Podsumować mogę to tak: Pomogłam w zabezpieczniu psa i tylko to sie liczy.
Nikt nie daje gwarancji na stan zdrowia adoptowanego psa - taka jest przecież idea - ratujemy chore, niechciane, pokopane przez życie...... Kiedy czytam na spokojnie zastanawiam sie czy aby ja sama nie popełnie kiedyś błedu i "źle ocenie" potencjalnego nowego właściciela własciciela?
Gwoli wyjaśnienia - doktor Czogała nigdy nie mówił o uśpieniu Bastera - raczej starał sie znaleźć przyczynę ataku padaczki. Faktem jest ze dzonił do mnie z prośba o przejecie psa i obserwacje - Doddy zresztą wie juz jak to było. Po umieszczeniu Basterka go w szpitalu ataku nie było. Faktem jest że z 2 wizyt Bastera w Klinice wraz z Mikeą - juz po zgłoszonym ataku padaczki są karty wizyt. Nikt jednak swiadkiem ataku nie był - ocenia sie psa na podstawie wywiadu z właścicielem.
Wazne jest znalezienie przyczyn jego złego samopoczucia i ewentualnych objawów. Trzeba go postawić na "łapkli" no nie?
Pies jest pod opieka Doddy - bo to jedyna prawna i w moim odczuciu i znajomości faktów jedyna możliwość.