-
Posts
10156 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by kakadu
-
łapek - malutki, grzeczniutki przylepny pieseczek, wykastrowany, odrobaczony, zaszczepiony; Łapek ma ok. 3 lata. Jest czysty i cichy. Łapek kuleje na jedną łapkę. Czeka na nowy prawdziwy dom i nową rodzinkę. je sucha karmę, ładnie chodzi na smyczy, nie niszczy, zachowuje czystość w domu; przebywa w markach szuka domu stałego kontakt w sprawie adopcji: magda - 602608109 KOCHANI! W ŚWĘTA ŁAPEK ZOSTAŁ BARDZO POGRYZIONY PRZEZ SWOICH WSPÓŁTOWARZYSZY; LEDWIE USZEDŁ Z ŻYCIEM... SZUKAMY PILNIE NAWET DT...
-
suzi - ok 1,5 roku, waży 8-9 kg, ale wygląda na mniej więc dlatego ją wstawiam... bardzo grzeczna, milutka, porzucona w kartonowym pudle w lesie ze szczeniakami; wszystkie szczeniaki umarły; suzi bardzo przeżyła śmierć swoich dzieci... je sucha karmę; wycofana, usłużna, przymilna, nie niszczy, nie załatwia się w domu, ładnie chodzi na smyczy; pies ideał; suczka przebywa w markach; szuka domu tymczasowego/stałego kontakt w sprawie adopcji: magda - 602 608 109 SUZI MIĘDZY ŚWIĘTAMI A NOWYM ROKIEM POJECHAŁA DO DOMKU :)
-
SKARPETA OWCZARKOWA Dla bezdomnych Cywilów, Szarików, Rexów i Alexów
kakadu replied to egradska's topic in Owczarek niemiecki
kochani zajrzyjcie na bazarek dla onki od morskiej - tam dług juz ponad 700 zł - może cos wam sie spodoba, albo przyda na prezent - w większości są to nowe rzeczy... [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/237274-to-i-owo-na-prezenty-KUP-TERAZ-na-onkowat%C4%85-suni%C4%99-i-jej-8-szczeniaczk%C3%B3w-do-16-12?p=20121276#post20121276[/url] -
boże - one są niewiele większe od tych identyfikatorów... wszystkich chętnych do pomocy zapraszamy na bazarek dla mamy i maluchów: [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/237274-to-i-owo-na-prezenty-KUP-TERAZ-na-onkowat%C4%85-suni%C4%99-i-jej-8-szczeniaczk%C3%B3w-do-16-12?p=20121276#post20121276[/url]
-
mam tylko jedno życzenie - żeby "tam" coś było, choćby po to, żeby buginek mógł popatrzeć wstecz i mi wybaczyć; bo ja sama rozgrzeszyć się nie mogę...
-
może faktycznie tak było, że nie mogłam nic poradzić, ale zupełnie mi to nie przynosi ulgi...
-
Skrajnie wyczerpany Fred - już radosna psia dusza w NOWYM DOMKU!
