-
Posts
119 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Gaudi
-
[quote name='kaska9141868']Potrzebne potrzebne :) Tylko niewiem z kąt je wziąsc. A potrzebne grube dlatego zeby nikt nmi9ewidzial co jest w srotku :) :lol:[/quote] Ja tam używam zwykłych jedorazowych reklamówek po zakupach. Sprzątanie to nie żaden obciach. Obciachem jest zostawianie kupy na trawniku/chodniku itd. Fakt, że bieganie z kupką w torebce nie jest komfortowe, zwłaszcza jak do kosza daleko, ale mamy już nawet za sobą "występ publiczny" i nic nam nie straszne. ;) A wspomniany występ miał miejsce przy głównym zejściu na plażę, kiedy to mój piesio zrobił niezbieralną kupę na samym środku przejścia. :placz: Tłum ludzi, a jemu się leje... No więc było zbieranie do torebki, polewanie wodą (to było drewniane zejście) i posypywanie piaskiem. Ile się nasluchałam komentarzy na temat "zasranego kundla"... :oops: Tylko jedna osoba zareagowała normalnie - na ileś niesmacznych komentarzy zareagowała głośnym stwierdzeniem "pies zrobił kupę. I co z tego? Pani zaraz posprząta i po kłopocie." Pewnie sama ma psa. :)
-
Widzieliście dzisiejszą(13.07.)"Uwagę"?Znowu o "psie-mordercy":/
Gaudi replied to Dobermania's topic in TV & radio
Widziałam ten program. I po wcześniejszych zapowiedziach obawiałam się, że to będzie gorzej przedstawione. A oni jednak pokazali, że to wina ludzi, którzy trzymali psa na balkonie małego mieszkania. I nawet na spacery nie miał kto z nim chodzić. :( Zabrakło mi tylko jakiejś uwagi na temat tego, że to pies w typie amstafa, a nie rodowodowy pies z porządnej hodowli. Fakty są takie, że pies pogryzł dwoje dzieci, więc coś jest z nim nie tak. Ale czy to kwestia genów, czy wychowania - nie wiadomo. Pewnie jedno i drugie. Żal mi dzieci, żal mi psa, bo z etykietką "agresywny" ma spore szanse na uśpienie alb gnicie w schronisku do końca swoich dni i tych ludzi też mi żal, bo myślą, że skoro pies w schronisku, to problem rozwiązany. ;( -
[quote name='sezamka'] I to nie jest przypadek strachu przed wyjsciem z domu, to jest wyjazd z psem uczulonym na kleszcze, na ktorego "slabo" dzialaja wszelkie specyfiki(frontline, fiprex, preventic, stosowane regularnie) do rejonu, gdzie jest zatrzesienie kleszczy, nota bene przenoszacych babesznie! [/quote] Ja mam wrażenie, że troszkę wyolbrzymiasz problem. Specyfiki działają na kleszcze, nie na psa. I podobno w moim mieście są wyjątkowo upierdliwe a jakoś psów tutaj zatrzęsienie. [quote name='sezamka'] Wspolnie z rodzinka ustalilismy, ze pojade najpierw bez psa, a jesli okaze sie, ze sunia bardzo posmutniala czy cos, to tato mi ja przywiezie:)Jesli natomiast bedzie jej wszystko jedno(a niech sprobuje tylko:mad::p), to zostanie z rodzinka. Z nia jest o tyle dobrze, ze ona wszystkich kocha, ktorzy dadza jej cos dobrego do jedzenia:razz:Raz musialam ja zawiezc babci, to na poczatku byla smutna, ze ja zostawiam,nie rozumiala tego, ale babcia -jak to babcie wszystkie, zaraz temu zaradzila i zamiast dac jej suche kupione przeze mnie, to pies jadl mieska i rosolek, a jak sie najadl, to lazil za babcia, zdrajca:)[URL="http://voila.pl/xyunx/?1"][/URL] [IMG]http://http://voila.pl/ct318/?1[/IMG][/quote] Pomysł nie jest zły, będziesz miała najpierw trochę czasu, żeby się sama zaaklimatyzować. Ale czy jesteś pewna, że rodzice szczerze Ci powiedzą, że Twój pies tęskni za Tobą i jest mu smutno? Bo moi chyba by nie powiedzieli, żeby mnie nie martwić i nie robić mi "kłopotu". Poza tym jest jeszcze jedna opcja - pies pewnie do tej pory mieszkał z tobą i twoimi rodzicami i jak ciebie nie będzie to i tak nie będzie mu źle, bo w końcu nie jest z obcymi ludźmi. Tylko że [U]on już nie będzie Twój [/U]- musisz się z tym liczyć. Wiem co mówię, bo sama to przerabiałam. Tylko, że u mnie opcji zabrania ze sobą psa nie było wcale, bo miałam mieszkać w akademiku. :( Pies został z rodzicami, dobrze mu z nimi, ale po tych kilku latach to ewidentnie pies taty.
