Jump to content
Dogomania

Anisha

Members
  • Posts

    723
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Anisha

  1. [B]Flaire[/B], ja znam ciasto marchewkowe w wydaniu szwedzkim - zdaje się, że oni przypisują je sobie jako wręcz narodowe. Ale ono nie jest piernikowe w smaku, więc pewnie receptura dość znacznie się różni... Przepisu nie pamiętam, musiałabym dobrze poszukać, ale jadłam je wielokrotnie w Szwecji i całkiem mi smakowało. :lol:
  2. [quote name='INA'][B]Anishia[/B] - a ja mam jeszcze jeden pomysł...jeśli spotkasz Pana bulikowatego to może zaciągnęłabyś go tu do nas na dogo... i najlepiej jak sam przeczytałby sobie wszystkie wypowiedzi...- ma interenet bo pisałaś ,że był trochę na bulowatych..:roll:[/quote] Pan był na jakimś innym forum bulli, a ja zachęcałam go do dogo przez pół spaceru - uparcie i namolnie :evil_lol:. Ale nie tyle do naszego wątku, co do bullowatych i behawioru - mógłby tam poszukać rady, a w każdym razie poznać opinie ludzi, którzy o bullikach wiedzą więcej, a na behawiorze też chyba można spotkać dobrych szkoleniowców - chociażby Z.Mrzewińską... :roll:
  3. Prześwietlenie bioder i łokci robi się w narkozie? :hmmmm:
  4. [B]Fjolka[/B], dlaczego nie wiesz jak smakowały Wojtkowe placki? Nie dali Ci nawet spróbować? :crazyeye: :evil_lol: Ja upiekłam ciasto [B]Niedzwiedzio/Kardusiowe [/B]i jest PYSZNE! Jeden błąd (dla mnie, bo inni się zażerają :lol: ) to taki, że dodadałam tę proponowaną łyżeczkę cynamonu i mi się ciasto dosłownie z-pierniczyło :lol: , a ja akurat za korzennymi smakami pierników nie przepadam. Nie bardzo wiem dlaczego jabłecznik+cynamon=piernik (w każdym razie w moim wykonaniu :diabloti: ), ale tak to wyszło! :roll: Ale i tak baaardzo smaczne ciacho! :eating:
  5. [quote name='Flaire']No więc wyobraź sobie, że rzeczywiście kiedyś znałam i to biegle :lol: - ósmą klasę szkoły podstawowej zaliczyłam w Holandii. [/quote] [B]Flaire[/B] wciąż pełna niespodzianek... :lol: Dzięki, wezmę Twoje umiejętności pod uwagę, gdyby zaszła taka konieczność... [quote name='Kardusia'][B]Anisha [/B]- tu masz link do fajnych tłumaczeń w Sopocie: konsekutywnych, symultanicznych, pisemnych zwykłych i innych.... ;) [URL]http://www.faster.pl/[/URL] Tymczasem trzymaj się ciepło - nie mysl źle o nas. Naprawdę wszyscy na potegę chcemy jakoś pomóc - ale tu w oddaleniu od problemu na żywo :roll: tylko tak możemy pomagać.[/quote] [B]Kardusiu[/B], dzięki za linka i nawet się nie wygłupiaj z tym "źle myśleniem" o kimkolwiek z dogo. :mad: Przecież wiem, że wszyscy chcecie pomóc. :loveu: Jeśli jestem zła to na siebie - zaangażowałam się w sprawę tak emocjonalnie jakby to był mój pies, a nie obcych ludzi :oops: i faktycznie zachowuję się trochę jak rozwydrzony dzieciak domagający się natychmiastowej uwagi i pomocy :oops: . Przepraszam wszystkich, jeśli coś głupio napisałam - nie miałam takiego zamiaru. :shake: A w ogóle niesamowite jest to, że wrzuca się tu temat o obcym psie i od razu jest taki silny odzew - jesteście super! :loveu:
