Jump to content
Dogomania

Urwis

Members
  • Posts

    278
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Urwis

  1. [quote name='Mrzewinska']Zadnych prob z dziecmi nie robilam i nie bede robic, poki suka nie bedzie pod pelna kontrola. Nie bede ryzykowac przestraszenia dziecka. Ona bedzie musiala, gdy przestanie reagowac na podchodzacych ludzi - z daleka przygladac sie dzieciom i robic cos, za co bedzie nagradzana. I dopiero bardzo wolne zmniejszanie dystansu. [/quote] Zosiu - jasne, że nie kontakt na zasadzie "pobaw sie z chłopczykiem". Bardziej mi chodziło o cos takiego,ze idziecie z sunią na smyczy w odległości 30m od boiska, na którym chłopcy grają w piłkę i co ona wtedy robi. Bo Lodigezja dwa razy podkreśliła,że Gaja jest bardzo agresywna do chłopców. Więc ja tę agresję wyobrażam sobie jako wyrywanie się na smyczy, ryczenie basem, dzikie warkoty i kompletny amok na widok obcego dziecka na horyzoncie. A może nie jest aż tak tragicznie. Ciągle kombinuję czy nie znajdę dla niej na stałe jakiegos klona Seby ale cięzko z tym... Iza P.S.niestety tez nie umiem wstawiać zdjęć :)
  2. [quote name='Katcherine'] Co tu zrobic? Tylko jakis belgomaniak spragniony czterech lap chyba by podolal. .[/quote] Hmm... no właśnie ja myślę, że niekoniecznie belgomaniak. Jeśli się nastawimy,że tylko belgomaniak to nigdy nikogo nie znajdziemy. Inne rasy też nie takie prościutkie (dobermany, husky, amstaffy np. czy bordery albo charty), bez przesady. Zresztą każdy belgomaniak miał kiedyś pierwszego belga. Potrzebny jest ktoś konkretny, zdecydowany, opanowany wewnętrznie i o dobrym refleksie. I o dużych chęciach, oczywiście. Tak myślę.
  3. Fantastyczne wieści. Myślałam,ze będzie dużo gorzej. Problem w tym, że nikt jej nie chce. W Trójmieście z tego, co pytałam, szanse marne. Tzn. chwilowo w ogóle zerowe. Już nie wiem gdzie szukać. Wszyscy albo psy mają, albo nie mogą mieć, albo wolą mniejsze przytulanki (czy też nawet większe ale bardziej "misiowate"),albo biorą rodowodowe, wyselekcjonowane psy do określonych celów (od szczeniaka z reguły). Nie mam już pomysłów. A czy jej kontakt z dziećmi naprawdę jest taki tragiczny? Były robione jakieś próby podczas dzisiejszego treningu? Tzn mam na mysli reakcję na dzieci, wiadomo,że nie swobodny kontakt na razie Iza
  4. skoro już jestem na forum, to podniosę
  5. Sunia na forum collie (moderator był łaskawy, dziękuję :modla:) ma 120 wyświetleń. To nieźle. Ale zero odpowiedzi :( szkoda. Z okolic Warszawy od znajomej mam info, że nie zna nikogo chętnego na malinę. Pomału kończą mi się możliwości ogłaszania. Jak wygląda sprawa na owczarku ? Jest jakieś zainteresowanie? Krakowiacy, śpicie?;) Taka piękna sunia, a Zofia Mrzewińska oferuje swoją pomoc w szkoleniu, nie każdy człowiek ma szansę na prowadzenie takiego ślicznego psa pod okiem tak doskonałego szkoleniowca. Jest o co powalczyć:razz:
  6. Wskoczymy na górę na dobry początek dnia
  7. Też się dziwię, ze taka cisza. Powinna stać kolejka chętnych. Może będzie tak, jak z borderką Barbi. Pierwsi chętni zrezygnowali już na początku , potem z drugim domem nie wyszło, potem długo, długo cisza i nagle ciach - sunia pojechała do domku
  8. Podciągnę do góry malinkę
  9. Szkoda. Ok, kto ma konto na allegro i wystawi sunię? Prosimy.
  10. Wiadomo już coś z tym domkiem?
  11. podniosę suńkę, bo coś cisza w wątku...
  12. Marysiu, Bardzo miło było nam Cię poznać. Dziękujemy za fenomenalne zdjęcia:loveu: A kiedy zobaczyłam to... [quote name='Marysia_i_gończy'] W czasie tych zawodów pod swe opiekuńcze skrzydła wzięła mnie ekipa Dog and roll z Gdańska, czyli golisz team. Ciekawe, czy wiedzieli, czym im to grozi? :razz: :evil_lol: [IMG]http://img149.imageshack.us/img149/2156/imgp6065zy7.jpg[/IMG] [/quote] ...po prostu umarłam ze śmiechu:lol: Pozdrawiam Iza
  13. [quote name='trubro'] Brak nagrody - w wypadku kuchni - rzeczywiście w końcu wygasi, chodziło mi w 'mojej teorii' o to, że 'pseudokara - sygnał braku nagrody' może wygasić to szybciej. [/quote] Oczywiście. I dlatego całkiem sporo ludzi nie poprzestaje na ignorowaniu zachowań niepożądanych i wyszukiwaniu takich, które można nagrodzić, tylko od razu stosuje np "nie" czy "zostaw" a potem "do mnie" i nagroda. Musisz dobrze pomyśleć,które modele zachowań będą Wam, jako całej rodzinie bardziej odpowiadały. [quote name='trubro'] Poszukam tych instruktorów, o których pisałeś - dzięki za odzew :)[/quote] Ehem... pisał[B]aś [/B](patrz pierwszy post)[B] :evil_lol:[/B]
  14. Ale fajnego posta napisałeś :) od razu widać, że programista:lol: [quote name='trubro']W klikerze wykorzystywane jest 'pozytywnie/wcale'. Brak sygnału nagrody to nie jest 'negatyw' tylko 'wcale'. Przy 'wcale' nie są wzmacniane odpowiednie powiązania - są nawet lekko (lżej niż przy sygnale pozytywnie/negatywnie) wzmacniane powiązania prowadzące do zachowania, po którym było 'wcale'. Im dłużej zachowanie skutkuje 'wcale', tym bardziej zmniejszają się szanse na znalezienie przez psa zachowania z reakcją 'pozytywnie' - tu teoria SN (sieci neuronowych) pokrywa się z praktyką. [...] Jak wiele razy pod rząd jest skutek 'wcale', to trzeba wtedy sprawić, żeby pies 'pomyślał' zupełnie o czymś innym (tak każe teoria SN, i to się u mojego przynajmniej psa sprawdza), aby nie wzmacniały się cały czas te same powiązania nie dające 'pozytywa'. Treba podać sygnał 'negatywnie' gdy zachowania skutkujące 'wcale' się powtarzają - to spowoduje zmniejszenie wag powiązań (a więc szansy na powtórzenie tego zachowania w przyszłości) które spowodowały oceniane działanie[...][/quote] No widzisz teoretycznie brak nagrody powinien spowodować wygaszenie niepożądanego zachowania. Wygasiło Ci się np. włamywanie do kuchni po zastawieniu drzwi krzesłem. Problem sie pojawia kiedy zachowanie jest samonagradzające i w sumie atrakcyjniejsze od nagrody, którą możemy zaoferować. Czyli np gryzienie się z psami, tarzanie się w odchodach itp. I tu są różne drogi - klikerowa i nieklikerowa;). Klikerową już znasz - stopniowe odwrażliwianie itd. Nieklikerowa polega na natychmiastowym przerwaniu danej czynności i spowodowaniu wykonania pożądanej czynności zamiast (i wtedy nagroda) (u Ciebie było to zblokowanie psa w drzwiach i tu powinno być wydanie komendy siad i pochwała). [quote name='trubro'] , potem 'kazać myśleć o czymś innym', i próbować dalej. Chyba zrobię eksperyment - 'zaprogramuję' psa na dwa dźwięki - nie tylko na dźwięk, który oznacza nagrodę, ale i na taki, który oznacza anulowanie nagrody (gdy jest sygnał wiążący się bezpośrednio z brakiem nagrody - to jest 'negatyw', gdy po prostu nie ma nagrody bez sygnału - to jest 'wcale'). Na przykład szybki 'dwuklik' ;) Kwestia - czy pies umie liczyć do dwóch ;) Jak nie umie, to będzie trzeba jakiś inny dźwięk wprowadzić. Ale sobie kurczę teorię wymyśliłem przy okazji. Ciekawe, czy się sprawdzi...[/quote] A tu mam wrażenie, że wyważasz otwarte drzwi, bo już ktoś ze sportowców tak próbował :) Wytłumaczono mu, ze to jest niezgodne z zasadą szkolenia klikerowego i że w zasadzie zbliża się to do szkolenia normalnego (nie mylić z tradycyjnym laniem gazetą!! itp) czyli dobrze - źle, a nie dobrze - nic (jak powinno się robic według założeń klikerowych).
