Jump to content
Dogomania

Gaudi

Members
  • Posts

    119
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Gaudi

  1. Mam 7 miesięcznego doga niemieckiego. Od ponad miesiąca je tylko RC Giant i widać, że bardzo mu służy - wyszliśmy z kłopotów z łapami na prostą, ma ładną sierść, robi małe (jak na jego możliwości) kupy i gdyby nie cena, pewnie dalej bym go tym karmiła. Kłopot w tym, że nie bardzo mu smakuje i do każdego posiłku musze mu dodawać trochę mięsa albo przynajmniej sosiku. Inaczej nie zje - próbowałam go przegłodzić, ale nie jadł przez trzy dni, a potem tylko tyle, ile musiał, czyli jakąś 1/4 dziennej porcji. Dałam sobie spokój i teraz mu ją "dosmaczam". Niedawno mój pies przeszedł z Puppy na Juniora i okazuje się, że ma tej karmy zjadać ponad kg dziennie. Czyli 15 kg worek za 180 zł starcza mu na ok 2 tyg. Trochę to dla nas za drogo, więc zaczęłam zastanawiać się nad zmianą diety. Tym bardziej, że np. Eukanuba jest tańsza (ok 160 zł) i daje się jej o połowę mniej. Dla mnie to atut, bo mniej napchany żołądek to mniejsze ryzyko skrętu żołądka, co psom olbrzymich ras sie zdarza. Zastanawiam się też nad Acaną - cenowo wychodzi podobnie do Eukanuby, a cieszy się dobrą opinią. Kłopot w tym, że ciężko znaleźć jakieś obiektywne informacje - na stronach i w ulotkach każdy producent zachwala swoja karme jak może najbardziej, a i opinie psiarzy są różne. Pewnie wypróbuję i jedną i druga, i zobaczymy, która będzie smaczniejsza.
  2. [quote name='MKD']Gaudi, gdyby mój pies był taki:eviltong: ona wytarza sie prawie we wszystkim, co prawda kałuż też nie lubi i omija je szerokim łukiem, ale tarza sie okropnie .. tylko ją spuszcze z oczu i już:evil_lol: Gaudi a twój pies lubi sie kąpać? Nie koniecznie w wannie ..;)[/quote] Jeszcze nie miał okazji kąpać się w jakiejś "dużej wodzie", bo ma dopiero pół roku, ale kąpiel w wannie bardzo mu się spodobała i teraz codziennie pakuje się do łazienki i usiłuje dostać się do wanny jak się kąpię. ;)
  3. Trzy miesięczny dożek to Bonjour, był razem z dwoma dorosłymi dogami (czarnym i żółtym, Draka i Nulinka), a ich właścicielka ma tutaj nick Akard. Czarny dog z ciętymi uszami to Korkosmok, a jego pani - Sylwia_76. Ten przestraszony piesek to Punia albo Tośka, a jej pani - Anea. Byłam jeszcze ja z moim TZ i błękitnym dogiem, który jeszcze jest mały i ma na imię Gaudi i pod koniec spaceru był poszkodowany, bo owczarek niem. z konkurencyjnego spotkania zabrał mu piłkę. :)
  4. Moj pies się nie tarza, powiem nawet więcej - omija kałuże, a jak mu do jakiejś wpadnie pilka to staje na brzegu i skamle, żeby mu ją podać. ;) Nie lubi siadać na dworzu - robi taki przykuc, tzn niby siada, ale tyłkiem nie dotyka ziemi. No i nie ma mowy, żeby się położył w mokrej trawie. Straszny z niego czyścioch i wygodnicki, ale w sumie to jest wygodne, po spacerze wystarczy wytrzeć tylko łapy.
