Już melduję co u Mikrusa. Aklimatyzacja przebiega bez większych problemów. Dzisiaj co prawda oberwał (lekko) od Ryszarda po uszach ale sam jest sobie winien - po co wtykał nos do kociej miski jak Pani mówiła że tak się nie robi ?
Natomiast jest większy problem - Mikrus złapał ropną anginę ! Nie mam pojęcia jak i kiedy ale jest chory. Wczoraj kilka razy baaardzo brzydko zakaszlał, potem stwierdziłam że chyba ma teperaturę więc szybko smycz i spacer do lecznicy: 40 stopni, antybiotyk, środki obniżające temperaturę. Noc minęła spokojnie bez temperatury ale ok.11 znowu był u lekarza bo znowu miał 40 stopni - dostał zastrzyk obniżający temp. Właśnie wróciłam z drugiej dziś wizyty w lecznicy - temperatura spadła do 38, pędzlowanko gardła, antybiotyk. Miał zrobioną morfologię, uuff, nic gorszego nie wykryto. Jest ogólnie w dobrym humorze nawet apetyt mu dopisuje - myślę, że teraz może być już tylko lepiej.
Jak to dobrze, że Lekarze z Tatarkiewicza go znają i wiedzą co dostawał, bo ja szczerze powiedziawszy trochę spanikowałam.
Zdjęcia postaram się zamieścić jutro bo narazie nie miałam do tego głowy - sorki