  15. Hej, Przeczytałam Twoje posty, dosyć pobieżnie,co prawda;) ale wynika mi z nich, że jakichś specjalnych problemów z psem nie masz, bo prezentujesz sporo zdrowego rozsądku, a pies, swoją drogą, jest raczej z gatunku bezproblemowych. Co by Ci jeszcze podpowiedzieć? Jeśli chodzi o szkolenie klikerowe, to zajmuje się nim w Trójmieście chyba tylko Magda Michalska. Z tym, że nie mam pojęcia w jakich godzinach i gdzie Magda teraz pracuje. Jakiś czas temu przestała prowadzić agility,teraz nie wiem gdzie szkoli ale znajdziesz ją tu, na dogomanii (nick Goranik albo goranik) lub na forum border collie (nick madzik). Co na pewno możesz poprawić sam? Zapewne przywołanie. Podsunę Ci tu moj ulubiony link do treningu przywołania :) [URL]http://www.collie.intertel.net.pl/forum/viewtopic.php?t=1411[/URL] Dalej: chodzenie przy nodze w szyku - jak idziecie na luźny spacer, w zasadzie nie ma potrzeby chodzić w szyku, jeżeli on spokojnie idzie obok na lużnej smyczy, bez ciągnięcia, cos musi sobie powąchać czy obsikać, to normalne. Natomiast, kiedy idziecie przez centrum miasta, faktycznie szyk by się przydał. Rozumiem, że chodzi o szyk cywilny, nie sportowy? Czyli po prostu pies ma iść przy nodze blisko w linii równoległej do trasu marszu przewodnika. To będzie dla Was łatwe,biorąc po uwagę rozmiary doga. Po prostu wydajesz psu wybraną komendę (noga czy cos) podsuwasz mu pod nos rękę z kiełbaskami w środku,manewrujesz ręką tak ,żeby go ustawić w żądanej pozycji i zaczynasz marsz. Kiedy idzie dobrze, chwalisz go co krok (dobrze ) i co krok dajesz kawałek kiełbaski. I tak sobie idziecie :) Nie za długo, żeby się nie zmęczył. Kończysz słowem dobrze,większą garścią kiełbasy, następnie słowo kończące ćwiczenie (np biegaj, koniec) i leci piłka w nagrodę,pies leci za piłką, bawicie się. Ćwiczysz tak długo aż załapie nawyk właściwej pozycji po komendzie noga. Zawsze kończysz czymś ekstra (więcej kiełbasy,zabawa piłką, nagrody sytuacyjne -np. skok do jeziora w upał itd). To dlatego, zeby psu się chciało pracować następnym razem - bo na koniec będzie coś fajnego. Stopniowo rozrzedzasz rozrzedzasz kiełbasę,co 2, 3, 4 kroki itd, chwalisz ciągle. To słowo "dobrze" (albo super, jakie sobie wybierzesz) działa dokładnie jak kotwica w NLP. Po pochwale obraz korzyści (czyli kiełbasy) juz powinien być w jego głowie. Taką samą funkcję spełnia kliknięcie (tylko, że przy klikaniu inaczej się zaczyna naukę, bez komendy). Potem rozrzedzasz chwalenie, aż przejdzie kilka kroków i potem dobrze itd. Przy czym nie pamiętam jak się przechodzi od ciągłego klikania, do komendy bez klikania, Jacek z Alteri pisał gdzieś "kiedy komendę mamy, juz nie klikamy" więc jeżeli wolisz kliker,to ten etap musisz sam wypracować. Ja chwalę słownie i to jest zawsze do samo słowo, staram się aby było zawsze podobnym tonem (tu przewagę ma zapewne kliker).I pies ma je skojarzone z nagrodą, wie,że ćwiczy dobrze i nagroda w końcu się pojawi. No i nie gadam za dużo do psa w domu, żeby mu szumu w głowie nie robić:) Jeżeli ktoś lubi duzo mówić do psa cały czas (nie mówię, że Ty, to raczej ogólnie było) to zapewne do szkolenia lepszy będzie kliker. Z tym przechodzeniem przez drzwi -jeżeli nie chcesz, żeby się przepychał przed Tobą, zoną, a w szczególności przed dzieckiem, to dobrze by było mu wydawać zawsze ten siad i żeby poczekał aż człowiek przejdzie. Samo blokowanie - trochę za mało, trzeba pokazać o co dokładnie chodzi. Poza tym - Ty go zablokujesz ale małe dziecko zapewne już nie. Lepiej, żeby ten siad mu wchodził w nawyk, to duży pies mógłby nawet niechcący z nadmiaru entuzjazmu przewrócić maluszka, lepiej niech siada ( po siadzie pochwała słowna i nagroda - może być podrapanie za uchem albo pod brodą (coś miłego, co robisz dość rzadko, czy kawałek kiełbaski). I przy powitaniu żony też siad i nagrody jak wyżej aż do nawyku siadania. Jeżeli jeży się na inne psy, to tu komenda "patrz" czy "uważaj", która ma spowodować przeniesienie oka na twarz właściciela. Oczywiście wypracowana wcześniej w domu bez rozproszeń cierpliwy wypluwaniem psu kiełbasek z ust :) (na przykład) Na razie tyle chyba... Pracować z psem jest zawsze dobrze, już sam widzisz efekty po paru ćwiczeniach. Pies ma jasne normy postępowania, które doprowadzą go do korzyści. Od razu jest spokojniejszy. Bardzo dużo możesz zrobić sam. Gdyby jednak Ci zależało na poćwiczeniu w grupie psów i fachowym oku, to mogę Ci jeszcze na pewno polecić Dogandroll na Zaspie, szkolenia związkowe w Oliwie (bardzo fajni ludzie je prowadzą) i dużo dobrego słyszałam o Dogshow w Gdyni ale sama tam nie byłam. Aczkolwiek wszystkie opinie były pozytywne. Szkoły nieklikerowe ale bardzo pozytywne. A klikerem to chyba tylko Magda, to już z nią musiałbys ustalać. Iza
  16. [quote name='014'] Jest jakis ośrodek w Krakowie, ale wydaje mi sie podejżany, [/quote] W Krakowie mieszka Zofia Mrzewińska. Jest chyba jeszcze Alteri i na pewno jeszcze sporo szkół, może zaraz zajrzy tu Puli;), to Ci podpowie.