  6. [quote name='Flaire'] Tak więc jestem absolutnie przekonana, że ci właściciele powinni jak najszybciej skontaktować się z hodowcą, najlepiej listownie czy mailem.[/quote] W obecnej chwili i po "podliczeniu" wszystkich Waszych głosów będzie pierwsza rzecz jaką zasugeruję im zrobić - o ile w ogóle się spotkamy... :roll: [quote name='Kardusia'][B]Anisha[/B] - myślę, że przy odrobinie dobrej woli właścicieli w takiej aglomeracji jak Trójmiasto (UG - lektorzy...) nie powinno być problemu z tłumaczeniem językowym w bezpośredniej rozmowie telefonicznej z hodowcą w Belgii ...[/quote] Tego akurat taka pewna bym nie była, lektorzy mają więcej własnych spraw na głowie niż tłumaczenie rozmów telefonicznych obcych ludzi, ale oczywiście maila, czy list (za opłatą) na pewno ktoś by się zgodził przetłumaczyć. [quote name='Kardusia'] Ale też zastanawiam się jak oni kupowali tego psiaka? Nie rozmawiali wcześniej o pożądanych cechach szczenięcia???? [/quote] [B]Kardusiu[/B], pojęcia nie mam jak to zrobili, przyznaję. Nie zapytałam - nie dało się porozmawiać o wszystkim w 1,5 godziny. :shake: [quote name='Flaire'] Bariera językowa powinna być w takim mieście, jak Gdańsk, łatwa do pokonania. Ale jeśli nie, jeśli zajdzie potrzeba - skontaktuj ich ze mną, a na pewno będę w stanie z taką barierą pomóc.[/quote] Znasz niderlandzki? :crazyeye: Naprawdę? [quote name='Flaire']Strasznie mi szkoda tego psa... :-([/quote] No i mnie też i dlatego chciałabym rozwiązań zaraz i natychmiast, a takich nie ma, więc jestem zdołowana i pewnie dlatego zachowuję się w stosunku do Was jak ostatnia niewdzięcznica, zamiast dziękować za wszelkie pomysły. Wiem, że chcielibyście pomóc, tylko hasła "skontaktować się z dobrym szkoleniowcem" są trochę jak "skontaktuj się z dobrym lekarzem" kiedy masz ciężką chorobę - niby rada, a w sumie nic nie da, jeśli nie wie się gdzie takiego dobrego specjalisty szukać. :shake: :-( [quote name='zachraniarka'][B]Anisha[/B] znam osobe z Trójmiasta, która potrafiłaby dobrze ocenić i być może mogłaby pomóc bullkowi. Jednak dwie kwestie- czy właścicielom naprawdę zależy aby poprawić relacje z swoim psem, no i drugi problem to nie wiem czy ta osoba będzie miała czas. Generalnie cywilnymi psami się nie zajmuje, choć wiem, że pomagała nie raz w takich przypadkach. Jak co mogę się spytać i wtedy info na priv.[/quote] O, [B]Zach[/B], super, jasne, że zapytaj! :loveu: Mnie się wydaje, że im zależy, bo inaczej psa już by nie było... [quote name='fjolka'][B]anisha[/B] ja tez posiadam dyski od jakiegos czasu, dostalam je gratis do jakiegos psiego zamowienia.probowalam nawet ich uzywac, ale moj glupol potraktowal je jako zabawke:razz: no i tak sobie leza gdzies na dnie szuflady....chyba musialby nimi oberwac by "zadzialaly", chyba wind cos o tym pisala a co shagulec przeskrobal, ze postanowilas je nabyc ?[/quote] Nic nie przeskrobał! :lol: Czasem tylko głuchnie i chcę zobaczyć, czy przy pomocy dysków będę w stanie chociażby bardziej skutecznie przywołać go w lesie, kiedy np. dojrzy jakiegoś człowieka i będzie rozważał pogonienie do niego w celach powitalnych, pod ogonem mając moje wołanie. Nie wiem, nie liczę na zbyt wiele, ale krzywdy mu tym nie zrobię, a spróbować co mi szkodzi?
