-
Posts
119 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Gaudi
-
My z pontonu meduzy byliśmy do czasu bardzo zadowoleni - ale drugiego takiego już nie kupię Plusy: - zdejmowany pokrowiec łatwy do utrzymania w czystości - cena (zwłaszcza na allegro) Minusy: - pokrowiec szeleści, więc trzeba kłaść dodatkowy kocyk - mało wytrzymałe nitki - posłanie się pruje w praniu - poducha na dnie po kilku miesiącach stała się placuszkiem, a w ogóle jej wypełnienie to chyba jakieś resztki, które się zbijają w kulki i od początku są niewygodne. W naszym przypadku o wiele lepiej sprawdza się dziecięcy materacyk i złożona puchowa kołdra.
-
[quote name='BeataG']Gaudi, to znaczy, że nie wiesz, co to jest paniczny strach u psa. Niestety lęk przed strzałami ma to do siebie, że z wiekiem narasta. Lęk przed strzałami u mojego psa narastał od 3 lat. Mnie też przez dłuższy czas wydawało się, że pies nigdy nie wpadnie w taką panikę, żeby wyrwać na oślep przed siebie - aż do ostatniego razu. I nie - dławik nie jest mniejszym złem, bo w ekstremalnej sytuacji albo psa udusi, albo się zerwie. Jeśli jestem w stanie przewidzieć, że będą strzelać, to albo z psem nie wychodzę, albo jest na lekach. Niestety nie da się przewidzieć, że nagle w środku nocy jakiś dowcipniś odpali racę 20 metrów od nas, a pies nie może być dzień w dzień przez okrągły rok na lekach. Gdy jest jasno, jestem w stanie psa opanować i wtedy chodzi w zwykłej obroży, ale ciemności + wizg racy + huk strzału w bliskiej odległości + plus rozbłysk = totalna panika psa, gdy nie dociera do niego absolutnie nic. I jeszcze raz powtarzam - gdy nie ma strzałów, kolczatka nie przeszkadza mojemu psu absolutnie w niczym, bo pies jest z gatunku snujących się, ciągnie i szarpie tylko, gdy wpada w panikę.[/quote] Oj, uwierz mi, że wiem co to znaczy panika. A jeszcze panika w wykonaniu doga... Nie życzę tego nikomu. :shake: Mamy na koncie jeden zerwany łańcuszek - ale na szczęście zastopował psa na tyle, że zamiast gnać na oślep zamarł w bezruchu na ziemi (na leżąco). Z kolei jak był w szelkach, to w momencie wystrzału orałam za nim ziemię butami. Ale mój pies to specyficzny przypadek - jak był mały to nie bał się niczego, lęki "przyszły" w okresie dojrzewania i do tej pory z tym walczymy. Na szczęście ostatnio robi duże postępy. Kolczatka też się może zerwać czy poddusić psa, tak samo jak dławik, ale oprócz tego dochodzą jeszcze kolce i chyba to najbardziej działa mi na wyobraźnie... Dobrze by było, żeby nie było potrzeby używania takich rzeczy w ogóle. Nie chciałam przekonywać cię, że coś robisz źle, ani licytować się czyj pies bardziej panikuje. Chodziło mi tylko o wymianę poglądów. Jeśli uważasz, że kolczatka najlepiej jest w stanie zastopować twojego psa i że przy tym nie stanie mu się krzywda to ok. W końcu ty znasz go najlepiej. Wydaje mi się tylko, że często ludzie sięgają po kolczatkę zbyt pochopnie, jako metodę na niemal każdy problem, a nie zadają sobie trudu żeby spróbować czegoś innego.