  17. [quote name='014']Lady urodzila sie 1.08, a wzięliśmy ją chyba w połowie września. nie pamiętam dokładnie ale jakoś tak było... [/quote] Czyli miała dokładnie 6 tygodni, dobrze liczę? To wcześnie, była zupełnie maleńka. [quote name='014'] Być może ktos ją niedelikatnie potraktowal bo nawet jak miala jeszcze krotkie futro które sie nie plątało, [/quote] A może w ogóle w żaden sposób nikt jej nie traktował, szczeniaki tam w legowisku z suką i tyle na ten temat. Nie znam tych ludzi ale mam o nich kiepskie zdanie. trudno, było minęło. [quote name='014'] Każda z ras na które sie rzuca jest dość specyficzna. Każdy pies jej sie z czymś kojarzył, np: Dobermany - przeważnie brązowe, kiedy Lady wąchała sie z suką dobermanem pani tamtego psa chciala ją zabrać i machnęła Lady przed nosem ręką. Szelma - nie wiem jakiej jest rasy :D pewnie wielorasowa ;) machnęła łapą na Lady i próbowała ją przewrócić. Spaniel - czarno biały tylko, kiedyś ją oszczekał. itd... [/quote] No ale widzisz,to są wszystko sytuacje, że tak powiem niezbyt ekstremalne, dorosłe psy czasem nawet niechcący pacną szczeniaka łapą i nie zawsze od tego wpada się w traumę. Ma delikatną psychikę niewątpliwie. [quote name='014'] później nastał czas ;) kiedy Lady zaczęła rzucać sie na wszystkie psy, ale teraz coś sie zmienia. nie wiem czy słusznie widze poprawe po kupnie kagańca ale faktycznie od tamtego czasu jest spokojniejsza.[/quote] Pewnie słusznie widzisz poprawę, bo na pewno sama jesteś spokojniejsza kiedy ona jest w kagańcu - masz kontrolę nad jej zębami. [quote name='014'] Nie jest tak, że nie przyznaje racji nikomu. Jestem tylko zestresowana tą sytuacją, a kiedy Wy pisałyscie niektore rzeczy i jeszcze w taki sposób... w ogóle już całkiem puscily mi nerwy bo bardzo chce jej pomóc a to wszystko dodatkowo komplikuje sprawe agresji którą wyleczyć można ciężką pracą z psem. [/quote] No, rozumiem ale to dlatego,że jesteśmy zafiksowani na punkcie psów (a na punkcie właścicieli już nieco mniej;) ) więc przynajmniej możesz mieć pewność, że wszystko, co zostało napisane miało na celu dobro Twojej suki. [quote name='014'] Najbliższe ośrodki szkoleniowe znalazłam w Warszawie... ale wolałabym żeby ta odległość była mniejsza, nikomu nie pomoże instruktor tłukący sie pół dnia w pociągu czy autem który będzie wykonczony sama drogą...[/quote] To szkoda... Więc na razie musisz z nią pracować codziennie - proste czynności posłuszeństwa ogólnego, jasne wskazówki, co robimy, a czego nie, nagrody no i to przywołanie na lince - to się wszystko razem układa, nie można wyjąć poszczególnych kawałków i rozwiązywać problemów pojedyńczo i z doskoku. Masz masę materiałów w sieci, jakby Ci czegoś brakowało,to na pewno ludzie chętnie podlinkują. --- I jeszcze parę rzeczy mnie zaniepokoiło z tych reakcji, które opisujesz i myślę o jej oczach ale mam nadzieję, że się mylę. Dobry okulista jest w Warszawie. Wolę się mylić w tej materii. Może jest ok i z tym cieniem i piłką to po prostu lęki i roztrzepanie.
  18. 014, Berek wyprzedziła mnie w odpowiedzi , chwała jej za to:) Wyciągnę sobie jeszcze z jej wypowiedzi końcówkę [quote name='Berek']Hej, Na koniec - wrzuć w google frazę "ostrość pozorna". :evil_lol: Twój opis wyraźnie wskazuje na sukę z tą cechą charakteru, a nie "dominującą" czy "charakterną". P.S. "drapie mnie w noge żebym sie schyliła do niej i ją objęła, wtula sie we mnie z całych sił wtedy." I to jest bardzo niepokojący opis. Zachowują się tak czasem psy "pokaleczone" emocjonalnie. Bardzo częsty opis psów ze schroniska - "on od razu mnie pokochał, tak się do mnie przytula" jest jednym z symptomów dość zaawansowanej kennelozy.[/quote] No. I dlatego właśnie gromy rzuciłam na jej "hodowców" (napisałaś, że nie masz jej od maleńkości). To raz. Dwa - to zachowanie na zasadzie "jej mało ufam ale tamtego się boję bardziej" Trzy - z tym przytulaniem, chowaniem w objęciach i pocieszaniem za lęk, to nie wyjdzie dobrze. A uważam, że Ci nie ufa, nie z tego opisu, jak biegnie do Ciebie w lęku, tylko z wcześniejszych o zabijaniu muchy i odgryzaniu na spacerze, kiedy w żaden sposób nie może smyczy zerwać. 014, ja widzę, że z Ciebie jest w sumie dobra kobieta i chcesz dla psa jak najlepiej. Czasem dosłownie wystarczy kilka celnych wskazówek na jednym spacerze i zaoszczędzisz suce pół roku cierpienia i stresu. Nie odbieraj tego jak reklamę szkolenia za wszelką cenę - ja nie jestem szkoleniowcem i nie chodzi mi o to, żeby komuś klientów naganiać. Tylko czasem warto, żeby ktoś chociaż pokazał (zademonstrował) jak się zachować w danej sytuacji i potem sama możesz pracować według tego wzoru. Psu (i Tobie też) byłoby trochę lżej od razu, a nie za pół roku (plus po drodze możliwe błędy) I żeby nie było, że tylko krytykuję:) [url]http://www.collie.intertel.net.pl/forum/viewtopic.php?t=1411[/url] Tu masz bardzo fajny opis ćwiczenia przywołania. Dobrze działa, sprawdzone. Napisany przez bardzo sensowną osobę. Polecam.
  19. [quote name='puli'] Urwis- mówimy jednym głosem;) [/quote] Właśnie widzę :) Nadawałybyśmy się do składania zeznań w sądzie w różnych sprawach, czy cuś ;) Pozdrawiam Iza
  20. [quote name='014']prosilam o pomoc w sprawie agresji a zeszlo na zupelnie inny temat. to raz... DWA: prosilam o pomoc w sprawie znalezienia dobrego szkoleniowca i też zadawalam mase pytan w stylu "skąd wiedziec że akurat ten jest dobry" bo na wszystkich stronach ośrodkow szkoleniowych pisze że jest profesjonalny, super i w ogóle... czego oczywiscie nikt nie zauważyl :) [/quote] Otóż moja droga, Urwis, na którą tak złorzeczysz zauważyła to od razu i natychmiast i niezwłocznie odpisała Ci w swoim pierwszym poście: [B] "No, to jest pewien problem, pomyłka może sporo kosztować. Napisz, skąd jesteś, może ktoś Ci poradzi kogoś zaufanego." [/B] Ponieważ Urwis miała na myśli głównie to, żeby kolince krzywdy nie zrobić i znaleźć kogoś sprawdzonego. A że nie jestem z Twoich okolic, to nikogo Ci nie mogę polecić, bo zwyczajnie tam nikogo nie znam. I tyle. Pozdrawiam