  7. [B]Niedzwiedzico[/B], [B]Kardusiu[/B], polskie, czy argentyńskie, ja zaraz idę po jabłka, rodzynki i orzechy :eating: . Tylko najpierw wyszuszę zaślinioną klawiaturę... :p
  8. [B]Aluzja[/B], dzięki za 'głos w sprawie' :lol: - potwierdza się kolejny raz, że kontakt z hodowcą to najlepsze wyjście. Tylko jak ten kontakt ma wyglądać? Przez telefon się nie dogadają, czyli że gość powinien jechać do Belgii? I z psem? A czy jest w ogóle coś takiego, że właściciel psa ma PRAWO oddać psa do hodowcy jeśli ten w wyraźny sposób sprawia mu duże problemy? Czy też hodowca może mu powiedzieć " Nie mój problem, pan go kupił, ja go nie chcę, zabieraj się pan ze zwierzakiem"??? Jak to wygląda z punktu widzenia hodowcy?
  9. [quote name='Kardusia'][B]Anisha [/B]- fakt - zaocznie czy wirtualnie niewiele możemy pomóc. A sytuację "dobrze" się ocenia zza klawiatury czy przed monitorem :roll:. [/quote] Właśnie, w tym cały sęk, ale niestety i cała prawda. Idealne by było gdybyśmy od razu wiedzieli z kim człowieka skontaktować (jakiś super behawiorysta, do tego wielbiciel bullowatych) i żeby ten ktoś miał czas i chęci się tym psem i jego właścicielami zająć, najlepiej od razu. Obawiam się jednak, że nic takiego nie nastąpi. :shake: [quote name='Kardusia']Przerażające w tym wszystkim jest to, że ten właściciel jest tak zdtereminowany tylko jednym rozwiązaniem - uśpieniem psiaka. Jednak pomimo ich decyzji o uśpieniu - nie rezygnowałabym jeszcze na ich miejscu z próby kontaktu z hodowcą. Może psiak miałby szanse przeżycia, po powrocie do hodowli i poddania go próbie działaniom naprawczym w innym stadzie. Oczywiscie jest to dobra wola dwóch stron. [/quote] Oni nie są z własnej woli zdeterminowani go uśpić - tak zalecił behawiorysta, a następnie instruktor szkoleniowy. Mimo tego pies wciąż żyje, a oni od roku boją się o własne zdrowie nawet zapinając i odpinając mu smycz... koszmar jakiś... :shake: Hodowca może i by pomógł, sugerowałam to, ale wtedy wyszedł ten problem z barierą językową - podstawowe słowa dotyczące sprzedaży psów hodowca na pewno zna dobrze, ale o problemach z wychowaniem już raczej się nie da pogadać. [B]INA [/B]proponowała zabranie tłumacza - trochę to chyba za kosztowne, chociaż na pewno do rozważenia. A ja odebrałam przed chwilą dyski Fisher'a i zaraz będę studiować broszurkę jak dobrze rzucać :lol:.