-
[quote name='BeataG'] I nie, nie jest oczywiste, że kolczatki są narzędziem do znęcania się. Mój Emil - łagodny jak baranek, nie ugryzie nawet w największej panice ani w obronie własnej, takie typowe cielę - od tygodnia w nocy wychodzi na kolcach. Dlaczego? Ano dlatego, że panicznie boi się strzałów, a u mnie wieczorami i w nocy jest wręcz poligon (mieszkam nad Wisłą). I kochany Emilek niespełna 2 tygodnie temu omal nie zabił siebie i mnie. Przestraszył się nagłego wybuchu petardy i wyrwał dokładnie w przeciwnym kierunku, czyli na ulicę, którą akurat jechał samochód. Udało mi się utrzymać go tylko dzięki temu, że drugi pies (który na szczęście strzałów się nie boi), na moje "stój" stanął jak wryty i wspomógł mnie swoją masą. Od tamtej pory Emil miał ostatni spacer, gdy jeszcze było widno, aż do chwili, gdy zaopatrzyłam się w kolczatkę (właśnie niemieckiej firmy :cool3:). Teraz Emil może wychodzić na spacery po zmroku, a ja mam znacznie większą szansę, że w razie paniki go utrzymam. Kolczatka w niczym mu nie przeszkadza, bo poza momentami paniki pies nie ciągnie (oduczony ciągnięcia na zwykłej obroży). Emil waży zaledwie 33 kg (ja 2 razy więcej), ale w momencie paniki wstępuje w niego niesamowita siła. A ja - no cóż - raczej znalazłabym się w takiej sytuacji razem z nim pod kołami samochodu, niż puściłabym smycz.[/quote] A dla mnie to nie jest argument, choć uważam, że kolczatka w pewnych przypadkach może być stosowana jako narzędzie szkoleniowe. Mój pies boi się wielu rzeczy, m.in. petard i strzałów. Ale nigdy w życiu nie miał kolczatki na szyi. On waży 75 kg i ciągle rośnie (to dog niemiecki), ja 50. Wyobraź sobie, jaka w niego siła wstępuje. W momencie panicznego strachu nie byłabym w stanie go utrzymać. Ale chodzi w materiałowej obróżce z ograniczonym zaciskiem, a na wypadek ekstremalnych sytuacji (Sylwester, jakiś festyn w okolicy itp.) zakładam mu dławik - uważam, że to "mniejsze zło" niż kolczatka. Poza tym cały czas ćwiczymy komendę stój i powoli oswajamy "strachy". Na wybuch papierowej torebki w domu już nie reaguje, liczę więc na to, że powoli dojdziemy do etapu, kiedy w momencie jakiegoś strzału na spacerze będzie w stanie na tyle się opanować, żeby wykonać moje polecenie (np. stój). Jestem zwolenniczką pozytywnych metod - może dlatego, że nie mam przewagi siłowej nad moim psem i on po prostu musi CHCIEĆ mnie słuchać. W temacie agresji: Gaudi miał taki okres w swoim życiu, że nie tolerował innych psów. Krzyczenie na niego w takiej sytuacji tylko podjudzało go do ataku. Jak się rzucał mówiłam stanowczo "nie wolno" i mocno trzymałam smycz na samym jej końcu (nie przy obroży, żeby go w tym ataku nie wspierać). Ale wiecie, jaką miałam satysfakcję, kiedy udało mi się go przekonać, żeby zostawił w spokoju biegającego luzem (notabene bez własciciela :mad:) dużego psa? Oba były bez smyczy, stanęły naprzeciwko siebie i co miałam wtedy zrobić? Zaryzykowałam i zaczęłam łagodnie i spokojnie przemawiać do Gaudiego. Zjeżył się, coś tam pomamrotał pod nosem, ale wrócił do mnie. To dopiero była satysfakcja. I jednocześnie jakiś moment przełomowy - od tamtej pory jego stosunek do innych psów określiłabym jako niechętną tolerancję. Agresja w stosunku do ludzi to problem cięższego kalibru i myślę, że na każdego psa jest jakiś sposób, trzeba tylko znaleźć ten właściwy. Dlatego nie neguję możliwości używania kolczatki, choć dla mnie byłaby to ostateczność.