  5. A ja ostatnio poznałam beagla o imieniu Kłopot... I muszę przyznać, że świetnie do niego pasuje. ;)
  6. Dog niemiecki!
  7. Martens, doskonale cię rozumiem, sama byłam kiedyś w podobnej sytuacji. Mieszkałam jeszcze wtedy z rodzicami i w naszym domu zawsze były psy. Kiedy odszedł (ze starości) nasz ukochany ON, myśleliśmy, że więcej psów nie będzie. Ale po kilku miesiącach postanowiliśmy jednak zapełnić tę pustkę i wzięliśmy szczeniaka ze schroniska. To był kundelek - ale czarny, podpalany, trochę w typie ON. Pierwsza noc w nowym domu była straszna - piesek miał biegunkę i wymiotował niemal cały czas. Następnego dnia pojechaliśmy do weta - okazało się, że mały ma parwowirozę. Leczenie trwało bardzo długo, przez prawie dwa tyg jeżdziłam z nim codziennie do lecznicy na kroplówkę. Kiedy już doszedł do siebie był straszną przylepą - chodził za mną krok w krok, jakby chciał okazać w ten sposób wdzięczność za uratowanie życia. Był przyjacielski, posłuszny, bardzo szybko uczył się nowych rzeczy więc zaczęłam "bawić" się z nim w szkolenie. W krótkim czasie znał wszystkie podstawowe komendy, typu "siad, lezeć, zostan", umiał chodzić przy nodze, aportować, tropić ślady. Zarówno ja, jak i moi rodzice spędzaliśmy mnóstwo czasu na zabawie z nim. Trwało to 2,5 roku. Przez cały ten czas nigdy nie okazał nawet cienia agresji. Był wesoły i każdego gościa witał radosnym obszczekiwaniem. Chętnie bawił się z innymi psami. Pewnego dnia wróciłam ze szkoły, potem mama z pracy, zjadłyśmy obiad i usiadłyśmy przed tv. Maks lezał jak zwykle na swoim miejscu w salonie. Po chwili wstał, podszedł do mamy, ale jakoś tak dziwnie patrzył... Ona wyciągnęła rękę, żeby go pogłaskać, a Maks momentalnie skoczył na nią. Zerwała się z fotela, ale on warczał i kąsał ją, a kiedy ja próbowałam go odciągnąc, wbił mi się zębami w rękę. Jakimś cudem udało nam się go zamknąć w pokoju. Przez kilka godz szalał za drzwiami, drapał w nie, skakał i warczał. Bałyśmy się, że wyważy drzwi. Nie wypuściłyśmy go aż do wieczora, do powrotu taty. Kiedy w końcu tata go wypuścił, Maks zachowywał się zupełnie normalnie, skakał, cieszył się, łasił. Następnego dnia pojechaliśmy do weta. Nie potrafił znależć wyjaśnienia jego agresji. Wyglądało na to, że pies jest zdrowy. Ale wieczorem sytuacja się powtórzyła - Maks leżał pod stołem i w pewnym momencie zaczął warczeć. Tata zaprowadził go do kotłowni i tam pies spędził całą noc. Przez kilka dni powtarzały się takie nagłe ataki agresji, doszło do tego, że w dzień pies chodził w kagańcu, a na noc go zamykaliśmy. Było to dla nas straszne - nagle zaczęlismy się go bać. To był mój ukochany pies, a w pewnym momencie patrzyłam na niego i zastanawiałam się, czy przypadkiem zaraz się na mnie nie rzuci. :( Podjęliśmy decyzję o uśpieniu - było to trudne, ale chyba nie było innego wyjścia. Szczerze mówiąc musiało minąć sporo czasu, zanim przestałam się bać wszystkich napotkanych psow. Miałam jakiś taki uraz, wydawało mi się, że zaraz jakiś pies znowu będzie chciał mnie ugryźć. Mama do tej pory ma blizny po szwach na ręku. Nie wiem, czym były spowodowane te ataki, nasz wet podejrzewał chorobę psychiczną. Nie wiem też, czy można było jakoś go z tego wyleczyć. Mimo wszystko jednak Maks spędził z nami ponad dwa lata i było nam razem naprawdę fajnie. Na pewno lepiej, niż gdyby został w schronisku...
  8. Sylwia - duży to ten mój siersciuch jest, ale Twojego potwora chyba jeszcze nie jest w stanie dogonic. ;) Wprawdzie ostatnio trenuje biegi z briardem i dobermanem, ale prawie zawsze konczy się to tak, że zabierają mu piłke i zostawiają go w tyle. A moje kochane maleństwo szybko się zniechęca i wraca do mnie na głaski i smakołyki. :) Zakla - Twoj opis do nas pasuje - młody błekitek (ale dość ciemny odcień) z nieciętymi uszami, trochę ciapowaty to Gaudi właśnie.;) A w ostatnią sobotę byliśmy na polach tak między 13 a 15.
