Witam Was bardzo serdecznie. Bardzo się cieszę, że jesteście z Dudusiem, że trwacie przy nim, chociaż mnie praktycznie nie ma na dogo. A nie ma mnie, bo od roku prześladuje mnie, moją rodzinę, pech. W ubiegłym roku przed Świętami Bożego Narodzenia ja miałam operację, teraz na operację czeka mąż. Ma ją mieć 30.12. Ciężko mi to znieść. Miałam nadzieję, że powróci zdrowie i normalne życie. No chyba jednak trzeba jeszcze na to poczekać. Tymczasem odnajduję radość w "moich" psiaka. Bardzo się cieszę, że mają wiernych Ofiarodawców, dzięki którym mają dobre, bezpieczne życie. Ogromnie Wam za to dziękuję.