-
Dorothy - spróbuj poszukać na tej stronce: [url]http://zwierzakbezpiecznywpodrozy.pl/hotele2.php?wid=11[/url] Oprócz hoteli są tam też pokoje, domki itd., da się coś znaleźć. My jednak jedziemy do Jastarni (namiar chyba właśnie z linku powyżej, znaleźliśmy w czwartek miejsce wolne od niedzieli, więc nie ma rzeczy niemożliwych) - jeśli tam ktoś był, to poproszę o relację z punktu widzenia psiarza. ;)
-
[quote name='Gaudi']Od 12 do 20 lipca mamy (tzn. ja, mój mąż i dog niem.) zarezerwowany domek dla 4 osób w Mikoszewie, 200 zł za dobę, w pełni wyposażony, do morza 800 m. Problem w tym, że skład nam się posypał i szukamy towarzystwa, żeby podzielić koszty... Mile widziane byłyby dwie osoby z suczką albo niedużym/wykastrowanym psem. Dużych niekastrowanych Gaudi niestety nie toleruje. Są jacyś chętni? :razz:[/quote] Mała poprawka - od 13 do 19 jest ta rezerwacja. :) I link do domków: [url]http://www.lidiamikoszewo.com[/url]
-
Aleb, byłam w Sopocie rok temu - nie jest aż tak źle z psami. ;) Chodziliśmy z na plażę rano, koło 8-9 na jakąś godzinkę, a potem po południu, jak już nie było ratowników. Straż miejską spotkaliśmy raz, faktycznie przy wyjściu z plaży, ale akurat mieliśmy to szczęście, że byliśmy w parku i pies był na smyczy. Potem odkryliśmy fajne miejsce - od Koliby w lewo, w stronę Gdyni - mało ludzi i plaża niestrzeżona i chodziliśmy tam codziennie w najróżniejszych godzinach i ani razu nie spotkaliśmy strażników.
-
Od 12 do 20 lipca mamy (tzn. ja, mój mąż i dog niem.) zarezerwowany domek dla 4 osób w Mikoszewie, 200 zł za dobę, w pełni wyposażony, do morza 800 m. Problem w tym, że skład nam się posypał i szukamy towarzystwa, żeby podzielić koszty... Mile widziane byłyby dwie osoby z suczką albo niedużym/wykastrowanym psem. Dużych niekastrowanych Gaudi niestety nie toleruje. Są jacyś chętni? :razz:
-
Dog w skierniewickim schronisku!!! Pomocy idzie przecież zima!!! Ma dom
Gaudi replied to akucha's topic in Już w nowym domu
Katie - Poczekaj z allegro, aż będą lepsze zdjęcia, na tych niewiele widać, a dogów do adopcji jest ostatnio sporo, więc musi komuś "wpaść w oko", żeby to miało sens. Zresztą sprawą zajęły się Adopcje Dogów, oni wrzucają na allegro. Także raczej wskazane byłyby ogłoszenia w innych miejscach. -
Dog w skierniewickim schronisku!!! Pomocy idzie przecież zima!!! Ma dom
Gaudi replied to akucha's topic in Już w nowym domu
Ja będę w weekend w Skierniewicach (mam tam rodzinę), to porobię mu fotki i spróbuję się dowiedzieć czegoś na miejscu. -
Skierniewice-szara bida w szarym schronisku-mastiffka-MA DOM!!
Gaudi replied to ARKA's topic in Już w nowym domu
Trzymam kciuki za nowy domek mastifki - mam słabość do takich błękitnych molosków. :) I jeszcze niezupełnie w temacie - ktoś tu pisał o panu Leszku, który wyprowadza trudne psy na prostą... Czy mogłabym dostać jakieś namiary na tego pana? -
Młoda Boxerka pilnie szuka domu !!! Wawa ... Boksia ma dom
Gaudi replied to KWL's topic in Już w nowym domu
Jakby był potrzebny domek tymczasowy to też daj znać. ;) Ta ciemna mi wpadła w oko. :cool3: a stronki... ja to dogowa jestem a nie boksiowa, więc pewnie nie znam wszystkich, ale mozna poszukać tu: [url]http://www.bokserywpotrzebie.pl/[/url] [url]http://www.adopcje.org[/url] [SIZE=-1]www.forum[B]bokser[/B]y.pl [url]http://www.forum.molosy.pl/forumdisplay.php?f=23[/url] [/SIZE] -
