-
Posts
6145 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Evelin
-
Aż się boję odzywać tu i ...umiarkowanie się cieszę..Gość ma super psa...mam nadzieje,że im obu sie uda.. z całych sił trzymam kciuki...
-
Niedawno odwiedziłam m.in.Halinę :) Ponieważ (powtarzam to przy każdej kolejnej awanturce), bywam u Ronji i Bartka mogę pisać o tym,co widziałam. porównanie Soni z początków pobytu (pies siedzący w kacie,skulony,przerażony zbliżaniem się człowieka), a teraz to dwa rózne światy...Teraz to prawdziwa Halina:)..Biega ze stadem,podchodzi,głaskałam Ją..oczywiscie jest ostrożna... To co się dzieje na jednym z watków na forum Jamora jest żenujące. Ronja i Bartek-życzę dalszych postepów...Niech Halina idzie tak dalej i będzie dobrze...
-
Bardzo jest trudno pożegnać ukochanego zwierzaka..Nie da się zapomnieć, czas tylko znieczula ból... Ostatnio tydzień po Koktusiu nagle pożegnałam Gwidonka..miał tylko 2 lata i 10 miesięcy..Dojechałam do Warszawy, serce przestało Mu bić w poczekalni..weszłam bez kolejki,ale juz było za późno..A wszystko zaczęło się rano- Gwiduś dotychczas wzór zdrowia miał duszność..I to wszystko... Pobiegł za TM, wiem,że zostanie tam powitany...Psotka, no wiesz jak ma być.... Echh- takie kruche to zycie..każde,czy człowiecze,czy zwierzaczkowe... Na tym wątku żal będzie zrozumiany, a w środowisku w którym obracam się na codzień-będzie uznany za totalne dziwactwo..Rozmawiam ze swoimi znajomymi,spotykam się,ale nie chce mi się gadać o Koktusiu,o Gwidonku..Bez sensu i tak nie zrozumieją,że dla mnie odejście każdego zwierzaka to jak utrata czegoś bezcennego... I co dalej? Przyjadą do mnie 2 świnki uratowane z laboratorium...Myślę,że ta wiadomość ucieszy futrzaki za TM..to najlepsze co mogę zrobić.
-
29 marca odszedł mój Kotuś po ponad 5-mięsiecznej chorobie...Robiłam co mogłam,nie udało się... Koktuś zasnął na moich rękach, w domu...było tak źle,że poprosiłam kolegę anestezjologa,żeby Mu pomógł przejść na tamten świat... Psoniu myslę,ze powitaliscie Go za TM... Jeśli kiedykolwiek mogłabym wybierać-choroba czy nagłe odejście wybrałabym to drugie...Zwierzak nie choruje,nie męczy się..to najważniejsze...A,że człowiekowi żal...Zawsze żal kiedy odchodzą..Podjęcie decyzji o tzw eutanazji też nie jest proste.To decyzja na miarę życia..Kiedy ją podjąć? czy nie za późno...czy nie za wcześnie...U Koktusia stan pogorszył się nagle, zero watpliwości..chciałam tylko,zeby już nie cierpiał...nie poczuł nawet ostatniego zastrzyku... Mam nadzieję,że kiedyś się spotkamy...
-
No to jestem już.. Koktuś zasnął spokojnie,w domu,na moich rękach..kolega anestezjolog pomógł ,podał ketaminę i oddechy stawały się coraz rzadsze i rzadsze...Niełatwo mi się rozstać z Kotuchem po 5 miesiacach walki..ale ,cóż ja mogę...Dzięki za słowa współczucia,wiem,że rozumiecie jako to jest.... Pipi jak tam Leda się miewa? Mam nadzieję,że po przygodach z Celinką-uciekinierką i Cezarkiem wszystko się powoli ułoży..może któregoś pieknego dnia będziemy się cieszyć,że dzikuski poszły do domów... Ze smutnych wiadomości: nagle odeszła świnka Zofia Pucki..dziś w lecznicy...Niech ten marzec juz się skończy...
-
Cezarek i Celinka... te przygody o których wspomina Ania na watku hotelowym,to mój wyczyn..dojechałam i pomyslałam sobie-udało się..Ania wzięła Cezarka,ja Celinkę ..bały się strasznie..Celinka (gówniara jedna) zdołala mi uciec...Strasznego kaca moralnego miałam- mała z zapiętą smyczą,przerażona śmignęła przed siebie..okolica piękna,Celinki ani śladu.. Do tej pory nie wiem,jak Ci się udało tę małą złapać..Wróciła co prawda na miejsce skąd uciekla,ale ..łatwo nie było...Aniu,byłabyś świetnym hyclem..:smile: Przypadek gówniarstwa jest trudny,bardzo trudny...ale jeśli dać im szansę-to teraz,jak najwcześniej..to są jeszcze szczeniaki..Musi się udać- i tego się trzymajmy.. Oj Celinka,Celinka,ile mi nerwów napsuła...ale się cieszę,że jest w hotelu..tylko ciągle uwierzyc nie mogę,że sie udało...
