Sunia będzie miała w poniedziałek aborcyjną :lol: Powiem szczerze, że mnie cieszy to rozwiązanie.
A sunia to pierwszy pies, który po 3 latach wolontariatu tak mi zapadł w serce. Zawsze są psiaki, które się bardziej darzy sympatią i ich los jest nam jeszcze bardziej nieobojętny. Ale Nela to pierwszy pies, przez którego zrobiłam awanturę w domu i przez którego płakałam dwa dni... Wyglądałam tak, ze znajomi pytali się czy byłam 2 dni na imprezie, czy co, bo miałam takie wory i czerwone oczy... Jak słyszeli, że to przez psa to patrzyli na mnie albo jak na wariata albo z żalem:roll: