Jump to content
Dogomania

FigabaS

Members
  • Posts

    642
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by FigabaS

  1. Weronika, pewnie to cie nie pocieszy ale ja tez mam ogromniastego boja, to samo zamierzam z moja zrobic. Wiem, ze trzeba i pojecia nie mam, jak ja to przezyje.Jestem w stanie upilnowac sunie w cieczce ale argument, ze sterylizacja moze zapobiec nowotworom sutka przemawia do mnie. Poprzednia sunie przez tego drania wlasnie stracilam. Nigdy nie miala szczeniat a moja wiedza w tym temacie byla mizerna.
  2. Chyba trzeba zauwazyc taka zaleznosc - jak nie ma popytu, to nie ma tez produkcji, prawda? Jednym slowem jesli sie zacheca do kupowania szczeniat rodowodowych to dlatego, zeby ograniczyc (bo wyeliminowac to sie chyba nie da) produkcje szczeniat dla zysku. Kojarzenie przypadkowych zwierzat (chocby nawet i rodowodowych) co przeciez nie ma nic wspolnego z hodowla. Ja mam suczke w typie labradora, z tego co sie dowiedzialam rodzice sa rodowodowi i nawet utytulowani, jednak suka zostala pierwszy raz matka gdy jeszcze nie miala licencji hodowlanej, zdobyla ja na kolejnych wystawach (swoja droga jak mozna bylo do takiej ciazy doprowadzic). Nie ma rodowodu ale kosztowala poprzedniego wlasciciela 1000zl. Ja po stracie poprzedniego psa bylam w potrzebie ale bez finansow potrzebnych by nabyc rasowca poszukalam wiec psa w potrzebie i takiego znalazlam - moja sunia byla zgloszona do adopcji(problemy z temperamentem). Jedyne co teraz moge zrobic dla dobra rasy to nie rozmnazac jej. Ale tez nie prostuje zbyt gorliwie jak ludzie mowia "patrz jaki labradorek" kiedy ide ulica z psem. Kundelkiem tez jej nie nazywam, nie jest nim chyba jednak, wiec niech bedzie ze jest "w typie". Dla mnie jest wazne ze jest wspanialym psem. Ale az pisac sie nie chce co ludzie wyprawiaja z psami - znam przypadek, ze ktos przyprowadzil suke- mieszanca collie z nie wiadomo czym do owczarka podhalanskiego "zeby sie skrzyzowaly". Psy byly chyba madrzejsze od ludzi bo nic z tego "krzyzowania" nie wyszlo. Juz moge zrozumiec ze komus sie nie udalo upilnowac suki w cieczce ale zeby swiadomie? Po co? A schroniska pekaja w szwach...
  3. Tez nie slyszalam o przestawionych kregach a przeciez wiekszosc psow chodzi z obroza. A nie mozesz sprobowac nauczyc pieska chodzenia przy nodze? Potrwa to moze troche ale predzej czy pozniej sie nauczy. Wiem, co znaczy ciagnacy na smyczy labrador, nie raz lezalam :)) Moja nie tylko ciagnela, ona sie tak cofala o krok a potem hop do przodu, z rozpedem. Probowala sie wyrwac po prostu. Dopoki nie uda ci sie nauczyc chodzenia przy nodze proponuje zebys zalozyla zwykla obroze (jesli lancuszek to bez zacisku, zapiety za dwa kolka) i jak poczujesz, ze ciagnie to stan nieruchomo do czasu, az smycz bedzie calkiem luzna. Zaprzyj sie ile sil i nie daj sie pociagnac ani troche. I tak za kazdym razem. Po jakims czasie do psa dotrze, ze ciagniecie nic nie daje, ze jego wysilek jest daremny. Sprobuj, zycze cierpliwosci bo bedzie tu potrzebna ale sie oplaci, oszczedzisz w przyszlosci rece bo dorosly labrador jest psem niezwykle silnym. Pozdrawiam.
  4. jasne, szkolenie to jest to co moge najgorecej polecac, sama ze swoim psem chodze, kantar tu w niczym nie przeszkadza, moze duzo pomoc chocby w przetransportowaniu psa do miejsca szkolenia. Zeby po drodze nie przewracal swojej pani ciagnac na smyczy. O szczekaniu wspomnialam tylko tyle, ze nie mialam potrzeby uzdy w tym przypadku uzywac bo moja suka wlasciwie nie szczeka. Owszem, ale na komende i czasem gdy ktos sie zbliza do drzwi no ale nie mam potrzeby tego tepic bo od tego jest miedzy innymi pies zeby nas ostrzegal. A czy nadmierna szczekliwosc u szescioletniego psa da sie wytepic na szkoleniu to nie wiem, moze... Indywidualna, cierpliwa i konsekwentna praca z psem pewnie by przyniosla pozadany rezultat.