-
Ja też bym psa ze sobą wzięła. Jak zostawisz go rodzicom, to nie będzie dobrze ani jemu, ani Tobie. A czas dla psa zawsze się znajdzie jak się chce - a przynajmniej będziesz miała ułatwione zawieranie znajomości w nowym miejscu zamieszkania. ;) Ja przed dwa lata mieszkania na osiedlu nie poznałam tylu ludzi co w ciągu kilku miesięcy wychodzenia z psem na spacery. A jeśli chodzi o środki przeciwkleszczowe - one przeważnie nie tylko odstraszają kleszcze, ale sprawiają, że nawet jak się kleszcz wbije, to nie jest w stanie zrobić psu krzywdy. Jak się takiego kleszcze nie zauważy to on sam uschnie i odpadnie. Chociaż oczywiście lepiej takiego kleszcza od razu wyciągnąć, tak na wszelki wypadek. Ja u mojego psiunka stosuję wcierkę Fiprex i obrożę Preventic, po spacerach w lesie czy krzakach przeglądam go dokładnie i przeważnie nic nie ma. Kiedyś tylko w lesie strasznie się rozbrykał i przeciskał się pod krzakami - po tej wyprawie zdjęłam z niego 12 kleszczy - ale żaden się nie wbił, tylko po nim chodziły. [quote name='Viz'] rozłąka to dla psa chyba największa męczarnia...[/quote] Podpisuję się pod tym. :) Tym bardziej, że to pies ze schroniska, wiec pewnie już przynajmniej jedną rozłąkę przeżył. Jak go oddasz rodzicom to on będzie myślał, że już go nie chcesz. A po studiach co? Weźmiesz go z powrotem? Przez te 5 lat zdąży się już do rodziców przyzwyczaić... :shake:
-
[quote name='lemonsky']No to jeszcze raz: Paszport, czip, szczepienie, potem miesiąc czekania, potem pobieranie krwi i wysyłka do Puław/Berlina, potem masz wynik i czekasz te 180 dni, po czym możesz wjechać do UK określonymi drogami - samolot - cargo BA, LOT, samochód - chyba są aprobowane dwie firmy promowe albo tunel, ale wjazd musi nastąpić między 24-48 godziną od odrobaczenia/odpchlenia/odkleszczenia psa; wszystko musi być skrupulatnie odnotowane w paszporcie. To w dużym skrócie. Zapraszam tak czy inaczej do lektury... topiku i wiadomości z defry: [URL]http://www.defra.gov.uk/animalh/quarantine/index.htm[/URL] tu dokładnie wszystko po kolei ze "źródła" [URL]http://www.defra.gov.uk/animalh/quarantine/pets/procedures/owners.htm[/URL] a tu pomocne poradniki :) [URL]http://www.defra.gov.uk/animalh/quarantine/factsheet/factsheet.htm[/URL] [URL]http://www.defra.gov.uk/animalh/quarantine/factsheet/eufactsheet3b.pdf[/URL] w sumie - minimum 7 miesięcy od zachipowania/zapaszportowania i zarejestrowanego w paszporcie szczepienia. [/quote] Dziękuję za wyczerpujące info. :) Wiem że to pewnie już było wiele razy na forum, ale ciężko jest się przekopać przez tyle stron... A co do tego mojego pyt o terminy to chodziło mi o to, jak długo czeka się na wynik tego pierwszego badania. Już wiem, ze jakieś dwa/trzy tyg. i że z Berlina jest taniej i tydzień szybciej.