  21. [quote name='014'] teraz do Urwisa. bardzo "podoba" mi sie to że razem z puli jesteście fachowcami przez duże F i wiecie wszystko o moim psie, nawet to czego nie napisałam ;) bardzo podoba mi sie wasza pewność odnosnie wygłaszanej tezy, nawet najlepszy szkoleniowiec nie podejmie sie oceny faktycznej psa bez zapoznania sie i ze mną i z nim. [/quote] A co ja Ci napisałam w moim pierwszym poście? Szkoleniowiec, koniecznie. A Ty na to? Nie, bo weźmie kupę kasy, pożyczę sobie książkę z biblioteki. Jeszcze żeby było jasne - myślałam o szkoleniowcu głównie dla Ciebie, żeby Ci pokazał, jak wszystko robić przy psie i jak go motywować do pracy. [quote name='014'] Drogi Urwisie - po pierwsze, rodowód jest niezbędny do tego jesli w celach "wystawowych" chcesz rozmnażać psa, [/quote] Zupełnie nie o to chodzi, nie wiem czemu tak się upierasz - ambicje zagrały? Zresztą ja nie mówię o Twojej suce,że jest gorsza. Zebrałam te wszystkie nerwowe, gryzące psy z Twoich postów, a największy żal mam do tzw. "hodowców" [quote name='014'] BTW skoro to porównujesz to idź i spróbuje zrobić sobie badanie DNA za darmo :) nie dostaniesz wyników póki nie zapłacisz. [/quote] No i dlatego metryka kosztuje chyba około 30 zł (o ile pamiętam tyle hodowca za ten świstek płaci). A rodowód (który już potem właściciel sam wyrabia w Związku Kynologicznym) -chyba 105 zł w tamtym roku u nas było. Więc w to wchodzi coś na poczet Związku, (może na fundusze na organizacje wystaw) jak sądzę, plus opłata za druk itp. Nie wiem dokładnie na co idzie ta stówka, nigdy mnie to nie interesowało. Ale nie załatwia się tego u hodowcy i nie kosztuje kilkaset. Można nawet nie wyrabiać rodowodu i trzymać sobie w domu metryczkę od hodowcy. Ale nie o to chodzi. [quote name='014'] skoro dla Ciebie naważniejszy jest papierek żebys mogla pochwalić sie że masz rasowego psa na którego wydałas kupe kasy to ok i bez komentarza.. :) [/quote] Oczywiście:lol: :lol::lol: Pewnie dlatego nie miałam nigdy rasowego psa, tylko albo ze schroniska albo takiego z którym poprzedni właściciel nie miał co zrobić i w sumie mu się nie chciało, bo wziął psa bezmyślnie, a potem piesek wyrósł z kuleczki i jakiś czasochłonny i krnąbrny był. Nie, nie mam rasowego psa. I papierka tez nie mam. I nie traktuję psa przedmiotowo. A że nie uczłowieczam i nie tłumaczę sobie "on wie, że źle zrobił i mnie przeprasza" - to zupełnie inna rzecz [quote name='014'] Markiz o którym też napisałas jak o najgorszym zlepku genów jest psem wystawowym i ma na swoim koncie pewne sukcesy, [/quote] Niech sobie żyje długo i szczęśliwie i oby nigdy dzieci nie miał:evil_lol: [quote name='014'] mam nadzieje że Ci troche głupio iż nie znasz a wydajesz najgorszy wyrok na mądrego psa. [/quote] Po pierwsze - nie wydałam żadnego najgorszego wyroku (to brzmi jakbym coś sugerowała, niczego takiego nie zrobiłam) Po drugie - nie, ani trochę mi nie jest głupio, widzę wyraźnie, że nie masz pojęcia, jakie bolączki ma akurat ta rasa, co zastanawia prawdziwych hodowców, o co walczą pasjonaci kynologiczni itp. Nie wgryzłaś się w temat ani trochę. Szkoda, że nie słuchasz (tzn czytasz) co Ci się mówi. [quote name='014'] Collie to też moja ulubiona rasa. Ale czy to że Rottweiler ma wrodzoną agresje robi matołka ze złymi genami z psa w 100% łagodnego? bynajmniej...[/quote] Nie chodzi o matołka czy nie matołka. Chodzi o zespół cech psychicznych [B]typowych[/B] dla rasy. Odstępstwo od wzorca uważane jest za wadę. W końcu tak powstawały rasy. Myślisz ze pasterzom zależało żeby collie miał załamane ucho w 2/3 wysokości? Albo żeby miał słodki wyraz pyska? Nie, miał pracować z owcami i z człowiekiem. A pies rzucający się na pasterza zostałby najpewniej "odselekcjonowany" natychmiast jako bezużyteczny. Tylko mi tu zaraz nie wpieraj że traktuje psy przedmiotowo i doradzam odselekcjonowanie psów kłopotliwych, bo widzę, że już sobie dopowiedziałaś o rzekomych rodowodach moich psów, zaraz będzie, że masowo eksterminuję swoje bardziej nerwowe burki :) [quote name='014'] Najlepiej jak sie nie potrafi wskazać przyczyny bo zwyczajnie sie doświadczenia i umiejętnosci nie ma, powiedzieć "eee złe geny" i koniec dyskusji. Być może nie pracowałam z nią tyle ile trzeba. Ale to nie zmienia faktu że ona ma charakterek i od zawsze miała. [/quote] Przyczyn jest sporo i łatwo je wskazać:evil_lol:: -nie pracowałaś z nią [B]właściwie[/B], -skoro sama własnoręcznie piszesz, że ma "charakterek" i że jest tchórzliwa, to czemu nas za to ofukujesz? Zresztą na moje, to po prostu lękliwa a "charakterek" sama jej wmówiłaś i dalej w to brniesz. No to cóż, nie wróżę Wam porozumienia. [quote name='014'] nie każdego psa charakter jest identyczny - nawet tej samej rasy. tak samo jak nie każdy człowiek danej rasy jest podobny z charakteru. i czy na to mają wpływ geny? poniekąd pewnie tak, ale oprócz tego jest wiele innych cech: od miejsca zamieszkania do indywidualnego charakteru. [/quote] Ogromnie bagatelizujesz wpływ genów, jak widzę. To się właśnie potem takimi problemami odbija. Piszę teraz ogólnie, żebyś się nie poczuła atakowana :) - ludzie kupują psa, kompletnie nie pasującego ich stylowi życia temperamentem albo nawet w typie jakiejś lubianej przez siebie rasy ale z niesprawdzonego źródła, bo sobie tłumaczą, że wszystko zależy od wychowania i będzie dobrze. I potem jest marnie. Najlepsi trenerzy się zastanawiają jaki wpływ mają geny na zachowanie czy to może tylko 50% czy 70% (ze wskazaniem jednak na 70) a Ty piszesz, że mają wpływ "pewnie poniekąd". I skąd ta teoria? Oczywiście złym wychowaniem można zepsuć każdego psa, nawet najlepszego. [quote name='014'] Traktujesz psa bardzo przedmiotowo, jakbyś wszystko wiedziala, ma chodzić jak maszyna, bezwolnie itd. ja nie chce mieć zupelnie bezwolnego psa, jesli ktokolwiek chcialby jej zrobic krzywde może go nawet zjeść. [/quote] A dlaczego to ona ma go zjeść, a nie Ty mu przyłożyć po prostu? Czemu się tak ciągle zasłaniasz psem i pozostawiasz jej wolną rękę kiedy ją to stresuje i wpędza w panikę? Od tego jesteś żeby ją chronić. Uważam, że bardzo źle podchodzisz do sprawy właśnie dlatego, że nie traktuję psów przedmiotowo. [quote name='014'] nie wiem też skąd Twoje ciekawe przypuszczenia na temat tego że biłam i wrzeszczałam na psa od małego. dotyczy to lekkiego klepnięcia które zdarzylo sie 2 razy? czy tego że opowiedzialam pewną anegdote z której sie do dziś śmiejemy i którą miło wspominamy? [/quote] Z Twoich postów :"[B]zawsze za klapsa potrafiła ugryźć[/B]" napisałaś w pierwszym czy drugim poście, a potem, że przecież nigdy jej nie biłaś, od razu Ci zwróciłam uwagę na nieścisłości. I nie wiem, dlaczego miło wspominacie, że suczka się posiusiała ze strachu na Twoje podejście. [quote name='014'] zapewne w tym temacie też masz wielkie doświadczenie i dla Ciebie na jedno wychodzi: lekkie poklepywanie czy mocne uderzenie. czyżbyś sama to skądś znała?