Oto, co Pani Edyta napisała na portalu Hotelu u Psiej Mamy:
Falko dziś od samego rana miał jasną wizję – chciał poczuć na sobie… dotyk nieba. Jak przystało na prawdziwego strojnisia, nie mógł przecież wyjść byle jak. Wskoczył więc do szafy, a właściwie do wszystkich szaf z ubrankami, przekopał je z zapałem godnym archeologa i… TRIUMF! Wyciągnął swój błękitny, polarowy kubraczek – dokładnie w kolorze nieba. – „Ten albo żaden!” – oznajmił tupiąc łapką z miną nieznoszącą sprzeciwu. Nie było mowy, że: – za cienki, – że mróz – że zaraz się zamoczy… Falko stał twardo na swoim: bez błękitnego polarka na dwór nie wychodzi. Kropka. No cóż było robić… Skoro artysta ma swoją wizję, to stylistka (czytaj: Psia Mama) musi ją uszanować. I tak oto Falko, odziany w błękit nieba, wyruszył na spacer, dumny, elegancki i absolutnie przekonany, że wygląda dziś jak psia gwiazda wybiegów haute couture Bo u Falko pogoda się nie liczy. Liczy się STYL.
Jak to dobrze, że istnieje coś takiego jak kopiowanie
No i te zdjęcia Czy widzicie tern błysk w oku?