  9. [quote name='KAŚKA']Nie wiem, jaki macie rozkład mieszkania i gdzie psina sypia. Miałam kiedyś takiego psa, który jak chciał siku to szedł do drugiego pokoju i tam robił swoje (szczęśliwie rzadko się to zdarzało). W nocy spał w moim pokoju. Zaczęłam się na noc zamykać z psem w pokoju - tam siku nie mógł zrobić, bo był na tyle porządny, że tam gdzie spał, to nie brudził. Więc kiedy go przycisnęło, drapał w drzwi, bo chciał iść do "toalety", czyli do drugiego pokoju, gdzie raczył do tej pory mocz pod osłoną nocy oddawać. Wtedy wstawałam i go wypuszczałam na dwór. Można psinę od tej jej "toalety" odizolować? Może jak tam się nie dostanie, to zacznie się upominać o wyjście? A w dzień sika w chałupie?[/quote] Jakbym opis mojego psa czytała. :) On oprócz tego, że wychodził do drugiego pokoju na siku, to jeszcze skręcał do kuchni żeby się wody napić. I oprócz kałuży w nocy zdarzała się jeszcze jedna rano, zanim zdążyłam założyć buty żeby z nim wyjść. Poradziliśmy sobie z tym problemem w podobny sposób - zamykanie się z nim na noc w sypialni. Pierwszego dnia drapał w drzwi w półtorej godz po spacerze. Zignorowałam go i poszedł spać - wstal 8 godz później i szybciutko wybiegł na dwór.:multi: Oprócz tego, że nie ma dostępu do "toalety", nie ma też popijania w nocy wody. A powiem wam, że to taki smok, że jest w stanie wypić każdą ilość - kiedyś chciałam sprawdzić ile mu się zmieści, ale po drugim litrze zrezygnowałam... Wyobrażacie sobie, jakich rozmiarów były te kałuże?:crazyeye: Żabusia, jeśli zamykanie sypialni nie pomoże, to może warto spróbować z tą klatka albo smyczą - psy strasznie nie lubią robić od siebie, więc będziesz miała pewność, że jak będzie potrzebowała, to da znać.
  10. Cześć. Oprócz Korkosmoka i jego Pańci chyba nikogo z tego towarzystwa nie znamy, ale chyba możemy się do was przyłaczyć?? Od jakiegoś czasu bywamy na Polach w każdą sobotę, tak koło 12 albo trochę póżniej i w tym tyg też się wybieramy. :) Tylko raczej od strony parkingu niż metra.
  11. Hej. :) Dawno nas nie było na dogomanii (mieliśmy trochę klopotów z psim zdrówkiem), ale widzę, że Korkosmok ma się dobrze i cały czas taki piękny. :) Sylwia - chyba was widziałam w poniedz na Rondzie ONZ...? Jeśli to bylaś ty, to muszę Ci powiedzieć, że Korek pięknie chodzi przy nodze, wyglądaliście naprawdę super i żałuję, że tak szybko zniknęliście mi z oczu. :( My też się wybieramy na szkolenie - na razie Gaudi jest bardzo grzeczny, ale chciałabym, żeby tak było cały czas.
  12. Pozwoliłam mojemu psu wchodzić na kanapę (mało kudłaty jest), ale tak się do tego przyzwyczaił, że praktycznie z niej nie schodził. Trwało to kilka miesięcy, aż miałam dośc wiecznej walki o miejsce (musiałam go spychać - sam nie chciał zejść), a już najlepsze było, jak w nocy się wpakował nie zważając na to, że kanapa jest zajęta i śpią na niej goście. :oops: Nie raz zdarzyło mu się też obgryzać kości na naszym meblu - dodam tylko, że obicie jest kremowe.:diabloti: Postanowiłam więc coś z tym zrobić i na noc i w dzień kiedy nikogo w domu nie było kładłam na kanapie rulon tektury, która nam została po remoncie - bał się tego więc miałam pewność że nie wejdzie na kanapę. Jak byłam w domu, zdejmowałam tekturę więc oczywiście Gaudi od razu pakował się na kanapę, więc z uporem maniaka zganiałam go stamtąd, wprowadzałam na posłanie i dawałam smakołyk. Trwało to ok tyg, ale zrozumiał i chyba nawet polubił swoje posłanie. Teraz jest tak, że może wejść na kanapę kiedy ja też na niej jestem i bardzo grzecznie idzie na swoje miejsce kiedy mu każę. Dodam tylko, że nigdy nie pozwolilam mu wejść na łóżko na którym śpimy i nawet nie próbuje tego robić, więc to chyba najlepsza metoda - dbać o dobre maniery od pierwszych dni wspólnego mieszkania. ;)
  13. A mój pies ma 6 mies i w ciągu dnia nie załatwia się w domu, ale w nocy czasem wstaje ze trzy razy. :( Wychodzimy z nim na spacer koło 24, ale zdarza się ,że półtorej godz póżniej już jest kałuża. Jak to jest, że w ciągu dnia wytrzymuje nawet 7 godz, a w nocy nie daje rady? Mogłabym z nim wyjść w nocy, ale kłopot w tym, że on informuje mnie o swoich potrzebach po fakcie. ZAWSZE jak już coś zrobi w domu przychodzi do sypialni i trąca mnie nosem.