[/quote] Owszem czasem się lekko albo mocniej klepnę po udzie kiedy wybucham śmiechem - na przykład właśnie teraz:evil_lol: Skąd Ci to przyszło do głowy? Przecież od początku piszę, że za dużą presję na nią wywierasz i że suka się boi, bo nie ma jasnych, spokojnych reguł i że nie powinnaś jej dawać "klapsów". [quote name='014'] Dominacja u psów sie zdarza, szczególnie tych rozpieszczonych. koniec i kropka, nie ma co o tym dyskutować bo to nie zależy od rasy. Są rasy które łatwiej to wykorzystują a są takie jak np. Collie które robią to dopiero po paru latach przyzwyczajenia. "Schematyczny pies" to taki jakiego opisujesz, czyli: wszystkie Collie to, żaden Collie tamto. Nie twierdze że większość psów Collie są agresywne ale też nie jestem ignorantką i nie wykluczam zupelnie takiej możliwości. Collie psami obronnymi nie są bo nikt nie kształcił ich charakteru w tym kierunku a były od zawsze uznawane za "pastuchy" lub psy ozdobne. Co nie znaczy też że nie mozna nauczyc psa żeby był obronny, żeby węszył za narkotykami. [/quote] Nie były "uznawane" za pastuchy - po prostu nimi były. I to nie jest kwestia "schematu" tylko rasy, która została wyhodowana w jakimś celu. Problem w tym, że teraz jak widać są głównie ozdobne i na kanapę. I nie pisz mi tu o nauce węszenia za narkotykami :) Zastanów się od czego zależy sukces w takim szkoleniu i czy na pewno to nigdy nie będzie zależało predyspozycji genetycznych. Co do obronności collie - można się w to pobawić, czemu nie (chociaż nie wiem po co) - ale na pewno nie amatorsko na podwórku, używając do tego brata czy znajomych. Ale jestem więcej niż pewna,ze nie ma w Polsce collie, który wyjdzie na stadion na IPO3, zmierzy się z obcym pozorantem i twardo wygra walkę. W ogóle do tego IPO3 nie dobrnie, cudem by było przyzwoite zaliczenie jedynki. Jeden borderek ma IPO2, a ta rasa nie jest przecież tak "skanapowiona" jak kolaki. Pastuchy nie służyły do takich sportów, nie do tego zostały stworzone. Więc nie opowiadajmy tutaj bajek o obronności collie, bo więcej z tego wynika złego niż dobrego. [quote name='014'] To mądre psy i mozna ich nauczyc dosłownie wszystkiego, jesli twierdzisz inaczej to współczuje olbrzymiej ignorancji...[/quote] Pewnie całkiem sporo można. Tylko po prostu niektórym się nie udaje:lol: [quote name='014'] a co do Szelmy - gratuluje głupoty jesli spróbowalabys zaprzyjaznic psy nienawidzące sie. [/quote] Po pierwsze, może wyluzuj trochę, stres nie służy konstruktywnej dyskusji. [quote name='014'] Szalma rzuca sie na ludzi, ma głupich włascicieli bo lezą za nami specjalnie, szczują swoje bydle na Lady. [/quote] Tego nie napisałaś wcześniej. Napisałaś, że zawracają i idą 5 metrów za Wami. Chodzenie 5 metrów za kimś to jeszcze nie przestępstwo. Jeżeli szczują Was wielkim psem i robią to ciągle, dlaczego do licha nie wzywasz straży miejskiej, policji itp? [quote name='014'] czego jedna strona podsyca konflikt caly czas i ich to bawi szalenie (zupełnie nierozumiesz skąd moja niechęć do szczujących psem włascicieli, prawda?). Dziwisz sie ze uciekam przed psem który jest szczuty na moją kruszynke? [/quote] Zupełnie nie rozumiem i dziwę się, czemu nie załatwisz tego inaczej. Albo powiedz im żeby się skierowali gdzieś indziej albo poproś tatę, żeby zadzwonił na policję, że widzi z okna, jak wielki pies atakuje jego córkę czy coś w tym stylu. Całe życie tak będziesz uciekać? [quote name='014'] Ty natomiast przeprowadzasz ANALIZE tekstu jak na polonistyce. to mija sie z celem. [/quote] A analizę czego mam przeprowadzać niby? Mam tylko tekst. Powiem więcej - nawet jeżeli o coś ktoś Cię zapyta, to odpowiedź będzie tylko taka, jak to wygląda [B]Twoim[/B] zdaniem. Które nie musi mieć zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością. Pewne rzeczy trzeba zobaczyć na żywo, a nie pytać o nie. Ale pewne się nasuwają dosyć łatwo. I nie trzeba o nie pytać. [quote name='014'] nie wszystko da sie napisać tak żeby oddać sytuacje w 100% dlatego pytania które zadaje np. profesjonalny szkoleniowiec nie są bez znaczenia. do tego piszesz w sposób obraźliwy i robisz nie tyle z mojego psa co ze mnie skonczonego matoła, a siebie stawiasz w roli Boga który wszystko wie najlepiej, niestety muszę Cię rozczarować. pewnosc z jaką piszesz i oceniasz nieznanego psa świadczyc moze o tym że nie jesteś mądra a tylko przemądrzała :)[/quote] No to szkoda, że tak to odebrałaś. I tak nadal uważam, że nigdy w życiu nie wymyślisz tego, co szkoleniowiec zaproszony na spacer powie Ci po 10 minutach. Choćbyś nie wiem ile książek przeczytała. I nie piszę tego obraźliwie. Czasem trzeba mieć coś pokazane dosłownie "palcem w oko", żeby zacząć zauważać. Szkoda też, że nie kontaktujesz się z hodowcami collie, już dawno by Ci powiedzieli, co robić i jakie mogą być przyczyny takiego stanu. Ale Ty się zapierasz, szkoleniowca nie chcesz, nie przyjmujesz do wiadomości, że ktoś może coś wiedzieć na ten temat, choć sama nie osiągasz sukcesu (gdybyś osiągała to w porządku, stosuj swoje metody byle pies wracał i nikogo nie gryzł), linki nie stosujesz, najłatwiej powiedzieć, że ze wszystkim tym będzie problem, bo pies już tak ma. I pewnie dlatego 3 w tym wątku osoby zajmujące się szkoleniem nie zadały Ci ani jednego pytania. Ja tylko dlatego Ci odpisuje, że masz collie, co mnie nieco rozczula. Nie uważam, że ona jest głupia, choć lękliwa na pewno, nie uważam , że Ty jesteś głupia, choć uparta niesamowicie i popędliwa:evil_lol:. No cóż, nadal mam nadzieję, że skontaktujesz się z jakimś dobrym szkoleniowcem, gdzieś w Twoich rejonach, bo tutaj w zasadzie nie ma już co pisać, temat jakby się wyczerpał.
  22. Temat, widzę, kwitnie. [quote name='014'] agresja u Collie wcale nie jest taka nietypowa [/quote] To szalenie ciekawe - najwyraźniej wchodzą jakieś nowe standardy. Ciekawe, co na to hodowcy? Bo jak raz gdzieś tam na wystawie się zdarzył, jakiś pies , który kłapnął zębami, to ze trzy lata go na forum collie wspominano, takie to było niezwykłe. I wszyscy od razu wiedzieli,o którego psa chodzi, nikt się nie pomylił. Zaraz się dowiem, że to świetne, twarde psy obronne. [quote name='014'] - Lady ma "narzeczonego" ;-) pięknego rudego Markiza i własciciele mają podobny problem, mama mojego wczesniejszego Collie (Sary) była tak agresywna że chciała mnie dziabnąć pare razy, jej tatuś to samo - rzucal sie co prawda tylko na pijakow - obydwoje czesciej rzucali sie na ludzi niz na inne psy, a Sara była wzorowym psem. była agresywna TYLKO w obronie. i to nie była wyszkolona na typowe "bierz go" - wtedy wiedziala ze ma sie bawić. reagowała na komendę "nie daj pani" heheh ;-) mój brat ją tego nauczył.[/quote] No tak myślałam właśnie. No cóż, ludzie wspierają (poprzez kupno szczeniaków) bezsensowne rozmnażanie psów o psychice cienkiej jak barszcz , znerwicowanych i niezrównoważonych, które żadnej selekcji by nie przeszły, nawet 3 wystaw (pewnie za śliska i stresująca podłoga, no i w ogóle - ludzie tam chodzą i psy,no masakryczny stres normalnie) a potem szczeniaki po nich się "wychowuje" bez ładu i składu - no i powstaje nowy pseudostandard - gryzące ze strachu pseudocollie. [quote name='014'] Lady z rodowodem kosztowałaby kilkaset złotych więcej, dlatego zrezygnowaliśmy bo i tak nie mieliśmy zamiaru jeździć na wystawy.