kakadu replied to keria's topic in Już w nowym domu
[quote name='keria']Niestety moja sytuacja finansowa nie pozwala mi na razie mieć kolejnego psa. Połowę moich wydatków po opłaceniu rachunków przeznaczam na zwierzaki. I bez Fredka ledwo przędę. Mam na utrzymaniu w sumie piątkę kotków ( w tym 2 staruszki i jednego bardzo chorego kociaka z białaczką i po urazie kręgosłupa, pampersy, leki, środki czystości to dla mnie straszny wydatek). Oprócz tego 3 psiaki ( w tym jedną siedemnastoletnią sunię przygarniętą po zmarłym właścicielu). Nie wyrabiam finansowo i czasowo. Dłuższy pobyt Fredka nie wchodzi w grę. Chciałam dać mu tylko szansę na lepsze życie. Fred jest już całkiem zdrowy, sierść odrosła, został zaczepiony, będzie zaczipowany i w razie w pomyślę o kastracji, ale on absolutnie nie może u mnie zostać na dłużej:shake:!!!! Nie chcę wybierać czy zaszczepić Freda czy kupić lek dla mojego chorego kota. Pozostałe własne zwierzaki są dla mnie najważniejsze! One zostaną ze mną na zawsze bo taką kiedyś podjęłam decyzję i się z niej nigdy nie wycofam. Kocham je ponad życie. [COLOR=#ff0000]Fredzik miał być u mnie tylko do czasu gotowości na nowy dom i tak pozostanie. Nie jestem zbieraczką zwierząt. Muszę mierzyć zamiary na siły. [/COLOR]Często też zdarza mi się znajdować zwierzaki w nagłej potrzebie i nie mam sumienia pozostawiać ich na pastwę losu. Nie mogę jednak zostawiać sobie ich wszystkich na stałe. Tutaj jest wątek mojej wielkiej gromadki jeśli ktoś i zbiór moich tymczasowiczów. Na prawdę na więcej mnie nie stać.[URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/229553-Moje-stadko[/URL][/QUOTE] przepraszam, nie chciałam ci sprawić przykrości, ani tym bardziej zmuszać do zwierzeń na temat sytuacji finansowej; oczywiście, nie sztuka jest nazbierać zwierzaków, niestety nie każdy to rozumie... fredzio to mikrusek - może napiszcie do karolina_g_k - ona się zajmuje takimi pchłami, a do tego sprawdzi każdy dom na wszystkie strony zanim odda psa; ja ufam jej całkowicie; -
nie wiem jak było z fraszką, ale bugi na codzień nie cierpiał, nie był chory; był szczęśliwym, zdrowym psem; miał zaledwie roczek; tyle życia było przed nim... gdyby nie ten pieprzony zarażony kleszcz znaleźlibyśmy go; sprawdziłam kiedy dokładnie bugiś był zakroplony fiprexem; w książeczce i w kalendarzu ściennym zapisaliśmy datę 16 października; czyli i tak do 16 listopada byśmy go nie "dokroplili"; kleszcza złapał pewnie koło 10-11 listopada; przed oczami mam ciągle dwie sceny - jak biegnie w strone lasu - wtedy ostatni raz widziałam go żywego i drugą juz z wyobraźni - jak kładzie się zmęczony i chory na skraju tego lasu i umiera; całkiem sam; może czekał na nas, a my nie przyszliśmy; pocieszam się, że wtedy było sucho i w miarę ciepło; wyschnięta trawa była miękka i w tę trawę wsiąkło życie bugisia; z drugiej strony, gdyby był śnieg to nie byłoby kleszczy... najgorsze jest to, że buginek był takim nieporadnym osiołkiem; mówiłam, że chociaż był z nami tak krótko, kocham go chyba tak mocno jak mocno matki kochaja swoje niepełnosprawne dzieci; tego sie nie da oddać słowami; on nam ufał; a my w ostatniej chwili jego życia nie byliśmy przy nim; naprawdę ciężko z tym żyć... w pracy za plecami mam plakat z napisem "co zmienisz, gdy uda się cofnąć czas"; do tej pory to nie miało dla mnie znaczenia; teraz wisi jak jakiś okropny żart, bo forma sugeruję, że to możliwe; że mamy następna szansę; a przecież nie mamy...
-
Po 5 latach w hotelach - Spajkuś znalazł dom!!!
kakadu replied to mala_czarna's topic in Już w nowym domu
to proszę o numer rachunku i potwierdzenie wpłynięcia pieniążków na wątku bazarkowym: [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/234475-DESKA-SNOWBOARDOWA-nidecker-na-karm%C4%99-dla-bugiego-do-11-11-g-21-00?p=19888701#post19888701[/url] -
Po 5 latach w hotelach - Spajkuś znalazł dom!!!
kakadu replied to mala_czarna's topic in Już w nowym domu
mała, może mnie opieprzysz, ale moim zdaniem te zdjęcia spajka w ogłoszeniach nie są dobre; nie gniewaj sie, ale one naprawdę nie robią wrażenia; spajk to piękny, postawny pies, a nie widać tego na zdjęciach :shake: mądrzę się, wiem, sama nie zrobię lepszych, ale może jednak ktoś by potrafił? ponieważ mój bugiś nie żyje (boże sama w to jeszcze nie wierzę...), a zrobiłam na karmę dla niego bazarek, chciałabym przekazać te pieniążki na wyróżnienie ogłoszeń spajka; dużo tego nie będzie, raptem 80 zł, ale może coś się da wyróżnić... -
Skrajnie wyczerpany Fred - już radosna psia dusza w NOWYM DOMKU!