  5. Moze najpierw sprobowac obrozy uzdowej? W Karusku kupilam, na ciagniecie pomaga, podobno tez na niepotrzebne szczekanie (nie sprawdzilam, moja nie jest szczekliwa). Gdzies sie spotkalam z obroza impulsowa, kosztowala chyba ponad 700zl a uzdowa to znacznie mniejszy wydatek (nie pamietam ale jakies kilkanascie zl). Zobacz na [url]www.karusek.com.pl[/url] .
  6. Nie wiem czy cie to jakos pocieszy ale ja dostalam suke 9-miesieczna, ktora po powrocie z dlugiego spaceru potrafila napaskudzic w domu. Masz juz naprawde dobre rezultaty, zdarzylo sie raz i pewnie jeszcze bedzie niejedna powtorka zanim piesek raz na zawsze przestanie brudzic w domu. Pies na pewno nie robi nic na zlosc, nie jest wyrachowany - te cechy, jak to gdzies przeczytalam sa zarezerwowane dla rodzaju ludzkiego. Po prostu psiak sie zapomnial, jest jeszcze malutki. Nie wymagaj zbyt wiele, twoja desperacja jest calkiem nieuzasadniona. Jeszcze troche cierpliwosci, gdy sie skonczy kwarantanna i zaczniecie wychodzic na dwor bedzie latwiej. Widac nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo - przy okazji dowiedzialas sie bardzo przydatnej rzeczy, mianowicie ze podgryzanie w wieku szczeniecym to wcale nie jest niewinna zabawa. Nie zalamuj sie, przy twojej determinacji powinnas miec dobre rezultaty w wychowaniu pieska. Pozdrawiam i zycze troche wiecej luzu, dystansu.
  7. Natomiast lubi wyweszyc sobie jakies swinstwo i je pozrec lub sie w nim wytarzac...
  8. Warto jak najwczesniej nauczyc labradora zeby przychodzil na wolanie bo jak sie tego nie dopilnuje odpowiednio wczesnie to pozniej jest klopot, gania sobie gdzie chce (i potrafi sie znacznie oddalic) i nie slucha. To nie jest owczarek ktory posiada instynkt pilnowania stada i latwiej go nauczyc zeby sie nie oddalal. A lepiej miec go na oku bo lubi sobie znalezc jakies psakudztwo, w ktorym sie chetnie wytarza lub je pozre. Albo i jedno i drugie :evil: Nie bardzo bym polecala puszczanie psa swobodnie zeby sie sam wybiegal bo jak sami mu nie zaproponujemy zajecia to sobie je zorganizuje na wlasna lape a moga to byc pomysly, ktore nam sie niekoniecznie spodobaja. A tak duzo mozna nauczyc tego psa jesli sie tylko poswieci temu troche czasu. W sumie i tak musimy ten czas dla psa znalezc wiec moze lepiej jest jaak sami tez sie zaangazujemy we wspolna zabawe. Z obopolnym pozytkiem.
  9. ja bardzo polecam szkolenie pieska, jesli nie masz w poblizu szkoly dla psow lub finansowo nie mozesz sobie na to pozwolic to kup jakis poradnik (polecam "Jak rozmawiac z psem" lub podobne) i sama sprobuj, labrador potrzebuje wysilku nie tylko fizycznego ale rowniez psychicznego a ze latwo sie uczy to wyniki dadza ci duzo satysfakcji i zacheca do dalszej pracy z pieskiem. Ten pies nie znosi nudy i monotonii, potrzebuje ciagle nowych bodzcow. Zachecam goraco. No i zycze p[owodzenia.