[/quote] Co to za bzdura jest w ogóle. Rodowód jako papierek nie kosztuje kilkaset złotych więcej. To jest świstek papieru poświadczający pochodzenie psa jak u ludzi byłby na przykład wynik testu DNA. Albo jesteś córką Kowalskiego albo nią nie jesteś. Albo pies ma metrykę dokumentującą pochodzenie albo jej nie ma. A dostanie ją wtedy,kiedy rodzice spełnili określone warunki i za to dostali, że tak powiem "licencję na rozmnażanie". Ponieważ chodzi o to, żeby nie mnożyć psów o niestabilnej psychice, chorych. Nie ma "Lady z rodowodem 1300 a Lady bez papieru 600". Lady albo metrykę ma albo nie i koniec tu nie ma nic do wyboru. Jeżeli było coś wyboru, to znaczy, że "hodowca" kręci kity aż żal. Wytłumaczę Ci to jeszcze inaczej. Hipotetyczna sytuacja. Załóżmy, że Lady ma rodowód, jedziecie na wystawę. Jedna, druga, trzecia, dziesiąta, na każdej rzuca się na psy i z zębami do sędziego i z każdej wylatuje z hukiem, bez oceny. I ona rodowód ma, tego jej nikt nie zabierze (jest córką tego Kowalskiego) ale licencji na rozmnażanie nie dostaje ponieważ w żaden sposób NIE SPEŁNIA STANDARDÓW RASY. I w ogóle nie jest w stanie normalnie funkcjonować w społeczeństwie i na pewno nie powinno się powielać jej genów. Oczywiście,co z tym robisz we własnym domu, to Twoja sprawa. Ale jeżeli jednak uparcie ją rozmnażasz i potem nieświadomym ludziom świecisz w oczy jej rodowodem i mówisz, że tylko na wystawy Ci się nie chciało jeździć, to jest to OSZUSTWO . Poukładaj to sobie na spokojnie i pomyśl,skąd się biorą psy "rasowe bez rodowodu" [quote name='014'] Lady dostała to co zwykle dostaje piesek w dobrej hodowli (z rodowodem czy bez), czyli: podbitą przez hodowle książeczke z datą urodzenia, zaświadczenia o badaniach, szczepieniach i odrobaczeniu. Co do hodowli i jej rodziców wszystko było ok.[/quote] Raczej wątpię:cool1:. Było bardzo nie ok. Fatalnie nie ok,przynajmniej ze strony tych ludzi. I nie sądzę też,żeby ona czy rodzice mieli robione jakieś specjalistyczne badania. [quote name='014']gdyby nie to, że to ja tu prosze o rade to rozmowa inaczej by wyglądała bo na temat mojego psa sie nie mówi brzydko ;) [/quote] Ja nie mówię źle na Twojego psa i nawet tak tego nie odbieraj. Tylko z lekka mi ręce opadają jak słyszę o swojej ulubionej rasie, że agresywna. Albo, że głupia. Albo, że na dobermana się rzuca i normalnie jednym ciosem powala. I potem taka opinia o rasie. Jak bym w chwili gorszego humoru złapała takich rozmnażaczy, powielających wadliwe geny swoich psów (dla KASY), to bym lała po mordzie jak nie wiem:mad: [quote name='014'] Bardzo ją rozpieściłam, kiedy nie chciała jeść brałam miseczke i ją pokarmiłam, po zjedzonym śniadaniu dostaje smakołyk.[/quote] To jeszcze nic takiego, świat się nie wali. Gdybyś porozmawiała z kilkoma prawdziwymi hodowcami,to byś wiedziała,że zdarzają się w tej rasie niejadki. Rzadko który rzuca się na misę i wymiata jak opętany. [quote name='014'] Może gdyby mi ktoś wytłumaczył "z polskiego na mój" ;-) co zrobić żeby Lady zaczęła bardziej słuchać i nie pomyślała nagle że coś sie zmieniło, nie chcialabym zrazić psa do siebie[/quote] Na początek wyrzuć Fishera i Fennel, bo coś Twoje kolejne wypowiedzi mi taką literaturą zalatują. [quote name='014']jak była malutka to zębami za rzęsy otwierala mi oko ;P[/quote] No widzisz jaka była kochana. A Ty na nią wrzeszczałaś za siku. Na młodego szczyla, który jeszcze nie umie kontrolować pęcherza. [quote name='014'] Właśnie wróciłyśmy ze spaceru... nabuzowała sie troche na boxerke której nie lubi ale nie łapałam jej "na krótko" stała luźno, zablokowałam smycz na wszelki wypadek ale robilam to spokojnie,[/quote] No widzisz. Jeden Twój błąd mniej a jaka ogromna poprawa. [quote name='014'] kiedy ja jestem spokojniejsza i nie wychodze na spacer ze strachem to Lady też jest jakaś taka normalniejsza.[/quote] Otóż to. [quote name='014'] i jeszcze ta Szelma (tak sie wabi) ma popieprzonych wlascicieli którzy specjalnie łażą koło nas bo mają większego psa wiec są cwani :/[/quote] Gdybys popracowała nad swoją agresją i niechęcią w stosunku do właścicieli Szelmy, to i Twojej suce by się poprawiło. [quote name='014'] to że nie pokazuje brzucha to chyba nie oznaka tego że mi nie ufa (choć może..) ale nie ma powodu,[/quote] No przecież ma! Szturchałaś, krzyczałaś od młodości, a teraz masz lęki na spacerze, boisz się, uciekasz (no może teraz mniej) i reagujesz agresywnie na innych ludzi i psy. To, przepraszam, jakim jesteś dla niej oparciem i wzorem w trudnych momentach kiedy ona lękowo wymięka? Żadnym. [quote name='014'] to niekoniecznie dobrze uczyć psa żeby pokazywał brzuch, jest to najwieksza oznaka podporządkowania. np.małych psów nie należy nosic na rękach brzuchem do góry. i podobno to średni powód do zadowolenia kiedy pies sie rozkłada bez przerwy i nigdy nie jest czujny.[/quote] Psa się nie uczy,żeby pokazywał brzuch. On to robi sam, kiedy jest zrelaksowany i zadowolony. I po co to niby ma być ciągle pobudzony i czujny? To już zakrawa na traktowanie psa jak najtańszy system alarmowy . Czyj to dom -właściciela czy psa? Kto ma za niego odpowiadac? Niektóre psy są bardziej strózujące bo po prostu mają to w genach i szybko przejdą od leżenia brzuchem do góry do szczekania, nic im to leżenie nie zaszkodzi. A inne nie są stróżujące i też w porządku.Od podejmowania decyzji w domu ma byc człowiek. [quote name='014'] Lady BYŁA posłuszna o czym pisałam, boje sie ją spuscic ze smyczy bo łapie auta za koła i goni za wszystkim co wydaje jakis dźwięk (rolki itp). i z tym nie potrafilam sobie poradzic, potrzebne było szkolenie to prawda. ale pisalam juz NIE BYŁO MNIE STAĆ.[/quote] No więc posłuszna nie była. A przywołania wcale nie trzeba cwiczyć w szkole. Wystarczy do tego 20 m linki żeglarskiej 40 gr za metr. Na pewno Cię stać. I jeszcze pół roku pracy i ogólnie interesująca dla psa osobowość przewodnika. [quote name='014'] naprawde to nie sztuka isc na "gotowe" jesli tylko ma sie kase i Cię stać.[/quote] No ciekawie pojmujesz szkolenie - iść na gotowe. Czyli jak, Twoim zdaniem, płacisz kilka stów a za to trener macha różdżką i już masz "wytresowanego psa", bez wysiłku własnego, tak? [quote name='014'] We wszystkie moje psy wkładałam dużo pracy i było jej o tyle wiecej że nie jestem specjalistą i cos co specjalista osiągnąłby pewnie po tygodniu ja uczylam psa miesiąc SAMA.