  10. [quote name='niedzwiedzica']A bulik ...Anisha-nie mozna za wszystko winic hodowcy, piszesz,że pies w stosunku do obcych ludzi i psów jest ok.więc cos w ich domowym stadzie jest złe.[/quote] W domowym stadzie, ale do niego dochodzą podobno też te osoby, które pies już zna (znajomi, przyjaciele-chociaż od pewnego czasu mają ich znacznie mniej) i niejako traktuje jako członków stada. Bezpieczni są ludzie całkiem obcy. [quote name='Kardusia'] Czasem wystarczy popytać, poczytać, zapoznać się z opisem rasy i jego domującymi cechami usposobienia, żeby ocenić swoje możliwości pracy nad tym zwierzęciem. [/quote] Właśnie oparli się na literaturze - 4 książki o bullowatych zgłębili od deski do deski i nigdzie nie napisano nic poza superlatywami jakie to wspaniałe psy. Jak kiedyś gdzieś napisała Z.Mrzewińska - opisy ras w książkach wyglądają na listę pobożnych życzeń. A z hodowcami i właścicielami bullików nie rozmawiali - i żałują. [quote name='INA']to nie może być choroba psychiczna jeśli dobrze reaguje na inne psy, widziałam psa chorego psychicznie -- gryzł ludzi, inne psy, kaleczył też sam siebie.[/quote] Możliwe, ja się na chorobach psychicznych nie znam kompletnie. Mówił tylko, że pies potrafi godzinę kręcić się szaleńczo za własnym ogonem - pamiętam, że to coś znaczy, ale nie pamiętam co. :oops:
  11. [quote name='Flaire'] Przytoczony przez Ciebie cytat ja napisałam, gdy Lotka miała... niecałe 10 tygodni!!! [/quote] A w przytoczonym moim cytacie Twoich słów właśnie byłaś zdumiona, że [B]10-tygodniowy[/B] szczeniak gryzł, a właścicieli to nie zaniepokoiło... odniosłam się do Twoich konkretnych słów, nie tego jak długo, czy w jaki sposób szczeniaki gryzą. :roll: W tym co napisałam o braku powodu do niepokoju nie chodziło o to, że samo gryzienie nie było dla właścicieli niepokojące, tylko jego fizyczne skutki - szczeniak krzywdy nie zrobi, poważny problem pojawia się wraz z rozwojem siły zwarcia szczęk i o to mi chodziło - fakt, nie wyraziłam się jasno. :oops: Nie mówiłam natomiast, że nie próbowali bullika oduczyć gryzienia (skąd takie Twoje przeświadczenie?) - nikt normalny tego nie lubi, więc oczywiście, że próbowali, łącznie z uszczęszczaniem na szkolenie-pisałam o tym, rozmowami z behawiorystą - pisałam o tym i sprowadzeniem instruktora szkolenia do swojego domu- o tym nie pisałam. Moim zdaniem mało kto zrobiłby więcej w takiej sytuacji. Acha, jeszcze ten pan szukał pomocy na forum bullowatych, ale nie dogomaniackim, tylko jakimś innym. Nie możesz więc chyba pisać o braku reakcji właścicieli? :-o [quote name='Flaire']Spójrz wstecz - reakcją niemal każdej osoby, która przeczytała Twój post o tym bulliku było, że coś jest nie tak z sytuacją w tym domu. [/quote] I pewnie też wszyscy mają rację, ale przy dużej ilości krytyki "błędów i wypaczeń" właścicieli niewiele było pomysłów na to co robić dalej. :shake: Moglibyśmy długo jeszcze tych błędów szukać i wynajdywać powody złego zachowania bullika z winy właścicieli, i ich krytykować, a w tym czasie pies zbliża się nieuchronnie do końca swoich dni. Wygląda na to, że jeśli spotkam ich raz jeszcze będę mogła tylko powiedzieć, że to wszystko ich wina i niech się nad sobą zastanowią - poza tym mam zero pomysłów na rozwiązanie problemu. :shake: Bardzo pomocne. :diabloti:
  12. [quote name='Flaire'] W historii mini bullika uderzyło we mnie to zdanie: 10-tygodniowy szczeniak warczy i gryzie i to nie jest niepokojące, bo póki co nie może nikogo na reio uszkodzić??? :crazyeye: :crazyeye: :crazyeye: Więc właściciele czekają, aż zmężnieje, żeby zacząć się niepokoić? :crazyeye: :crazyeye: :crazyeye: [/quote] Flaire, szczeniaki, zwłaszcza takie 10-tygodniowe, gryzą na potęgę i raczej nikogo to nie niepokoi, bo takie są szczeniaki. :cool3: Pamiętasz to?: [quote name='Flaire']Ale zauważyłam, że ona jest reformowalna! :lol: No bo [B]gości traktuje mocno tymi szpileczkami, co jej za ząbki służą, ale[/B] [B]mnie już od kilku dni nie gryzie![/B] :crazyeye:[/quote] Nie wyglądałaś tu na zaniepokojoną, no i słusznie, bo rozumiem, że gości Locia też już nie gryzie :lol: . A właściciele bullika widocznie czekali zbyt długo na zmianę zachowania swojego szczeniaka, ale skąd mogli wiedzieć, że jemu to gryzienie nie minie? Nie chcę nikogo bronić, nie znam nawet tych ludzi, ale też nie wydaje mi się, żeby wszystko było od początku takie łatwe i przewidywalne, jak to teraz - siedząc przed kompem - może się nam wydawać. :roll:
  13. Właśnie... [B]Zach[/B], to jak z tym Celnikiem? Mam się tam kopsnąć z wycieczką czy znasz ten "lokal"? :lol:
  14. [quote name='Wind'] Po pierwsze bull powinien byc caly czas w kagancu, z przypieta obroza, najlepiej kolczatka. Kaganiec zawsze i wszedzie. W domu, na spacerach, gdy jest na smyczy i gdy biega luzem. Zdejmowac tylko do jedzenia ... [/quote] [B]Wind[/B], oni się [B]boją [/B]zakładać mu kaganiec... Ten pies próbuje ich gryźć przy każdej (lub prawie każdej) próbie dotykania go. Myślałam nawet, że może coś jest nie tak z jego unerwieniem, że może dotyk go boli :-o , ale z Shaggim wariował na potęgę, nie raz lądowal na plecach i nic, więc to nie fizyczna, a psychiczna strona mu nawaliła... :roll: Ci ludzie są najzwyczajniej w świecie sterroryzowani przez własnego psa... Zapytałam właściciela czy w takiej sytuacji oni go w ogóle lubią - twierdzi, że tak. :roll:
  15. [quote name='coztego'] Zamiast go usypiać, powinni zaprosić do domu mądrego fachowca, albo poszukać psiakowi nowego domu, u odpowiedzialnych, znających się na rasie ludzi.[/quote] [B]coztego[/B], zgadzam się z Tobą w 100%, tylko czy masz namiary na kogoś takiego, tzn. tego fachowca? I żeby jeszcze chciał przyjechać do Gdyni? Bo ja nie umiałam temu panu pomóc w konkretach, mogłam tylko powtarzać, że na pewno COŚ można zrobić... :shake: [quote name='coztego']A czy oni kontaktowali się z hodowcą? Trudno powiedzieć, czy ten bullik jest niezrównoważony psychicznie, czy jest psychicznie rozchwiany przez swoich opiekunów. Bullowatym dużo nie trzeba, żeby zaczęły brykać :roll:[/quote] Hodowca nawet niespecjalnie po angielsku się dogaduje (pytałam), więc kontakt jest w zasadzie żaden, a pies miał 10 tygodni jak przyjechał do nowego domu i już w pierwszej godzinie pobytu na [U]nowym, obcym dla niego terenie [/U]warczał na młodziudkiego bokserka sąsiadów (przyszli z wizytą obejrzeć "nowego" i "zapoznać" psy), który nieopatrznie zbliżył mu się do miski... - chyba coś nie tak, prawda?