  10. Rzecz jest do powaznego przemyslenia - ja mam labradorke, adoptowalam ja jak miala 9 miesiecy. Powodem oddania psa do adopcji bylo przede wszystkim to, ze jak sunia zaczela podrastac to upodobala sobie podgryzanie dziecka nieco ponad rocznego. Byly tez inne powody (wandalizm, zalatwianie sie w domu, ucieczki na spacerach) ale ten byl glowny. Oczywiscie nie wszystkie psy musza sie tak wlasnie zachowywac ale trzeba brac pod uwage taka mozliwosc. Wiec moze z kupnem psa zaczekac az dziecko podrosnie? Labrador jest psem lagodnym ale szczeniak bedzie sie chcial bawic po psiemu a psy w zabawie ustalaja hierarchie w stadzie. Moze byc klopot. Takim wlasnie klopotem okazal sie piesek, ktory jest teraz u mnie. Najwyrazniej byl to trudny do rozwiazania problem skoro ktos postanowil w koncu oddac psa, za ktorego niemalo zaplacil. Pozdrawiam.
  11. zapraszamy do zwierzen :D
  12. Nie unos sie, Beata, nikt nie ma tu zlych intencji wobec ciebie, to ty sama sprowokowalas takie a nie inne odpowiedzi na swoj post wysylajac na wies czy gdzie tam jeszcze tych, ktorym przeszkadzaja szczekajace psy. No i moze nie koryguj bledow ortograficznych, to forum sluzy czemu innemu a kazdy pisze jak potrafi. Piszesz, ze probowalas podpowiadanych sposobow i nic - no wiec ci powiem, ze ja ze swoja suka prawie rok pracowalam nad tym, zeby ona na kazde moje zawolanie przyszla, udalo mi sie tyle rzeczy ja nauczyc a z tym przywolaniem bylo co prawda coraz lepiej, jednak silne bodzce jeszcze ja czasem rozpraszaly wiec poszlam z nia do szkoly. I po kawaleczku, krok po kroku udaje sie ja odwrazliwiac ale jeszcze troche pracy przede mna. Moja z nia praca trwa juz blsko poltora roku i dopiero niedawno chyba do niej dotarlo, ze ma przyjsc do mnie jak wolam bez wzgledu na to, co by sie wokol nie dzialo ciekawego. Mam o tyle trudniej ze wzielam ja do siebie jak miala juz 9 miesiecy i nic nie umiala, robila co jej sie podobalo. Pisze to po to, zeby ci uswiadomic, ze z psem nie da sie nic na sile i szybko, to musi trwac i trzeba konsekwentnie egzekwowac swoje wobec psa wymagania. Musi potrwac bo jak masz go na przyklad pod sklepem zostawic to najpierw na sekunde, potem dwie, trzy, piec, znowu na sekunde, wydluzac ten czas dla psa niemal niezauwazalnie i chwalic, nagradzac jak udalo mu sie usiedziec cicho. Sama sie zorientujesz kiedy pojal ze wlasnie za to ciche, cierpliwe czekanie jest nagradzany. Ale zanim to pojmie to potrwa jakis czas. No i dobrze by bylo zebys uczyla psa takze innych rzeczy, latwiej "wcisnac" komende "spokoj"(na przyklad) miedzy rozne inne. I wyegzekwowac ja tak jak wszystkie pozostale. Zycze powodzenia i dobrej zabawy. Ja swojej pod sklepem nie zostawie bo gdyby ja ktos chcial zabrac to by poszla w sina dal i moze by ja ktos na smalec przerobil, brrr
  13. Gosia, moglabym ci radzic zebys sobie dom na wsi kupila i tam sie przeniosla ale sama widzisz, ze tu tez spokoju nikt nie gwarantuje... Ja swoja suke nauczylam szczekania na komende (laby sa raczej szczekliwe osczednie). Doigralam sie - do tej pory ona jak chciala cos ode mnie to siadala w poblizu i czekala az na nia spojrze i zapytam czy chce wyjsc. Teraz, gdy sie ociagam z tym spogladaniem na nia to "daje glos". Malpa jedna wykorzystala to czego ja nauczylam dla swoich potrzeb. A wracajac do ad' remu, czyli problemu Beaty to naprawde psa mozna nauczyc bardzo duzo( i mozna polubic prace z psem!!) tylko trzeba sie do tego naprawde przylozyc i to zanim jakies niechciane nawyki sie utrwala. Calkiem mozliwe ze mimo wysilku moze sie nie udac nauczyc psa zeby nie szczekal pozostawiony przed sklepem, probowac jednak trzeba. Jesli sie nie uda to trzeba zrezygnowac z pozostawiania psa przed sklepem, to chyba nie jest niewykonalne. Trzeba sie dostosowac do jakichs norm obowiazujacych powszechnie a nie narzucac swoje. W przeciwnym razie beda nas z psami przepedzac zewszad. Juz i tak mamy dosc problemow.