Młoda Boxerka pilnie szuka domu !!! Wawa ... Boksia ma dom
Gaudi replied to KWL's topic in Już w nowym domu
Jak już KWL sprawdzi, to dajcie znać, co z tymi psiakami... -
U dużych psów na wystawach sprawdzają się łańcuszki zaciskowe. Ja mam doga niem., ma teraz 15 mies i waży prawie 70 kg, więc wiem co mówię. ;) Na ringówce jest ciężko zapanować nad takim psem, zwłaszcza jeśli dopiero "uczy się" wystaw i może akurat dojdzie do wniosku, że mu się ta zabawa nie podoba. Mogą być zwykłe łańcuszki, takie jak są w sklepach zoologicznych, albo jeśli się nastawiacie na karierę wystawową (mogą być tez używane na codzien, ale są drogie) to takie "żmijki": [URL]http://twojzwierzak.pl/index.php?id3=1&id4=10&id5=68&pokaz=1&sid=072fc981f28ea0fdf36dc6efd9f62282[/URL] Są bardzo wytrzymałe i nadają się nawet dla kudłatych, bo nie plącze włosa. No i po zaciśnięciu błyskawicznie się rozluźnia - a to ważne, bo przecież nie chodzi o to, żeby poddusić psa, tylko dać mu sygnał że coś źle robi. Łańcuszek powinien być ok 10 cm dłuższy niż obwód szyi, w tym sklepie, do którego podałam link najdłuższe żmijki mają 70 cm, jakby ktoś potrzebował dłuższy, to trzeba szukać na wystawach na stoiskach Cezara (on tez wysyła za pobraniem, moge dac namiar). Jeśli wolicie ringówkę, to dobrze by było, żeby była mocna, najlepiej skórzana. Ale taka porządna to tez prawie 100 zl kosztuje. A sznurkowej nie polecam, bo kiedyś widziałam na wystawie, jak dożek sobie poszedł, a dziewczyna została na ringu z rozerwaną ringówką. ;) Ja myślę, że na pierwszą wystawę najlepiej kupić taki zwykły łańcuszek za kilka zł. Jak wam się spodoba, to możecie zainwestować w coś ładniejszego.
-
[quote name='maguta']to zrob raz niespodzianke i wez swojego pod pache :lol:[/quote] Tak to się nie da. :) Ale czasem robimy "show" i Gaudi staje na dwóch łapach opierając przednie na moich ramionach. Dzieciaki to uwielbiają, jest wtedy większy ode mnie i zazwyczaj przypomina sobie, że to niepowtarzalna okazja, żeby mnie polizać w ucho. ;)
-
[quote name='maguta']jak zle to usmiech do sedziego i juz :cool3: a z tym ze dogi musza pomyslec , wierze miałam rodowodowego kaukaza i nie byl nigdy wystawiany bo tez chyba było by ciezko z nim cokolwiek zrobic, upór na umur , przepraszam zraz jeszcze i trzymam kciuki za sukcesy "malutkiego" i za powrot do zdrowia nogi i wychodz z nim w tlumy niech sie juz uczy ,wiem ze ludzie zaraz beda jazgotac ze taki pies a tu tyle ludzi ja sie juz nie przejmuje bo oni sa sami sobie winni jak izoluja psy od ludzi a potem sie dziwia ze sa agresywane i lekliwe:angryy: ;)[/quote] Z nogą już dziś lepiej. :) Biegać mu nie pozwalam na razie, ale chodzi prawie normalnie. Generalnie zabieramy go wszędzie gdzie się da - do znajomych w gości, po bułki do sklepu, do parku, na miasto itd. Wakacje spędziliśmy nad morzem - tam to ludzi było wszędzie pełno... O dziwo Gaudi był zachwycony - plaża chyba rekompensowała mu niedogodności. ;) Na początku to było małe strachajło, ale robi postępy i teraz zachowuje się normalnie, a nawet jak się czegoś przestraszy, to szybciutko mu to przechodzi. Ludzie różnie reagują, ale przeważnie pozytywnie. :) Chociaż muszę przyznać, ze zdarza się, że na nasz widok ktoś przechodzi na drugą stronę ulicy albo bierze swojego psa pod pachę.
