję, że noc była spokojna.
  19. Przepraszam, że dopiero dzisiaj odwiedzam wątek Jagusi, ale mam ogrom pracy i dzisiaj tylko Mawi był nr.1. Wczoraj odezwała się Pani Maria, że wysyła do mnie zdjęcia, ale je wcięło. Obiecała wysłać jutro. Kończę, po padnę z głodu.
  20. [IMG]http://img518.imageshack.us/img518/3298/mawizrodzink2ec0.jpg[/IMG]
  21. [IMG]http://img518.imageshack.us/img518/6875/mawizrodzink1fb6.jpg[/IMG]
  22. W tej chwili dojechałam. Już spieszę z doniesieniami. Mawi pojechał do domku ok. 16. Teraz czekam z niecierpliwością na wiadomości o tym jak dojechali, ale to jeszcze pewnie potrwa. Cała rodzinka bardzo mi się podoba, bardzo odpowiedzialni i wrażliwi ludzie. Mam obiecane zdjęcia z nowego domku Mawiego. Mam nadzieję, że dotrzymają słowa. Chłopcy zabrali Mawiego na spacer i byli zachwyceni jak pięknie Mawi chodzi na smyczy. Kupiłam Mawiemu psie pierniczki które uwielbia. Wklejam zdjęcia całej rodzinki i mam nadzieję, że będę z domkiem Mawiego w stałym kontakcie.
  23. Zdjęcia Kazana poszły już wczoraj do zaintereswanych. Czekam na odpowiedzi.
  24. Ewuniu! Bardzo dziękuję Ci za informacje i piękne zdjęcia. Ta rodzinka z dzieckiem która jest zainteresowana Tenorkiem to nie jest "moja" rodzinka. Ci Państwo nie mają dzieci, mają zamiar adoptować i mieszkają w domu z ogrodem. Mieszka z nimi również mama tej Pani. Zaraz do niej napiszę, ale wiem, że nie ma intrnetu i pewnie odezwie się dopiero jutro. Z całą pewnością poproszę o ostateczną decyzję, żeby nie mieli pretensji, że nie uprzedziłam o "konkurencji". Serdecznie Ci dziękuję za pomoc.
×
×
  • Create New...