  16. Rany, ta adrenalina na psich spacerach... :roll: Jakim cudem badania wykazują, że właściciele psów żyją dłużej? Przecież taki właściciel co chwilę jest w stanie bliskim zawału, nie rozumiem... :shake: ;) [quote name='borsaf'] Jak Shaggy reaguje na psy, które nie chca z nim sie bawić, które warkną? Regon narazie na warczenie reaguje odsunięciem się kilka kroków i stoi,patrzy. Nie odwarkuje... Oby mu tak zostalo, ale..to jeszcze mlody pies..[/quote] Reaguje podobnie, to znaczy na razie nawet uskakuje dość szybko, ale równie szybko wraca i sprawdza czy warczący pies aby nie zmienił zdania i nie nabrał ochoty na zabawę - i tak bez końca, aż go wywlokę dalej. :diabloti: Raz nawet przez taki uskok wylądowałby pod samochodem ( a był na zwykłej, krótkiej smyczy), bo pies był uwiązany przy sklepie, my przechodziliśmy obok i pewnie tamten krzywo na Szagulca spojrzał, bo mi szczenior nagle zrobił "myk" i już był na jezdni, zanim zdążyłam ściągnąć smycz - po prostu się tego nie spodziewałam. Na szczęście nic nie jechało, bo nikt by mi nawet nie uwierzył, że pies będąc na zwykłej smyczy i pod okiem właściciela wpadł pod samochód. :shake:
  17. [quote name='borsaf']Npewno przed uspieniem zrobia ankiete i moze ktos znajacy ie na rzeczy, konsekwentny, doswiadczony takiego psa przygarnie. Napewno bym go na reproduktora nie szykowała. [/quote] No właśnie pisałam, że ankieta była i wyszło jednoznacznie - uśpić. O reproduktorze nikt nawet nie marzy, sam bullek może co najwyżej pomarzyć o dożyciu dwóch lat, a i to wątpliwe... :shake:
  18. [quote name='borsaf'][B]Kardusiu[/B], (...) Nie duzo bys go musiała nauczyć...tylko stój, wróc i..nie skacz...a...i nie ciągnij do kumpla na spacerku. Bosze broń chodzenia przy nodze, ma sobie wachac kwiatki i nie tylko, na spacerku...[/quote] [B]Borsaf[/B], powinnyśmy iść do tej samej szkoły :evil_lol: - mnie też te komendy wydają sie najbardziej nieodzowne. A dzisiaj do przedszkola nie zdążyłam i szczerze mówiąc, nawet nie miałam nastroju na przedszkole - bullik mnie zasmucił na potęgę. Zresztą Shaggy na przedszkole jest już za stary - po świętach (a najdalej na wiosnę :cool3: )poszukamy czegoś bardziej stosownego do jego wieku - [B]Zach [/B]wspomniała kiedyś, że myślą o takiej "psiej podstawówce", może coś z tego wyjdzie?
  19. Gratuluję autorkom serdelkowych zdjęć :multi: :loveu:! Byłam dzisiaj z Szagastym w lesie i spotkałam pana (młody, rozsądny, sympatyczny) z 15-miesięcznym bullterrierem miniaturowym, długo wyczekanym, wyszukanym, sprowadzonym z hodowli w Belgii, zdrowym i ładnym, ale ... do uśpienia. :-( Rzecz jest taka, że ten pies jest super przyjazny dla obcych, świetnie dogaduje się z innymi psami (prawie półtorej godziny hasał z moim po lesie), natomiast gryzie... swoich właścicieli. Najbardziej poszkodowany jest ten pan, bo głównie on psem się zajmuje - jego żona bullika się boi i schodzi mu z drogi, a