-
[quote name='lemonsky'] Mieszkanie... właściwie szykuj się na dom/szereg - coś z ogródkiem. Mieszkania raczej nie wynajmiesz, jak się przyznasz, że będziesz mieszkać z psem. 95% ofert najmu ma zastrzeżenie "no pets, no smokers, no children", ale... zawsze warto pytać, oferować np. może wyższą kaucję? - u nas tak zadziałało, jak wynajmowaliśmy kolejne lokum. W poprzednim domu musielismy wpłacic podwójny depozyt i w umowie były obostrzenia dot. końcowego profesjonalnego czyszczenia wykładzin, zasłon i "odśmierdzania" domu - na wszystko musiały być faktury :razz: , mimo, że mieszkaliśmy tam tylko 6 mcy, wykładziny były czyste, a pies no i my, hehe mało smrodliwi. Kolejny najem - w związku z psem depozyt jest większy o 250 GBP, ale za to jaki mamy teraz fajowy ogródek dla księciunia :loveu:[/quote] My to nawet byśmy woleli domek z ogródkiem, może trochę drożej, ale i tak będziemy tam jeszcze z jedną parą mieszkać. Przynajmniej na początku. Z tego co widzę, to Twój pies to chociaż mały jest, a co powiedzą na doga? :roll: Dla nie-psiarzy to przecież bydle. ;) A jak długo trzeba czekać na te wyniki badań na przeciwciała?
-
[quote name='karjo2']Probki do badania sa wysylane do Pulaw i mniej wiecej tyle to kosztuje, ale mozna tez wyslac do laboratorium niemieckiego i wtedy kosztuje to ok 180 zl ( na topiku pisalam, jakie to laboratorium). Ps. Juz znalazlam link: [URL]http://www.vetmedlabor.de[/URL][/quote] Szukałam dziś innej lecznicy, bo gdzieś mi się obiło o uszy, że może być taniej. Ale najświeższe informacje są takie, że to tańsze badanie to właśnie za 250, a te lecznice, które wysyłają próbki do Puław liczą sobie jeszcze więcej, np. 380 zł (Klinika na Olbrachta w Wa-wie). Wszystko przez to, że zmienił sie Vat na tego typu usługi - samo badanie w Puławach kosztuje teraz 277zł ([url]http://www.piwet.pulawy.pl/vir/USLUGI-rabies.html[/url]) a lecznice doliczają sobie jeszcze za pobranie krwi, przesyłkę itd. Ciekawa jestem, czy jeśli pies ma tatuaż i aktualne szczepienia, to trzeba go jeszcze raz szczepić przeciw wściekliźnie? To byłby kłopot, bo mały dopiero co brał antybiotyki i przez przynajmniej 2 tyg. nie może być szczepiony... Obawiam się, że jak tak dalej pójdzie, to do Anglii na wiosnę dojedziemy... :( Wszystko przez te ich durne przepisy. :( [B]Do tych, którzy już w Anglii są[/B]: czy wynajęcie domu/mieszkania z psem to duży kłopot? I tak ogólnie - jak się tam żyje psom, jak są odbierane, czy są jakieś rzeczy, o których powinniśmy wiedzieć przed wyjazdem - np. jakieś przepisy inne niż u nas?
-
Czy jest tu ktoś kto robił badania psu na przeciwciała w Warszawie? W SGGW życzą sobie za samo to badanie 250 zł. Może gdzieś jest taniej? Bo my też do Anglii się wybieramy - z dogiem niemieckim. :)
-
[quote name='Agnieszka Sz.']Witam wszystkich DOGOMANIAKÓW! :multi: czy ma ktoś może fotki dogów niemieckich??? Będę wdzięczna za przesłanie fotek na adres: [EMAIL="szymanska_aga@wp.pl"]szymanska_aga@wp.pl[/EMAIL] :multi:[/quote] Cała masa fotek dogowych jest tutaj: [url]http://forum.molosy.pl/showthread.php?t=8040[/url]
-
[quote name='Justa'] A na koniec trochę ringowych czułości :serduszka: [URL]http://img262.imageshack.us/img262/4089/dsc0194gm0.jpg[/URL] [/quote] To ja i moje kochane maleństwo. :oops: Dziekuje, super fotka. :) PS. Teraz widzę jaki mam awatar nieaktualny. ;)
-
Są rzeczy gorsze niż śmierć. Kiedy pies traci z jakiegoś powodu łapę, to kupuje mu się wózek i ok, jest to jakiś pomysł. Ale w tym przypadku póki co nawet nie ma jak używać takiego wózka! Dobermanio - Nie uważam, że wszystkie chore psy należy uśpić. Ale w przypadku tych psiaków wydaje mi się to całkiem rozsądne rozwiązanie. Jest tyle zdrowych, bezdomnych psów, które spędzają lata w schroniskach i jakoś nikt ich nie chce.. Więc co będzie z tymi? I tak dobrze, że urodziły się tylko trzy.
