Jump to content
Dogomania

fochistka

Members
  • Posts

    433
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by fochistka

  1. uuu to niezbyt "wychowawczo"..pewnie powinno się go jakoś pomału przyzwyczaić bo na przyszłość kaganiec pewnie będzie musiał mu towarzyszyć jako że ma już metkę"agresywny". no ale wiem z doświadczenia że jak takie huskie się uprze że nie chce to nie ma bata..
  2. dobrze ze daje go sobie zalozyc wogole:razz:
  3. dzisiaj nenucha skonczyla rok:cool1:
  4. no to chociaż na tyle kulturalny że przeprasza:)wiosna, miłość i te sprawy...a ja dziś mam rozmowę o pracę i mam nadzieje że nena będzie dziś grzecznym misiem i jak wrócę to nie dołoży mi zmartwień w postaci zjedzonego czegoś tam
  5. dziś nenusia idzie na spacer z nową koleżanką akitą amerykańską..pewnie będą się wymieniać doświadczeniami " ostatnio dowiedziałam się jak smakuje wiklinowy koszyk...powiem Ci, że taki sobie. Znacznie bardziej wolę ten smak gąbki z fotela" a akita " no coooooo ty....wiklina jest świetna na trawienie i popatrz jaką mam po niej błyszczącą sierść".......
  6. szukam kogoś kto w jakiś sposób podzieli się ze mną opieką nad psiakiem. np kogoś kto chce haszczaka ale nie może z jakiś powodów mieć go u siebie na stałe..tak teoretycznie...nie wiem czy coś takiego by sie udało.. w każdym razie narazie walczymy:)to jest moja nadzieja że ona właśnie nie zawsze wariuje, czasem bywało kilka dni pod rząd że wracałam do domu nawet po wielu godzinach i nic, zaspany kochany psiaczek witał mnie od progu, i cholera nie wiem od czego to zależy, nie mogę znaleźć powodu..bo czasem jak tylko otworze drzwi w środku ruina totalna a pies jak rakieta wylatuje z domu..może jakiegoś behawiorystę zawezwę czy coś?może coś doradzi.a oto i moja psycholka [IMG]http://peeudem.blox.pl/resource/imag0001.jpg[/IMG]
  7. spoko ja troche wyzej. jak bede sie jutro wybierac to dam znac:razz:
  8. my tez chodzimy na krzemionki tylko raczej bardziej z rana jak nie ma ludzi bo moj pies wykazuja niezmierna milosc do obcych:angryy: a nie moglabys wczesniej?i gdzie dokladnie na woli mieszkasz?bo ja wschód
  9. byłam dziś poza domem chwilę i psica była grzeczna tak że się rozpływałam w zachwytach nad nią po powrocie:lol: postanowiliśmy że jeszcze powalczymy ostro o pieska, mam nadzieję że nam się uda i będziemy żyć szczęśliwie
  10. oooo no coś ty wszyscy są zaproszeni, tylko czy nasze sunie się dogadają?moja jest pozitiiiiw. możemy sie umówić:)
  11. no to co z tymi spacerkami?jako że się ciepło robi to na rowerze już nie jeździmy i przydałby nam sie jakiś towarzysz z okolic woli duchackiej na spacerki bo nie ma to jak się z pieskiem pobawić innym nie?czekamy na propooozycje
  12. no właśnie dziś tak jakoś sobie pomyślałam ze chyba przesadzam....ze to w końcu jest pies a ja przypisuje jej jakieś ludzkie cechy, za dużo uczuć na nią przelewam zapominając o sobie.a posiadanie psa husky chyba nie oznacza rezygnacji z własnego życia, przynajmniej nie powinno tak być. husky to styl życia, sport, kontakt z przyroda, aktywność, ale od psa chyba można oczekiwać w zamian minimalnego dostosowania sie do stylu życia człowieka, ze trzeba wyjść do pracy żeby była micha pełna i trzeba czasem iść gdzieś bez psa żeby pobyć z ludźmi. ja też pozwalam suni na dużo, nie ma kolczatki, nie musi chodzić przy nodze, może się ciągnąć bo to bardzo mi nie przeszkadza, byleby nie ciągła w zupełnie inną stronę niż się wybieramy. nie mam co do niej wygórowanych oczekiwań, że będzie hiper posłuszna i wpatrzona we mnie. oczekuję tylko żeby pozwoliła mi spokojnie wracać do domu bez zastanawiania się co tym razem...i unikania sąsiadów i znajmych którzy patrzą na mnie niechętnie bo zabieram ze sobą wszędzie psa, który czasem sprawia kłopot. mój facet mówi na nią kotwica bo zawsze jak proponuje żebyśmy zrobili coś razem to pojawia się problem co z psem czy brat będzie w domu żeby z nią zostać..czasem się czuję jak bym miała jakieś upośledzone dziecko..:roll: i narzekania też mam już dość. dałam parę ogłoszeń, jeśli pojawi się ktoś kto podejmie się opieki nad nią i spełni moje oczekiwania to ją oddam. ale wątpię żeby znalazł się ktoś taki. narazie spróbuje od początku naukę zostawania w domu.jak ze szczeniakiem. 5 minut grzecznie- nagroda i tak dalej.zobaczymy