kakadu replied to keria's topic in Już w nowym domu
i co z nim będzie? kurczę, po cichu liczyłam, że go nie będziesz chciała oddać... -
o boże, jaka ona podobna do suczki mojego ojca..., misza była identyczna... jakby zobaczył to zawał murowany (tfu tfu odpukać) szkoda, że jest tak ciężko chory i mieszka na III pietrze, bo pewnie bym go molestowała, żeby ją przygarnął... w jakim sunia jest wieku? można sprawdzic jak reaguje na inne psy?
-
bugiś złapał kleszcza... nie wiem czy na tym feralnym ostatnim spacerze, czy może dzień wcześniej, w sobotę, bo chodziliśmy wtedy nad rzekę i po łąkach; był zabezpieczony, nie każdy kleszcz zaraża, gdyby nie uciekł pewnie byśmy zauważyli, że jest osowiały i uratowali go; kiedy dowiedziałam się, że sąsiadka znalazła go martwego już we wtorek, to postanowiłam, że trzeba zrobić sekcję, żeby dowiedzieć się czemu tak szybko umarł; pani doktor najpierw stwierdziła, że umarl z wycieńczenia, bo przecież ledwie chodził, przewracał się, potykał; faktycznie jak buginek do nas przyjechał, to był w takim stanie, ale przez te 4 miesiące zmienił się nie do poznania; zaokrągliły mu sie boczki, a chód nabrał pewności; biegał z naszymi psami, bawił sie i dorobił niezłej kondycji; pies, który tak ciągnie na smyczy, nie umiera po dwóch dniach z wyczerpania; pani doktor zrobiła sekcję i okazało się, że narządy wewnętrzne są bardzo powiększone i krwawiące, jakby krzepliwość krwi była zaburzona; ponieważ przewód pokarmowy był pusty, a na bugisiu znalazła dwa kleszcze, stwierdziła, że odpada trutka na szczury, i że najprawdopodobniej była to choroba odkleszczowa; buginek nie miał żadnych obrażeń, nikt go nie potrącił samochodem, nie postrzelił, nie uderzył; nie pogryzły go psy; boże, piszę to, a moje flaki ważą tonę i nie chce mi się oddychać;
-
Sunia Chińskiego Grzywacza. Dejzi-nasze słoneczko już za TM
kakadu replied to Kana's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
magdola, przytulam mocno i bardzo, bardzo współczuję; masz przynajmniej świadomość, że zrobiłaś dla maleńkiej naprawdę wszystko; umarła w łóżku, przytulona do ciebie, bezpieczna; ja pozwoliłam zginąc mojemu małemu bugiemu w lesie, a potem znalazłam go martwego; umarł sam, w zimnie i chorobie, która go dopadła akurat w tym momencie... kochana, wszyscy łączymy się z tobą w ogromnym bólu... -
też to czytałam i tez miałam takie przemyślenia; jak widze wpisy "ja mam czyste sumienie", "przeze mnie żaden pies nie stracił życia" to mam ochotę podpowiedzieć, że przydałoby się pokornie dopisać "jak do tej pory", "póki co" na razie", czy "jeszcze"; bo czasem to jest naprawdę ułamek sekundy, jedno niedbalstwo, które innym razem uszłoby na sucho, jedna głupia decyzja, żeby pójść tą, a nie inną drogą na spacer i... pies traci życie; przez nas, to nie ulega kwestii; nasza wina jest oczywista, ale sami się na tyle obwiniamy, że żadne "dokładki" od innych nie są potrzebne; a już sugestie, że ta dziewczyna zrobiła to specjalnie, bo jej niepełnosprawny pies zawadzał, są poniżej wafla; dlatego jedna z dziewczyn, które tam pisały jest dla mnie skreślona na zawsze, bo nic nie usprawiedliwia takiego oskarżenia; żadne emocje; ta labradorka miała dziesiątki wątków na różnych forach, w tym na fb; nie sposób tłumaczyć się na wszystkich, zwłaszcza kiedy jest się w takiej żałobie jak pewnie była jej opiekunka...