  14. No wiesz co? To moze cala ulica sie wyludni i przeniesie sie na wies zeby uniknac uciazliwego klapania pyskiem przez twojego psa. Psa ty chcialas miec i to jest twoj obowiazek jakos wyeliminowac uciazliwosci z nim zwiazane zeby nikomu nie przeszkadzal. Tu cisza nocna nic do rzeczy nie ma, wyobraz sobie ze jestes na przyklad mieszkajaca na ulicy gdzie sie znajduje sklep przez ciebie odwiedzany i jestes pielegniarka ktora wrocila z ciezkiego, nocnego dyzuru. Masz prawo odpoczac i odespac zarwana noc a nie irytowac sie szczekaniem psa uwiazanego przed sklepem przez wlasciciela bez wyobrazni. Psa trzeba sobie wychowac zanim z nim miedzy ludzi pojdzie, poki co trzeba z nim chodzic w miejsca bardziej ustronne i cwiczyc, cwiczyc..... Najpierw w domu sprobuj go przekonac ze jak mu znikasz z oczu to nic zlego mu sie nie przydarzy, wyjdz na moment za drzwi, wroc i pochwal, ze cichutko siedzial. Jesli sie zdazyl odezwac to wroc i daj mu do zrozumienia, ze jestes z jego zachowania niezadowolona. I tak go zostawiaj na coraz dluzszy czas i nagradzaj spokojne zachowanie. Jak przerobisz to to mozesz z nim pojsc do tego sklepu, tylko, na milosc boska nie w porze kiedy ludzie maja prawo jeszcze sobie pospac i trenuj to samo po malutkim kawaleczku. Nie idz tam na zakupy tylko dla treningu. Ja mieszkam na wsi i niedawno po sasiedzku zamieszkala kobieta ze sfora kundelkow - dwa sa przy budach a cztery biegaja luzem, ujadaja na kazdego kto przechodzi, na kazdy samochod przejezdzajacy ulica. Tez czasem nie ma szans pospac, zwracanie uwagi nic nie pomaga. Gdzie sie powinnam przeprowadzic, moze do miasta? A jaka mam gwarancje ze tam mnie nie beda budzily psy uwiazane przed sklepami? Bo nie ma paragrafu... Spokojnie, jak bedzie wiecej takich przypadkow to o paragrafy ktos sie postara, juz teraz mamy batow na psy az nadto. I to wszystko przez nieodpowiedzialnych wlascicieli. Wez sie do pracy z psem a jesli nie wystarczy ci cierpliwosci to po prostu na zakupy idz bez psa. Idz z nim na porzadny spacer w miejsce gdzie nikomu nie bedzie uprzykrzal zycia. Zyj i daj zyc innym.
  15. To troche za trudny problem zeby odpowiedzialnie doradzac, ja mysle, ze na pewno musicie obserwowac pieska i zwracac uwage, w jakich sytuacjach jest niezadowolony i takowych unikac. Nie byloby dobrze zebyscie sie uczyli na bledach bo te moga sie okazac bolesne. Mozna by sie poradzic bechawiorysty lub przynajmniej cos poczytac o psiej psychice zeby zachowania psa lepiej rozumiec i moze jakos je przewidywac. Ja bym polecala "Okiem psa" Johna Fischera bo akurat te pozycje czytalam, sporo tam sie mozna dowiedziec jaak radzic sobie z problemami, takze z agresja. Ze swej strony radzilabym moze ograniczyc czulosci jesli je okazujecie psu, on to moze odczytac po psiemu jako wasza slabosc i to moze wzmacniac jego pozycje w "stadzie". Raczej wiecej takich typowo psich zabaw. Z tym, ze to wy zabawe proponujecie a nie pies was do tego naklania. Trzeba pomalu pokazac psu jego miejsce w rodzinie. Rozne sa sposoby - na przyklad nie pozwala sie psu wychodzic z domu ani do niego wchodzic jako pierwszemu, nie moze ciagnac na smyczy (obroze uzdowa polecam jesli sa z tym klopoty), nie pozwalac mu wlazic na lozko. Podziwiam cie za to, ze podjelas sie pracy z psem po jakichs trudnych przejsciach, jest na tyle dorosly ze pewne nawyki i urazy moga byc trudne do naprawienia ale moze nie niemozliwe. Napisz od czasu do czasu jak sobie radzisz, co udalo ci sie ustalic, co zmienic. Pozdrawiam serdecznie.