-
[quote name='maguta'] Wiec jako laik w dziedzinie dogow powiem tyle ,że sedzia ocenia tez wspolprace psa z przewodnikiem , a to własnie u Was nie wygladało zbyt efektownie musisz byc nieco pewniejsza gdy wchodzisz na ring i mimo tego ze nigdy nie jest wszystko super udawac ze sie nic nie stało a potem wmoic sedziemu ze to dzis tylko tak wyjatkowo nie poszło , a sedzia faktycznie szybki "bill" rah-ciah i nastepny byc moze zna juz ta rase na tyle ze pies nie musi nawet przejsc zeby wiedziec jaka mu ma dac ocene:roll: Zrobilas cos takiego ze staneliscie i pies zrobil krok do przodu potem sedzia do niego podszedł i pies sie cofnał i usiadł a Ty zostałas z przodu a on nie chciał wstac tego troszke nie rozumiem bo wydaje mi sie ze to taka podstawa i ze nie fajnie wyglada jak to własciciel sie słucha psa a nie na odwrot nawet jesli ma kontuzje a chyba nie byla az tak powazna skoro przebiegl to koleczko. I jeszcze raz przepraszam za niemile słowa, bo az mi wstyd teraz:placz::placz::placz: i gratuluje oceny bdb :p p.s. nie przejmuj sie moja wypowiedzia bo reakcje nadnerwowe to znowu moja wielka wada.:oops:[/quote] W porządku, ja wiem że my się tragicznie zaprezentowaliśmy i nie mam pretensji. ;) Uspokoję cię, że temu psu generalnie jest dobrze na świecie... tylko rekacje nadnerwowe to chyba też jego wada. ;) Na szczęście z tego wyrasta. To jeszcze dziecko jest, dogi długo dojrzewają, a on ma teraz 14 mies. Tuż przed wejściem na ring zwiało na nas namiot i po prostu się wystraszył. Zanim zdążyłam coś zrobić (rozbawić go trochę czy pokazać, że ta fruwająca płachta to nic złego) już była nasza kolej na ringu. Może faktycznie powinnam być trochę bardziej pewna i zdecydowana to i psu by się trochę odwagi udzieliło. ;) Ale widziałam, że i tak nic z tego nie będzie i chyba za szybko odpuściłam. Generalnie ruch to nasz największy atut zawsze był - on jak biega to wygląda super i od razu nabiera pewności siebie. I nawet jak czasem marudzi przy pokazywaniu zębów, czy nie chce idealnie stać, to tym ruchem nadrabialiśmy. A tu dupa, bo on nie biegł, tylko wlókł się za mną noga za nogą. :placz: Z tym, że usiadł to masz rację. Ale jak w jednej chwili przekonać przerażone, cholernie uparte 70 kg, że wszystko jest ok i nie ma powodu do wycofywania się? Zwłaszcza, jak samemu jest się zdenerwowanym. :( Jak masz jakiś pomysł, to wal śmiało. Najlepsze smakołyki (pasztet albo żwacze wołowe) się nie sprawdzają jak on się tak zawiesi. A przewagi siłowej nie mam już nad nim od jakichś 20 kg temu. ;) Dog to nie jest taki "owczarkowy" typ osobowości, ze się cieszy jak tylko może coś dla ciebie zrobić. On czasem musi pomyśleć, czy warto się starać. ;) Jak się zawiesza, to zazwyczaj ruch pomaga. Ale to na spacerach po mieście np. A jak siedzi i ma stanąć przed sędzią?
-
[quote name='Ola & Dianuśka']Gaudi nie zniechęcaj się ;) Gratulacje oceny bardzo dobrej :) Z tym że jest chudy też sie nie mogę zgodzić - na tym zdjęciu wygląda idealnie :)[/quote] Dziękuję. :) Nie zniechęcamy się. ;) Pisząc, że nie powinnam w ogóle go wystawiać miałam na myśli tylko tę konkretną wystawę. Nie dość, że kulał, to jeszcze się "zaciął"... Myślałam, że da radę przebiec kółeczko i jakoś to będzie. Szkoda było tak rezygnować, jak już się zapłaciło i dojechało na wystawę... No ale może lepsze by to było niż teraz takie komentarze.