dzieci jeszcze nie mają (ale mają w planie). Żonie wcale się nie dziwię, że unika kontaktu z psem, bo właściciel pokazał mi co niedawno pies zrobił mu w nogę nad kostką (trzy dziurzyska ze strupami) tylko za to, że on sam siedział przy stole, a pies pod stołem i jak pan niespodziewanie ruszył nogą pies mu się w nią wbił :crazyeye: - horror. Podobno gryzie prawie za wszystko - przy zapinaniu smyczy, przy odpinaniu smyczy, kagańca założyć nie ma jak (chyba, że ryzykując potężne dziury w rękach), kleszcza wyjąć nie da, łap po spacerze wytrzeć też nie, wyciągnąć się z samochodu po wizycie u rodziny - nie pozwala, po prostu totalne "nie zbliżaj się, bo pożałujesz". :shake: Jak właściciel cokolwiek chce przy psie zrobić (np. właśnie zapiąć smycz) musi odwracać czymś jego uwagę, żeby nie zauważył, że coś się przy nim majstruje. Nawet dzisiaj miał smycz "kombinowaną" z dwóch krótkich smyczek połączonych, bo poprzedniej smyczy bullek nie pozwolił sobie odpiąć i ciągał ją za sobą po domu, a potem po prostu przegryzł i tyle było ze smyczy. Różnych przykładów ten człowiek dawał mi mnóstwo i naprawdę widać, że ludzie mają problem :-( . Jakaś pani behawiorystka z Wrocławia, z którą się kontaktowali, wysłała im drobiazgową ankietę do wypełnienia, a po odebraniu jej stwierdziła, że nic się nie da zrobić - można tylko psa uśpić. Beznadziejna sprawa. A tak przy okazji - czy hodowca nie ponosi żadnej odpowiedzialności za tak niezrównoważonego psychicznie psa? Nie można chociaż narobić mu kłopotów w jakiejś nadrzędnej organizacji, żeby sprawdzili, czy więcej takich powalonych szczeniaków nie sprzedaje ludziom? Ten pies podobno od początku warczał i próbował gryźć, ale dopiero jak zmężniał zrobiło się to niepokojące. Właściciel chodził z nim na szkolenie, pani instruktorka twierdziła, że pies jest zepsuty przez właścicieli i twierdziła tak, dopóki jej samej nie ugryzł - potem już była mowa tylko o uśpieniu... Eh, a mnie się wydawało, że to ja mam problem, bo pies do mnie nie wraca jak się rozbawi z innym psem... Teraz wydaje mi się, że chyba byłam głupia.:oops:
  20. [quote name='Ali26762']Jak trza poprawiać po producencie, to już nie mam zaufania do takiej zabawki. Poza tym mówisz, że dół jest z plastiku, a Deryś rzuca zabawki, boję się, że w końcu by połamał. Wobec tego zostanę chyba przy KONG'u ;)[/quote] Przy okazji następnego trym-party sama zobaczysz czy Ci (tzn. Derylowi)pasuje, czy nie - moim zdaniem jak na 20-parę złotych zabawka nie jest zła. :roll: O KONG'u na święta też myślałam, ale - podobnie jak [B]INA [/B]- nie mogę się zdecydować czy czerwony, czy czarny, więc poczekam na relacje INY z zabawy Vigusia i dopiero wtedy zainwestuję w następny wynalazek. [quote name='Ali26762'] Shaggy to dzieciak jeszcze, ma 8 miesięcy.[/quote] Zgadza się wszystko. :lol: Nie wiesz przypadkiem kiedy się dokładnie urodził? Ciekawa jestem, który Shaggy był pierwszy.