-
Pipi mieszka też ok 50-60 km od Zambrowa.Spotykamy się akurat tam,bo to w połowie drogi...Nie znam nikogo z Zambrowa, niestety. Malibu,umieść prośbę o wizytę w Zambrowie w podpisie, to najlepiej działa.Moze ktoś się ujawni. Szkoda,że nie napisałyscie dzień wcześniej,bo ja zabrałabym zwierzaki i jazda,a Pipi mogłaby zajechać do tych ludzi..ale nic,stało się... Nie wiem,kiedy bedzie następny raz,jak ktoryś pies z hoteliku się wyadoptuje...
-
Z samego rana otrzymałam cudowną wiadomość- [SIZE=5][B][COLOR=red][FONT="] Ania złapała Celinkę :loveu::loveu::loveu: [/FONT][/COLOR][/B][/SIZE] i oba psiaki są w hotelu.Celinka wróciła pod dom,miała zapięta smycz,dała się złapać pod siatką.. A jak Ania miała w ręku smycz,to nie wypuściła :) Kamień z serca...
-
Przyszłam po prośbie..schronisko w Radomsku jest wspólnym kandydatem dogo i miau w konkursie Krakvetu. Teraz przegrywa z Toruniem.. Jeśli ktoś z Was jeszcze nie głosował to zagłosujcie na Radomsko.Jest to kandydat z dogomanii,więc dogomaniackie wsparcie się należy... Link do glosowania w podpisie. Dziękuję.. Pzdr dla rekonwalescentki Kraksy
-
Dzisiejszy dzień był ciężki..i to wcale nie dlatego,że przejechałam ponad 500km... Z rana odbierałam w Zambrowie psiaki (Cezar i Celinka) od Pipi..Wszystko było dobrze,zasmucilo mnie tylko opowiadanie Pipi o wypadku,facet wyprzedzał i zabił na miejscu 2 psy..małe,jedyne co go obeszło to powginana karoseria.. Zajechałam do Ani i odetchnęłam..udało się,psiaki na miejscu..Ania wzieła Cezarka,ja Celinkę..bały się bardzo,posikały się przy wyjmowaniu ,a Celinka nawet kupkę zrobiła.. Za chwilę zaczęła się wyrywać (miała dobrze założoną obrożę i smycz)..chyba błędem było postawienie Jej na ziemi..krótko mówiąć zdołała się wyrwać i ze smyczą,adresówką popędziła przed siebie...sprawdziłyśmy z Anią najbliższe otoczenie (bez śladu),potem Ania jeszcze jeździła i szukała małej..Schronisko powiadomione, może ktoś wypatrzy psinkę ze smyczą..Może wróci do swojego braciszka,Pipi mówiła,że jest na to szansa... Mam strasznego kaca moralnego,jak mogło do tego dojść..Doszło. Ciekawe,gdzie mała teraz jest...Echh,a tak chciałam pomóc... Cezarek machnął ogonkiem na Anię,zjadł cos tam jak odeszła...Może bedzie ok. Na koniec jeszcze wiadomość o Saszce...
-
Ale fajnie,że Adaś poszedł do swojego domu..Fajna dziewczynka i fajny psiak :) Za Pupcię trzymam kciuki..U Ronji kotek Rysio tydzień wyprawiał różniste rzeczy, a teraz- jest super kotem trzyłapkiem.. Z nowości: spieszę donieść,że Dusia już u Ronji...Przesympatyczna sunia, bezproblemowy transport,żadnych kup,żadnego rzygania..fajniasta.. W środę- umówione jesteśmy z Pipi na spotkanie w Zambrowie. 2 szczyle (Cezarek i Celinka ) pojadą do Ani.. A jutro-to wiem od Randy jeden kot pojedzie do swojego domku..Pipi- to kto pojedzie?
-
Ależ Skubi wypiękniała..widać,że jest szczęśliwa w nowym domu... I to jest napiękniejsze-jak się takie zdjęcia ogląda. Dzięki Ci Aniu,Milvo i Ulverze :) za przygarnięcie psiej rodzinki..Pamietam jak pisalam maila- pomyslałam,a co tam napiszę,przynajmniej zapytam... W sumie to było 4 pieski naraz :) który to już raz wielopak w hotelu Ani i 2 wiszących na murze białasów :) Skubi i Jej 3 dzieci są szczęśliwe w nowych domach.. Oby sie nam takie watki mnożyły..
-
Tak, to dobry pomysł. Radomsko wygrało, więc trzeba głosować na to schronisko. Już to zrobiłam.Mają 67% głosów i niech wygrają..Tam też przyda się karma. Ircia wczoraj jeździałam do Warszawy w trybie pilnym ratować zycie swojego Koktusia.Wróciłam o 0.40 ..Skontaktuję się z Tobą jutro ( w sprawie transportu Dusi i szczeniaków-bedzie mniej o 3 futra :)),dziś nie mam na nic siły..dokarmiam Koktucha co 2-3 godziny...jeść sie sam odzyczai...Randa się z Tobą tez skontaktuje..ktos wyrzucił psa i sukę..Suka chuda..Co miałam Jej powiedzieć, pewnie zadzwoni do Ciebie... Pupcia została u tej pani? Ale żeś głosów nakosiła w tym głosowaniu..bardzo się cieszę i gratulacje..