  16. Dodam jeszcze, ze surowa wieprzowina jest dla psow absolutnie zakazana. Swinie, rzadko chorujac sa nosicielami groznej choroby, tzw. wscieklizny rzekomej (choroba Auyeszky ), ta choroba przenosi sie tez na ludzi. To tak pod rozwage bo skoro psiak sie tarza w swinskich odpadkach to nie sadze, zeby ich nie probowal pozerac. Pies musi byc posluszny, musi byc pod kontrola wlasciciela. [/b]
  17. A ile lat ma ten piesek? Moze jeszcze nic nie jest stracone i uda sie jakos stlumic w nim zapedy dominacyjne i agresje. Ja nie mam doswiadczenia z psami przejawiajacymi agresje ale moge co poradzic lekture bloga "Gringo - oswajanie agresywnego goldena" - moze jakies wskazowki tam dla siebie znajdziesz. Piesek jest sliczny i wart tego, zeby nad nim popracowac. Schroniskowce maja za soba juz pewne doswiadczenia i nie wiadomo co spowodowalo jego nieufnosc wobec ludzi, jednak mozna to probowac naprawic. Zycze wytrwalosci i powodzenia.
  18. Jaki kojec, jaka buda, czy po to bralas psa zeby go wiezic? Temat postu sugeruje ze jest to mlody psiak wiec chyba najlepszym wyjsciem bedzie nauczenie go pewnych rzeczy z zakresu posluszenstwa, od razu zaznacze, ze z poczatku nowy obowiazek moze sie szybko okazac doskonala zabawa tak dla ciebie jak i dla pieska a przy okazji bedziesz mogla sobie po jakims czasie radzic sobie z nim w roznych sytuacjach. Ja do swojej psicy, gdy skreca w kierunku nieporzadanym mowie " nie idz tam" i ona natychmiast zawraca. Potrwalo troche zanim pojela co ma zrobic na takie haslo, jak pierwszy raz jej sie zdarzylo skrecic glowe w moim kierunku gdy tak do niej zawolalam to zaraz pochwalilam zas na pochwale ona sie nauczyla reagowac w ten sposob, ze biegnie do mnie zeby cos do pyska dostac. No i dostaje. Wszystko wymaga czasu i cierpliwosci ale caly trud sie oplaca. A pies musi sie wybiegac, to fakt. A zeby nie biegal tam gdzie chce tylko tam, gdzie mu sie pozwala to trzeba sie wysilic nieco. I nie trzeba na to poswiecac nie wiadomo ile czasu, gdybys godzinke dziennie wygospodarowala na to, zeby pocwiczyc z psem i pobawic sie z nim to cos by z tego na pewno wyszlo. Ale to nie moze byc taki spacer ze pies sobie biega gdzie popadnie zeby sie tylko wybiegal. Zycze powodzenia.
  19. Wcale to nie jest takie proste - zmeczyc psa i bedzie spokoj. Tez mam labke i ten sam problem. Jedyne co moge poradzic to zajecie psa szkoleniem, jesli nie masz w zasiegu reki szkoly to sprobuj sam. Mnie sie udalo w ciagu kilku miesiecy sporo swoja suke nauczyc, jaqdnak z tym uciekaniem byl problem nadal i rada nie rada poszlam na szkolenie - pies zdolny, w ciagu miesiaca zrobilysmy PT1 i egzamin zaliczylysmy rewelacyjnie. Fakt, ze po tym podstawowym kursie pies sie trzymal juz blizej mnie i w miare sluchal polecen, jednak nie bylo zadnej gwarancji ze poslucha jak zobaczy zajaca czy chocby czlowieka. Chodzimy teraz na szkolenie drugiego stopnia i nadal sie zdarza, ze zamiast warowac przez minute czy wiecej odbiega do innego psa. Jednak zdarza sie to juz coraz rzadziej i moze uda mi sie w koncu osiagnac to co chce, tj. bezwzgledne posluszenstwo. Trzeba pamietac ze to sa psy bardzo inteligentne a to oznacza, ze ucza sie szybko i tego co dobre i tego co zle. Wykorzystuja nasze bledy. Ja wykorzystuje te zdolnosci zeby psa nauczyc jak najwiecej, umie na przyklad (oprocz szkolnych komend) dawac glos na komende, chodzic tylem, isc slalomem miedzy moimi nogami i rozne jeszcze inne rzeczy, robie co moge zeby nie robila w kolko tego samego. Bo ten pies nie znosi nudy i monotonii. Zle sie wychodzi na tym jesli on sam jest zdany na wlasna pomyslowosc. Popatrz sobie na [url]www.kliker.pieski.eu.org[/url] - tam sa fajne pomysly na wyszkolenie psa i uczenie go roznych rzeczy. Byle zaczac - jak zobaczysz efekty to sam bedziesz chcial dalej ciagnac. No i pamietaj ze to sa psy bardzo zywiolowe i pracowite. Trzeba im zapewnic duzo wysilku i fizycznego i psychicznego. Jesli sie postarasz zapewnic mu prace i zabawe z toba to jest szansa, ze nie bedzie szukal rozrywek na wlasna reke. Zycze powodzenia.