  14. Ja mam podobny kłopot. Mam 6 mies. doga niem. i on też czasami sobie wymyśli, że dalej nie idzie i nie ma siły, żeby go ruszyć. Smakołyki ignoruje, wygląda tak, jakby w ogóle mnie nie widział ani nie słyszał. Siada albo zapiera się z całych sił jak próbuję go pociągnąć. Czasami reaguje tak gdy się czegoś z daleka przestraszy i nie chce pójść w tym kierunku (np. reklamówka powiewająca na koszu), ale czasem wydaje się, że nie ma powodu do takiego zachowania a on i tak wrasta w ziemię. Z kolei inym razem szaleje na dworzu, biega za piłką, innymi psami i wszystkim co się rusza i nie ma żadnego kłopotu. Robiliśmy mu nawet badania, ale jest zdrowy, ze stawami wszystko ok. Jak myślicie, wyrośnie z tego? ;) Bywa to bardzo uciążliwe, bo czasami nasze spacery sa stumetrowe. :( Co ciekawe niegdy nie robi mi takich numerów gdy idziemy z jeszcze jakimś innym psem lub człowiekiem.
  15. Coś w tym musi być, w kioskach w mojej okolicy wcpsinki sie skonczyly a nowych nie ma. :( Szkoda, bo to był calkiem niezły pomysł.
  16. Lidan, ja karmię swojego psa (5 mies dog niem.) gotowanym ryżem z mięsem wymieszanym z suchą karmą i powiem Ci że jest w tak świetnej formie i tak się błyszczy, że aż sama się dziwię, bo to mój pierwszy pies. Ale to jedzenie to nie jest moj wymysł, tylko zalecenia hodowcy. Do mięsa z ryżem dodaje mu w czasie gotowania łyżkę siemienia lnianego (ma mnóstwo składników odżywczych i działa dobrze nie tylko na sierść, ale też ogolnie na organizm), a jak ostygnie to surową marchewkę i jabłko. Raz w tygodniu je biały ser z jogurtem i łyżką miodu, od czasu do czasu dorzucam mu też jajko. Oprócz tego dostaje też witaminy. Myślę, że to co dostaje teraz ta suczka nie powinno jej zaszkodzić, a sensacje żołądkowe mogły wynikać ze stresu albo z nadmiaru jedzenia - pewnie psinka najadła się po raz pierwszy od dawna i stąd taka reakcja.
  17. Oprócz tych preparatów na stawy można by też podawać mu przez jakiś czas ossopan - taki lek dla ludzi, dobrze działa na tkankę kostną. To nie jest drogie, kosztuje 10-15zł.
  18. Jeśli Arthroflex za drogi, to może Fitmin Stawy? Ja tego nie stosowałam, ale znajomi u ON-ka tak i podobno jest dobry, skład identyczny jak w Arthroflexie a o połowę tańszy (ok 80zł). Tylko trudno dostępny, trzeba poszukać w sklepie internetowym. Zreszta ceny Arthroflexu tez są różne, zależy od sklepu, od 120 do 200zł za 500ml. Co do Royal Canin - jak bedzie miał podawany preparat na stawy to w karmie już nie musi tego mieć, można kupić jakaś inna, trochę tanszą, ale koniecznie taką dla dużych psów, bo one jednak mają trochę inne wymagania. Poza tym na stawy i chrząstki dobrze działa żelatyna - możnaby mu dodawać do posiłków galaretke. Poza tym może ma niedobory wapnia? Vitrum Calcium w aptece kosztuje 20 zł za 60 tabletek, trzeba by mu dawać ze 4 tabl. dziennie więc wystarczyłoby raptem na dwa tygodnie... Ale może ktoś by wypisał na coś takiego receptę? Że niby dla mamy na osteoporozę? :cool3:
  19. Też podczytuję wątek. I chyba polubiłam yorki. ;) Fajny ten Twój psiaczek. Ja mam doga, wielkości nawet nie ma co porównywać, ale też straszny z niego pieszczoch więc wiem jak to jest z taką przylepą w domu. I ile taki potwór radości potrafi sprawić... Trzymaj się ciepło i pisz co tam u was. :loveu:
  20. Nie wiem, czy na calym Mokotowie, ale w okolicach Morskiego Oka, Rakowieckiej i Gal. Mokotów są. :) A te kioski, które mają WCpsinki mają też przyczepione plakaty "W kupie raźniej" czy coś takiego, takie zielone z kilkoma psami na zdj.