  13. :crazyeye: aha mysle ze to jest recepta na wszystkie moje problemy:cool1:
  14. ale ja staram sie ją wychowac odkad ją dostalam, od pierwszego dnia sie staram... jeszcze zanim ja wzielam przeczytalam ze husky to nie pies tylko styl zycia, zmieniam swoje zycie tak zebysmy obie mogly byc szczesliwe ale jest to cholernie trudne bo ona nie idzie na kompromisy:(zrobie co w mojej mocy, jesli sie nie uda to zrezygnuje
  15. hehe w takim razie do specyfiki rasy nalezy milosc do gabek, moja zjadla fotel, ogromny materac i troche kanapy...aha no i wyciszenie na drzwiach. teraz zapalala miloscia do drewna. a dosztukowac kawalek boazerii bez rozbierania jej calkowiciejest raczej niemozliwym...no ale narazie sie odczepila od niej wiec moze bedzie dobrze, dalam jej drewniana klode do gryzienia. a z tym niewolnikiem to nie rozumiem
  16. nie pomaga? moj pies nie ma tak ze nie lubi czegos i dlatego to zjada. lubi gabke rozszarpywac i dlatego zjadla mi lozko i fotel i materac :diabloti: i nie jest to lęk separacyjny, ona nie teskni za mna tylko poprostu sie nuuuuuudzi. nakupilam jej zabawek ktore dostaje tylko kiedy wychodzimy z domu. i kupie jeszcze taki lakier do paznokci bezbarwny "gorzki paluszek", dzieciom sie maluje nim paznokcie zeby nie obgryzaly, posmaruje troche te miejsca ktorych nie moze za nic ruszac i mam nadzieje ze poskutkuje. jest mega gorzkiiiiiiiiii poprostuu fuj. no a wczoraj byla dlugo sama w domu i zajela sie rozwalaniem tych nowych zabawek i tylko szafke sobie otworzyla i mikser pogryzla a jak na nia to naparwde sukces:) a jesli to nie poskutkuje to poszukam kogos kto ma duzo wolnego czasu i chce miec niewatpliwa przyjemnosc dzielenia go z moim psem bez przesadnej zaborczosci, czyli zakladam ze bede mogla zabierac ja w gory i generalnie miec z nia kontakt caly czas i oko na to jak jej jest. ale to ostatecznosc ostatecznosci.
  17. :angryy: zaczyna mi rozbierac boazerie w przedpokoju...serce mi peka jak widze mine mojego taty..psica zjada dobytek zycia moich rodzicow i to moja wina:(mama juz wogole mnie nie odwiedza zeby sie nie denerwowac..czuje sie totalnie rozbita jak wracam do domu po pracy i widze ta rozrobe. wtedy nienawidze tego psa i czuje ze to wszystko jest bez sensu, ze przygarniecie jej bylo dramatycznym bledem, ale jak sobie pomysle jak fajnie jest z nia wedrowac po gorach i uczyc ja roznych rzeczy, jak idealnie pasujemy do siebie charakterami..chyba w jakas chorobe wpadne niedlugo. choroba psychiczna pod nazwa huskonenia
  18. pamietam ze kiedys na kontroli policjant powiedzial mi ze pies nie moze w aucie siedziec luzem, musi byc na smyczy albo za kratka a mowil to w odniesieniu do malutkiej jamniczki. moja sucz jezdzi za kratka. na siedzeniu strasznie sie wierci albo w najlepszym razie kladzie leb kierowcy na ramieniu i lize po uszach
  19. zeby tylko zaufal i dal sobie pomoc. moze jego pan gdzies daleko go szuka i martwi sie. wszystko w rekach Neris. trzymamy kciuki i lapki
  20. no ciekawe czy to ten wogole czy jakis inny wedrowniczek
  21. o qrcze a kielbacha by sie nadala bo taka wonna jest, no to miejmy nadzieje ze podejdzie, tylko pewnie zje i zwieje, napewno boi sie ludzi po tym jak oberwal, trzymam kciuki
  22. bier swiateczna kielbache i idz go poszukaj, napewno jest glodny i cie zweszy a wtedy to nie wiem co
  23. wlasnie wrocilam z neną ze wsi od rodzicow i byla to meczarnia. jesli juz dom z ogrodem to naparwde na odludziu z dala od kurnikow, dzieci, kotow i bujnych ogrodkow mamusi:diabloti: oh jak mi dobrze w moim m4. tylko tych polnych droog zal i łąąąk bezkresnych
  24. noo oczywiscie ze stande, ze swoim stadem bym tam zamieszkala:)
×
×
  • Create New...