-
[quote name='maguta'] (...) w dogach byl jeden blekitek nie obrazajac nikogo bardzo wychudzony z krzywymi łapami (ledwo chodzil) do tego byl bardzo zlekniony jak by wyszedł pierwszy raz do ludzi jak sedzia do niego podszedl to mało sie pod ziemie nie zapadł tak sie w nia wbil, a osoba ktora go wystawiała chyba ani nie byla jego włascicielem ani sie na tym wcale nie znała bo jak piesek usiadł to nie potrafila go namowic do tego zeby wstał a juz tym bardziej ustawic , to poprostu bardzo zapadło mi w pamiec , zastanwaim sie kto jest włascicielem tego psa i jak mozna tak psa zaniedbac, zeby byl taki chudy, z brzydka sierscia i wystraszony jak by pierwszy raz widział tyle ludzi.:mad:[/quote] Hm... to chyba o nas chodzi... :oops: To może napiszę jak to było, bo ta wystawa to faktycznie była dla nas katastrofa. Ledwie dojechaliśmy, Gaudi z impetem wyskoczył z samochodu, bo zobaczył innego doga. Niestety chyba wtedy coś mu się stało w łapę. Na początku tylko dziwnie, sztywno chodził. Poszliśmy do weta (baaardzo sympatyczna młoda lekarka) - pomacała, postukała i stwierdziła, że raczej na pewno nie jest to nic poważnego, po prostu się nadwyrężył. Poradziła, żeby z nim trochę pochodzić, to może się trochę rozgrzeje i nie będzie kulał. Niestety było coraz gorzej. Tuż przed naszym wyjściem na ring komuś poleciał z wiatrem namiot. Pech chciał, że prosto na nas. Gaudi i tak był już w nienajlepszym nastroju (myślę, że przez tę łapę), a to była przysłowiowa kropla przepełniająca dzban (czy jakoś tak). Młody spanikował i prezentowanie się na ringu to chyba była ostatnia rzecz, na jaką miał ochotę. Teraz myślę, że w ogóle nie powinnam go wystawiać. :shake: Weszliśmy na ring, ledwie przebiegliśmy kółeczko, po czym usiadł z miną zbitego psa, jakby chciał powiedzieć "nie zrobię ani kroku więcej". Chciałam go ustawić, ale on się po prostu nie dał dotknąć (bolała go łapa?). Nie chciałam się z nim szarpać (smakołyki w takich chwilach nie działają), żeby go dodatkowo nie stresować, zresztą po tym co pokazał i tak na medal nie mogliśmy liczyć, a poza tym było widać, że sędziemu się spieszy. Dostał ocenę bdb z całkiem niezłym opisem jak na taką "prezentację".;) Przykro mi, że tak źle to wyglądało dla osób postronnych. Z zarzutami, że jest chudy i zaniedbany nie mogę się zgodzić. Waży prawie 70 kg i sierść mu się ładnie błyszczy. Na trzech ostatnich wystawach zajął pierwszą lokatę (Sopot -Zw. Mł., Włocławek -Zw.MŁ., Naj. Junior, Warszawa - I dosk.) - to też chyba o czymś świadczy? To fotka sprzed tygodnia, z wystawy w Warszawie: [IMG]http://img241.imageshack.us/img241/7907/01wawayk7.jpg[/IMG]
-
[quote name='Bulwinka']:lol: dokładnie !! to już moja trzecia radomska wystawa, kiedy nie dostaję potwierdzenia ani na maila ani pocztą polską :p najważniejsze że jesteśmy na liście wystawców :lol: więc nie ma się czym przejmować:p[/quote] A my dostalismy potwierdzenie, ale bez numerka. PS. Będzie ktoś z aparatem? :cool3: Weźcie na tapetę dożki niemieckie, zwłaszcza błękity mnie interesuja...
-
A czy ktoś miał do czynienia z Marią Bruską?
-
[quote name='Martyna']To ja serdecznie zapraszam na flaty o 13,35 :D:D:D ja jeszcze siedze w domu i nie moge sie zebrac :-)[/quote] Jak już się wystawimy to przyjdziemy popatrzeć. :)
-
Jest już lista i plan sędziowania: [url]http://www.zkwp.radom.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=34&Itemid=32[/url] :)
-
A czy nie wiecie, do kiedy są zgłoszenia? My byśmy byli chętni na wystawę (na busika też). :)
-
Marta - Ares, bardzo Ci dziękuję za mojego błękitka. :)
-
[quote name='Viris'] [URL]http://images30.fotosik.pl/74/604f95a4b3e26242.jpg[/URL] [/quote] To my. :) Mój pies i mój mąż. ;) Ma ktoś może jeszcze jakieś fotki dożka? :razz: [quote name='Basik'] Wystawiałam doga argentyńskiego - jak to na krajówkach sam w rasie - ocena dosk., CWC, NDPwR, BOB - zaczął dorosły championat, (jak wszyscy wiemy mozna być samemu i zejść z gorszą oceną, lub bez tytułów). Czekaliśmy na besty i wybiegaliśmy BOG II - Mały ślicznie współpracował :) Jeśli ktoś ma nas na fotkach to proszę ślijcie.[/quote] Gratulujemy. :) Siedzieliśmy tuż obok i mamy kilka fotek, niestety nie z ringu. My też byliśmy sami w stawce - Gaudi dostał złoty medal, Zw. Młodzieży i Naj. Junior. Przy porównaniu o Zw. Rasy niestety już nie chciał współpracować. :shake: