-
Posts
4399 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by aisaK
-
Właśnie ja odczuwam to samo...Jak pomyślę, że ona tam teraz sam siedzi.. Tak mi brakuje tej jego mordki...Żeby chociaż po pracy dostał duzo mizianka i zabawę z gąsienicą...Tak bardzo to lubi...No i do niego trzeba duzo mówić... To wspaniali i sympatyczni ludzie i widać, że kochają zwierzęta...Jak dostane dobre wieści to pewnie się uspokoję...Oby były dobre...
-
Ligocka IVI w NOWYM DOMKU-Warszawa!!! Znalazła dom pełen miłości!!!
aisaK replied to aisaK's topic in Już w nowym domu
Ciekawe jak decyzja rodziców? Czy wiadomo juz cokolwiek? -
Dinka, potrzebuje na zycie...:(:(:( kto się zlituje?
-
Zostało 50zł, ze skarpety Barunia, radzcie na co przelać... Najbardziej mnie zastanawia Julia: Czy ona się tak zamknęła w sobie, że ani jednej łzy nie uroniła? Muszę z nią dzisiaj porozmawiać, czasami lepiej nie dusić i się wypłakać, a nie unikać tematu... Kurcze, nawet Sonia chodzi i piszczy za nim...:( A ja nawet na widok brudnego od jego nochala okna się rozryczałam...
-
Nadszedł dzień rozstania ;( Do końca Dianko w moim sercu [']
aisaK replied to romenka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Przykro mi, że noc nie była spokojna, oby Dianusia juz nie miała biegunki a ty żebyś mogła odpocząc w dzień... Pozdrawiam.. -
Pierwsze zdjęcia z nowego domu są na poprzedniej stronie ;) Jest to młode małżeństwo, mieszkające w bloku, w Wieliczce. Wcześniej mieli pieska 15 lat, ale niestety miał raka kręgosłupa i po pewnym czasie (leczeniu) musieli poddać go eutanazji. Umierał na ich rękach. Po przemyśleniach Pani szukała pieska i któregos dnia podczas dyzuru w pracy zobaczyła Barunia na gratce, potem jak weszła na allegro i znów zobaczyła Barunia stwierdziła, że to przeznaczenie i po rozmowie z mężem postanowili do Gorlic po Barunia przyjechać. Domu osobiście nie widziałam, po tym jak postanowili po niego przyjechać, Barunio pojechał, podobno jest przestrasznony nową sytuacją... Mam stały kontakt meilowy, oczywiście będą zdjęcia i relacja z nowego domku. Po jakimś czasie poproszę Karolinkę o wycieczkę do Wieliczki aby zobaczyć jak się miewa Barunio w nowym domu. Narazie daję czas na poznanie się. Jutro mąż jest w Krakowie i jakby był problem, zabierze Barunia do nas! Barunio będzie co jakiś czas jeździł do Szczawnicy na weekendy, do rodziców, gdzie jest domek z ogródkiem...Narazie mieszka w bloku, ale mieszkanie podobno duże. Mnie najberdziej martwi, że Barunio zostaje sam na około 8-9 godzin, no, ale mam nadzieję, że przywyknie... W każdym razie narazie u nas jest żałoba rodzinna...a ja ryczę jak głupia (chyba hormony ciązowe się odzywają) :roll:
-
Pierwsze wieści z nowego domku: Witam Jesteśmy w domu od jakiejś godziny i Bari (chociaż nazwiemy go inaczej - ale jeszcze nie wiemy jak) czuje się obco i płochliwie. Na przykład nie do przekroczenia jest dla niego bariera płytek i paneli. Próbował kilka razy stawiać łapę na panelach ale póki co się jeszcze nie odważył. Będziemy informować na bierząco o postępach:) Pozdrawiam serdecznie [IMG]http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/i/4/3/4/22974120_d.jpg[/IMG]
-