  21. [B]Wojtek[/B], naprawdę rewelacyjne tempo mają Twoi fachowcy! :multi: Jak by się dobrze sprężyli zdążyłbyś urządzić Wigilię w nowym domu jeszcze w tym roku! :santagri: Co do czesania łap... zaryzykuję śmiałe twierdzenie, że grzebieniem :p. W każdym razie grzebieniem czeszą wystawcy przed wejściem na ring, więc pewnie tak jest OK. ;) Ja czeszę całego psa szczotką miękką, drucianą, ale po czesaniu łap sporo włosa na niej zostaje, czyli tak nie jest pewnie OK. :lol:
  22. Straszna ta historia z sunią, naprawdę... :-( Nie wiem co ja bym zrobiła w takiej sytuacji i mam nadzieję, że nigdy się nie dowiem :shake: . [quote name='Ali26762']Fajna ta zabawka, jak się spotkamy to ją sobie oblookam, może kupię Derysiowi pod choinkę. Co prawda ma już KONG'a, ale jeśli będzie fajne kto wie, może mu nabędę takie sitko. Z czego to jest? Solidne jest? Nie porani psa jak się rozpadnie?[/quote] Że solidne to bym nie powiedziała :roll: - rozwaliło się zanim jeszcze zaczęliśmy na dobre go używać, ale "co Kropelka sklei żadna siła nie rozklei", więc poprawiłam działania producenta na łączeniach twardszej (dolnej) miseczki z miękką półkulą (górną) z dziurkami i jest OK, trzyma się mocno. A sama guma jest fajna, sprężysta i miękka, więc poranić pyska na bank nie da rady. Na razie mój pies wpada w radosny amok kiedy biorę to "sitko" do ręki, więc najwyraźniej jemu zabawka się podoba, a o to w końcu chodzi... :p
  23. [quote name='Ali26762'](...) znalazł go wczoraj ok. godz. 23 na ulicy. Biegał w kolczatce i ze smyczą... Dzisiaj miał go odwieźć do schroniska... Na nasze podwórko trafił, ponieważ Shaggy go tu przyprowadził. Wet określił jego wiek na półtora roku, tymczasem Shaguś nawet roku jeszcze nie ma. [/quote] Faktycznie, przygoda z happy endem, tylko dlaczego ten niespełna roczny jamniczek chodzi w kolczatce?? :crazyeye: Może on się nie zgubił, tylko specjalnie chciał od właścicieli uciec za to, że nie kupili mu normalnej obroży? :cool3: :diabloti: Żeby nie było, że ja swojego psa też tylko dręczę :razz: (dyski Fishera i trymery jako prezenty pod psią choinkę :evil_lol: ) pokaże Wam najnowszą zabawkę, za którą młody przepada - wsadza się do niej kawałki jakiegoś żarcia i tymi dziurkami pies musi je sobie wydłubać, albo wytrzepać łapiąc za te małe wstążeczki na krawędzi - jak kto woli! Fajne, tylko lepiej jest mieć psa na oku, żeby za bardzo go nie poniosło i nie zrobił zabawce dodatkowej, większej dziury...:mad: [IMG]http://img154.imageshack.us/img154/412/dziurkowiecuq9.jpg[/IMG]
  24. [quote name='Kardusia'][B]Ali[/B] - siedzi w Corelu a ja w fotelu :placz:. Nic nie umiem, jestem beztalentna, szukam Uniwersytetu IV-go wieku :roll: Ogólnie - dopadła mnie migrena i mam doła (prawie wąwóz) z powodu mojej komputerowej ciemnoty :placz:...[/quote] No, Ty chyba oszalałaś, kobieto! :mad: Jaka beztalentna, co Ty tu wygadujesz? :lmaa: Czy naprawdę każdy musi mieć Corela i inne programy komputerowe w małym palcu? Na pewno NIE! (Ja, na przykład, zamiast w palcu mam w nosie i całkiem dobrze mi się z tym żyje - tylko czasami mnie zatyka... z wrażenia :evil_lol: ) [B]Kardusiu[/B],daj spokój z dołami, bo to może być zaraźliwe, a Święta idą... :loveu: ;)
  25. [B]coztego[/B], baaardzo fajne zdjęcia i całkiem przyzwoicie wyglądają, zwłaszcza to z Dingo, zrobione na świeżym powietrzu. Przy najbliższej wymianie telefonu chyba jednak zagaję o te z aparatem... :p [B]Rituś[/B], fajnie, że znowu do nas zaglądasz i jasne, że możesz się tutaj żalić... zawsze to lżej, kiedy się człowiek chociaż trochę wygada. :calus: [B]Borsaf[/B], ciągle zapominam ( i wątek nie ten, ale trudno :oops: ) - jak się udało ciasto bananowe z jogurtem też bananowym? Wyszło, czy lepiej zostać przy oryginalnej recepturze? :cool3:
×
×
  • Create New...