-
na spacerach łapie sie na tym, że rozglądam sie za buginiem; tyle czasu go szukaliśmy, że to zostało jakby we krwi; czasem, w lesie czy na łące na której zginął mam ochotę przystanąć i krzyknąć: buuuuuugiiiiii! oglądam pogodę i sprawdzam, czy w nocy nie będzie za zimno, bo przecież nie wiadomo gdzie on sie podziewa... innym razem łapie mnie paniczny strach, że dzieje mu się jakaś krzywda; i wiecie co czuje zaraz po tym? może was to zdziwi, ale jak uświadamiam sobie, że nie ma go z nami na spacerze, bo jest w domu, to czuje jakąś chorą ulgę, że jest bezpieczny w ogródku, że nikt go nie krzywdzi, że jest na zawsze utulony i na zawsze nasz; to mnie uspokaja; bo chyba gorszy byłby ten ciągły strach o jego losy, rozglądanie się i wołanie bez końca po lesie... wstawiałam zdjęcia i patrzyłam na niego; na jednym z nich siedzi i ma uniesioną do góry prawą łapkę; kiedy zawieźliśmy go do lecznicy na sekcję i leżał juz na stole, trzymałam go za tę łapkę i przepraszałam do obłąkania; łapeńka była taka strasznie zimna; to niesamowite, że coś, co jeszcze niedawno pachniało po spaniu tak słodko i ciepło, teraz było takie pozbawione wszystkiego co do tej pory znałam; jasza wystawiła bazarek z rysunkiem "zagubiony piesek"... zobaczyłam jego miniaturę w jej podpisie i musiałam wejśc i obejrzeć, chociaż myślałam, że pęknie mi serce; na rysunku był mały piesek w wielkim lesie; powinnam go kupic, żeby do końca życia przypominał mi, że zanim puści się obrożę, trzeba sprawdzić czy karabińczyk jest na niej dobrze zapięty; pamiętam, że kiedyś ika tak mi się wypięła; do dziś nie wiem jak to się stało, za to pamiętam dobrze to durne uczucie niezrozumienia na widok psa biegnącego przed siebie i paniczny lęk, co będzie dalej; wiem, że takie rzeczy się zdarzają, ale czemu bugi musiał przypłacic to życiem...?
-
.............
-
pamiętajcie wy o mnie co sił, co sił... choć przemknąłem przed wami jak cień... j.kaczmarski
-
Skrajnie wyczerpany Fred - już radosna psia dusza w NOWYM DOMKU!
kakadu replied to keria's topic in Już w nowym domu
[quote name='keria']Dzisiaj na spacerku w lesie po raz pierwszy puściłam Fredka luzem. Ku mojemu zaskoczeniu całkiem nieźle się pilnował. Chowałam się mu za drzewa, żeby musiał mnie szukać. Wołałam na smakołyki, głaskałam i znów pozwalałam biegać. Na wszelki wypadek będę na razie puszczać go tylko na głodnego.:lol:[/QUOTE] błagam cię - uważaj na niego... ja na własnej skórze przekonałam sie, że psy naprawdę giną; może mam teraz schizę, ale bądź czujna..., to takie maleństwo, a teraz noce są zimne; -
Samotny, głodny ONek na ulicach miasta.Bruno juz w swoim domu !!!
kakadu replied to bela51's topic in Już w nowym domu
dobrze, że się znalazł; ja bym się bała może nie tyle pobytu w schronisku, co tego pożal się boże "opiekuna" prawnego; tak zwanego "właściciela"; skoro podjęte zostały próby kontaktu z nim, to wcześniej czy później on odbierze ten telefon; i jak się uprze, a z jakiegoś powodu ci, co najmniej dbają o psy, są najbardziej uczulenia na punkcie prawa "własności", to będzie problem...