-
ewan - z tych czterech karm które wymieniłas to ja bym chyba wybrała Canidae - słyszałam bardzo dobre opinie na jej temat.
-
I jak sie te karmy sprawdzają, czy ktoś z was karmił nią psa przez jakiś dłuższy okres czasu? Bo ja właśnie zaczęłam Lamb & Rice dla dużych szczeniąt i icekawa jestem opinii... Młody zachwycony, chociaż Acana, którą jadł do tej pory też mu smakowała. Zmieniliśmy, bo dostał uczulenia.
-
[quote name='Tilia']No i jak wrażenia z karmienia Acaną? u wszystkich wszystko ok?[/quote] Niestety u nas nie - Gaudi ma łupież i zaczyna łysieć.... Tzn. linieje już chyba od dwóch miesięcy, ale zawsze było tak, że sierść która miała wypaść zmieniała kolor na taki lekko brązowy. A teraz gdzie by go nie pociągnąć za kudełki, które wyglądają normalnie, to zostają w ręku. :-o Więc najwyraźniej to już nie jest wiosenne linienie, tylko raczej łysienie. Poza tym drapie sie i wygryza, najwyraźniej coś go w tej karmie uczula. Zmieniamy na Natural Diamonds (moje najnowsze odkrycie;)) Wygląda na to, że to bardzo dobra karma w baaardzo dobrej cenie - 18 kg za 140 zł. Zobaczymy jak się będzie młody po niej czuł.
-
Chyba każdy z osobna tyle je, ja mam doga niem., i on zjada właśnie ok 20 kg miesięcznie. Tyle, że jest teraz w okresie intensywnego wzrostu, jak dorośnie, będzie bardziej ekonomiczny. ;)
-
No bo my tam często bywamy (nawet częściej niż na dogomanii ;) ), a ostatnio to nawet codziennie. A Fige chyba kojarzę. Ja tam do szczekunów generalnie nic nie mam, ale Gaudi po prostu się ich boi, on jest trochę nieśmiały. ;)
-
Nieduża Fiśka? Hm, z tego co zaobserwowałam, to rozmiar nie ma znaczenia, Gaudi lubi wszystie psy, byle tylko na niego nie szczekały. ;)
-
Takich ludzi powinno się usypiać.... Albo zamykać w schroniskach. :/ będziemy dziś na polach, pewnie koło 17 - wszystkich chętnych do zabawy z dożkiem zapraszamy. :)
-
A ja Acaną karmię doga niemieckiego i też jestem zadowolona - kończy właśnie 4 worek (puppy large breed), apetyt mu dopisuje, wygląda dobrze, ładnie się błyszczy (mimo linienia). :) Ta karma smakuje mu znacznie bardziej niż RC, a przy tym jest tańsza i bardziej ekonomiczna (dzienna porcja RC dla mojego psa to 1200g, Acany - 800). Kupujemy zawsze w grandecane.pl (działają na terenie całej Polski)- ustalaja tel. dwugodzinny termin dostawy (dla mnie to ważne, bo z innymi sklepami int. bywa różnie i zdarzało się,że musiałam pół dnia siedzieć w domu i czekać na kuriera bo nie wiadomo było kiedy będzie), czasem się zdarza, że dowożą karmę jeszcze tego samego dnia, w którym złożyłam zamówienie. Naprawdę ppolecam. :)
-
U mojego psa w czasie przeglądu hodowlanego były oba jądra. Kilka miesięcy później jedno z nich się schowało. Byliśmy u wetów - po badaniach stwierdzono, że to jądro jest gdzieś w jamie brzusznej i samo nie zejdzie. Lekarz z Ochockiego Centrum Wet. zrobił nam wykład, przedstawił wszystkie możliwości (zastrzyki, operacyjne ściągnięcie jądra, masaż), ale zasugerował, że najlepszym wyjściem dla psa będzie kastracja. Przyznaliśmy mu rację. Miałam plany wystawowo - reprodukcyjne i było mi strasznie przykro, kiedy okazało się, że jest wnętrem. :( Pogodziłam się jednak z faktem i nastawiłam psychicznie na