[/quote] To akurat tak, jak większość ludzi na tym forum. Latają na tych spacerach z piłkami,kiełbasami i linkami, nosem się czasem podpierają ale nie marudzą , że się nie da (i coś tam o dominacji). [quote name='014'] 2) Lady jest super w domu poza małymi manifestacjami tego co jej sie nie podoba. problem (prawdziwy) jest na spacerach. [/quote] Atak na rękę "to mała manifestacja"? [quote name='014'] Wywalanie brzucha jest oznaką jak stwierdziliśmy wszyscy uległości. Natomiast wyczytałam ciekawą rzecz, mianowicie: pies mocno dominujący nie będzie tego robił - i mowa tu o psie dominującym nad włascicielem a nie tylko nad innymi psami. [/quote] No faktycznie, bardzo ciekawa rzecz z tą dominacją:lol: I to akurat musiał być collie... w dodatku suka. Nie mogę przestać się zastanawiać, jaką psychikę musi mieć właściciel, żeby naprawdę mogła go zdominować suka collie [quote name='014'] fachowa literatura jednak sie przydaje... [/quote] Jak diabli:evil_lol:. Może jednak spróbuj poczytać Górnego albo Zofię Mrzewińską. [quote name='014'] to oczywiscie też nie dobrze ale ja, obserwując mojego psa przez 7 lat bardziej upatruję tu problemu i doskonale wiem że ona uważa sie za głowe rodziny. [/quote] To bardzo niedobrze. A jeszcze gorzej bywa, jak właściciel w żaden sposób nie dopuszcza do siebie myśli, że pies po prostu mu nie ufa i jest znerwicowany (lepiej i "twardziej" brzmi dominacja) [quote name='014'] weź pod uwage, że każdy pies jest inny. nie mozesz na 100% powiedziec, że jak pies czuje sie bezpiecznie to robi to i to, a jak nie to tamto. jesli masz "typowego" schematycznie psa że mozesz otworzyc książke i masz gotowe rozwiązanie na wszystkie pytania to nie wiem - gratuluje(?).[/quote] A co jest "typowy schematyczny pies"? Własnie dlatego,że nie da się zastosować instrukcji obsługi i dostać gotowe rozwiązanie, ludzie się przyglądają psom, edukują, wymieniają opinię. I cos tam się zaczyna układać. A pewne rzeczy przy odrobinie intuicji czasem są dosyć łatwe do zauważenia. [quote name='014'] Ja musze sie zmagać z trudnym, mocno dominującym (co sama spotęgowałam), agresywnym charakterem psa ktory poza sytuacjami opisywanymi juz, jest rewelacyjną częścią rodziny.[/quote] No to już wyrzuć tego Fishera i Fennel i zamiast się zmagać, zacznij z psem współpracować. Będzie przyjemniej i efekty lepsze. [quote name='014'] Jest dobrze wytresowana przynajmniej jesli chodzi o polecenia które są niezbędne. [/quote] Przywołanie nie jest niezbędne? [quote name='014'] Nie spuszczam jej ze smyczy bo ucieka - ale nie tak bez powodu, biegnie do traktorów, rolek, duzych aut wywożących śmieci a ludzie za kierownicą nic sobie z tego nie robią. pies furiat pod tym względem nie będzie reagowal na słowo stój, do nogi itd. [/quote] Hehe, nie będzie? Na statyczne "stój" raczej nie ale za to w jakim pędzie zawraca na "do mnie".:evil_lol: A po jakimś czasie już nawet niespecjalnie odbiega. Nie opłaca mu się. [quote name='014'] tylko pędzi ile wlezie, ma gdzies że go zaraz auto trąci. to nie takie proste jak sie wydaje, "jest wytresowany to go zawołaj i już". [/quote] To, że nie proste, nie musisz nikomu tłumaczyć. Sporo osób na forum to przechodziło. Z sukcesem. Są osoby, które husky potrafią odwołać, a juz tym bardziej owczarka. [quote name='014'] problem "biegania za dźwiękami" ma wielu właścicieli. i moze 2% potrafi sobie z tym poradzic samodzielnie. dlatego łatwo jest sie mądrzyć nie mając tego problemu. [/quote] Bo nie pracują. Koniec tajemnicy. Kto pracuje ten ma. Szybciej lub później, zależnie od predyspozycji psa,czasu rozpoczęcia na nauki, atrakcyjności przewodnika. I dlatego ja zakładam, że Puli się może mądrzyć bo pewnie już sukces ma :) [quote name='014'] jesli uwazasz że to powoduje że pies nie jest w ogóle wytresowany i tak jakby w Twoich oczach 50 innych polecen które wykona i potrafi wykonać nawet "na śpiąco"- jest zniwelowanych i nieważnych przez to, ok. niech tak będzie. [/quote] Ja też tak uważam. Co z tego,że ładnie podaje łapę,kiedy nie da się odwołać przed ulicą? [quote name='014'] najłatwiej jest oceniac jak sie samemu ma psa łatwego w ułożeniu. też przez wczesniejszą suczke myslalam że "moge wszystko" i sie znam a tu ZONK :) [/quote] No, ja akurat dostałam przypadkiem półrocznego kompletnie niewychowanego szpica, samca. Wcale nie jest jakoś specjalnie prosty w układaniu. Ale jakoś to idzie:p [quote name='014'] 4) to że mnie gryzie jest wynikiem tzw. "agresji przeniesionej" - też wyczytałam pare dni temu o tym. gryzie cokolwiek byle ugryść jesli nie ma celu własciwego w pobliżu akurat. nie poznaje czy to ja, czy ktos inny, nie ma w tym nic "osobistego" - jest TYLKO AGRESJA i prosze nie mow mi glupot w stylu "tylko psy z nieznaną przeszłością tak mają" bo tak niestety nie jest.[/quote] A to akurat chyba do mnie, bo to ja napisałam o agresji po przejściach? No więc możesz sobie tłumaczyć i się łudzić,że to jest zupełnie w porządku, że pies Cię gryzie i że to TYLKO AGRESJA. Ja ze swojej strony Ci mówię, że pies który ufa właścicielowi, go nie gryzie. I nie ma w ogóle dyskusji o jakimś "normalnym przenoszeniu agresji". Jak to sobie wyobrażasz - przecież większość psów w pewnym okresie życia doznaje jakichś odpałków (czy to o piłeczkę przypadkiem się zetnie czy o ładną suczkę, czy zaszczeka na kogoś będąc na smyczy), to nawet nie można by własnego psa uspokoić, 80 % psiarzy by chodziło z pogryzionymi rękami i nogami, no nie żartuj:lol:
  23. [quote name='014']nie taki szczeniak był z niej wtedy kiedy sie zlała na łóżko, z resztą nie zobaczylam kiedy to robiła tylko kiedy już wąchała co nabroiła ;) i z tym wiąże sie pewna anegdota: pokazałam palcem na to i zapytałam "co tu zrobiłaś" - a ona podeszła do tego i zesikała sie jeszcze raz ;) pokazała co zrobila...heh. to już byla oznaka pewnie że niewiele sobie robi z naszych gróźb i próśb :/[/quote] Myślę, że nadinterpretujesz jej zachowanie i nadmiernie uczłowieczasz. [quote name='014'] Nie ma powodu sie nas bać. NIGDY nie była zbita, uderzona. lekkie klepnięcia nawet nie wchodziły w gre od małego- zrobilam to 2 razy i za każdym razem mnie ugryzła. przy czesaniu to samo - gryzła już od "nowości". [/quote] Mogła być niedelikatnie pielęgnowana u "hodowcy" ale tego nie wiesz. A że sama jej przyłożyłaś dwa razy to inna rzecz;) [quote name='014'] ale nie ma powodu żeby nie miała zaufania. [...]jest ogólnie bardzo bojaźliwa i faktycznie boi sie wielu rzeczy, ale nie zrobilam nic żeby mogła stracic zaufanie do mnie, mam ją odkąd miala kilka miesiecy więc też nie jest to wina "nieznanej przeszłości".