Baruś cały czas siedział przy nas, potem powoli przekonywał się do nowych panstwa. Poszedł grzecznie na smyczy do samochodu i pojechał :placz: A my zostaliśmy tu w mieszkaniu i zaczęliśmy ryczeć...Musielismy wszyscy iść na spacer, wyjść z tego pustego domu! Tutaj najbardziej odczuwa się jego nieobecność: nikt nie przynosi zabawek do zabawy, nikt nie biega z Julią, brakuje go wszędzie, jego miska jest pusta! Jak wróciliśmy nie przywitał się z nami i nie kradł nam czapek czy skarpetek! Smutno tu...:placz: Tęsknimy, bardzo...ale wiem, że on i tak musiał iśc do swojego domku, wiem, że bedzie mu dobrze a przynajmniej mam taka nadzieję...Teraz tylko musi być grzeczny i wytrzymać, kiedy panstwo będą w pracy. Zabrał ze sobą swoją zieloną podusię: [IMG]http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/i/4/0/0/22144025_d.jpg[/IMG] I ulubioną gąsienicę, do zabawy! Baruniu-obyś dał tym ludziom tyle zsczęscia i miłości ile zdąrzyłes nam dać, przez te krótkie 2 miesiące. Cieszę się, że mogłam cie poznać i dałej mi sie tak pokochać. Nie mogę uwierzyć ile wy psy macie w sobie miłości i serca, tego powinniśmy się od was uczyć.. Mam nadzieję, że wszystko ci się dobrze ułoży, słoneczko... Julia też tęskni...
-
Baruś pojechał do Krakowa....ja już tęsknię za tą jego piękną mordką!!! Mamy żałobę w domu!Mimo radości z adopcji, kochanego domku... Będzie mieszkał w Wieliczce, w mieszkaniu 80m, będzie miał pana i panią a często będzie jeżdził do rodziców pani do Szczawnicy, do domu z ogrodem... Trzymam za ciebie kciuki baruniu, oby byli lepsi od nas, oby dali ci to czego potrzebujesz, obyś miał miłość, szacunek i ciepły kąt oraz zabawę, jakiej potrzebujesz. Na zawsze będziesz w moim sercu oraz sercu całej mojej rodziny...Kochamy cie....
-
Ligocka IVI w NOWYM DOMKU-Warszawa!!! Znalazła dom pełen miłości!!!
aisaK replied to aisaK's topic in Już w nowym domu
Oby wieści były jak najbardziej pozytywne!!! -
Nadszedł dzień rozstania ;( Do końca Dianko w moim sercu [']
aisaK replied to romenka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Idz i jedz i nie martw się juz tak bardzo, bo musi byc dobrze! Inaczej byc nie może! Mam nadzieję, że jej tak bardzo nie boli, że to bardziej z tęsknoty. Ehh, jak te zwierzęta tęsknią za swoimi ludzmi, szkoda, że niektórzy tego nie rozumieją :roll: (to nie do was aluzja, Romenka!)... -
Ricz-przepiękny czekoladowy Dobek-już w nowym, wspaniałym domu!!!
aisaK replied to GoniaP's topic in Już w nowym domu
Gdzie spadłeś, kochanie tak daleko? -
Nadszedł dzień rozstania ;( Do końca Dianko w moim sercu [']
aisaK replied to romenka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wiem, jak bardzo przeżywasz to rozstanie. :( To musi byc dla was cięzkie ale pomyśl, że te 6 miesięcy szybciutko zleci i będziecie we trójkę, jak już wóci. Ja idę na USG we środę, ale Groszek kopie, więc chyba dobrze czuje się w brzuszku. -
Nadszedł dzień rozstania ;( Do końca Dianko w moim sercu [']
aisaK replied to romenka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Śliczne zdjęcia maluszka! Bardzo się cieszę, że wszystko jest dobrze i dzidziuś zdrowy! To jest najważniejsze... Ucałuj Diankę, Romcie i pogłaskaj ode mnie brzuszek...