kastrację. Przestałam się tym jajkiem zajmować i nawet nie sprawdzałam, czy coś się w tej kwestii zmienia. I wiecie co? Któregoś dnia usiadłam koło spiącego, rozwalonego na kanapie psa i... Zobaczyłam, że ma dwa jajka! Miał wtedy 9 miesięcy. Jajeczko było mniejsze, ale teraz szybko nadrabia zaległości. :) Pomijając już możliwość wystawiania, cieszy mnie przede wszystkim to, że ominęła go operacja. Nawet, gdybym jednak w przyszłości zdecydowała się na kastrację, to usunięcie jąder jest o wiele mniej skomplikowanym zabiegiem niż szukanie "zagubionego" maleńkiego jąderka w jamie brzusznej. Osobiście uważam, że nie ma sensu ściągać operacyjnie jąder - wnętrostwo w większości przypadków jest dziedziczne, po co przekazywać wadliwe geny dalej? Hodowcom powinno zależeć przede wszystkim na udoskonalaniu rasy.
-
Magda&Łukasz - co co mają Candy? Nie wiedziałam, że na dogomanię też zaglądacie.... Juz się znamy z Molosów... i ze spaceru w kampinosie... :)
-
A jeśli chodzi o wycie czy szczekanie - na początku, jak wychodziłam na kilka minut, słychać było go z daleka. Ale szybko przestał wyć i nawet pytałam kilka razy sąsiadów czy go nie słychać, ale mówią że nie. Wierzę im, bo to tacy ludzie, co na pewno by mi powiedzieli. Ci co mieszkają pod nami kiedyś się skarżyłi, że tupie po 22. ;)
-
Mój Gaudi od początku był bardzo grzeczny i nigdy niczego nie zniszczył podczas naszej nieobecności. Przyzwyczajałam go do zostawania samemu stopniowo - na początku zostawiałam go samego na kilka minut - np kiedy wynosiłam śmieci. Potem coraz dłużej, teraz nie ma problemu, żeby został 6-7 godz (więcej nie musi). Kiedyś była awaryjna sytuacja, że siedział sam 10 godz i też nie nabroił, tylko po szalonym powitaniu pędem wybiegł na dwór załatwić swoje potrzeby. Teraz ma 8 miesięcy i często wita mnie zaspany. :) Mam poważne podejrzenia, że on po prostu cały czas śpi jak nikogo nie ma. Zostawiam mu zapalone światło i radio, ale nie wiem, czy to w ogóle potrzebne. Kiedyś jak mu się nudziło, to wyciągnał spod ławki pudełko ze swoimi zabawkami i wszystkie poroznosił po domu, ale to tylko raz mu się zdarzyło i byłam pod wrażeniem, że zajął się zabawkami a nie np moimi butami. ;) Jeśli chodzi o zabieranie psa do pracy - ja nie mam takiej potrzeby, bo spędzam tam ledwie kilka godz dziennie, jak coś trzeba więcej to moge to zrobić w domu przez internet. Ale ostatnio moja szefowa mnie zagadnęła, że może bym kiedyś przyszła z tym swoim dogiem, bo chciałaby go wreszcie poznać. :razz: To super babka i na dodatek sama kiedyś miała dożycę i chyba stąd ten sentyment do olbrzymów.
-
A my się szkolimy (PT) na Bemowie, w Baritusie i jesteśmy bardzo zadowoleni z tego kursu - i ja, i pies, który zapałał do trenera miłością od pierwszego wejrzenia (a jest bardzo nieufny w stosunku do obcych). Poza oczywistymi korzyściami z nauki posłuszeństwa jest jeszcze super zabawa dla psa i fajny sposób na spędzanie razem czasu. Jedyny minus to odległość - mieszkamy na Mokotowie, a szkolimy się na Bemowie. Mogę wszystkim polecić takie kursy - ważne tylko, żeby były stosowane metody pozytywne. Ja np po ponad miesiącu zajęć już widzę, że moj pies jest bardziej "mój" i ma do mnie więcej zaufania niż przedtem.