  20. FigabaS

    Ataki furii

    jeszcze zapomnialam dodac rzecz bardzo istosna - za kazde siku i kupe na polku pochwala i jakis smakolyk. W sumie tych pochwal powinno byc duzo wiecej jak karcenia, z ktorym nie nalezy przesadzac. I jak najwiecej kontaktow z innymi pieskami. Powodzenia.
  21. FigabaS

    Ataki furii

    kupe zebrac a w "skazone" miejsce przyprowadzic psiaka,za skore na karku, dac mu do powachania to miejsce zeby wiedzial o co cala awantura(ale pod zadnym pozorem nie wpychac psiego pyska w odchody!!!) i natychmiast na pole wyprowadzic. Juz tam nic nie zrobi bo juz sie zalatwil w domu ale po jakims czasie moze zacznie zglaszac swoje potrzeby, na przyklad podchodzac do drzwi. Tak naprawde pies predzej czy pozniej sam bedzie dawal jakies sygnaly ale w powyzszy sposob powinno sie udac to przyspieszyc. Ze swej strony radzilabym jednak nie brac psiaka do lozka chocby nie wiem jakie zalosne miny stroil i jak bardzo by sie twoje serce krajalo. Ale to juz do ciebie nalezy wybor. Zwykle ma to wplyw na ustalenie przes psa swojego miejsca w stadzie, pozwala mu sie ustawic zbyt wysoko jesli nie najwyzej. Moga byc powazne problemy jak dorosnie, zwaz, ze juz teraz sobie pozwala na zbyt duzo a co bedzie pozniej? A zabawe w szkolenie bardzo polecam, jesli nie masz mozliwosci pojsc z nim do szkoly to sam mozesz to robic posilkujac sie poradnikami lub wspomniana przez ciebie stronka klikerowa [url]www.kliker.pieski.eu.org[/url] . Faktycznie zbyt wczesnie szczeniak zostal zabrany od matki, to bardzo dla psiego zachowania wazne zeby pozostal z matka i rodzenstwem do konca 7 tygodnia zycia. No ale stalo sie jak sie stalo, czasu sie nie cofnie. Powodzenia.
  22. Jak ktos jest ciekawy to moze sobie poczytac jak agresywny golden krok po kroku odzyskuje zaufanie do ludzi, warto poczytac, obejrzec zdjecia [url]http://gringo.blox.pl/html/1310721,46.html[/url] moze nie pokrecilam tu nic, zachecam do lektury zwlaszcza wlascicieli trudnych pieskow.
  23. A dlaczego zaraz uspienie? Jesli juz trzeba sie psa pozbyc to moze sprobowac go oddac komus kto sprobuje sie zmierzyc z problemem? Laby sa lagodne ale podobno okolo 1% populacji moze miec sklonnosc do agresji i moze to byc wlasnie taki okaz. Jednak za malo wiemy na jego temat, ma juz 8 miesiecy i nagle zaczal gryzc czy wczesniej pokazywal rogi? Na pewno nie jest wlasciwie prowadzony (moze ma za malo ruchu ?) Z psami ras uwazanych za agresywne ludzie sobie radza tylko trzeba umiejetnie z psami postepowac. A czytalm kiedys bloga o bardzo agresywnym goldenie, ktorego jednak nikt nie myslal uspic tylko zajal sie nim pewien zapaleniec. Zajal sie - no wlasnie, a nie tylko go mial.
×
×
  • Create New...