[/quote] Ale jednak zaufania nie ma i idzie w agresję kiedy próbujesz zabić byle muchę. [quote name='014'] Jej ojciec miał rodowód, był rasowy, piękny itd. ale o jego nagrodach, wystawach nic nie wiem - chyba nie bral udziału w czyms takim dlatego o tym nie wspominałam. [/quote] Coś jednak musiało być nie w porządku, skoro szczeniaki metryk nie dostały. Nie wierzę, że tylko lenistwo właściciela psa i że na wystawy się nie chciało jeździć. Po prostu w to nie wierzę. Jak się ma super psa i chce się go rozmnażać, to się go pokazuje, choćby dlatego, że wartość szczeniąt po nim jest większa. No chyba, że właścicielka suki rozmnożyła weterankę albo puściła drugi miot w roku, wtedy optymistycznie można zakładać, że z psychiką rodziców było ok (wtedy gorzej zapewne z traktowaniem maluszków w "hodowli"). Już w to nie brnijmy, w końcu to było 7 lat temu. [quote name='014'] co do rzucania sie na nas, to wyczytałam i na tym forum i nie tylko tu, że to jest tzw. "agresja przeniesiona" - czyli jesli nie ma czegos co chce ugryść w jej zasięgu to gryzie cokolwiek. [/quote] No cóż, z przypadków, które widziałam na kilku kursach z próbą użycia zębów psa do innych psów (kilkadziesiąt różnych akcji, psy bardzo róznych ras) tylko dwa przypadki zakończyły się "przeniesieniem agresji na właściciela" - potężny samiec malamut i samiec shar-pei, oba w ogromnym konflikcie z właścicielami od zawsze, nie wybiegane, źle wychowane, żle zsocjalizowane ze światem, totalnie nie znające hierarchii i jakiejkolwiek stabilizacji w domu, a w dodatku ich właściciele okłamywali trenerkę, kiedy zadawała pytania dotyczące wychowania, dopóki w czasie pewnej drastycznej sytuacji nie pękli i nie wyznali dosłownie z płaczem jak ignorowali wskazówki i jak naprawdę psy się zachowują poza kursem. Więc problem był głęboki. A ich państwo sami się łudzili, że jest inaczej i jeszcze wpierali to innym. Pozostałe wszystkie psy po głupich zachowaniach, po skarceniu przez właściciela potulnie zamykały paszczę i robiły,co im kazano:evil_lol: [quote name='014'] i na to podobno nie da sie nic poradzic. mozna conajwyżej próbować oduczyć agresji do psów ogólnie, ale pojedyncze przypadki na 100% pozostaną. tak czytałam. nie wiem na ile to prawda bo nie znam sie, zamierzam jutro isc do biblioteki i poszukać sensownych książek o charakterze i wychowaniu psa. być moze sie dowiem czegos ciekawego.[/quote] Myślę, że sama nie wymyślisz tego, co dobry trener powie Ci po 15 minutach. Siebie się nie ogląda z boku i wiele rzeczy umyka. Niekoniecznie musi być tak, jak się właścicielowi wydaje. [quote name='014'] na spacerze wlecze sie niemiłosiernie, staram sie ją rozruszać ale mam wrażenie że to ja bardziej jestem wybiegana niż ona :/ idzie jak żółw ze spuszczonym łbem przy ziemi. sytuacja sie zmienia jesli przechodzi jakis pies - od razu na równe łapy, pierś do przodu ;) idzie dumna i to tylko jak ma zamiar zaatakować, oszczekać, cokolwiek. bo inaczej dalej pełznie jak ślimak. mam wrażenie że jest smutna jakaś :| i boje sie czy moze nie jest chora albo coś. z tym że w domu cały czas przynosi piłki do zabawy, nieraz już nie mam siły sie z nią bawić a ona dalej. [/quote] Więc w domu się z nią nie baw :) Baw się chwilkę na podwórku w zamian za wykonanie polecenia - najlepiej przyjścia na zawołanie:evil_lol: (linka, linka) Jeżeli się boisz, że jest chora to zrób jej chociaż kontrolnie kompletne badanie krwi. Ale raczej pewnie nudzi się okrutnie i woli uciekać i patyk zjeść w odległości niż pobawić się z Tobą. [quote name='014'] PS: jestem z Tarnowa (małopolska) ;) jakby ktos mial namiar na sensownego szkoleniowca który nie jest z drugiego konca polski to byłabym wdzięczna za pomoc...[/quote] Może ktoś się zlituje :) Przydałoby Wam się poćwiczyć z fachowcem.
  24. [quote name='014']wiedzialam że ktoś zauważy mój błąd ;) owszem - zbita nie była nigdy. mówię tu o tym kiedy była mała ale już nie malutka - klepnęłam ją kiedy np. nasikała mi na łóżko ;P nie zbiłam, trąciłam żeby wiedziala ze cos zrobila nie tak i zdarzało sie że już wtedy gryzła. nigdy nie próbowałam przemocą rozwiązywać niczego u moich psów, bardziej działa jak sie troche nakrzyczy.[/quote] Najbardziej działa kiedy się przerwie czynność niepożądaną (szczeniaka łatwo było wziąć na ręce w trakcie sikania i wynieść na dwór) i spokojnie pokaże co ma zrobić zamiast. [quote name='014'] ale faktem jest to że Lady nie da sie nikomu uderzyć, chocbym nawet chciała. raz zamachnęłam sie klapką na muchy - nie na nią tylko na muche oczywiscie i rzucila mi sie na ręke. kiedy jest zła to nie da sobie nawet pogrozić palcem. ale np. nie gryzie kiedy zabrałabym jej coś do jedzenia, zabawke itp. dlatego to jest dla mnie dziwne. zawsze była złośnicą ale nie do tego stopnia.[/quote] Ja myślę, że ona się Was boi po prostu i kompletnie Wam nie ufa. [quote name='014'] Lady nie ma rodowodu - jesli o to chodzi, bo nie potrzebny był nam do niczego. ale jest z hodowli - nie wiem czy z dobrej, czy niedobrej. nie jest w każdym razie mieszańcem, a jej mamusia zdobywała jakieś tam nagrody na wystawach. nie jest przypadkowym psem którego przygarnęliśmy. dużo musieliśmy sie najeździć żeby ją "zdobyć". nie ważne. [/quote] No właśnie nie o to chodzi, żeby zdobywać medale. Przynajmniej nie to powinno być najważniejsze. Jeżeli ojciec nie był z rodowodem, to musiał być jakiś powód (agresywność, choroba stawów, oczu, zupełnie nieudokumentowane pochodzenie ojca itp). Agresja na ringu powoduje wywalenie psa, a te trzy wystawy trzeba jednak jakoś zaliczyć do hodowlanki. [quote name='014']teraz nie moge nawet powiedziec ze Collie to łagodne psiaki :/ [/quote] Collie są max bezproblemowe. Na tle innych ras wręcz niesamowicie. Łatwo można zobaczyć na forum collie, jakie ludzie mają problemy z psami. Np takie, że młodziutki pies myli komendy "siad" i "waruj" - czyli w sumie żadne. Ewentualnie chęć pogoni za szybko poruszającym się obiektem (w końcu pastuchy). Agresja czasem się zdarza,owszem, u psów przygarniętych po przejściach. Głównie na tle lękowym. [quote name='014'] ale co z Lady robimy nie tak? jest taka strasznie zaborcza i zawsze musi być tak jak ona chce. od zawsze miala mocno dominujący charakter. ale nie było aż takich problemow. myśle że obecności drugiego psa w domu by poprostu ani nie zniosła ani nie przeżyła bo jesteśmy tylko jej i koniec. [/quote] Myslę, że za dużo pewnie było tego szturchania i pokrzykiwania, zamiast konsekwentnego, spokojnego wychowywania. Może jest też trochę rozpuszczona, nie przekonują mnie jakoś teorie o wielkiej dominacji u collie, bardziej podejrzewałabym lęki ale nie wiem, nie znam psa. Nie wiadomo też, co w genach siedzi. Na pewno macie bardzo słaby kontakt, skoro rzuca się do Ciebie z zębami a Ty nie możesz jej opanować nawet na smyczy.Tu brak ćwiczeń podstawowego posłuszeństwa wychodzi ( niezbędnych dla higieny psychicznej psa) i sensownych wspólnych zabaw. [quote name='014'] wiem, że forum to nie jest zbyt odpowiednie miejsce do udzielania porad, ale jedną wyczytałam w innym temacie - zastosowałam dzis i zadziałała ;) poza tym nie mam pojęcia gdzie szukać dobrego szkoleniowca i skąd wiedzieć, że ten akurat jest dobry..[/quote] No, to jest pewien problem, pomyłka może sporo kosztować. Napisz, skąd jesteś, może ktoś Ci poradzi kogoś zaufanego. Iza Jeszcze mi się przypomniało - zerknij na forum collie, dział wychowanie, temat "ech, te rowery" i zobacz ile zdziałał jeden spacer ze szkoleniowcem A to, że nie miała młodych, to akurat bardzo dobrze.
×
×
  • Create New...