  21. Agnieszka - ja mam doga i po dzisiejszej inauguracji wcpsinek powiem ci, że nawet duuuża kupa się w to mieści bez problemu. ;) To działa tak, że jedna tekturką wpychasz kupkę na drugą tekturkę, a potem całość do torebki. A jesli chodzi o dostępność tych torebek to na Mokotowie ich nie brakuje.
  22. W sumie racja, mogą być przecież zwykłe torebki. Dzięki za podpowiedź ze śniadaniówkami. ;) U mnie akurat z koszami nie ma problemu - mogłoby ich być więcej, ale i tak nie jest źle. U mnie na osiedlu jak do tej pory widziałam tylko jedną dziewczynę sprzątającą po swoim psie. I tak się zastanawiam, czy to w ogóle ma sens? No bo jak będziemy sprzątać tylko my dwie to tych kup będzie niewiele mniej. Myślałam nawet, żeby może jakies uswiadamiajace plakaty porozklejać, ale większość właścicieli psow w mojej okolicy to ludzie starsi i wątpię żeby nagle chcieli zmienić przyzwyczajenia. Tym bardziej że ich spacery to rundka na smyczy dokola bloku, ani nie wchodzą w trawę, ani nie spuszcząją psow. :-(
  23. Takie darmowe WuCePsinki to super pomysł. :) Ja mam szczeniaka od dwóch miesięcy i nie sprzątałam po nim, no chyba że akurat zrobił na chodnik albo ścieżkę czy w okolicy piaskownicy. Myślałam, żeby kupić sobie takie specjalne torebki, ale to trochę drogo wychodzi, bo moj pies robi 3-4 kupy dziennie, a koszt woreczka to ok 1zł. Poza tym czym to zebrać? Plastiikowe łopatki odpadają, bo przecież nie będę tego szorować po użyciu, a jednorazowych nigdzie w okolicy nie spotkałam. Ale strasznie mnie wkurzają psie kupy i to najbardziej szkodzi właśnie nam, właścicielom psow - to my czasem musimy wejść w trawę za psem, który np. zacznie wcinać śmiecia albo nie chce rozstać się z właśnie poznaną suczką. Mnie nie raz zdarzyło się wdepnąc w kupę a i moj pies kiedyś w zabawie z innym szczeniakiem przewrócił się prosto w sraczkę. :/ Jakby było gdzie i czym, to bym sprzątała, i widzę, że właśnie doczekałam się rozwiązania tego problemu. :) Kiosków ruchu jest na moim osiedlu kilka, ciekawe czy już mają te zestawy. Może przydałoby się jakoś dodatkowo oznaczyć te kioski? Bo pewnie nie wszyscy ludzie wiedza ze można taki zestaw dostać za darmo.
  24. Nie wiem, czy to co jadł mój pies było słone. Nie probowałam :lol::lol:
  25. Pewnie mielą wszystko to, co zostaje po zrobieniu kiełbasy i innych wędlin dla ludzi i robią z tego karmę dla psów. Ja kiedyś kupiłam coś takiego, ale to nie było mielone - wyglądało jak kawałki mięsa w galaretce. Mój pies chętnie to jadł i szczerze mówiąc wyglądało całkiem nieźle - oprócz zwykłych kawałków mięsa chyba były tam też kawałki wątróbki i nerek. Myślę, że psu nie powinno to zaszkodzić, przynajmniej wiadomo, że to mięso i jakieś jego odpadki, a w takich puszkowych karmach mięsa jest najwyżej 14% i nie wiadomo co jeszcze... :roll:
×
×
  • Create New...